Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nowości. Pokaż wszystkie posty

14 października

Haul lakierowo-kosmetyczny. Edycja lato-jesień 2021

Haul lakierowo-kosmetyczny. Edycja lato-jesień 2021

Cofnijmy się w czasie o jakieś... siedem do pięciu lat. Nie ma jeszcze tik toka, instagramy są mniej popularne niż obecnie, a ludzie czytają blogi. Uwielbiałam to. Z chęcią zaglądałam do moich blogowych koleżanek i czytałam o tym, jak wykonały paznokcie krok po kroku. Oczywiście teraz zaglądam do nich na instagramie, ale to jednak nie do końca to samo. Jednymi z moich ulubionych wpisów były posty z haulami, inaczej określane jako "chwalipięckie". Chętnie patrzyłam na zdjęcia nowych lakierów, które dziewczyny dostały lub kupiły. Dowiadywałam się o nowych kolekcjach, innych, mniej znanych markach, czy promocjach. Marzyłam o tym, że kiedyś też sobie kupię ten czy inny lakier...

Sama również lubiłam przygotowywać takie wpisy. Ułatwiało mi to pisanie postów, gdy mieszkałam poza domem rodzinnym, bo zawsze mogłam spojrzeć do posta i sprawdzić, jak dokładnie nazywał się lub jaki miał numer jakiś określony lakier. Postanowiłam do tego wrócić. Teraz nie kupuję lakierów zbyt często. Zwykle przewalam kasę na książki lub buszuję na vinted :D Ale może od czasu do czasu wrzucę tu kilka zdjęć nowości zebranych z kilku miesięcy.


ILNP: Empress, Party Hat, Homesick, Chateau, Riding Waves



Painted Polish Rose Quartz Revival 2.0, A England: Peaseblossom a fairy, The raven, Into the rose-garden



Cirque Colors: Rose Canyon, Garnet, Tanzanite, Paraiba i Kinetics Zephyr



Odkąd na OLX dodano opcję wysyłki, mój portfel szaleje. A zwłaszcza gdy robią promocję i za wysyłkę płaci się jedynie 1zł. Nigdy nie miałam nic od ILNP, A England, PP czy Cirque Colors. Gdy zobaczyłam, że pewna Pani wystawia zestawy tych lakierów, praktycznie nieużywanych po 50 zł... no musiałam. I tak udało mi się stargować 10 zł przy zakupie dwóch zestawów. 12 lakierów tych marek za 92 zł (jeden A England dostałam w gratisie <3). Kinetics Zephyr kupiłam u innego sprzedawcy, za 11 zł z wysyłką (nowiusieńki!)

Ella+Mila: Top coat, berry much in love, i pink i love you, sunburst, i mint it, don't be blue i ocean air




Lakiery Ella+Mila trafiły do mnie w ramach współpracy. To lakiery do paznokci, które są wegańskie, nie były testowane na zwierzętach i są bezpieczne, bo nie zawierają szeregu szkodliwych substancji, które pojawiają się w kosmetykach. Pełna recenzja znajduje się tutaj. To bardzo dobre produkty i świetnie mi się z nimi pracowało. 
 

OPI Alpaca my bags i You don't know Jacques!



Od początku roku chciałam wziąć udział w konkursie OPI, organizowanym co miesiąc na polskim instagramie marki. Co miesiąc trzeba było użyć jednego z konkursowych kolorów miesiąca. Niestety ja miałam do tej pory w swojej kolekcji tylko 3 opiki, z czego żaden z nich nigdy nie zakwalifikował się do kolorów miesiąca. Powiększyłam więc kolekcję o szarobrązowy You don't know Jacques! czyli jeden z kolorów września i razem z nim kupiłam przepiękny Alpaca my bags (ta nazwa!).


Kinetics: 485 Oblivion, 493 Fresh Start, 500 Melt down, 476 Renascent, 474 Epicure Wine, 469 Dust Temple



Lakiery Kinetics są jednymi z moich ulubionych, choć nie mam ich zbyt dużo w mojej kolekcji. Do tej pory miałam tylko neonowe kolory (kolekcję Boss up), których używałam głównie latem. Brakowało mi bardziej podstawowych kolorów, a promocja na lakiery Kinetics w drogerii Joka dodatkowo zachęcała ;). Często jest tak, że nie wiem czym pomalować paznokcie, a mam mało czasu - wtedy sięgam po sprawdzone lakiery w klasycznych kolorach - czerwień, nude, oliwka... Stąd moje wybory kolorystyczne. Strasznie szkoda, że w sklepie, w którym robiłam zakupy, nie było dostępnej najnowszej kolekcji jesiennej Affection, bo jest cudna, ale za to kupiłam sobie pastelowo-neonowy żółty i błękitnoszary z kolekcji wiosennej Unfreeze. 




Przy okazji kupowania Kineticsów uzupełniłam moich ulubieńców i totalne musthave do robienia paznokci: szybkoschnące topy i żel do skórek Sally Hansen. Od razu 3 topy, no bo po co się rozdrabniać, jak już trafiły się w dobrej cenie. Rada: nie kupujcie ich w sieciowych drogeriach stacjonarnych. W internecie są często ponad 2 x tańsze.




Po wielu latach otworzyli Naturę w moim mieście! Tu muszę pochwalić mojego Narzeczonego. Zawsze jak jeździliśmy na wakacje i zwiedzaliśmy jakieś miasto, sprawdzałam czy jest tam Natura, bo bardzo lubię kosmetyki z tej drogerii i zawsze można trafić na jakieś fajne promocje. Pewnego razu zabrał mnie na spacer po mieście i pokazał swoje odkrycie: nowiusieńka Drogeria Natura. Gdybyśmy żyli w filmie, zabrzmiałoby wtedy Alleluja :D

Nie testowałam nigdy baz ani odżywek z Sensique, a jest ich całkiem duży wybór. Do tego kupiłam sobie bazę do hybryd, bo akurat mi się skończyła i lakier My Secret w piaskowym kolorze.


Stara tapeta! Trochę za nią tęsknię, ale uwielbiam moją nową sypialnię <3


Szukam dobrej bazy na moje paznokcie z bruzdami. Całkiem fajnie sprawdzała mi się baza Magi, ale stwierdziłam, że spróbuję Orly Ridgefiller, ze względu na mleczny kolor (i okazyjną cenę). Jest ok, lakier dobrze się trzyma, a przez mleczy odcień i krycie fajnie podbija kolor lakieru. Niestety jest dość rzadka, przez co nie do końca pokrywa te moje nieszczęsne bruzdy po jednej warstwie, a nałożona nieco grubiej długo schnie :( Jak macie jakieś dobre bazy warte uwagi, dajcie znać :)




Zawsze zazdrościłam ludziom, którym udaje się wyhaczyć coś ciekawego w Rossmannie na cenie na do widzenia, albo na skrytopromocjach, które wrzucają na grupy na facebooku. Niestety mi nic nigdy nie trafiło się za 1zł czy inną drobną cenę... aż do uzupełniania produktów Uzdrovisca, które bardzo lubię ;)  Zauważyłam błąd cenowy na ampułki Uzdrovisca. Normalnie kosztują coś ponad 50 zł, w promocji kosztowały 36 czy 38 zł, a na metce przy tej konkretnej ampułce było... 13 zł. Oczywiście musiałam kupić dwie sztuki! Byłam w tym samym Rossmannie 2 dni później - po mojej ampułce została wyczyszczona półka, ale cenę zmienili na taką, jak przy pozostałych, czyli te niecałe 40 zł.
Podobno co drugi głupi ma szczęście, może dlatego tak rzadko mnie spotyka :D




W naszej łazience pachnie siarką... nie, to nie zabrzmiało dobrze. Ale tak jest, ponieważ rodzice pojechali na kilka dni do Solca Zdroju na baseny i zabiegi i mama wpadła w szał zakupów kosmetycznych. Na razie testujemy. Planuję napisać na ten temat post, bo nie pamiętam kiedy pisałam o czymś innym niż lakiery i zdobienia... ;)




Ostatnie zakupy pod hasłem: musiałam coś kupić żeby rozmienić 100 zł i mieć na autobus (we wsiobusach trzeba mieć odliczone hajsy na bilet, albo chociaż taki banknot, z którego kierowca szybko wyda "w biegu", czyli np. 10zł). Zostałam do nich zmuszona, ponieważ w 4 sklepach typu spożywczy czy piekarnia odmówiono mi sprzedaży czegokolwiek, jeśli chcę zapłacić całym banknotem 100zł. Uważam to za skandaliczne, bo przez to odjechał mi autobus, musiałam czekać godzinę na następny, a było zimno, padał deszcz i w efekcie się rozchorowałam i zostałam odesłana na L4 drugiego dnia nowej pracy -.-
Do czego to doszło, że człowiek ma pieniądze, a nie może niczego kupić. Jeszcze jakbym chciała tylko rozmienić banknot, ale ja chciałam sobie kupić kilka rzeczy do jedzenia (nie, to nie było o 8 rano, ani w poniedziałek).. Na szczęście w drogerii nie mieli takich problemów, a ja kupiłam sobie mój ulubiony peeling Nacomi (wcześniej miałam fioletowy i chyba różowy, ale już dawno go nie widziałam).


Tęsknicie czasem za starymi czasami na blogach? Dajcie znać, czy takie posty zbiorcze z nowościami są jeszcze dla Was interesujące. Czasami fajnie jest wrócić do starszych formatów ;)

28 listopada

Moja prywatna jesienna kolekcja lakierów hybrydowych. Hybrydy Born Pretty.

Moja prywatna jesienna kolekcja lakierów hybrydowych. Hybrydy Born Pretty.
Nie, to wcale nie tak, że jestem jak ta jedna z celebrytek, która zostaje twarzą danej marki lakierów hybrydowych. Aż tak znana nie jestem i prawdopodobnie nigdy nie będę :D Po prostu zapragnęłam posiadać kilka jesiennych kolorów hybryd w swojej kolekcji. Najbardziej zależało mi na pięknym musztardowym żółtym. Przeglądając aukcje na aliexpress znalazłam hybrydy Born Pretty w bardzo dobrej cenie i postanowiłam zaryzykować. 

Pewnie nie skusiłabym się na nie tak szybko, gdyby głównym zdjęciem aukcji nie był właśnie ten wymarzony, lekko przybrudzony żółty. Po żółtym wpadła jeszcze oliwka, zgaszony pomarańcz, "bo przecież nie mam żadnego pomarańczu"... i tak do koszyka wpadło osiem różnych kolorów.



Jeszcze jedna mała dygresja na temat hybryd z Azji. Wiele z nas ma pewne obawy co do takich produktów. Boją się uczulenia, podrażnienia, składników niewiadomego pochodzenia... A jednocześnie używa np. czarnej maski na wągry Pilaten czy innych takich. Ja nie boję się używać "chińskich" hybryd na sobie. Do Born Pretty mam jeszcze jakie takie zaufanie, bo chociaż mają składy wypisane na tych białych kartonikach. Poza tym używam od dawna ich lakierów do stempli i płynnego lateksu do skórek. Hybrydy noszę tylko u stóp, sporadycznie u rąk, chyba nawet rzadziej niż raz w roku... Nikogo nie namawiam na siłę do używania tych produktów, wręcz przeciwnie, niech każdy bierze odpowiedzialność za siebie. Moja siostra uwielbia hybrydy z Born Pretty za ciekawe kolory i dobrą jakość, ja również, więc testujemy.

Dodam, że stosuję je z bazą i topem jednej z firm dostępnych w Polsce, której używam od dawna i ufam. Jakoś tak co do chińskiej bazy mam pewne opory. Chociaż z drugiej strony to po bazie jednej z najbardziej znanych firm w naszym kraju odpadły mi paznokcie u stóp i musiałam przez dwa tygodnie siedzieć w domu bo był środek zimy i nie mogłam założyć skarpet i kozaków na te rany.



Zacznę od hybrydy, która miała być piękną przybrudzoną żółcią... a przyszedł ciemniejszy kolor, trochę musztarda, trochę brąz, trochę pomarańcz. Nie tego się spodziewałam, ale i tak podoba mi się! Mam świadomość, że nie do wszystkich takie kolory przemawiają, ale jeśli szukacie czegoś takiego, to znajdziecie go pod nazwą BP-PC01 Oriental Tressure.


BP-PC05 Better Tomorrow to ciepły, kasztanowy brąz. Idealnie komponuje się z wyżej przedstawionym musztardowym lakierem. Piękny w jesiennych zdobieniach. Zdecydowałam się na niego również z tego względu, że nie miałam żadnego brązu w swojej kolekcji.


Uwielbiam ciemnozielone i oliwkowe lakiery do paznokci. Ostatnio spotkałam się z idealnym określeniem na takie odcienie (można je odnieść również do obydwu powyższych kolorów) - pugly, czyli jednocześnie pretty i ugly :D inaczej mówiąc tak brzydki że aż ładny. I taki właśnie jest BP-PV06 Faithful Leaf. Ja uwielbiam ten oliwkowy wojskowy kolor. Zalecam tylko dłuższy czas utwardzania i cienkie warstwy, bo jest bardzo mocno napigmentowany i może się zmarszczyć.


Jesień nie może obyć się bez dyni i co za tym idzie koloru pomarańczowego. Ja jednak wybrałam odcień z lekkimi różowymi tonami mając na uwadze kolor roku 2019 wg Pantone, czyli living coral, mianowicie BP-CR02 Feeling Shadows. Nie miałam w swojej kolekcji pomarańczowej hybrydy, bo czysty pomarańczowy odcień nie do końca do mnie przemawia, ale ten podbił moje serduszko. Chyba właśnie przez to że jest taki nieoczywisty.


A ten odcień wybrałam, bo lubię takie zgaszone odcienie, gdy mam ochotę na eleganckie paznokcie, coś w stronę czerwieni, ale może jednak nie czerwone. No wiecie jak to jest, jak kobieta nie może zdecydować się na jakiś kolor. BP-MP03 Mood for Love to taki bezpieczny odcień, który spodoba się zwłaszcza paniom ceniącym klasykę.


Żeby nie było tak w rudościach i żółciach, dobrałam sobie jeszcze dwa jasne lakiery, które pięknie będą wyglądały pod zdobieniami. Pierwszy to ciepły beż BP-NS03 Fantasy. Bardzo ładnie komponuje się z kolorem skóry i dobrze kryje, co jest ważne przy pastelach. Na aukcji wydawał mi się bardziej różowy.


Pozornie nie pasujący do reszty stalowoszary BP-G04 Shadow of Water pięknie komponuje się z musztardowym czy pomarańczowym lakierem. Kolor na stronie lekko się różni, spodziewałam się przybrudzonej bieli lub jaśniutiej szarości, a przyszedł taki o szarobury. Ale i tak mi się podoba, więc nie ma tragedii.


I na koniec piękny błękit BP-GB02 Blues, który nie załapał się na wspólne zdjęcie. Ale dobrze sprawdzał się przy jesiennych zdobieniach, bo jego barwa nie jest taka do końca jednoznaczna. Na początku byłam pewna, że będzie to kolor typowo letni, lazurowy niczym niebo w słoneczny dzień, ale w zależności od światła widać ciemniejsze, zielonkawe tony. 


Dane techniczne

Konsystencja: gęstsza, nie rozlewa się na skórki, poziomuje się

Krycie: mocne, nawet przy jasnych lakierach, zalecam cienkie warstwy i dłuższy czas utwardzania przy ciemnych kolorach

Komfort użytkowania: nie odbiegają od hybryd topowych marek

Pędzelek: dość sztywny, ale nie skrobie, rozkłada się w wachlarzyk przy skórkach, nabiera odpowiednią ilość produktu, średniej długości, dobrze leży w dłoni

Cena: bardzo zróżnicowana, od ok 2 do 5$, ja wyhaczyłam je w promocji na ali za niecałe 4zł.

Dostępność: strona producenta klik!, albo aliexpress, ja kupowałam tutaj, klik!

Od lewej: Mistero Milano, Victoria VYNN, Eveline. Born Pretty, Neonail, Isabelle Nails

Ze swojej strony mogę serdecznie polecić hybrydy Born Pretty. Testowałam już dużo różnych firm z hybrydami dostępnymi na Ali i póki co te wygrywają. Proszę nie zwracać uwagi na top na wzornikach, niestety ten którego zawsze używałam kończy się i smarowałam wzorniki dosłownie oparami z butelki :D 

Mam zamiar stworzyć na blogu cykl o hybrydach z Chin i co jakiś czas wrzucać wam kilka nowości razem z moją opinią. Co o tym myślicie? Zainspirowało mnie do tego własne doświadczenie, gdy próbowałam wygooglować dane kolory na realnych zdjęciach i nijak nie dało się ich znaleźć. 




20 listopada

Upominki z pokazu Semilac i moje paznokcie z wydarzenia

Upominki z pokazu Semilac i moje paznokcie z wydarzenia
W ostatnim poście opisałam Wam dokładnie przebieg pokazu Akademii Semilac i podzieliłam się z Wami moją opinią na temat tego wydarzenia. Dla zainteresowanych: klik! Dziś pokażę Wam co miałam tego dnia na paznokciach i jakie upominki przywiozłam z pokazu.



Wiecie że uwielbiam bordo. Gdybym nie miała pełnego helmera lakierów, to pewnie nosiłabym tylko bordo i czerwień, no może jeszcze granat. Bordowe paznokcie są bardzo eleganckie i kobiece, pasują do każdej stylizacji. Kolor bordowy można łączyć z wieloma innymi barwami, pięknie komponuje się zwłaszcza z tymi jesiennymi, zgaszonymi. Ja postanowiłam połączyć go z nudziakiem o karmelowym odcieniu i dodatkami w kolorze rosegold.






Niestety światło mi nie sprzyjało przy robieniu zdjęć, a dodatkowo top był już nieco zgęstniały i nałożył się grubą warstwą, przez co paznokcie bardzo mocno się błyszczały. Właśnie dlatego widać takie dziwne rozbłyski na bordowych paznokciach. Bordowy lakier to mój ulubieniec Golden Rose Express Dry 55. Nosiłam go kilkakrotnie na paznokciach i nie zawiodłam się nigdy. Dobrze kryje, szybko schnie, lśni nawet bez topu, a do tego nie paprze wszystkiego dookoła przy zmywaniu. Jak go tu nie kochać?

Na karmelowym paznokciu postanowiłam wystemplować krateczkę. To jeden wzór odbity dwa razy, czyli tak zwane double stamping. Wybrałam wzorek z płytki B.07 beauty of simplicity i najpierw odbiłam go miedzianym lakierem, a potem bordowym celując tak, aby wzorek się nie pokrywał. Ciężko to wytłumaczyć, ale wykonuje się w sposób banalny. Z resztą to już mój drugi raz, rok temu nosiłam identyczne tylko szmaragdowe zdobienie klik!. Dodam że wykorzystałam znów ten sam miedziany lakier do stempli :D 
Na środkowym paznokciu dodałam dwa kwadratowe ćwieki, ale w inny sposób niż zawsze - zamiast dwóch takich samych kwadratów, na górze przykleiłam ćwieka w kształcie samej ramki, a pod nią pełny kwadrat. Mały paznokieć pomalowałam lakierem w pasującym do ćwieków kolorze rosegold.




Zanim przejdziemy do upominków z pokazu Semilac, zapytam Was o kolor rosegold. W tym momencie może nie jest już tak popularny, jak jeszcze rok czy dwa lata temu, ale wciąż jest na topie. Widzę pełno biżuterii czy dodatków w tym kolorze. Dodatkowo uważam, że dobrze komponuje się z moją karnacją i noszę na paznokciach chętniej niż klasyczny odcień złota. Jednak nie tak łatwo o kosmetyki w tym kolorze. Odpowiedniego lakieru w kolorze rosegold szukałam chyba ze 2 lata, dopiero w październiku znalazłam go na półce Catrice w limitowanej kolekcji. A ćwieki w tym kolorze znalazłam na aliexpress.

Upominki z pokazu Akademii Semilac  26. 10. 2019



Oto cała zawartość paczuszki, którą wręczono mi przy wejściu na pokaz. W telegraficznym skrócie jeśli chodzi o materiały papierowe: naklejka I <3 Semilac, informacja o aplikacji Semilac na smartfony oraz karta z listą produktów, które zostały wykorzystane podczas poszczególnych pokazów w formie listy zakupów. 
Oprócz materiałów papierowych dostałyśmy po dwa kosmetyki: błyszczyk 1000 diamonds lips i cień do powiek w kremie.




Wrócę do korzeni i pokażę wam swatche i krótko opiszę obydwa kosmetyki, bo już prawie miesiąc mam przyjemność je testować. 

Błyszczyk Semilac 1000 Diamonds Lips Pink Gold mieści w sobie tysiące drobin w kolorach: złotym, różowym i fioletowym. Mieniące się cząsteczki zatopione są w miodowej, półtransparentnej bazie. Odcień Diamond Gold zapewni Ci zwycięstwo i odmieni makijaż. Dlaczego więc złoto? Przede wszystkim uatrakcyjni usta i pozwoli wydobyć z nich prawdziwe, istnie złoto-różowe lśnienie, pozostawiając je wciąż nawilżone.
źródło:semilac.pl

Biżuteryjny cień do powiek w kremie, odpowiadający barwie lakieru hybrydowego Semilac 094 Pink Gold. To delikatnie różowa poświata wzbogacona przebłyskami złota, która sprawdzi się w bardziej widocznym makijażu dziennym oraz w ramach podkreślenia make up na wieczorne wyjście. Lekka formuła charakteryzuje się szybkim zasychaniem na powiece, wybitną trwałością oraz możliwością nieograniczonego zestawiania z kolorami bazowymi podkładu. Dichromatyczna poświata przypadnie go gustu Paniom, które cenią klasyczną elegancję doprawioną szczyptą wymownej kobiecości.
źródło:semilac.pl




Czy Was też śmieszy fragment zaznaczony przeze mnie na bordowo? Że też nie zwróciłam wcześniej na to uwagi, wysmarowałabym się rosegoldem tudzież pink goldem od stóp do głów na pierwszy dzień w pracy! Zwycięstwo murowane.

Jeśli chodzi o cień, to jestem bardzo zadowolona. Odcień dobrze współgra z moją karnacją, a przy tym jest na tyle neutralny po wklepaniu w powiekę, że pięknie podbija inne cienie. Długo utrzymuje się w nienaruszonym stanie. Ja nakładam go na całą powiekę jako bazę i do tego podkreślam zewnętrzny kącik sypkim cieniem w kolorze brązu i mam makijaż w 5 minut.

Z kolei błyszczyk jest dla mnie wspomnieniem początku XXI wieku i makijażu z brokatem, który aż się sypał z twarzy, tlenionych włosów, minispódniczek o szerokości opaski do włosów i białych kozaczków. Powiało nostalgią i trochę...kiczem. Producent zapewnia o obecności dobroczynnych olejków w składzie i chyba faktycznie tak jest, bo usta są nawilżone i miękkie (a u mnie to na prawdę wyczyn!), ale za to drobinki z błyszczyka znajdziecie po czasie na policzkach, czole i wszędzie. Będą migrować po całej twarzy. Nie polecam nakładania samego błyszczyka, nie wygląda to dobrze. Ewentualnie na matową pomadkę, żeby ją rozświetlić. Chociaż odcień bardzo mi się podoba i te różowo-fioletowo-złote drobinki pięknie wyglądałyby na paznokciach czy na oku, na ustach nie prezentują się najlepiej.



Za to pochwalę markę za piękne, klasyczne opakowania kosmetyków. Wyglądają na "droższe", nie jak wiele zwykłych drogeryjnych kosmetyków w krasiatych pudełeczkach z cienkiego plastiku. Ja ogólnie lubię takie czarne, spójne opakowania, więc tu trafili w mój gust. 

Lubicie kolor rosegold? Używacie kosmetyków w  tym odcieniu złota? 


28 sierpnia

I love BPS - part 8.

I love BPS - part 8.
Witajcie ;)
Dawno już nie pokazywałam wam paczuchy od Born Pretty Store. Tym razem oprócz płytek zdecydowałam się na zestaw naklejek i lakiery - do stempli i piękne duochromy. Same cudeńka ;)


Sama się sobie dziwię, że wybrałam tylko dwie płytki z nowej kolekcji - dużą tropikalną BP-L076 z flamingami i monsterą oraz małą wisienkową BP-144.  Dobrałam też lakier do stempli w dość niespotykanym, żółtozielonym kolorze.


Komplet benzynkowych lakierów, to coś na co czekałam najbardziej. Na zdjęciach nie widać jak bardzo są śliczne, musicie uwierzyć mi na słowo ;) Na początku miałam zamian nabyć tylko flejksy, ale w końcu zdecydowałam się na obydwa. Jeszcze te nazwy - gładki to Princess Aurora, a flejksowy to Indian Peacock :)


Cyrkonie to must have każdej pazurkomaniaczki. Te konkretne mają rozmiar ss6, czyli 2 mm. W takim woreczku mieści się ok 1440 cyrkonii, więc uwierzcie mi, za taką cenę jest to inwestycja na miesiące lub nawet lata :D

Azteckie naklejki wodne od dawna tkwiły na mojej wishliście, ale zawsze jakoś tak wybierałam coś innego i zostawiałam je na później, więc w końcu nadszedł ich czas.


Kwiatowe naklejki wodne skradły moje serce, zwłaszcza te delikatne różowo-fioletowe goździki ;) Komplet 3 arkuszy można dorwać za 1.59$, a 5 to tylko 1.99$, więc uważam, że warto. Oprócz kwiatów można upolować dużo innych wzorów.


Na tym ten post miał się zakończyć, ale po powrocie z wakacji zastałam w domu paczkę... Myślałam, że to kolejne zamówienie z ali, ale zaraz zaraz, ja takich lakierów nie zamawiałam. Dopiero po dwóch dniach przypomniałam sobie, że przy wybieraniu produktów poprosiłam o dwa lakiery do stempli, żółtozielony i miętowy. Teraz mam dwa żółtki :D Szkoda że słabo je widać na ciemnych kolorach.


Jestem bardzo zadowolona z nowych zabawek i mam już wiele pomysłów na zdobienia. Co zainteresowało was najbardziej? :)

14 marca

Targi Beauty Forum Warszawa 11.03.2017 - co udało mi się upolować.

Targi Beauty Forum Warszawa 11.03.2017 - co udało mi się upolować.
Witajcie ;)
Od kilku lat w okresie targów zawsze śledziłam zakupy i relacje u innych dziewczyn, zawsze zazdrościłam, więc w zeszłym roku wybrałam się do Krakowa z Dominikiem. Na chwilę moja ciekawość została zaspokojona. Jednak gdy kilka dni przed targami Beauty Forum zgadałam się z Anią, którą na pewno znacie z bloga BforBeautifulNails i z B. loves Plates, zaproponowała mi, że może mnie zgarnąć z Częstochowy... Nie mogłam się długo zastanawiać ;)


I to właśnie było dla mnie sedno targów. Ogromnie się cieszę, że mogłam poznać te wspaniałe dziewczyny: Anię, Basię, Agnieszkę i Paulinę. Zawsze czułam się trochę na uboczu, dopiero w sobotę poczułam, że przecież jestem częścią bloggerskiego świata, społeczności zakręconych lakiero- i stemplomaniaczek. To wspaniałe móc dzielić się z kimś spostrzeżeniami, wrażeniami, opiniami o ulubionych lakierach, stemplach, płytkach... Brakowało mi tego ;) Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy <3

Przejdę już do moich zdobyczy. Nie jest tego dużo, bo szczerze mówiąc nie chciało mi się wystawać po półtorej godziny w kolejkach np. u Indigo, Golden Rose też nie odwiedziłam zniechęcona kolejką.. A o kilku rzeczach zapomniałam (np o Andromedzie z Neonail... chlip)

Najbardziej napaliłam się na stoisko Orly.. i w końcu udało mi się upolować Androgynie! jedna jedyna buteleczka leżała na wierzchu i czekała na mnie <3 Poza tym dobrałam sobie jeszcze dwa brokaty z kosza wyprzedażowego po 8 zł i dwa z 'nowszych' kolekcji po 15 ;) na hasło "La la land" można było dostać malutki zmywacz gratis. Mój już czeka na wakacje - pojemność idealna na podróż ;)

Na stoisku Orly pojawiłyśmy się kilka razy, nawet nasze zdjęcie grupowe zrobiłyśmy sobie obok, razem z przemiłymi paniami, które podarowały każdej z nas po turbo kanapce "ze wszystkim". Dziękuję jeszcze raz, były przepyszne! <3


W Eurofashion nabyłam przepiękny Hot-hot-hot pants, to już drugi pastelowy neon z tej serii w mojej kolekcji (mam Disco's not dead z targów Krakowskich), ideał na wiosnę <3 dobrałam jeszcze dwa cieniutkie pędzle i jeden płaski do skórek. Mam jeszcze zapas zmywacza, więc tym razem spasowałam ;)


Stoisko Moyry również było na mojej liście. Bardzo cieszę się, że udało mi się upolować złoto do stempli, w końcu mam "zastępcę" mojego ukochanego Avona. Wszystkie inne stemplowe złotka są bardzo ciepłe, a ja szukałam właśnie takiego chłodnego odcienia. Bardzo chciałam wypróbować też jakąś płytkę i w końcu wybrałam Nature ;)


W Mistero Milano była promocja 3 za 2, ale nic nie wpadło mi w oko oprócz pięknego bordo i szarego beżu (musicie mi wierzyć na słowo - zapomniałam zrobić zdjęcia wzornikom, zrobię update w sobotę ;) Jakie one mają piękne nazwy! Mufinkowa pokusa.. Uwielbiam kiedy lakiery mają swoje nazwy, a nie tylko numerki ;)


Ania rozdała nam wszystkim tęczowe gadżety - smycz i długopis. Ogromnie ucieszył mnie ten gest i teraz za każdym razem gdy wyciągam klucze do mieszkania, mogę cieszyć się moją małą tęczą <3

Podsumowując: Bawiłam się przewspaniale, dzięki dziewczynom, mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy ;) Dziękuję Wam <3 Majątku nie przepuściłam, więc jest dobrze :D