Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiko. Pokaż wszystkie posty

08 lutego

Projekt #malinailove - Moja miłość stemple.

Projekt #malinailove - Moja miłość stemple.
Ze względu na Walentynki luty jest uważany za miesiąc miłości. Ja za tym dniem nie przepadam, bo jak dla mnie to kiczowate i komercyjne święto, kiedy nie da się nigdzie wyjść, bo w restauracjach jest pełno ludzi, a przed kinami tłoczą się tłumy kobiet, które piszczą z radości, bo właśnie emitują kolejną odsłonę Greja, czy tam innej szmirowatej komedii romantycznej (i ich znudzeni małżonkowie, którzy z cierpiętniczą miną znoszą seans, no bo Walentynki, więc wypadałoby zabrać Grażynkę na randkę, choć woleliby obejrzeć jakieś kino akcji niż te babskie filmy).
Ja uważam że miłość powinniśmy okazywać sobie cały rok. Kwiaty, kino czy wyjście na randkę można zorganizować każdego innego dnia, a nawet powinno się robić to częściej niż raz do roku, akurat tego 14. lutego. 

Ja się tu wymądrzam, a prawda jest taka, że my swoje prywatne święto miłości obchodzimy w Dzień Singla, czyli 15. lutego. A mało brakowało, bo 7 lat temu mieliśmy zobaczyć się właśnie w Walentynki. Gdyby nie to, że musieliśmy przenieść spotkanie na następny dzień, usłyszałabym pierwszą miłosną deklarację w święto, za którym tak nie przepadam :D



Uwielbiam wszelkie projekty i wyzwania paznokciowe, choć nie wszystko udaje mi się robić na czas. Gdy tylko zobaczyłam, że Malinaila organizuje walentynkowy projekt, postanowiłam wziąć udział.
Najbardziej podoba mi się to, że tematy można rozumieć na wiele sposobów, nie ma ścisłych reguł i terminów. W końcu projekt ma być zabawą ;) Wszystkie tematy zobaczycie na instagramie Weroniki, klik!






Dopiero w momencie publikowania posta zauważyłam, że nieświadomie wybrałam tę samą płytkę, co do twin mani, które wykonałyśmy z Malinailą we wrześniu! Co za zbieg okoliczności!

Ja od razu wiedziałam, że moją miłość do stempli będę wyrażała właśnie przy pomocy tej płytki i produktów B. loves plates. Bo cóż może być piękniejszego niż marka, która powstała z pasji i miłości do stemplowania? Płytka B.00 rainbows and unicorns powstała na 3 urodziny marki i zawiera w sobie wszystko co co się z nią kojarzy, czyli firmowe serduszka, lakiery, jednorożce i tęczę.
Oprócz płytki, użyłam też dwóch lakierów do stempli od B. loves plates: białego B. an arctic snow i różowego glitteru B. beautiful.

W tym zdobieniu połączyłam 3 techniki stemplowania, czyli zwykłe stemple (białe błyski), double stamping (napisy) i reverse stamping (lakier). W zdobieniu dzieje się bardzo dużo, ale właśnie w ten sposób chciałam wam pokazać jak bardzo uwielbiam stemple i ile można z nimi zdziałać.




Jako tło pod zdobienie posłużył mi lakier Kiko Milano 022, który przywiozłam sobie razem z dwoma innymi z wycieczki z Kolonii. Zakochałam się w lakierach Kiko, gdy założyłam bloga i oglądałam je na zdjęciach innych bloggerek. Miały piękne kolory i ciekawe wykończenia. Po tym jak przywiozłam sobie jeden z Włoch, a drugi dostałam w ramach nagrody w jakimś konkursie, nabrałam ochoty na więcej. Niestety nie było mi po drodze ze sklepem stacjonarnym, a z zamówieniem internetowym coś było nie tak i nie mogłam zamówić sobie więcej. 
Byłam więc wniebowzięta, jak zobaczyłam sklep Kiko w Niemczech. A tu taka niespodzianka - zmiana buteleczek. Była promocja, kupiłam więc 3 na próbę, choć wykończenia i kolory nie były już tak piękne jak w tych starszych seriach.

No i się zawiodłam. Po pierwsze nie leży mi ten kolor. Jest zbyt zimny do mojej karnacji i mam wrażenie, że moje ręce są lekko sine, choć na zdjęciach aż tak tego nie widać. Kolor to moja wpadka, więc nie powinnam narzekać. Jest jednak wiele innych minusów. Krycie to porażka, po 3 warstwach nadal mamy prześwity i smugi. Dzieje się tak przy wszystkich 3 kolorach (mam jeszcze kobalt i buraczkowy). Konsystencja jest bardzo lejąca i spływa na skórki. Nie mają tak lśniącego wykończenia jak poprzednia seria. Jedyne co mogę pochwalić to czas wysychania, bo jest przyzwoity, choć nie ekspresowy. Trwałości nie ocenię, bo nosiłam go z topem i po 3 dniach zmyłam.
Ogólnie nie polecam już lakierów Kiko. Chyba że macie inne doświadczenia to chętnie poczytam ;)



Przy okazji, chciałam wam kogoś przedstawić.  Nie wiem czy już się Wam chwaliłam moim pieprzykiem przy kciuku. Pojawił się w tym miejscu około 1.5 roku temu i bardzo się polubiliśmy. Na większości zdjęć go jednak nie widać, bo się chowa. Może jednak będę go Wam częściej pokazywać ;)

16 września

Mój pierwszy raz z #31dc2016. Część pierwsza - kolory.

Mój pierwszy raz z #31dc2016. Część pierwsza - kolory.
Witajcie kochane ;)
Chyba każda lakieromaniaczka kojarzy akcję odbywającą się co roku we wrześniu - The 31 day challenge, którą zapoczątkowała Chalkboard Nails. Nigdy nie brałam udziału, ze względu na to, że we wrześniu zaczynałam szkołę i zwyczajnie nie miałam na to czasu. W tym roku szkołę zaczynam dopiero w październiku (uroki bycia studentką), więc miałam czas aby się przygotować na to wyzwanie ;)



Wbrew pozorom nie jest łatwo codziennie publikować posty, więc zdecydowałam się na codzienne publikowanie zdjęć na Instagramie (@carinne.owidia). Wyzwanie podzielone jest na trzy bloki - kolory, style i inspiracje i własnie w takim porządku postanowiłam publikować na blogu. Dziś pokażę wam pierwsze 10 zdobień. 


Pierwsze - czerwone pazurki troszkę mi nie wyszły. Naklejki wodne od BPS, których użyłam, idealnie nadają się do kolorowania tintami, bo mają czerwone i białe różyczki, szkoda tylko, że na moich paznokciach nie zmieściło się więcej białych i te kolorowane wyglądają tak ni w pięć ni w dziewięć.


O dziwo pomarańczowe paznokcie, to moje ulubione z tej dziesiątki. Jak ktoś mnie lepiej zna, to wie, że nienawidzę siebie w tym kolorze, źle się w nim czuję i ogólnie rzadko używam. Może przejadł mi się, bo w dzieciństwie mój pokój był pomalowany czterema odcieniami tego koloru i uwielbiałam pomarańczowe ubrania. Kończąc dygresję: nie uważacie, że te kwiatuszki z płytki B.02 flower power nie wyglądają prześlicznie pomalowane tintami P2? <3


Żółte paznokcie przewinęły się już przez mój blog, ale nie miałam czasu nic zmalować na ten tydzień. Mimo to uważam że są bardzo ładne, bo uwielbiam kraciaste pazurki ;)


Zielone zmalowałam na szybko, w przerwie od sprzątania :D  chciałam zobaczyć jak prezentuje się zielony lakier do stempli z BPS i skomponowałam go z pistacjowym Sophinem 341 i pnączami. Wyszło bardzo wiosennie ;)


Niebieskie pazurki, co prawda jednokolorowe, ale za to użyłam kultowego lakieru Essie Starry Starry Night. Chyba każda prawdziwa lakieromaniaczka o nim słyszała. Co prawda moja wersja to nie ta sprzed lat, która osiąga astronomiczne ceny na ebayu, tylko z tegorocznej kostki Retro Revival, ale i tak zachwyca.


Na dzień fioletowy wybrałam prześliczny delikatny fiolet od Sophin o numerze 093. Czyż nie jest śliczny? Zestawiłam go z białymi stemplami, które dodały mu jeszcze więcej lekkości ;)


Na dzień B&W wybrałam koronkę z płytki BP-L028. Niestety moje paznokcie są wąskie i nie osiągnęłam zamierzonego efektu, ale na instagramie dostałam za nie dużo pochwał i serduszek :D czasem tak jest, że nam się coś nie podoba, ale innym i owszem. Jestem osobą, która bardzo krytycznie podchodzi do swojej pracy, rzadko jestem  100% zadowolona ze swoich zdobień.


Metaliczne paznokcie miałam na weselu, zdjęcie nie oddaje piękna i głębi morskiego Wibo Glamour Satin. Miałam sukienkę w identycznym kolorze. Co prawda na ten dzień wyzwania stworzyłam zupełnie inne zdobienie - fioletowe tło i złote róże, ale dopiero na komputerze zauważyłam, że światło było okropne i wcale nie widać "metaliczności" tego lakieru :(


Tęczowe zdobienie to również odgrzewany kotlet, bo nie wyrobiłam się ze zmalowaniem niczego nowego. Jednak to jedno z moich ulubionych zdobień jakie kiedykolwiek zrobiłam. Dodatkowo wnikliwe oko zauważy, że tęcza jest podwójna - gradient to raz, a dwa to holo top ;)


I ostatni temat w tym bloku, czyli gradient. Tutaj pozdrawiam belgijską, która użyła tego samego wzoru i tych kolorów (choć dodała jeszcze kilka) do tematu tęcza. Wyszło nam prawie twin mani :D Na marginesie, to jak skończy się to wyzwanie, to mam plany co do twin albo mani swap, mam nadzieję, że nam się uda! :D 

Co myślicie o takim wyzwaniu? Wolicie czytać codziennie posty, czy taką zbiorówkę z 10-ciu dni jak u mnie? ;)





07 września

Nowości wiosenno-letnie.

Nowości wiosenno-letnie.
Witajcie kochane ;)
Uzbierało mi się tyyyle nowości, że aż wstyd publikować, ale ja osobiście uwielbiam oglądać takie długie haule zakupowe ;) Ostatni jaki ukazał się na moim blogu był zbiorem nowości zimowych, tym razem pokażę wam to, co mi przybyło na przełomie wiosny i lata.
Oczywiście nie wszystko kupiłam sama, dużo lakierów wygrałam, część to zakupy za punkty w Born Pretty Store. Zacznę właśnie od nagród.


Wiosną wygrałam konkurs "Zgaduj zgadula z OPI" na Blogu Moniszona. Jakimś cudem udało mi się trafić wszystkie 3 nazwy lakierów i wygrałam 3 buteleczki. Dla mnie to nowość, bo nigdy nie używałam lakierów tej firmy. Dostałam wiele gratisów, na zdjęciu lakiery Kiko i Colour Alike, ale oprócz tego także wiele próbek i świece Yankee Candle o zapachu drożdżówek z rodzynkami <3


Kolejną nagrodę zgarnęłam na fp Angel Kosmetyki bez tajemnic. Kochana Angel zapytała mnie, czy chciałabym, aby coś jeszcze mi dorzuciła, bo ma wiele nieużywanych lakierów. I tym sposobem oprócz 6 Orly dostałam prawie 20 sztuk innych lakierów! Niesamowite, prawda? ;)




Najbardziej cieszę się z lakierów My Secret oraz Sensique, bo w mojej okolicy nie ma Natury, a ja bardzo lubię te lakiery ;) 

Kolejna wygrana od Moniszona ;) tym razem brałam udział w konkursie kreatywnym, należało skomponować własną kostkę Essie na wiosnę 2017. Moja propozycja tak się spodobała, że zgarnęłam główną nagrodę ;)


I ostatnia już nagroda, tym razem od Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci ;) Wykonałam zdobienie w bieli, bo taki był jeden z trzech tematów konkursowych ;)


Kolejne zakupy pochodzą z targów w Krakowie. Z chinek jestem zadowolona, w końcu udało mi się zdobyć Lubu Heels (czarna baza z czerwonym brokatem), ten koralowy z kolei przypomina mi Elation Generation z Orly. Zielony niestety jest strasznie przezroczysty, trochę jak tint, ale z shimmerem. Dziwna konsystencja. Na mojej chciejliście pozostaje jeszcze Ruby Charm, bo obok Lubu Heels to moi dwaj ulubieńcy tej marki.

Troszkę się zawiodłam brakiem Orly, bo liczyłam na słynne wyprzedażowe kosze. Udało mi się upolować tylko dwa, reszta z promocji była nie w moim stylu :( Kolekcja pastelowych neonów zachwyciła mnie na żywo tak samo jak w internecie, żałuję, że wzięłam tylko jeden kolor - Disco's not dead, mogłam jeszcze wziąć Hot hot pants, bo również bardzo mi się podobał.



Kilka dodatków, gąbeczki do gradientu, moje ulubione pilniczki z Eurofashion, no i przede wszystkim zmywacz, wzięłam pół litra na spróbowanie i to jest to. Zdecydowanie wygrał nawet z zieloną Isaną.


W czerwcu zrobiłam kurs na manicure hybrydowy i żelowy, więc idąc za ciosem, trzeba było się zaopatrzyć ;) Postawiłam na zestaw 5-ciu lakierów z NeoNail - Acapulco, Summer Mint, Natural Beauty, Plumeria Scent i Milk Shake. Baza również pochodzi z firmy NeoNail, Top z Semilaca, bo nie mieli na składzie, a nie chciałam czekać ;) Dokupiłam też dwa lakiery Bling na Kosmetykach z Ameryki, bo były w dobrej cenie. Wybrałam jasny róż i malinową czerwień. Lampę kupiłam na ezebrze ;)


Później dokupiłam kolejne 3 kolory z firmy Cosmetics Zone. Bardzo dobrze się sprawują i do tego przyjazna cena (ok 19 zł) zachęca do zakupu większej ilości ;) w dodatku na stronie często są wyprzedaże, gdzie można kupić lakiery już od 14 zł ;)





Jednym zdaniem: zakupy za punkty w BPS. Wzbogaciłam się o kilka płytek, parę lakierów do stemplowania i buteleczkę niebieskiego liquid palisade, który kocham (mimo jego smrodku zepsutego mięsa). Zakupy za punkty to super opcja, pozwala nam to zaoszczędzić dużo pieniędzy. Niestety na razie mam problem z płaceniem punktami, nie wiem dlaczego, może dali mi bana, bo za dużo wydawałam :D


A teraz przejdę do zakupów, które popełniłam sama ;) Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok biedronkowej serii Bell. Niestety biel mi nie pasuje, jest prawie identyczna jak Orly Frosting i jednego z nich będę musiała się pozbyć. Beż kupiłam w Rossmannie w ramach "cena na do widzenia".


Te ślicznotki pochodzą z blogowej wyprzedaży u Anity z bloga NotCopyACat. Nie macie pojęcia jak się cieszę z tych maluszków ;) Uwielbiam lakiery Colour Alike, ale ostatnio sporo podrożały, a tu 3 sztuki za 26 zł <3 dziękuję za gratisy :)


Tinty P2 z Hebe, o których ostatnio było troszkę głośno ;) ja się bardzo cieszę, bo już chciałam zamawiać Kaleidoscope, ale jakoś tak sama się boję, a nie mam się do kogo podczepić.. Jakby któraś z was robiła zakupy na El Corazon i szukała kogoś chętnego, to pamiętajcie o mnie, mam ochotę na parę stemplaków ;)

Oczywiście w międzyczasie dostałam także paczuszki współpracowe z Sophin, BornPrettyStore i Anastazja.net, ale one miały swoje osobne posty, więc do tego nie wracałam ;)


Lakierów się nazbierało, teraz tylko malować ;) A co gdy brakuje nam weny? Przyznam się, że ja wtedy zaglądam na różne strony z inspiracjami. Przyznam szczerze, że nie przepadam za osławionym pinterestem, za to zaglądam na portal Kobieceporady.pl. Znajdziecie tutaj zarówno inspiracje paznokciowe, ogólnie urodowe, jak i lifestylowe. 


Lubicie zaglądać na takie portale z poradami? Ja bardzo :)




10 lutego

Pamiątka z Włoch.

Pamiątka z Włoch.
Witajcie :)
Mam takie małe postanowienie, że z każdego kraju, który odwiedzę przywiozę sobie lakierową pamiątkę. Tak więc z Czech mam Gabriellę Salvete, ze Słowacji niestety nic nie mam, bo nie interesowałam się wtedy paznokciami... Jeśli chodzi o wakacyjne podróże po Polsce to zaopatruję się wtedy w lakiery, których u mnie nie ma (Natura). A z Włoch postanowiłam przywieźć sobie prawdziwy włoski lakier - Kiko. Wiem że można je dostać w internecie lub kupić w Polsce, ale to nie to samo.
Zakupy były bardzo błyskawiczne :) Wskoczyłam do salonu Kiko we Florencji, drapnęłam lakier po jakiś tylko 3 minutkach zastanowienia, pognałam do kasy i już :) Musiałam się sprężać, bo za jakieś 10 minut grupa miała się spotkać i ruszać do autokaru. Chyba jeszcze nigdy nie zrobiłam tak szybkich lakierowych zakupów :D
Mój lakier ma nr 532 i przypomina syreni ogon :) Nie umiem jasno określić koloru, bo w każdym świetle wygląda inaczej, nigdy nie jest taki sam. W błękitnej bazie pełno jest zielonego i złotego shimmeru. Dlatego jest taki troszkę świąteczny, choinkowy. Niestety nie umiałam dobrze oddać koloru na zdjęciach. Najbardziej podobny jest na zdjęciach w świetle lampy. Mimo wszystko jest bardziej żywy niż na zdjęciach, magiczny, no i ma więcej złotych drobin, które zjadł aparat. Poczekam na słoneczne dni i zrobię zdjęcia jeszcze raz.


Jeśli chodzi o sprawy techniczne, to długo utrzymuje się na paznokciach bez odpryskiwania, jedynie wyciera się na końcach, na zdjęciach widzicie go po 5 dniach noszenia. Ma lejącą konsystencję, ale dobrze mi się nim malowało. Zmywanie nie przysporzyło mi problemów, choć drobinki stawiały delikatny opór.
Z pewnością będzie to jedna z perełek mojej kolekcji.

Macie jakieś lakiery Kiko? Jakie macie z nimi doświadczenia?