sobota, 29 września 2012

Porównanie dwóch lakierów Wibo

Hej dziewczyny ;)

Macie ochotę na małe rozdanie? W większości mam już zebrane nagrody. Ogłoszę je wtedy, gdy będzie co najmniej 25 obserwatorów i co najmniej 3000 wejść. Dacie radę? ;)

Dzisiaj chciałabym pokazać wam jak bardzo mogą różnić się dwa lakiery tej samej firmy z jednej serii.
Niestety starły mi się napisy. Oba pochodzą z kolekcji Candy Pastel Trend.
I oba diametralnie się różnią. Zacznijmy od cytrynowego.

 
Shimmerowe wykończenie, niestety krycie ma beznadziejne. Trzeba nałożyć minimum trzy warstwy. Poza tym schnie długo, pościel się odbija, a trwałości nie ma doskonałej, więc mojego serca nie skradł. Opakowanie i pędzelek standardowy jak to Wibo, Kolor piękny, ale reszta niezbyt udana. Nie wiem jakim cudem drobinki zobaczyłam dopiero na paznokciach i dopiero wtedy się przyjrzałam butelce, faktycznie są dość widoczne. Ale lama ze mnie.. Nie lubię shimmera, ale ten na szczęście nie jest zbyt widoczny. Na pierwszym zdjęciu widać, że zużyłam go dość dużo, to fakt. Pasuje pod czarny pękacz, ładnie wygląda z miętą w formie gardientu, chyba nawet prezentowałam to połączenie na blogu. 
Po pewnym czasie miałam zamiar dokupić sobie wersję pistacjową, ale zobaczyłam te nieszczęsne złote drobinki, więc zrezygnowałam.

Wybaczcie okropną jakość, zdjęcia robiłam wieczorem w sztucznym świetle. 
Ten lakier to mój pastelowy ideał! Ma dobre krycie, bo starczą dwie warstwy, dość szybko schnie, a i wydajność niezła. Trwałość jaka taka, 3, 4 dni. Kolor moja mama zdefiniowała jako gołębi, to jest taki ciężki do zdefiniowania kolor, szaroniebieski, troszkę jak pustak xD  Najważniejsze, że ma kremowe wykończenie, czyli najmilej widziane przeze mnie. Po prostu go uwielbiam.

To jest rozmazane ale prawie idealnie widać kolor. No może błękit jest ciut żywszy. 

Tak więc często nie warto się sugerować, że skoro jeden produkt danej firmy jest bublem to pozostałe też. 
A wy miałyście jakiś lakier z tej serii? Lubicie firmę Wibo? Piszcie ;) chętnie poczytam wasze opinie.





czwartek, 27 września 2012

Krem o zapachu niemowlaka

Hej :)
Ale ze mnie kaleka. Okazało się, że ignorowany przeze mnie ból lewego barku to poważniejszy uraz. Ostatnio znów bardziej mnie bolał i postanowiłam z tym pójść do specjalisty. W efekcie wyszło, że mam zespół ciasnoty podbarkowej. Jak na razie mam się tylko smarować. Dostałam też zwolnienie z wf-u do końca listopada o ile mi przejdzie. No ładnie się zaprawiłam...

Dzisiaj pokarzę wam bardzo fajny krem z Lidla. Jest to Intensywny krem nawilżający z oliwą z oliwek.
Najbardziej spodobał mi się w nim zapach. Pachnie prawie jak oliwka dla niemowląt. Ma taki troszkę bardziej śmietankowy kolor niż biały, tzn taki przełamany, bo śnieżna biel to nie jest, ale kremowy też nie. 
Jest zapakowany w miękką tubkę. W zasadzie jest bardzo wydajny, bo niewiele kosmetyku trzeba aby pokryć całą buzię. Myślę, że może niektórych zapychać... Ale u mnie sprawdza się dobrze.


Tu widać, że ma dość zbitą konsystencję, może wydawać się dość ciężki, ale nie jest. przy mniejszej ilości ładnie się rozsmarowuje. No i najważniejsze: czy nawilża? Nawilża. Jestem z niego bardzo zadowolona, bo cera jest nawilżona, po chwili preparat jest ładnie wchłonięty, nie tłuści mojej buzi, przy okazji pięknie pachnie. Dla zainteresowanych skład poniżej:

Jak dla mnie to przyjemny krem w dobrej cenie, czyli taki jakie lubię najbardziej ;)
Moja ocena: 5/6

poniedziałek, 24 września 2012

O cynamonie słów kilka

Hej Dziewczyny :)
Przez kilka dni miałam problemy z internetem i jakoś opornie mi szło dodawanie notek, więc nie dodawałam wcale. Bałam się, że mi utnie, zje, a potem będę musiała pisać od nowa.
U mnie w zasadzie nic ciekawego, wróciłam do szkoły, choć troszkę jeszcze zakatarzona jestem, ale miałam ważny sprawdzian z matematyki..brr..potęgowanie :/

Pod koniec sierpnia kupiłam sobie krem do rąk do szkolnego plecaka. Znalazłam w sklepie bardzo ciekawy zapach - jabłko z cynamonem. Uwielbiam zapach szarlotki czy pieczonych jabłek nasączonych tą przyprawą, więc skorzystałam. Niestety zawiodłam się.

Jest to krem zmiękczająco - ochronny. I tu spełnia swoje zadanie, bo dłonie miałam miękkie, delikatne, skóra była miła i przyjemna w dotyku. Wchłaniał się dość szybko. Minusem jest to, że to jakaś edycja limitowana, podejrzewam, że z zeszłej zimy, ale datę ma dobrą. Miałam już kremy tej firmy i były świetne. No w zasadzie ten też jest, gdyby nie jeden ważny aspekt: zapach. Jabłka tu za bardzo nie czuć. Jest tylko silna woń, żeby nie powiedzieć dobitniej: smród, chemicznego cynamonu. Pachnie troszkę jak pasta do zębów dla dzieci, ale nie delikatnie i przyjemnie jak błyszczyk opisany przeze mnie tutaj . To jest po prostu bardzo intensywny zapach, duszący, przytłaczający. Wszyscy w klasie czuli, że Owidia właśnie nakremowała dłonie. Po pewnym czasie już nawet się nie odwracali i nie zadawali pytań o wkurzający smród. Jednym słowem masakra! Myślę, że dam mu szansę jeszcze zimą, ale wątpię, aby podbił mój nos.
Ale pomimo zapachu spisuje się świetnie i dobrze spełnia swoją rolę. Jednak ja nie będę się katować, a raczej mojego nosa. Już zamieniłam go na Rosmannowską oliwkową Isanę.

Moja opinia: 3+

Miałyście ten krem lub inny z tej firmy? Jak wasze wrażenia?

czwartek, 20 września 2012

Tusz do rzęs Scandaleyes Rimmel

Hej, tak jak obiecałam dziś dodam dwie notki ;)
Dzisiaj zrecenzuję tusz do rzęs. Tego też jeszcze u mnie nie było, a to z winy aparatu, nie radzi sobie z moimi pięknymi rzęsami. Ale dzisiaj zdjęcia wyszły w miarę udane, więc je Wam pokarzę. No bo tusz bez zdjęcia rzęs, to taki pic na wodę.


Ten tusz posiadam odkąd wróciłam z wakacji na Mazurach, bo tam go kupiłam, w jakiejś osiedlowej drogerii. Dałam za niego 22 zł. Ma on 12 ml i jest zamknięty w ciekawym opakowaniu wieńczonym wygrawerowaną koroną. Dużą zaletą jest jego szczoteczka, duża i gruba, niestety nabiera troszkę zbyt dużo tuszu, pewnie dlatego, że go mało używam, ale ja zwykle tak mam, że jak tusz mi się kończy to dopiero wtedy jestem z niego zadowolona ;).
Nie obsypuje się jakoś tragicznie, wydłuża tylko troszkę, miałam lepiej wydłużające, tak, że miałam rzęsy ponad brwi xD (serio). Pogrubia dobrze, tak jak lubię. Ciut skleja, ale nie ma tragedii. Trwałość bardzo dobra, bo nawet do 5-6h a ja lubię trzeć oczy, nawet często nie zdaję sobie z tego sprawy, a on wytrzymuje i się nie rozmazuje.


A teraz efekt na moich rzęsach:

Gołe rzęsy

Rzęsy z zalotką





Troszkę mi się powieka ubrudziła tuszem, nie zauważyłam tego wcześniej, wybaczcie.
Jest to poprawny tusz, jednak ja nadal będę poszukiwała swojego faworyta.
Moja ocena: 
4-/6
 Nie wiem jakby się sprawdził na jaśniejszych rzęsach, bo ja mam czarne. Wszystkie tusze, które będę recenzowała będą czarne, chyba że kiedyś odważę się na np. niebieski, ale wątpię. Mam naturalne czarne rzęsy, więc ten kolor jest dla mnie najlepszy, w brązach ogólnie nie gustuję.

Myślę, że jutro nadal pozostanę w domu i również postaram się dodać dwie notki. Tak więc czymajcie się cieplutko :) do następnego ;)




Wrześniowe zakupy

Hej Dziewczyny :)
Dzisiaj zostałam w domu biedna i chora, więc zabrałam się za cykanie zdjęć na bloga. Po południu lub wieczorem dam Wam jeszcze jedną recenzję, bo udały mi się w końcu zdjęcia ;) same zobaczycie, że nawet się udały jak na mój aparat.
Ostatnio nie szaleję jakoś bardzo z zakupami. Kupuję w sumie same najpotrzebniejsze rzeczy (taa jasne xD), a przynajmniej się staram. Myślę, że w tym miesiącu już nic więcej nie kupię, no chyba, że czegoś mi zabraknie.
Niedawno była w Lidlu pormocja -10% na wszystko. A że rodzice byli przejazdem, to poprosiłam mamusię o drobne zakupy.
Intensywny krem nawilżający z oliwką. Muszę stworzyć post o ulubieńcach, a ten krem byłby w pierwszej kolejności. Bosko pachnie, troszkę jak oliwka dla dzieci. 
Oraz zmywacz do paznokci z fajnym gadżetem.
Podoba mi się ta pompka, tylko ma pewien minus. Bo jeżeli chciałabym nalać sobie zmywacza na patyczek higieniczny, aby usunąć lakier ze skórek to będę miała problem. Ale w takim razie będzie to zmywacz tylko do paznokci, do skórek będę wykorzystywała stary...
W poniedziałek byłam w Galerii, jak dla mnie to w celu obczajenia promocji -25% na wszystkie lakiery w SP ale już nic fajnego nie było! :( liczyłam na jakiegoś przyjemnego nudziaka od Essence ale same beznadziejne kolory zostały. Miałam się pocieszyć matową czernią od Delii, ale w końcu wyszłam zła i skierowałam się do Rossmanna.
 Potrzebowałam płynu do mycia twarzy, więc skusiłam się na kolejną butelkę Under twenty, a także zdecydowałam się na lekki krem z pudrem, bo mój BB od Garniera się kończy. Lubię produkty tej firmy, żel do twarzy jest już chyba moją czwartą butelką.


Poszłam również na kolorówkę. Po raz pierwszy w moim Rossmannie zobaczyłam lakiery magnetyczne Lovely. Kupiłam jedyny kolor, który mi się spodobał, czyli taki nudziakowatosrebrny. A w komplecie magnes robiący paski, bo gwiazda mi się nie podoba. W zasadzie to poszłam tam tylko dlatego, że mama prosiła mnie o zieloną kredkę do oczu, której też zrobiłam zdjęcie, zieleń wygląda jak czerń, ale tak na prawdę to taka ładna butelkowa zieleń. No i skusiłam się na pierwszy w życiu eyeliner. Słyszałam, że od Wibo są dobre, a i cena przyzwoita, więc teraz się uczę panować nad trzęsącą ręką xD


Mój nowy lakier w całej okazałości

Miałam się we wrześniu ograniczyć z zakupami, a tu dość ich dużo wyszło... Zapomniałam jeszcze uchwycić oliwkowego kremu do rąk Isany, kupiłam go w zamian za cynamonowy, bo zapach mnie po prostu drażni swoją intensywnością. A że smaruję się często na lekcjach, to koleżanki z klasy się ze mnie śmieją i wcale im się nie dziwię, bo mnie ten zapach po prostu irytuje...

Nie żegnam się z Wami, bo obiecuję dodać recenzję jeszcze wieczorem ;)




środa, 19 września 2012

Żel pod prysznic Original Source

Hej :)
Dopiero połowa września, a ja już chora :( ale do szkoły chodzę, staram się nałapać dobrych ocen już teraz, oj nie próżnuję xD
Niedawno była promocja w Rossmannie na te żele, dwa w cenie 11.90 albo jakoś tak, pewna nie jestem. A więc się skusiłam, bo miałam od dawna ochotę je wypróbować, ale ok. 8-9zł za żel o pojemności 250 ml nijak mi się nie kalkulował, bo mogę dostać większy taniej choćby mydła pod prysznic Ziai, bo co i rusz są na promocji  za 5 zł w Super Pharm.
Skusiłam się na dwa - Czekoladowy z pomarańczą oraz Cytrynowy z drzewem herbacianym czy jakoś tak.
Od razu mówię, choć pewnie powtórzę to jeszcze nie raz - zapach jest przeboski. Tak pierwszego jak i drugiego ;)





Obfociłam go troszkę ;) ma ciekawą konsystencję, bo nie żelowatą, ale taką bardziej pod rozrzedzoną galaretkę. Ładnie się rozprowadza, nie wiem czy nawilża, ale ja tego nie wymagam od żelu, chociaż byłoby miło, no ale ani nie wysusza, anie nie nawilża, więc i tak nie jest źle. Największym minusem jest to, że zapach wcale nie utrzymuje się na ciele :(. Już po spłukaniu wodą wcale go nie czuć. A pachnie ślicznie, jak wedlowskie delicje :). Podoba mi się opakowanie, ciekawe rozwiązanie z tym silikonowym zabezpieczeniem, ale fajne też jest to, że z tyłu butelka jest taka chropowata i jak chwycimy mokrą ręką to się nam nie wyślizgnie. Ogólnie szata graficzna jest ciekawa, przejrzysta, taka troszkę młodzieżowa. Jest średniowydajny, ale to dlatego, że ja chcę się dłużej cieszyć tym zapachem i za dużo go biorę, a nie jego wina, opakowania czy konsystencji. 
Myślę, że jakby był kiedyś w promocji to bym kupiła, ale 9 zł to dla mnie troszkę dużo jak na niezbyt duży żel. 
Moja ocena: 4+

sobota, 15 września 2012

Lakier do paznokci Cosmo

Cześć Dziołszki :)
Dzisiaj pokażę wam jeden z moich ulubionych lakierów. Jest to kolor typowo szkolny, nadaje się również do frencha. Oto nudziak marki Cosmo:

Jest świetny, wiadomo, że kryć nie będzie za dobrze, ale on ma być taki półprzezroczysty. Wyrównuje koloryt. Świetny pod wzorki, frencha. Dość trwały, bo nawet do 5 dni! Jest też bardzo wydajny. Ja go dostałam za darmo, ale myślę, że kosztowałby max 5 zł. Pachnie podobnie do innych lakierów, ale inaczej jakoś.. Nie wiem jak to określić.. Może troszkę delikatniej. Szkoda, że nie wiem gdzie można go dostać, bo jest na prawdę fajny.
 



czwartek, 13 września 2012

Mój ulubiony błyszczyk - Sweet Delice od Butterfly

Hej Dziewczyny :)
Trochę mnie tu nie było, ale już pojawiają się pierwsze kartkówki i to jest strasznie dobijające :(
Niemniej jednak wasze blogi czytam, nie opuszczam was, o nie :) w weekendy jestem tu bardziej obecna, w tygodniu niestety mniej ale cóż poradzić...

Chciałam wam pokazać mój ulubiony błyszczyk. Nie jest to nie wiadomo jaka firma, w zasadzie to nie pamiętam gdzie go kupiłam, pewnie na jakimś bazarze.
Jest to błyszczyk Sweet Delice firmy Butterfly collection produkowany przez Veronę.
Jest po prostu OBŁĘDNY! Ma świetny kolor, na zdjęciu wyszedł bardziej różowo, ale w rzeczywistości jest cieplejszy, jakby dodać do niego maleńką kropelkę pomarańczu.
Co do opakowania, to niedługo po zakupieniu wysunęła mi się czarna osłonka na skuwce. Została tylko biała zakrętka, nie wygląda ona zbyt dekoracyjnie, ale w niczym nie przeszkadza, kosmetyk się nie wylewa, nie odkręca, więc wg mnie jest w porządku. Napisy nie ścierają się, ciekawe są również te kwiatuszki, choć pewnie znajdą się osoby, które powiedzą, że kiczowate.
Zapach przypomina mi troszkę truskawkową pastę do zębów dla dzieci lub gumę balonową. Jest bardzo słodki. Tak samo smak. Ciut chemiczny, ale nie mogę nie oblizywać warg xD bardzo go lubię.
Ważny jest też dla mnie efekt tafli wody i ten błyszczyk mi go daje. Nie lubię brokatu na ustach, wolę gładką taflę wody bez shimmeru, drobinek czy innych farfocli. 
Ma aplikator w kształcie pędzelka, niestety nabiera on zbyt dużo kosmetyku, dlatego ja nakładam jedną taką ciapkę na usta, resztę obcieram o brzegi (jak lakier do paznokci) i rozsmarowuję. 
Ma taką średnią konsystencję, bo ani za rzadki, ani za gęsty, choć bardziej w kierunku rzadkiego. 
Kolejnym plusem jest to, że raczej nie skleja ust. 
Nie podkreśla też suchych skórek, nie wysusza ust, mam nawet wrażenie, że troszkę nawilża, ale nie jest to jakieś spektakularne nawilżenie.

Gdybym tylko miała dostęp, w sensie wiedziała gdzie go kupić to już bym tam leciała, tym razem po jego brata w kolorze nude, bo bardzo mi się podoba nudziak na ustach ;)


Moja ocena: 5+/6

Niestety nie dodaję efektu na ustach, bo durny aparat tego nie oddaje. 
Podsumowując: Czego chcieć więcej od błyszczyku? Nie klei się, ładnie wygląda, robi mi wodną taflę, nie ma brokatu czy drobinek, które mi się potem przemieszczają po twarzy... Ja więcej nie potrzebuję. Nie musi mi jakoś super nawilżać ust, bo to nie jest jego zadanie, tego oczekuję od maści z wit. A czy wazeliny. 

Rozpisałam się troszkę. Jak widzicie zmieniłam tło do robienia zdjęć, bo moje żółte kwiatuszki zrudziały i przekwitły :( to teraz będę maltretowała aksamitki póki one nie zdechną, a jak już zdechną to chyba na gołej ziemi będę zdjęcia robiła, no chyba, że Owidia coś wykombinuje. 
Pozdrawiam Was cieplutko w te coraz zimniejsze dni, czymajcie się ;)

poniedziałek, 10 września 2012

O wszystkim i o niczym

Dzisiaj tak niekosmetycznie, bo jestem strasznie zajęta. Mam jutro pierwszą kartkówkę i troszkę się uczę..
Chociaż jeszcze nie ma jesieni, to już podłapałam chandrę... Z jednej strony lubię jesień, ale z drugiej nie lubię patrzeć jak przepiękna świeża zieleń ciesząca oczy latem i wiosną umiera. Kocham kwiaty i nigdy nie mogę pogodzić się, że muszę je pożegnać na kilka miesięcy. Chociaż potem nie przeszkadza mi to siedzieć na oknie i wpatrywać się w wirujące płatki śniegu pijąc kakao :)

Wyszłam dziś rano po rower, bo dojeżdżam teraz do szkoły rowerkiem tak dla zdrowia i zobaczyłam coś takiego. Dzikie wino na płocie całkiem sczerwieniało.. Trochę mnie to smuci, ale z drugiej strony niedługo będzie zima, którą osobiście uwielbiam :) no i znowu wszystko ożyje :)
Jutro obiecuję dodać recenzję :) mam już prawie gotową, jedynie kosmetyczne poprawki ;)



niedziela, 9 września 2012

Powiększająca pomadka do ust od Evelline

Hej Dziewczynki :)
Dzisiaj opiszę wam szminkę, która mnie zaskoczyła. Z reguły wolę błyszczyki, ale ta jest na prawdę dobra :)
W zasadzie potrzebna mi była tylko do Halloweenowej stylizacji (tak, jak byłam młodsza, to bawiłam się ze znajomymi w takie rzeczy).
Kolor jest boski. Prawdziwa krwista czerwień. Ślicznie pachnie. Taka delikatna słodycz. Nie próbowałam jak smakuje, bo bałam się, że zostanie na moich zębach. Jest dość trwała, nawet do 3h w moim przypadku.
Ma niby powiększać usta, ale jakiegoś spektakularnego podkreślenia nie zauważyłam. Trochę podkreśla suche skórki, włazi w rowki na ustach i ciężko ją stamtąd wywabić. Ale jak dla mnie jest całkiem dobra. Dałam za nią jakieś 5-7zł. Myślę, że nabyłabym ją jeszcze raz, ale raczej nudziakowaty kolor, bo czerwieni na co dzień nie noszę.


Nie mam zdjęcia na ustach, bo w domu nieładne wychodzą, a ja mam aparat słaby...
Jednak tu troszkę widać kolor choć jest rozmazany. 




Zdjęcie pochodzi z sesji na którą wyciągnęła mnie siostra ;) 
No to na dziś kończę, postaram się dodawać fotki w tygodniu, bo mam już z grubsza przygotowane. ;)

Zdenkowani cz.1

Cześć dziewczyny ;)
Dopiero w połowie sierpnia zauważyłam, że zapominam zabierać puste opakowania z łazienki... Mój tatuś jest tak pedantyczny, że jak coś stoi puste to zbiera i wynosi na plastiki, a ja jemioła, zostawiałam te opakowania na pastwę losu. Tak więc nie jest ich zbyt dużo.
Jak widzicie nie za wiele tego. Był jeszcze jeden żel, szampon, coś tam jeszcze ale nie pamiętam... 

Żel pod prysznic Avon Senses o zapachu jaśminu i róży

Myje dobrze, pieni się dobrze, ale zapach na kolana nie powala. Jakąś chemiczną różę tam czuć, ale jaśminu , który notabene bardzo lubię ani w ząb.


4-/6

Kremowe mydło pod prysznic - masło kakaowe Ziaja
recenzja kilk

5/6

Zel pod prysznic Palmolive o bardzo skomplikowanej nazwie
Cała seria do mnie nie przemawia, ale ten ma jeszcze wyjątkowo znośny zapach. Małowydajny, poza tym może być.

3+/6


Płyn micelarny Ulga od Ziai
Recenzja jest tutaj


Tonik witaminowy z ochronnym ekstraktem z róży Garnier
Nie najlepszy, ale i nie najgorszy, poprawny. Chociaż jeżeli ktoś oczekuje nie wiadomo czego to tego nie znajdzie. Tonik dla osób z bezproblemową cerą. Zawiera jakieś parabeny. Osobiście wolę ogórkową wersję.
3-/6

Krem nawilżająco-matujący Under20
Na początku był dobry, potem zapychał pory w wyniku czego robiły mi się niechciane niespodzianki na czole :( ale dobrze nawilża, szybko się wchłania, ale nie matuje.
3/6

Krem do rąk Sweet Fantasy od Joanny
Kiedyś bardzo go lubiłam, potem nie mogłam używać, bo nie radził sobie ze skórą na moich łapkach, więc o nim zapomniałam. Jak go dokopałam w celu zdenkowania to denkowałam go już bez takiej przyjemności. Nie nawilża jakoś spektakularnie. Zapach czekolady na dłuższą metę męczy, bo bardzo chemiczny. ALe z sentymentu dam mu 4/6.

Maseczka AA Skuteczna pielęgnacja. Już nie pamiętam co miała robić xD bo zgubiłam drugą cześć, w sensie opakowanie, bo też zdenkowane. Nawilżyła moją buźkę bardzo dobrze, przyjemnie się zmywa, chociaż ja wolę te ściągane...:) nie czuć uczucia chłodu, szczypania, co będzie dla niektórych plusem. Troszkę matuje, ale nie za dobrze
4+/5
To by było na tyle w tym miesiącu ;) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...