Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pyłek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pyłek. Pokaż wszystkie posty

04 września

Jak nakładać pyłki na klasyczne lakiery?

Jak nakładać pyłki na klasyczne lakiery?
Myślę, że nie tylko ja tak mam. U rąk używam jedynie zwykłych lakierów, ale z racji, że u stóp preferuję hybrydy, mam małą kolekcję lakierów hybrydowych i akcesoria do zdobień. Początkowo miałam zamiar robić sobie też hybrydy u rąk, ale tempo w jakim rosną mi paznokcie i chęć zmian skutecznie mnie od tego odciągnęła. 
W swojej kolekcji mam zatem kilka różnych rodzajów pyłków czy tam efektów do paznokci hybrydowych. Od dawna zastanawiałam się, jak można ich użyć z klasycznymi lakierami, bo szkoda żeby się marnowały. I wtedy znalazłam gdzieś na instagramie pewien tutorial.

jak nakładać pyłek na paznokcie, perłowy pyłek Silcare


Generalnie można wcierać pyłki w zwykły lakier tak jak w top no wipe przy hybrydzie. Ale ja jestem jakaś niepełnosprytna, bo za każdym razem robiłam sobie dziury w lakierze bazowym, albo nic mi się nie wcierało. Dlatego z radością wypróbowałam znaleziony w internecie sposób na... wcieranie pyłku w stemple!

Na pewno każda z Was ma w swojej szufladzie stempel, który nie działa. Albo słabo odbija wzór, albo niewygodnie się nim pracuje. Ja też taki miałam. Dostałam go do recenzji od Beauty Big Bang. Dawałam mu wiele szans, testowałam chyba z każdym lakierem do stempli jaki mam, z płytkami różnych marek i nic. Odbijał tylko jakieś marne fragmenty wzoru albo zupełnie nic. Próbowałam już wszystkiego, bo na prawdę nie chciałam dać zupełnie negatywnej opinii (albo jako stemplomaniaczka przyznać się do porażki). Możliwe że po prostu mi trafił się taki felerny egzemplarz, dlatego zostawię wam link do sklepu


Stempel do paznokci Beauty Bigbang

Aplikacja jest banalnie prosta:
1. Wcieramy pyłek w stempel za pomocą pacynki, dokładnie tak jakbyśmy robiły to na paznokciu.
2. Odbijamy pyłek na paznokciu. 
*Gotowe*
Polecam wcześniej zabezpieczyć sobie skórki latexem aby uniknąć bałaganu. Lakier bazowy powinien być tylko lekko podeschnięty, ale wciąż lepki, aby pyłek się przylepił. Nie może być całkiem mokry, bo rozjedzie się pod naciskiem stempla. Ja działam dokładnie tak jak przy odbijaniu stemplowych wzorków.

Aby przetestować dokładnie stemplową metodę, postanowiłam podzielić moje pyłki na trzy kategorie pod względem grubości drobinek. 



Kategoria 1: miałki opalizujący pyłek


Pyłek do paznokci hybrydowych Silcare effect powder


Czyli każdy pyłek w stylu Chameleon lub Aurora Effect (jak np. od Neonail). Miałki biały (lub chromowy) proszek idealnie wciera się w gumę stempla, zostawia gładką taflę, która potem przenosi się na stempel. Ja użyłam akurat Opal Mirror Effect od Silcare. Na czarnej bazie mieni się od zieleni przez niebieski do fioletu. Użyłam go jednak na kobaltowej bazie, ale i tak efekt bardzo mi się spodobał.


ornamenty na paznokciach




Kategoria 2: płatki lub flejki


duochrom paznokcie z pyłkiem


Do tej kategorii zaliczyłam pyłki, które mają formę nieregularnych płatków i można je aplikować na 2 sposoby, albo oprószyć wilgotny lakier (warstwę dyspersyjną) dzięki czemu płatki wylądują w niektórych miejscach, albo wetrzeć w top no wipe, dzięki czemu uzyskamy gładką taflę. 
Chodzi mi o wszelkie płatki Alu itp. Ja użyłam multichromowych płatków od Born pretty, które pokazywałam na blogu tutaj. Tam użyłam je właśnie na drugi sposób, czyli po prostu jako błyszczące flejksy. 


paznokcie holo duochrome


Kto używał takich płatków, ten wie, że nie są zbyt wdzięczne w obsłudze. Odklejają się od pacynki i latają wszędzie, przyczepiają się do ubrania, dłoni, włosów... Sposób ze stemplem pomaga je troszkę ujarzmić, bo przynajmniej przyklejają się w jednym miejscu i potem tylko przenoszą na paznokcie. Nadmiar zostaje na stemplu ;)


paznokcie holo duochrome Born Pretty Store



Kategoria 3: brokaty


paznokcie ozdobione Indigo Pixel Effect Kopciuszek


Wiedząc jak dobrze stempel radzi sobie z pyłkami o mniejszej ziarnistości, postanowiłam sprawdzić go w akcji z grubszymi brokatowymi drobinami. Od razu postawiłam na Pixel Effect od Indigo, czyli popularnego Kopciuszka. Wiele razy próbowałam wcierać, albo chociaż przyczepić go na mokry lakier, ale nigdy nie wyglądało to dobrze, całość szła do zmycia. 

Tym razem byłam zadowolona. Drobinki ładnie wtarły się w stempel i bez problemu przeniosły się na suchy, ale jeszcze lekko lepki lakier. Postanowiłam wypróbować jeszcze jeden pomysł: połączenie stempla z pyłkiem. Odbijałam kwiatki i cienkim pędzelkiem dociskałam brokat w miejscu płatków. Niestety wyszło dość nieregularnie, bo brokat opadał z pędzla i przyklejał się też w losowych miejscach na stemplu. Nie wyglądało to chyba jednak aż tak źle ;)


Paznokcie ozdobione Indigo Pixel Effect Kopciuszek i stemple


Podsumowując, jeśli macie problem z nadmiarem pyłków, a nie umiecie ich aplikować na klasyczne lakiery w tradycyjny sposób, spróbujcie użyć jakiegoś starego, nieużywanego stempla. Pewnie macie takie w swojej kolekcji i od dawna zastanawiacie się co z nim zrobić, wyrzucić, oddać komuś, czy bez końca dawać mu drugą szansę (przynajmniej ja tak mam :D)

Oczywiście warto wspomnieć, że takie pyłki trzeba zabezpieczyć lepiej niż zwykłe mani, najlepiej dać ze 2 warstwy topu nawierzchniowego. Zwłaszcza przy pyłkach o większych drobinach, czy glitterach. 


Paznokcie klasyczne ozdobione Indigo Pixel Effect Kopciuszek i stemple


Znacie tę metodę aplikacji pyłków na klasyczne lakiery? Jeśli nie, to mam nadzieję, że mój post okaże się chociaż troszkę pomocny ;)



11 marca

Nie wszystko złoto co się świeci. Born Pretty Store.

Nie wszystko złoto co się świeci. Born Pretty Store.
Bardzo lubię wszelkie flejksy do paznokci, które da się nakleić na zwykły lakier, jak i na hybrydę i zmienić nudny manicure w coś niezwykłego. Metaliczne paseczki zobaczyłam pierwszy raz u Elizy z bloga My, myself and my nails i zakochałam się w nich. Pazłotkowe kawałeczki tak mnie zachwyciły, że przy składaniu zamówienia do recenzji wzięłam od razu obydwa kolory, bo kocham złote elementy w zdobieniach. No właśnie...




Pierwszy zarzut jest taki, że złoto i srebro mają zupełnie inną strukturę. Wiem że na stronie i w nazwie produktu pojawia się hasło 'strip', więc powinny być cienkie paseczki, ale mnie bardziej podoba się efekt srebra, czyli drobne nieregularne kawałeczki. Mam wrażenie, że te dwa kolory to zupełnie różne produkty.




Po drugie, kolor złota. Och jakie to jest brzydkie po wtarciu! Kolejny zarzut - nie da się tego wetrzeć na równą złotą taflę, choćbyście się nie wiadomo jak starały, a na stronie mamy pokazane trzy możliwości, paseczki, matowy efekt, coś jak zgnieciona folia i lustro. Mnie udało się uzyskać tylko pierwszy i drugi, z czego ten drugi w złocie wygląda strasznie. Na zdjęciu widzicie dwie warstwy złota, po wtarciu pierwszej zostały dziury, więc nałożyłam top i dodałam kolejną warstwę niteczek.




Ze srebrem jest inaczej, też nie da się uzyskać efektu lustra, ale ta srebrna zgnieciona folia jest całkiem inna. Mam wrażenie, że drobinki równomierniej rozkładają się przy wcieraniu, na zdjęciach widzicie jedną warstwę i prawie nie widać prześwitów. Płatki pięknie odbijają światło, co widać na zdjęciach, nie mogłam złapać ostrości. 







Na drugiej ręce nie wcierałam płatków, tylko dotknęłam kilka raz aplikatorem, żeby pokazać wam zupełnie różne kształty drobinek. Sreberko jest ciekawe i mam na nie kilka pomysłów, tak złotko pójdzie w świat, bo nie przemawia do mnie ten efekt ani trochę. 




Produkt znajdziecie na stronie Born Pretty Store pod numerem #42596. Paseczki są taniutkie, obecnie kosztują 1.29$. Mnie efekt złota się nie spodobał, ale może znajdzie się ktoś, kto lubi takie paseczki (pamiętacie jeszcze piórkowe topy? kiedyś każda firma miała lakiery z paskowym brokatem, np seria Impression od Golden Rose). Srebro mogę polecić, jeśli lubicie zdobienia z pazłotkiem. Będę dalej szukała idealnych złotych flejków, może kiedyś takie znajdę ;).



03 stycznia

Kameleon. Flejksowy pyłek z Born Pretty Store.

Kameleon. Flejksowy pyłek z Born Pretty Store.
Witajcie w nowym roku!
To już mój szósty rok z blogiem. Nie sądziłam, że wytrwam aż tak długo, ale pomimo czasem znikomej aktywności, uwielbiam dla was pisać i dzielić się swoimi pomysłami ;) Mam nadzieję, że to będzie dobry rok, bardziej obfity w zdobienia i posty niż poprzedni.
Dziś pokażę wam z jakimi pazurkami wkroczyłam w 2018 rok.


Nie mogłam się zdecydować na konkretną metodę zdobienia. Długo siedziałam przed helmerem, aż postanowiłam wypróbować jedną z nowości z ostatniej paczuszki z Born Pretty. Duo- lub nawet multichromowe flejksy możecie kupić tutaj, klik! Są dostępne w ośmiu wariantach kolorystycznych. 


Ja wybrałam numer 1, czyli zielono-niebiesko-fioletowe płatki. Starałam się zrobić zdjęcia pod różnymi kątami, aby uwidocznić tę grę kolorów, choć aparat szalał. Oprócz efektu płatków, można wetrzeć flejksy jako taflę, co pozwoli uzyskać prawdziwy efekt kameleona, teoretycznie w mocnym świetle będzie też widoczne holo, bawiłam się na wzorniku i jakiegoś powalającego holoblasku to ja tam nie widziałam ;)


Jedyne co bardzo bardzo mi przeszkadza, to aplikacja. Flejki latają wszędzie, zostają na ubraniach, biurku, komputerze, dosłownie miałam wrażenie, że unoszą się w powietrzu. Naturalnie przy aplikacji tego typu pyłków zabezpieczam skórki lateksem, więc chociaż tam się nie przykleiły ;)


Za to zdziwiła mnie łatwość zmywania. Zaaplikowałam je na zwykły czarny, podeschnięty lakier i zabezpieczyłam topem. Kiedy pojawiły się odpryski, czyli po pięciu dniach zmyłam zwykłym zmywaczem i zeszło bez problemu. Spodziewałam się trudności, jak przy glitterach, ale płatki pozytywnie mnie zaskoczyły ;) Jeśli lubicie taki efekt, to mogę wam też polecić flejki w formie lakieru do paznokci, które testowałam latem: klik!

Przy okazji mam dla was kod zniżkowy:




29 grudnia

Dziewiąta paczuszka współpracowa od BPS.

Dziewiąta paczuszka współpracowa od BPS.
Witajcie po świętach :)
W tym roku postanowiłam odłożyć telefon i laptopa na czas świąt. Chciałam spędzić ten czas z rodziną i odpocząć, bo w tym roku bardzo brakuje mi chwili na złapanie oddechu. Trochę mi wstyd, że w tym roku zdążyłam zrobić tylko jedno świąteczne zdobienie, które nawet nie ujrzało światła dziennego, ale mam nadzieję, że za rok uda mi się to naprawić ;)


Niedawno dostałam kolejną paczuszkę od Born Pretty Store. To już dziewiąta w mojej karierze :D Oczywiście nie mogło zabraknąć płytek, ale oprócz nich zdecydowałam się na inne ciekawe rzeczy ;) Nie mogę doczekać się testowania :)


Jako pierwsze, wybrałam urocze złote i srebrne ćwieki zamknięte w karuzelce...no właśnie, na stronie karuzelka ma czarny kolor, ale myślę, że nie to jest tu istotne :D. Ćwieki są wykonane z cienkiej blaszki, są matowe, wyżłobione (nie mam pojęcia jak inaczej określić ich fakturę) i puste w środku. Bardzo cieszy mnie ich niewielki rozmiar (nie przekraczają 3mm), bo będą idealnie pasowały na moje pazurki ;) Do kupienia tutaj, klik!


Nie miałam jeszcze okazji używać pędzla do gradientu, więc zdecydowałam się na ten model, klik! Niestety wydaje mi się, że ma krzywo przycięte włosie, ale jeszcze nie zdążyłam go wypróbować, więc nie wiem, czy będzie to miało wpływ na użytkowanie.


Od dawna chciałam wypróbować lustrzane okrągłe piegi klik, klik! Dłuższą chwilę wahałam się między srebrnymi a srebrnym holo, stanęło na zwykłym. Mam już takie piegi w wersji kolorowej i uwielbiam ich używać w letnich stylizacjach.
Ten piękny lśniący niebiesko-fioletowy pyłek można używać na dwa sposoby - jako duochromowe flejksy oraz wetrzeć w warstwę dyspersyjną i w zależności od światła otrzymamy efekt chameleon lub holo. Ja wybrałam numer 1, pozostałe możecie zobaczyć tutaj, klik!
Trzeci słoiczek zawiera czerwone holo. Można je nakładać zarówno na czarną jak i na białą bazę. Dostępny w sześciu kolorach tutaj, klik!


Na koniec zostawiłam sobie płytki. Nie mogłam się obejść bez kolejnej koronkowej płytki, możecie ją dostać tutaj, klik! Mam już jedną z takimi wzorami, BP-L020 i jest totalnie wyeksploatowana, swego czasu stemplowałam nią dosłownie każde kolejne zdobienie, wiecie, że koronki i kwiaty to mój żywioł ;) 
Do koronek dobrałam słodkie kotki, klik! i azteckie wzorki w połączeniu z kwiatami, klik!

Mam dla was kod na -10% na całe zakupy w Born Pretty Store. 



Używałyście któreś z moich nowości? Jeśli tak chętnie poczytam co o nich sądzicie. Nie mogę się doczekać testowania :)



13 listopada

Prezenty z dalekich krajów - Pyłek do paznokci mirror effect nr 10.

Prezenty z dalekich krajów - Pyłek do paznokci mirror effect nr 10.
Witajcie :)
Dziś pokażę wam pierwszy produkt, który dotarł do mnie w ramach współpracy ze sklepem Prezenty z dalekich krajów. Jestem zaskoczona, że przesyłka dotarła do mnie tak szybko, bo z reguły zagraniczne przesyłki potrafią iść w nieskończoność, a tu trzy tygodnie. Wynik na wielki plus ;)


Od jakiegoś czasu uczę się stylizacji paznokci metodą hybrydową i przyznam szczerze, że już dawno chciałam przetestować "magiczne" pyłki dające metaliczny albo lustrzany efekt na paznokciach, ale jakoś tak nie było okazji. Jedyny pyłek z jakim miałam do tej pory okazję pracować to (niemodna już podobno ;) syrenka. Z ogromną chęcią zdecydowałam się więc na przetestowanie pyłku w kolorze srebrnym ;) Możecie go kupić tutaj, klik! Wybrany przeze mnie to numer 10.


Pyłek dostałam w słoiczku o pojemności 1g. Nic nie ma prawa się wysypać, bo pojemnik jest zabezpieczony sztywną naklejką. Nie wyrzucałam jej, zawsze nakładam ją przez zamknięciem i dzięki temu wiem, że nie narobi mi bałaganu w pudełku z hybrydami ;)


Postanowiłam wypróbować pyłek na swa sposoby - na przemyty top (nie posiadam jeszcze no wipe) i na warstwę dyspersyjną. Po lewej stronie czarna hybryda z przemytym topem - jak widać nie jest to lustro, ale drobiny tworzą coś w rodzaju tafli. Z kolei po prawej nałożyłam na dwie warstwy czarnej hybrydy. Mnie mniej się podoba ten efekt, nie wiem co wy sądzicie. Chociaż "efekt pogniecionej folii aluminiowej" też mógłby być interesujący :D

Lubicie używać takich pyłków? Ja mam ochotę na więcej, czekam na holo i duochromy <3