Pokazywanie postów oznaczonych etykietą freehand. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą freehand. Pokaż wszystkie posty

15 listopada

#ypslackiertchallenge - All the greys. Szare paznokcie w listki

#ypslackiertchallenge - All the greys. Szare paznokcie w listki

Kolejny post z nadrobieniem tematu, oby w przyszłym tygodniu nic nie wypadło, bo mam dla was na prawdę piękne zdobienie. Choć właściwie to też jest całkiem całkiem ;)

Szary kolor lubiłam od zawsze. Z chęcią się nim otaczam jeśli chodzi o wnętrza. Jako zbuntowana nastolatka zażyczyłam sobie czarną ścianę w pokoju, w końcu stanęło na szarym i tak jest do tej pory. Mama na początku kręciła nosem, że szara ściana będzie wyglądać jak beton, a teraz po wielu latach prawie cały dom jest szary, tylko dwa pokoje są (jeszcze) w innych kolorach. Mam też sporo szarych ubrań. Podobno pasuje do mojego typu urody (czyste lato), ale też jest to po prostu łatwy kolor, da się go połączyć ze wszystkim i raczej zawsze wygląda dobrze. Mama mojego chłopaka powiedziała kiedyś, że bardzo lubi szare ubrania, bo czarne płowieją, białe się brudzą, a szare... to szare. Jest w tym jakaś mądrość ;)




Co jednak, gdy macie za zadanie nie łączyć szarego z kolorami, tylko z innymi odcieniami szarości? W wytycznych do projektu było powiedziane: 2-3 odcienie szarego, biały i czarny jedynie w małych akcentach. Wcale nie jest to takie proste jakby się wydawało. Najpierw myślałam o kwiatach, ale coś mi nie grało. Potem szara geometria - to samo. Zawsze wydawało mi się, że mój szary do stempli zleje się z tłem i wypełnieniem, nie chciałam używać czarnego na kontury. W końcu postanowiłam pójść na łatwiznę i znowu coś pociapać. 





Postanowiłam pójść znowu w jedno z moich ulubionych typów zdobień podpatrzonych u Beraude Nailsuponatime. Uwielbiam jej minimalistyczne i proste zdobienia, dziewczyna jest mistrzynią. Kiedyś odwzorowała moje zdobienie, potem ja jej (pokazywałam je tutaj, klik!), ale najchętniej odwzorowałabym prawie każde z nich, no a przynajmniej co drugie ;)

Po prostu wyjęłam z szafki wszystkie szare lakiery jakie mam, ustawiłam na biurku i próbowałam je jakoś sensownie ze sobą połączyć. Wcale nie jest to takie łatwe, bo niektóre odcienie wpadają w beż lub żółty, inne w zieleń, jeszcze inne w granat...




Przy okazji tego zdobienia odkurzyłam dwa lakiery, które od bardzo dawna nie były używane. Pierwszy z nich to Sophin 184. Kiedyś nosiłam go bardzo często, był ze mną nawet na maturze z polskiego, więc mam do niego ogromny sentyment. Teraz używam go raz na rok, najczęściej do sweterkowo-kocykowych zdobień, bo przez ciemne drobinki sprawia wrażenie tekstury. Jest jednak całkiem gładki w dotyku. Bardzo lubię lakiery Sophin, bo na moich paznokciach trzymają się bardzo długo i mają bardzo fajne formuły. Przez pewien czas nosiłam tylko je na swoich paznokciach.

OPI No more Mr. Night Sky wygrałam kiedyś w jakimś konkursie. Pamiętam że zawsze bardzo chciałam mieć jakieś OPI w swojej kolekcji, a jak już dostałam i to 3 sztuki na raz, to użyłam i nawet nie zrobiłam zdjęć :D lakier jak lakier, nie wiem o co chodzi z tą ceną i wszystkimi zachwytami na ich temat. Ten konkretny jest śliczny, ale strasznie rzadki, nie polecam jak ktoś ma niewprawną rękę, bo można zalać skórki po łokcie :D i trzeba się liczyć z tym, że 2 warstwy mogą zostawić prześwity. Na szczęście szybko schnie ;)

Pozwoliłam sobie nawet popróbować ze zdjęciami makro i chyba nawet nie wyszło tak źle ;)




Nosząc to zdobienie utwierdziłam się w przekonaniu, że za rzadko noszę szare paznokcie, a są super i świetnie się w nich czuję. Zawsze tak mam, jak sięgam po jakiś mniej codzienny dla mnie kolor :D  Ogólnie szary na paznokciach chyba nie jest ulubieńcem wielu pań, nieczęsto widzę go na dłoniach innych kobiet.






Mam dla was również zdjęcie kciuka tak jak ostatnio, nie wiem tylko dlaczego palec wygląda na taki siny, musiałam to przeoczyć w programie graficznym :(
Przy okazji możecie zobaczyć jak koślawo wyrasta mi paznokieć u kciuka. Lakier często zakrywa te bruzdy, ale zdobienie negativ space je odkryło. Od zawsze przy skórkach mam takie poprzeczne bruzdy, mam tak u obu rąk.


12 listopada

#ypslackiertchallenge - Herbst Blocking. Jesienna abstrakcja

#ypslackiertchallenge - Herbst Blocking. Jesienna abstrakcja

Nie byłabym sobą, gdybym zdążyła na czas z wyzwaniem paznokciowym. Niestety cały zeszły tydzień byłam zajęta zadaniami na studia online, bo w weekend miałam "zjazd". W sumie nie przeszkadza mi taka forma nauki, jako osoba aspołeczna nie lubię zbyt często wychodzić z domu, a w tygodniu gdy mam zjazd, jestem zmuszona do wyjścia 7x w tygodniu. Lepiej siedzieć przed kamerką w domu ;) 

Najlepsze jest to, że zawsze przy takich paznokciowych projektach mam przygotowane wcześniej zdobienie i zrobione zdjęcia, trzeba tylko je obrobić i napisać post, ale po pracy nie zawsze mam ochotę dalej siedzieć przed komputerem. A jeśli już siedzieć przed komputerem to oglądając serial :D

Mam nadzieję, że bliska perspektywa świątecznych zdobień wpłynie pozytywnie na moją chęć pisania ;)




Drugim tematem w projekcie u Yps lackiert jest herbst blocking, czyli paznokcie wykonywane metodą colour blocking, ale w jesiennych barwach. Wg definicji colour blocking, a po polsku blokowanie kolorów (brzmi dziwnie), to zestawianie ze sobą dużych płaszczyzn kontrastowych kolorów, najlepiej takich z przeciwnej strony koła kolorów i ten nurt w sztuce pochodzi już od Pieta Mondriana. Colour blocking na paznokciach to jednak fenomen kilku ostatnich lat. Tutaj nie mają znaczenia aż tak duże kontrasty, raczej ciekawe połączenia kolorystyczne w geometrycznych zdobieniach.
Ja poszłam bardziej w abstrakcję, bo równe kształty to nie moje klimaty, nie umiem w precyzyjne linie czy okręgi, a jakoś nie miałam weny na stemple, czasem lubię sobie pociapać dla relaksu. 

Zdobienie jest ultraproste: na jasnej bazie nakładamy 2 duże plamy w ciemniejszych kolorach, 3 mniejsze złote ciapki i kilka czarnych kropeczek. *Gotowe*





Teraz kilka słów o lakierach, które zostały użyte do tego zdobienia. Zacznę od najbardziej jesiennego lakieru w mojej kolekcji, czyli rudobrązowy karmel od Sensique - 222 Terra Cota. Nazwa jest bardzo dobra, bo właściwie jest to kolor terakoty z dodatkiem złotego shimmeru. Nie lubiłam brązów, ale z roku na rok coraz bardziej przekonuję się do tego koloru w małych ilościach. Ten jest przeuroczy. Jestem pewna, że taki odcień na paznokciach zalicza się raczej do brzydalków i raczej się go nienawidzi niż kocha, ale jako fanka różnych dziwnych oliwkowych i organicznych odcieni zieleni, nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Maluje się nim bardzo dobrze, nosiłam to zdobienie prawie tydzień - to mówi wszystko na temat trwałości.

Kolejny lakier to Maga Słony Karmel z zeszłorocznej jesienno-zimowej kolekcji. Pięknie kontrastował z brązem i beżem. Nosiłam ten lakier już wiele razy, zarówno solo jak i w zdobieniu, cóż tu dużo mówić - jest cudny. Piękny, niespotykany odcień żółtego, a jak wiadomo ciężko upolować jakiś fajny lakier w żółtym odcieniu. 








W ramach ciekawostki dodam, że to rude futro widoczne na zdjęciach nie jest żadnym fancy dodatkiem do zdjęć, tylko moim psem. Za każdym razem gdy rozkładam tło do zdjęć, Ibra wpycha na nie swój kudłaty tyłek i nie ma zamiaru go opuścić, dopóki nie zostanie zwinięte. Pewnie pojawi się na moich zdjęciach jeszcze nie raz ;)


Kontrola jakości zdobienia również musi być :D

27 maja

Listki i maziaje. Orly Desert Rose.

Listki i maziaje. Orly Desert Rose.
Ten wpis będzie troszkę inny.  Dzięki mojemu nudziakowo-neonowemu zdobieniu, które stworzyłam w ramach projektu u Frischlackiert poznałam przemiłą i uzdolnioną osóbkę. Beraude, którą możecie znaleźć na instagramie jako Nailsuponatime postanowiła zainspirować się nim i stworzyć swoją wersję. Dawno nie czułam takiej dumy z mojej pracy. Zawsze wydaje mi się, że te moje zdobienia nie są dość dobre, wpisy nie są wystarczająco ciekawe, zdjęcia nie są wystarczająco dobrej jakości... No i w ogóle jestem swoim najsurowszym krytykiem, na pewno wielu twórców, o ile nie wszyscy, tak mają. Aż tu nagle moja praca zainspirowała kogoś na tyle, że postanowił to odtworzyć :)

Przeglądając profil Beraude zobaczyłam tyle wspaniałych zdobień! Bardzo w moim (ostatnio) stylu - proste, minimalistyczne, nowoczesne. Nie mogłam nie poczuć inspiracji. Aż mnie ręce świerzbiły do malowania!



Dobór koloru też nie jest tu przypadkowy. Ostatnio pisałam na instagramie z Yasinisi o tym lakierze. Kolekcja Orly Neon Earth sprzed dwóch lat, piękny nieoczywisty odcień... chodzi oczywiście o Desert Rose <3 Pamiętam moją radość jak wygrałam miniaturki tej kolekcji w konkursie. Tak bardzo podobał mi się ten konkretny lakier! Używałam go kilka o ile nie kilkanaście razy latem 2018 roku, potem schowałam go głęboko do szuflady, żeby nie zdenkować go do końca... I tak sobie o nim troszkę zapomniałam.

Ten nieoczywisty odcień gdzieś z pogranicza różu, rudego, ceglanego i czerwieni. Najlepiej oddają go słowa Ani B for Beautiful Nails: kolor mięska. Coś w tym jest! Ja tu widzę kolor surowego mielonego mięsa na burgery. Przepraszam wszystkich wegetarian za to porównanie ;) Jak wszystkie lakiery Orly, dobrze się nosi, nie wyciera na końcach, nie smuży podczas malowania, przeciwnie, jest bardzo kremowy. Na zdjęciach mam 2 warstwy.







Jeśli chodzi o moją inspirację, to oryginał był w troszkę innym odcieniu. Tak na prawdę jeszcze bardziej spodobała mi się wersja oliwkowa tego zdobienia, ale postanowiłam na razie ostawić zieleń na paznokciach, bo ostatnio było jej całkiem sporo ;) Oryginalne zdobienie możecie zobaczyć tutaj, klik! A moje neonkowo-nudziakowe maziajki w wersji Beraude zobaczycie tu i tu.
W sumie całkiem niezamierzenie wyszło nam takie mani swap ;)






Co sądzicie o takich akcjach? Mnie bardzo podobała się taka nasza wymiana i mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję z kimś się wymienić w ten sposób ;)
W końcu "Naśladownictwo to największa forma pochwały". Ja czułam się niezmiernie pochwalona i wzruszona, gdy zobaczyłam wiadomość od kochanej Beraude <3

26 maja

Frischlackiertchallenge - Out of space. Zdobienie w stylu galaxy z lakierami Golden Rose.

Frischlackiertchallenge - Out of space. Zdobienie w stylu galaxy z lakierami Golden Rose.
Galaxy nails... Steffi Frischlackiert we wpisie z tematami projektu napisała, że to nie mają być klasyczne galaxy nails, tylko coś więcej, planety, kosmici, wszystko co pozaziemskie. Ja jednak uznałam, że skoro nigdy nie robiłam prawdziwego galaxy, skieruję się w tę stronę. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła tego inaczej. Zapraszam na mój pierwszy raz z galaktyką na paznokciach.






Jeszcze kilka lat temu wszystko było galaxy: etui na telefony, torby, tapety na telefon i komputer, koszulki, a nawet legginsy. Nie mogłam wręcz patrzeć zwłaszcza na to ostatnie, które najczęściej były widoczne na ulicach. Mnie trend galaxy ominął, jestem osobą, której prawie nigdy nie podoba się to co wszystkim. Dlatego to mój pierwszy raz z paznokciami galaxy, proszę o wyrozumiałość ;)






Paznokcie galaxy najczęściej są wykonywane na ciemnym tle, ja zdecydowałam się na negativ space. Na mlecznym tle z lakieru Golden Rose Ice Chick 05 ciapałam gąbką galaktyczne elementy. Najpierw różowym lakierem Golden Rose Ice Color 205 wyznaczyłam sobie mniej więcej, gdzie powstaną kolorowe smugi. Lakier ten nadaje się tylko do takich zdobień, bo jest prawie zupełnie przezroczysty. Na to naniosłam ciapki kobaltowego lakieru Golden Rose Ice Chic 76. Ma on lepsze krycie niż róż, ale przez żelową formułę bardzo ładnie się z nim łączy, przez co powstały fioletowe elementy o różnych odcieniach.






Oczywiście galaxy nails nie obyłoby się bez gwiazdek! Wykorzystałam stary jak świat podwójny lakier Essence - z jednej strony znajduje się zielony kremowy lakier, z którego już nie korzystam, bo rozwarstwił się ze starości, a z drugiej topper z perłową bazą i zielonkawymi iskierkami. Pamiętacie w ogóle taką formę lakierów? ;) cała idea polegała na tym, że dzięki temu dwustronnemu cudeńku mamy możliwość stworzyć 3 manicury: gładki, perłowo-przezroczysty lub połączyć je razem, nałożyć drobinki na kremowy lakier. To właśnie te drobiny posłużyły mi za gwiezdny pył. Złotym lakierem domalowałam kilka prostych gwiazdek.






Galaxy wciąż nie jest moją ulubioną formą zdobienia paznokci, ale czasami warto wyjść ze swojej strefy komfortu i próbować czegoś nowego. Takie projekty są świetną okazją ku temu, bo inaczej prawdopodobnie bym się na to nie zdecydowała. A Wy lubicie galaxy nails? Pamiętacie te wszędobylskie galaktyczne trendy?



Do zdobienia użyłam:
mlecznego Golden Rose Ice Chic 05
kobaltowego Golden Rose Ice Chic 76
różowego Golden Rose Ice Color 205
perłowego Essence Nail Colour3 - 04 a walk in the park

04 maja

Frischlackiertchallenge: Nude & Neon. Zdobienie z lakierami Orly.

Frischlackiertchallenge: Nude & Neon. Zdobienie z lakierami Orly.
Uwielbiam paznokciowe projekty. Nic nie daje mi tyle motywacji do malowania jak z góry narzucony temat. Nasza instagramowa grupa urodzinowa ma teraz troszkę przerwy, bo w najbliższym czasie nikt nie będzie świętować, postanowiłam więc wziąć udział w zagranicznym wyzwaniu. 

Gdy tylko zobaczyłam tematy wyzwania u Frischlackiert, od razu wiedziałam, że to będzie właśnie to. Z jednej strony bardzo ciekawe tematy, a z drugiej duże pole do popisu w interpretacji. Przy okazji postanowiłam postawić sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i na instagrama dodawać wpisy w 2 językach - po polsku i niemiecku.




Pierwszym tematem naszego wyzwania jest połączenie neonu i nude. Nie jest to takie oczywiste, ja osobiście najczęściej widzę połączenie neonu z czernią lub bielą. Jak wiecie nie jestem też największą fanką takich ostrych barw. Jednak tym razem było inaczej. 

W połączeniu limonki i jasnego beżu zakochałam się gdy tylko zestawiłam ze sobą buteleczki tych lakierów. 






Jak dla mnie neonki najlepiej sprawdzają się w połączeniu z wzorami geometrycznymi lub abstrakcyjnymi. Akurat żaden wzór stemplowy mi nie przypasował, sięgnęłam więc po pędzelek, zrobiłam kilka maziajek i kropeczek. Raz już wykonywałam bardzo podobne zdobienie i nawet opisałam krótki tutorial, klik! I ta abstrakcja to było właśnie to! 
Chyba pierwszy raz w życiu byłam tak zadowolona ze zdobienia i jeszcze w dodatku ze zdjęć. Na prawdę każde jedno wyszło zadowalająco jak na moje możliwości.






Lakiery Orly, których użyłam, są już ze mną od dawna. Beżowy Orly Almond Milk z serii Breathable to mój ukochany nudziak i na prawdę używam go bardzo często. Jego neutralna, lekko szarawa barwa pasuje dosłownie do wszystkiego. Wszystkie jego właściwości opisałam w tym poście, klik! Bo nie wiem czy wiecie, ale lakiery Orly Breathable łączą w sobie wszystko co potrzeba do stworzenia manicure, czyli odżywkę, kolor i top. 

Z kolei limonkowy Orly Thrill Seeker to jeden z nielicznych neonów w mojej kolekcji, pamiętam że wygrałam go w jakimś konkursie chyba 4 lata temu. Miałam go na paznockiach już wielokrotnie, ale nigdy w takiej ilości. Kolor opisałabym jako coś pomiędzy neonowym żółtym, a zielonym zakreślaczowym, taka limonka. Może nie jest to neon wypalający nam oczy swoją mocą, ale jak dla mnie to tyle wystarczy :D






Jak Wam się podoba? Lubicie takie połączenia? Ja chyba jednak muszę częściej sięgać po neony. W odpowiedniej oprawie mogą być całkiem...fajne! Zajęło mi to jakieś 8 lat malowania paznokci zanim doszłam do takiego wniosku. A może po prostu do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć ;)

Wszystkie tematy znajdziecie tutaj



Do zdobienia użyłam:
Orly Breathable Almond Milk
Orly Thrill Seeker
Golden Rose Extreme Gel Shine 03
czarny lakier do stempli BPS do kropeczek

24 listopada

Ostatnie jesienne listki. Golden Rose i Born Pretty.

Ostatnie jesienne listki. Golden Rose i Born Pretty.
W tym roku udało mi się stworzyć kilka ciekawych zdobień o tematyce jesiennej, ale z braku czasu nie pojawiły się one na blogu w odpowiednim czasie. Dlatego choć noszę już na paznokciach sweterki i nawet pojawiły się już śnieżynki, to zimowe zdobienia zacznę publikować dopiero od 1. grudnia. Myślę że to odpowiednia data, nie dajmy się zwariować. Uwielbiam święta i ten zimowy klimat i nastrój, ale czekoladowe Mikołaje, zabawki i bombki w marketach już od 30. października... To za wcześnie nawet jak na mnie ;) A Last Christmas poleciało już z moich głośników kilkakrotnie :D Chociaż ja osobiście preferuję piosenki świąteczne w innych językach, najwięcej słucham szwedzkich i fińskich.


Zdobienie, które wam dziś pokażę jest dla mnie bardzo wyjątkowe. Przyniosło mi szczęście na rozmowie o pracę. Nie wierzyłam że po licencjacie uda mi się znaleźć pracę w moim mieście i w zasadzie w moim zawodzie. Co prawda nie do końca, bo nauczycielką nie jestem, ale pracuję w języku niemieckim. Zaczęłam w zeszły poniedziałek i na razie jestem zachwycona ;) Dlatego nie mogłam wam nie pokazać tego zdobienia. Mam do niego ogromny sentyment.

Też macie tak, że patrząc na zdjęcia konkretnych paznokci, przypomina wam się jakaś sytuacja? Albo odwrotnie, dokładnie pamiętacie jakie paznokcie miałyście podczas takiego czy innego wydarzenia?


Jak widać, kolejny raz inspirowałam się troszkę abstrakcyjnymi trendami, bo na akcentowanych paznokciach zrobiłam nieregularne "języczki" w kolorze żółtym i nude (których po pociągnięciu matowym topem wcale nie widać), a po wystemplowaniu listków dodałam oliwkowe kropeczki. Wyszłam ze strefy komfortu i zaczęłam malować zdobienia od razu na paznokciach pociągniętych odżywką, a nie jak zwykle na mlecznym lakierze. Co prawda było widać te kreseczki od urazów mechanicznych na paznokciach, bo to moja zmora, zawsze gdzieś się uderzę albo zatnę, ale po pociągnięciu matowym topem nie było chyba aż tak tragicznie.

Zdradzę wam jednak sekret. To mani miało wyglądać zupełnie inaczej. Dostałam piękny żółty lakier do stempli od Born Pretty i chciałam zrobić double stamping. Najpierw odbić żółty listek, a potem na nim czarny (lub brązowy, nie pamiętam już dokładnie), tworząc iluzję żółtego cienia. Niestety żółty lakier okazał się niewypałem i był praktycznie niewidoczny, więc zmyłam wszystko i nie chcąc rezygnować z tego cudownego połączenia oliwkowego z żółtym, wyjęłam zwykły lakier w tym kolorze i sięgnęłam po cienki pędzelek.


Brakowało mi bardzo takich listków w płytkowej kolekcji! Dlatego przy ostatniej paczuszce współpracowej z Born Pretty skorzystałam z nowej oferty marki, czyli płytek Nicole Diary i wybrałam sobie 3 płytki z takimi motywami. Do tego zdobienia wykorzystałam wzorki z dwóch - większej prostokątnej 104 i kwadratowej 101. Z czystym sercem mogę je wam polecić. A jak macie ochotę na zakupy w sklepie, to skorzystajcie z mojego kuponu zniżkowego: C6G10.


Och, prawie zapomniałam o moim ulubieńcu! To lakier Golden Rose Ice Chic 112. Jak już wiecie uwielbiam oliwkowe lakiery i mam ich w swojej kolekcji kilka. Jak na razie nie powtarza mi się żaden odcień, każdy jest inny i wyjątkowy. I taki też jest mój nowy GR Ice Chic - kremowa, chłodna oliwka, bardziej szara niż zielona. Pewnie dla niektórych będzie to już właśnie szary kolor z zielonymi podtonami, ale ja podpięłam go do moich oliwek i zgnitych zieleni :D Wcale ni tak łatwo znaleźć takie odcienie w sklepach, więc tym bardziej jestem szczęśliwa że trafił do mnie w ramach nagrody w konkursie u Pana Lakiera.

Jeśli chodzi o lakiery Golden Rose Ice Chic to nigdy jeszcze nie spotkałam się, żeby coś było z nimi nie tak (w przeciwieństwie do ich bliźniaczej, mniejszej serii Ice Color, gdzie krzywe i rozcapierzone  pędzelki są na porządku dziennym). Maluje się nimi wygodnie, matowa zakrętka wygodnie leży w dłoni, pędzelek nie jest zbyt szeroki. Konsystencja jest idealnie wyważona między lejącą a gęstą, dzięki czemu nie spływa na skórki. Kryje po 2 warstwach i szybko wysycha nawet bez topu. Jednak ja polecam go nałożyć, bo nie należy do najbardziej błyszczących lakierów. Chociaż może nie powinnam o tym pisać przy matowym mani  :D


Do liściastego zdobienia użyłam:
oliwkowego Golden Rose Ice Chic 112
żółtego Golden Rose Wow! 41
nudziaka Golden Rose Ice Color 104
czarnego lakieru do stempli Born Pretty
matowego topu Golden Rose
płytek Nicole Diary 101 i 104 

25 października

Filoletowe maziaje na paznokciach. Abstrakcyjne zdobienie z Kinetics - tutorial.

Filoletowe maziaje na paznokciach. Abstrakcyjne zdobienie z Kinetics - tutorial.
Fiolety na paznokciach. Niektóre z was na pewno je uwielbiają. Niestety ja zaliczam się do tej drugiej, mniej licznej grupy. To nie tak, że nie lubię fioletu, bo bardzo mi się podoba, ale u kogoś innego. Jakoś nigdy nie wiem z czym połączyć ten kolor żeby dobrze wyglądał. W swojej szafie nie mam nic fioletowego. Fioletowych lakierów mam chyba nawet całkiem sporo, ale ciągnie mnie do nich jedynie jesienią. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Ostatnio jednak dałam się ponieść i zmalowałam abstrakcyjne zdobienie z użyciem właśnie fioletu.



Na takie abstrakcyjne zdobienie miałam ochotę już od dawna. Myślałam o żółtym, potem o różu (fiolet, róż... nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, chyba poszerzam moje kolorowe horyzonty). Jednak właśnie ochota na fioletowe paznokcie skłoniła mnie do tego zdobienia. Nigdy nie wiem z czym łączyć fiolety, a cóż może być lepszego niż biel i czarne kropeczki? Przecież te akcenty pasują dosłownie do każdego koloru.





Totalnie nie umiem w ręcznie malowane zdobienia paznokci, ale z czymś takim poradzi sobie nawet osoba, która ma dwie lewe ręce. Potrzebujemy tylko cienkiego pędzelka i sondy. Aby wam to udowodnić, opiszę wam jak je wykonałam. Oto krótki tutorial:

1. Na mlecznej bazie (odżywka, baza lub jak u mnie mleczny lakier) malujemy fioletowe maziaje. Im krzywiej tym lepiej! Ja namalowałam jedną większą od wolnego brzegu ku środkowi i jedną mniejszą od nasady paznokcia, ale wielkość też nie ma znaczenia.
2. Obok fioletowych maziajek malujemy białe, mogą się łączyć, mogą na siebie nachodzić lub być całkiem osobno.
3. Na maziajkach i obok nich robimy czarne nieregularne kropeczki.
4. Nakładamy top, który nie rozmazuje wzorów - u mnie olejkowy (dawniej był wodny, a teraz sama już nie wiem) z Born Pretty.


Mój aparat oczywiście zjadł całe nasycenie, więc udało mi się ukryć przed wami, że ten lakier to Boss up z letniej kolekcji Kinetics o tym samym tytule. Praktycznie całe lato malowałam paznokcie tymi lakierami, ale na ten fiolet nabrałam ochoty dopiero na jesień. I wcale mi nie przeszkadzało że jest lekko neonowy. Według mnie jest to jeden z ładniejszych odcieni w tej kolekcji. Biały lakier, którym domalowałam maziajki również pochodzi z letniej kolekcji. Hurricane mode to nie klasyczna biel, bo ma w sobie nutę szarości i błękitu. Świetnie wygląda na paznokciach, nawet solo.
Jestem zachwycona jakością lakierów Kinetics. Suną po paznokciu jak po maśle, kryją świetnie, szybko schną, nie odpryskują, nie smużą, nie pękają, ładnie błyszczą. Czego chcieć więcej?


Do zdobienia użyłam:
fioletowego Kinetics Boss up
białego Kinetics Hurricane mode
czarnego Wibo Extreme Nails 34
mlecznego Sally Hansen Arm candy

22 października

Jesienne twin mani z Asią (Paznokcie w kolorze marzeń)

Jesienne twin mani z Asią (Paznokcie w kolorze marzeń)
Idea twin mani zawsze bardzo mi się podobała i po pierwszej próbie z Weroniką Malinaila zapytałam na instastory, czy ktoś jeszcze będzie chętny na wspólne malowanie. Jako pierwsza zgłosiła się Asia z bloga Paznokcie w kolorze marzeń. Dziś pokażę wam co udało nam się razem stworzyć ;)

Zasady twin mani mogą być różne ale jedno pozostaje niezmienne: na podstawie inspiracji tworzymy mani i publikujemy w jednym czasie. Inspiracją do twin mani może być wszystko - grafika, obrazek, ten sam lakier, te same kolory, ta sama metoda zdobienia lub ten sam wzór z płytki do stempli.


Asia z bloga Paznokcie w kolorze marzeń (obecnie szukajcie jej raczej na instagramie, o tutaj, klik!) tworzy cuda na paznokciach za pomocą hybryd. Wszystkie jej prace są bardzo kolorowe i kreatywne, zobaczcie chociażby flaminga na rowerze albo zwierzaczki uczniaczki. Jestem zachwycona również nowymi jesiennymi zdobieniami, zwłaszcza tymi ze zwierzęcymi wzorami.

W ramach twin mani chciałyśmy stworzyć jakieś jesienne paznokcie, ale przeglądając różne grafiki, najbardziej spodobała nam się ta. Może nie jest typowo jesienna, bo kolorystyka wpada w błękity, ale listki są jak najbardziej na czasie.


Zachęcam was do pooglądania prac tej autorki, nie tylko w poszukiwaniu jesiennych inspiracji. Zachwyciło mnie kilka innych grafik, np. cytryny. Chętnie zmaluję je w przyszłym roku na wakacje. Jest także dużo świątecznych inspiracji. Jako totalna fajtłapa jeśli chodzi o zdobienia freehand, nabrałam takiej ochoty na ręczne malowanki że sama nie wiem co się ze mną dzieje :D




Nie robię sobie hybryd, więc zdobienie jest w 100% malowane zwykłymi lakierami. Za pomocą klasycznych lakierów też da się malować zdobienia. Tylko niestety mnie nie wychodzą aż tak cienkie i precyzyjne linie jak przy hybrydach i to widać na pierwszy rzut oka. Jednak pocieszam się, że jak na totalny brak praktyki, to i tak nie ma aż takiego wstydu.
Wybrałam sobie kilka listków z grafiki i próbowałam je odwzorować. Dodałam też kilka złotych elementów, tam gdzie pierwotnie były te musztardowe, bo brakuje mi takiego koloru w kolekcji. Potem pozostałe paznokcie pokryłam chłodnym złotym glitterem Essence.


Uwielbiam kolor żółty na paznokciach i ogólnie wszędzie, więc bardzo spodobała mi się kompozycja Asi. Piękne, delikatne kwiatuszki i listki i więcej niebieskiego niż u mnie. Na pierwszy rzut oka nie widać, że inspirowałyśmy się tą samą grafiką ;) I to jest super w twin mani. Patrzymy na tę samą inspirację, a każda z nas ma swoją wizję i powstają dwa zupełnie różne zdobienia ;)


W tym roku totalnie oszalałam na punkcie jesiennych zdobień paznokci. Ciągle maluję (choć raczej stempluję ;) jakieś listki, noszę na paznokciach beże i bordo, a nawet pokusiłam się o brąz na paznokciach! Jesienne paznokcie nie muszą być nudne ;)


Do jesiennego zdobienia użyłam:
złotego glitteru Essence The Gel 44 on air!
białego lakieru Golden Rose Color Expert 02
złotego, brązowego, błękitnego i granatowego lakieru do malowania detali
matowego topu Golden Rose

Asiu, dziękuję Ci za wspólne malowanie! <3