23 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Black&Gold.

Frischlackiertnailchallenge - Black&Gold.
Kolejny opóźniony projektowy post. Postawiłam sobie za cel zdążyć z dwoma ostatnimi tygodniami projektu. Mam nadzieję, że się uda... ;)
Zdobienie banalne. Połączenie czarnego ze złotem jest tak klasyczne, że można je potraktować na wiele sposobów, albo zwyczajnie, albo awangardowo.. Ja jak widać postawiłam na totalnie klasyczny złoty ornament. Miałam zbyt wiele pomysłów na zdobienie, a zbyt mało czasu na eksperymenty. Dodam, że tego samego dnia rano zrobiłam sobie pedi w identycznym układzie, tylko innych kolorach - kobalt z białym ornamentem.






Ten i inne piękne ornamenty znajdziecie na płytce Nicole Diary 105. Większość z nich, to wzory salonowe, które można wymalować sobie paint gelem, jednak gdy ktoś nie ma wprawnej ręki (tak jak ja :D), nie musi rezygnować z eleganckiej klasyki. Za to właśnie kocham stemple <3 
Złoty lakier to oczywiście mój ostatni ulubieniec do stempli, czyli B.a royal gold od B. loves plates. Tak mi się podoba, że używam go w prawie każdym mani!
Czerń, którą wykorzystałam to mój ulubieniec w tym temacie: Wibo Extreme Nails 34. Od wielu lat używam, nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam jakiś lakier od Wibo, bo kolory jakoś nigdy mnie nie chwytają za serce, ale ta czerń jest boska. Co prawda już czas na nową buteleczką, bo lakier  mi już troszkę zgluciał, stąd nierówności na płytce. Ale krycie wciąż jednowarstwowe. 






Mam nadzieję, że moje szybkie zdobienie przypadło wam do gustu. Mnie się bardzo dobrze nosiło. Warto czasem postawić na klasykę. Bo dla mnie klasyka to czerwień, nude, granat, czy właśnie czerń.
Czy dla was czerń na paznokciach jest klasycznym kolorem? Pamiętam jak jeszcze 10 lat temu marzyłam o czarnym lakierze do paznokci, a mama mówiła mi, że są brzydkie, wyglądają jak obite młotkiem. Zgadnijcie jaki ma właśnie kolor lakieru na paznokciach u stóp :D

17 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Stamper marble. P2 i B. loves plates.

Frischlackiertnailchallenge - Stamper marble. P2 i B. loves plates.
Dziś turbo szybki post, bo jestem już prawie dwa tematy w plecy - sesja i powrót do pracy to ciężki temat. Stamp marble to metoda, której jeszcze nigdy nie próbowałam. I za to właśnie lubię projekty, sama z siebie raczej nie czuję presji do przełamywania swoich barier czy wychodzenia ze strefy komfortu i wiecznie tylko klepię te stemple, a tu okazuj się, że stemplem można też wiele innych rzeczy robić ;)






Stamp marble jaki jest każdy widzi. Nie ma w tym wielkiej filozofii: ciapiemy lakierami na folię, najlepiej w ten sposób:
1. malujesz kolorem dominującym kwadrat lub prostokąt
2. ciapiesz na to krople lakieru
3. wykałaczką, patyczkiem, pędzelkiem, czym ci wygodnie, robisz esy floresy 
4. maczasz w tym stempel i siup na paznokieć.
PS. nie zapomnij o lateksie do skórek, bo będzie brudno!
PPS. na youtube jest mnóstwo tutoriali jakbyście chciały próbować swoich sił ;)




Dobór kolorów nie jest przypadkowy - miałam ogromną ochotę na zielone paznokcie (znowu!), więc wybrałam jednego z moich zielonych ulubieńców P2 Volume Gloss 810 kite flyer. Uwielbiam ten zgaszony, szarozielony odcień, choć tak rzadko można spotkać kogoś z zielonymi paznokciami (poza środowiskiem lakieromaniaczek oczywiście!). Umyśliłam sobie, że zielony marmur będzie piękny, łudziłam się, że jak nie wyjdzie marmur, to zielony kolor będzie kojarzył się z malachitem, czyli jednym z ulubionych kamieni mojej mamy... I wyszło obłędnie. Mnie na prawdę bardzo się podobało.






Złote paseczki ogromnie przypadły mi do gustu i myślę, że jeszcze niejedno mani ozdobię w ten sposób. Muszę się tylko nauczyć jak odbijać je zupełnie prosto, bo nie zawsze mi się to udaje ;)
Do paseczków użyłam przepięknego B. loves plates BLP05 B. a royal gold. Już w ostatnim poście się nim zachwycałam. Myślę że dobrze skomponował się z zielenią i nadał charakteru całemu zdobieniu ;)





Przed nami już tylko dwa tygodnie (no u mnie w sumie 3, bo jeszcze zaległe zdobienie z poniedziałku) do pokazania. Cieszę się, że wzięłam udział w projekcie, ale jak zawsze pod koniec projektu, dopadło mnie zmęczenie, biorąc pod uwagę powrót do biura i sesję online. Mam nadzieję, że się nie złamię i uda mi się doprowadzić to do końca ;)



06 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Arabian Nights. Avon Mark Oil Slick.

Frischlackiertnailchallenge - Arabian Nights. Avon Mark Oil Slick.
Arabska noc
Jak arabski dzień
Ma w sobie ten żar,
Co sprawia, że czar
Chodzi z Tobą jak cień!
- Alladyn (1992)


Lubiliście bajkę Alladyn? Ja tak średnio, jakoś wolałam inne księżniczki Disneya niż Jasminę, ale niezaprzeczalnie ta produkcja ma swój urok. No i te piosenki! Uwielbiam je, zwłaszcza w aranżacji Studia Accantus. Dlatego moje pierwsze skojarzenie z tematem było właśnie muzyczne. 

W poniedziałek zaczął się kolejny tydzień projektu u Steffi, tym razem na tapecie temat "Arabian nighs". Kiedyś pewnie byłoby mi łatwiej zmalować coś w tym temacie, bo bardzo lubiłam ornamenty i ozdoby na paznokciach, ale teraz bliżej mi do minimalizmu jeśli chodzi o zdobienia.... Pomyślałam chwilkę i przypomniałam sobie o zdobieniu sprzed roku, w stylu śródziemnomorskich kafelków . Ten wzór tak mi się podobał, że od razu chciałam go powtórzyć, ale nie wiedziałam jak go skomponować, żeby nie robić znowu identycznego zdobienia. No i już wiedziałam, co zmaluję.





Najpierw wybrałam fioletową bazę, ale potem stwierdziłam, że ten piękny turkusowy metalik zasługuje na swój moment. Niestety zdjęcia nie oddały tego, jak pięknie się mieni, od zielonkawego turkusu, do granatu. Avon Mark o nazwie Oil Slick dostałam od Basi Barbrafeszyn, fiolet nad którym się zastanawiałam również pochodzi z tej samej serii. Niestety nie pomyślałam, że ten lakier to raczej topper czy pyłek w lakierze i trzeba nakładać go na czarną bazę, więc to co widzicie, to 4, a na paznokciach z ozdobami aż 5 warstw tego lakieru. Myślę, że na czerni nabierze głębi i będzie jeszcze piękniejszy. Przez tę ilość warstw nie mogę określić dokładnego czasu wysychania - pierwsze 2 schły bardzo szybko. 

Niemniej jednak jest piękny i myślę, że jesienią i zimą będzie idealny do śnieżynkowych zdobień. teraz już wiem, że trzeba nakładać go na czarną bazę ;)






Oprócz lakieru z Avonu, swoją premierę w tym zdobieniu miał również złoty lakier do stempli od B. loves plates BLP05 B. a royal gold. Długo broniłam się przed ciepłymi i ciemnymi odcieniami złota, twierdząc, że najbardziej lubię te chłodne, jak nieodżałowany złoty lakier z Avonu (podobno znów dostępny!). Jednak widząc to złoto na wielu zdjęciach coraz bardziej się do niego przekonywałam, aż trafił do mnie. I jest miłość. Odcień jest faktycznie ciepły, ciemny, taki BOGATY jednym słowem :D ale najbardziej podobają mi się te drobinki, które na prawdę widać w zdobieniu. Pięknie lśni <3 Już go widzę w (znowu!) zimowych i świątecznych zdobieniach. Nie wiem co mam dziś z tą zimą, ale każdy ciemniejszy i drobinkowy lakier bardzo mi pasuje do tego klimatu. Chyba po prostu latem wolę kremowe wykończenia :D






Mam nadzieję, że moje zdobienie choć troszkę nawiązuje do klimatu arabskiej nocy i się wam podoba ;) W następnym tygodniu robimy stamp marble. Dla mnie to zupełna nowość, bo nigdy tego nie robiłam, więc może być ciekawie ;)


Jeśli tajemny blask
Półksiężyca i gwiazd
Zrosi srebrem Twój gęsty włos
To nie wahaj się, lecz
Hop! Na dywan, i leć
Nura daj w tę arabską noc!


27 maja

Listki i maziaje. Orly Desert Rose.

Listki i maziaje. Orly Desert Rose.
Ten wpis będzie troszkę inny.  Dzięki mojemu nudziakowo-neonowemu zdobieniu, które stworzyłam w ramach projektu u Frischlackiert poznałam przemiłą i uzdolnioną osóbkę. Beraude, którą możecie znaleźć na instagramie jako Nailsuponatime postanowiła zainspirować się nim i stworzyć swoją wersję. Dawno nie czułam takiej dumy z mojej pracy. Zawsze wydaje mi się, że te moje zdobienia nie są dość dobre, wpisy nie są wystarczająco ciekawe, zdjęcia nie są wystarczająco dobrej jakości... No i w ogóle jestem swoim najsurowszym krytykiem, na pewno wielu twórców, o ile nie wszyscy, tak mają. Aż tu nagle moja praca zainspirowała kogoś na tyle, że postanowił to odtworzyć :)

Przeglądając profil Beraude zobaczyłam tyle wspaniałych zdobień! Bardzo w moim (ostatnio) stylu - proste, minimalistyczne, nowoczesne. Nie mogłam nie poczuć inspiracji. Aż mnie ręce świerzbiły do malowania!



Dobór koloru też nie jest tu przypadkowy. Ostatnio pisałam na instagramie z Yasinisi o tym lakierze. Kolekcja Orly Neon Earth sprzed dwóch lat, piękny nieoczywisty odcień... chodzi oczywiście o Desert Rose <3 Pamiętam moją radość jak wygrałam miniaturki tej kolekcji w konkursie. Tak bardzo podobał mi się ten konkretny lakier! Używałam go kilka o ile nie kilkanaście razy latem 2018 roku, potem schowałam go głęboko do szuflady, żeby nie zdenkować go do końca... I tak sobie o nim troszkę zapomniałam.

Ten nieoczywisty odcień gdzieś z pogranicza różu, rudego, ceglanego i czerwieni. Najlepiej oddają go słowa Ani B for Beautiful Nails: kolor mięska. Coś w tym jest! Ja tu widzę kolor surowego mielonego mięsa na burgery. Przepraszam wszystkich wegetarian za to porównanie ;) Jak wszystkie lakiery Orly, dobrze się nosi, nie wyciera na końcach, nie smuży podczas malowania, przeciwnie, jest bardzo kremowy. Na zdjęciach mam 2 warstwy.







Jeśli chodzi o moją inspirację, to oryginał był w troszkę innym odcieniu. Tak na prawdę jeszcze bardziej spodobała mi się wersja oliwkowa tego zdobienia, ale postanowiłam na razie ostawić zieleń na paznokciach, bo ostatnio było jej całkiem sporo ;) Oryginalne zdobienie możecie zobaczyć tutaj, klik! A moje neonkowo-nudziakowe maziajki w wersji Beraude zobaczycie tu i tu.
W sumie całkiem niezamierzenie wyszło nam takie mani swap ;)






Co sądzicie o takich akcjach? Mnie bardzo podobała się taka nasza wymiana i mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję z kimś się wymienić w ten sposób ;)
W końcu "Naśladownictwo to największa forma pochwały". Ja czułam się niezmiernie pochwalona i wzruszona, gdy zobaczyłam wiadomość od kochanej Beraude <3

26 maja

Frischlackiertchallenge - Out of space. Zdobienie w stylu galaxy z lakierami Golden Rose.

Frischlackiertchallenge - Out of space. Zdobienie w stylu galaxy z lakierami Golden Rose.
Galaxy nails... Steffi Frischlackiert we wpisie z tematami projektu napisała, że to nie mają być klasyczne galaxy nails, tylko coś więcej, planety, kosmici, wszystko co pozaziemskie. Ja jednak uznałam, że skoro nigdy nie robiłam prawdziwego galaxy, skieruję się w tę stronę. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła tego inaczej. Zapraszam na mój pierwszy raz z galaktyką na paznokciach.






Jeszcze kilka lat temu wszystko było galaxy: etui na telefony, torby, tapety na telefon i komputer, koszulki, a nawet legginsy. Nie mogłam wręcz patrzeć zwłaszcza na to ostatnie, które najczęściej były widoczne na ulicach. Mnie trend galaxy ominął, jestem osobą, której prawie nigdy nie podoba się to co wszystkim. Dlatego to mój pierwszy raz z paznokciami galaxy, proszę o wyrozumiałość ;)






Paznokcie galaxy najczęściej są wykonywane na ciemnym tle, ja zdecydowałam się na negativ space. Na mlecznym tle z lakieru Golden Rose Ice Chick 05 ciapałam gąbką galaktyczne elementy. Najpierw różowym lakierem Golden Rose Ice Color 205 wyznaczyłam sobie mniej więcej, gdzie powstaną kolorowe smugi. Lakier ten nadaje się tylko do takich zdobień, bo jest prawie zupełnie przezroczysty. Na to naniosłam ciapki kobaltowego lakieru Golden Rose Ice Chic 76. Ma on lepsze krycie niż róż, ale przez żelową formułę bardzo ładnie się z nim łączy, przez co powstały fioletowe elementy o różnych odcieniach.






Oczywiście galaxy nails nie obyłoby się bez gwiazdek! Wykorzystałam stary jak świat podwójny lakier Essence - z jednej strony znajduje się zielony kremowy lakier, z którego już nie korzystam, bo rozwarstwił się ze starości, a z drugiej topper z perłową bazą i zielonkawymi iskierkami. Pamiętacie w ogóle taką formę lakierów? ;) cała idea polegała na tym, że dzięki temu dwustronnemu cudeńku mamy możliwość stworzyć 3 manicury: gładki, perłowo-przezroczysty lub połączyć je razem, nałożyć drobinki na kremowy lakier. To właśnie te drobiny posłużyły mi za gwiezdny pył. Złotym lakierem domalowałam kilka prostych gwiazdek.






Galaxy wciąż nie jest moją ulubioną formą zdobienia paznokci, ale czasami warto wyjść ze swojej strefy komfortu i próbować czegoś nowego. Takie projekty są świetną okazją ku temu, bo inaczej prawdopodobnie bym się na to nie zdecydowała. A Wy lubicie galaxy nails? Pamiętacie te wszędobylskie galaktyczne trendy?



Do zdobienia użyłam:
mlecznego Golden Rose Ice Chic 05
kobaltowego Golden Rose Ice Chic 76
różowego Golden Rose Ice Color 205
perłowego Essence Nail Colour3 - 04 a walk in the park