Pokazywanie postów oznaczonych etykietą b. loves plates. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą b. loves plates. Pokaż wszystkie posty

01 listopada

Emo paznokcie. Halloween 2020

Emo paznokcie. Halloween 2020

Nigdy nie obchodzę Halloween, ale tematyczne paznokcie to zupełnie coś innego. W tym roku postanowiłam cofnąć się w czasie o 10, 11 lat i stworzyć paznokcie w stylu charakterystycznym dla subkultury emo. Przebierać się nie będę, bo zupełnie nie mam na to ochoty, ale od czego jest wyobraźnia ;)

Znów mam 12 lat, grzywkę na bok, krótką spódniczkę z zakładkami, zmienia się mój gust muzyczny: zaczynam swoją przygodę z metalem, a gdy rodziców nie ma w domu pożyczam czarną kredkę do oczu mamy i ćwiczę swoje umiejętności przed lustrem. A na gadu-gadu koniecznie muszę mieć ustawiony jakiś depresyjny opis. Gdybym malowała wtedy paznokcie, to na pewno nosiłabym dokładnie takie!






Jeśli nie pamiętacie dokładnie jak wyglądali Emo i czym charakteryzowała się ta grupa, to przytoczę Wam kilka wiadomości:

Emo można podciągnąć pod kontrkulturę, ponieważ ich pojawienie się było swoistym sprzeciwem przeciw materialistycznemu i wulgarnemu stylowi życia amerykańskich raperów. Według Emo ich kultura to nie styl bycia a raczej stan ducha. Prawdziwy Emo to osoba dość depresyjna i introwertyczna, zamknięta w sobie, uważająca że nikt na świecie nie jest w stanie zrozumieć jego bólu egzystencjalnego- oprócz oczywiście innych Emo (...).

W stylu Emo możemy dopatrzeć się zapożyczeń z kilku innych subkultur. Noszą się podobnie do punków i gothów. Charakterystyczne są długie skośne grzywki zasłaniające twarz, potargane włosy przeważnie przefarbowane na czarno, blady makijaż, w którym mocno podkreślone są oczy. Spodnie rurki, stare trampki i koszulki z ukochanym zespołami. Ulubiony kolor to oczywiście czarny, ale także fiolet, czerwień i róż. W tych koniecznie trzeba też mieć pomalowane paznokcie. Mimo że ich wygląd jest dość mroczny nie stronią od ubrań na których widnieje słodki kotek czy miś. Moda Emo jest modą unisex.

źródło: klik!



Ze mną w sumie tak było. Nie odnajdywałam się w towarzystwie klasy, gdzie większość słuchała rapu czy reggae. Zawsze byłam osobą introwertyczną, która lepiej bawi się przy książce, niż w towarzystwie ludzi, więc kultura emo trafiła na podatny grunt. Melancholijna natura i skłonność do przemyśleń idealnie wpisywała się w myśl przewodnią tej kultury, czyli sens życia, a raczej jego brak. Obecnie trochę mnie to śmieszy, ale ta subkultura, czy kontrkultura mogła wyrządzić dorastającemu człowiekowi sporą krzywdę, jeśli nie miał odpowiedniego wsparcia w bliskich, którzy w odpowiedniej chwili mogliby pomóc. 

Jednak mimo wszystko z dozą rozrzewnienia wspominam czasy, gdy byłam nastolatką, życie było proste, a problemy pierwszego świata ograniczały się do tego, że pani od maty zadała więcej, albo że trzeba się przygotować do olimpiady z niemieckiego. Emo po jakimś czasie przekształciło się w zamiłowanie do metalu i rocka i tak już zostało. Z tym że oczywiście nie chodzę już w glanach i nie noszę agrafki zamiast kolczyka. Teraz mój styl określiłabym raczej jako modern retro.




Do moich emo paznokci postanowiłam wybrać sobie trzy motywy, które najbardziej kojarzą mi się ze stylem emo: słodkie czaszki, połączenie różu z czernią i paski. 

Wcale nie było tak łatwo znaleźć w mojej kolekcji odpowiedni odcień różu, bo jak wiecie nie przepadam za bardzo za tym kolorem. W końcu postawiłam na róż od Kinetics,  o jakże adekwatnej nazwie Sweet but psycho, po prostu idealna dla emo girl!

Wykorzystałam wzory z dwóch płytek B. loves plates. Paski pochodzą z płytki B.07 beauty of simplycity, a czaszki z halloweenowej oczywiście - B.09 spooky halloween. Żeby nadać całości troszkę głębi, najpierw wystemplowałam wzory pastelowym różem (Colour Alike - Sweetheart), następnie odbiłam to samo za pomocą czerni, przesuwając stempel o dosłownie mniej niż 1mm. W ten sposób powstał nam kontur wystający lekko spod wzoru. Oczywiście mogłam użyć bieli zamiast pastelowego różu, ale zależało mi na takim właśnie delikatniejszym efekcie. 





Ostatnio jakoś tak polubiłam ozdabianie i robienie zdjęć mojego kciuka. Reszta paznokci jest dość wąska i nie wszystkie wzory da się na nich dokładnie wyeksponować, postanowiłam więc jeszcze częściej ozdabiać kciuk, żeby lepiej oddać cały wzór. Co o tym sądzicie?






Choć fanką różu już nie jestem (i nawet jak bliżej mi było do emo girl, to jakoś za nim nie przepadałam), to bardzo podobało mi się to zdobienie. Fajnie było znów poczuć się jak nastolatka. Chyba muszę częściej powracać do korzeni i tworzyć inne zdobienia inspirowane przeszłością. Może innym razem pomaluję paznokcie w stylu metal girl? ;)



26 października

#ypslackiertchallenge - Pumpkin Party. Dyniowe paznokcie

 #ypslackiertchallenge - Pumpkin Party. Dyniowe paznokcie

Dynie. W sezonie jesiennym widzimy je na każdym kroku. Można przerobić ją dosłownie na wszystko, bo jej smak jest raczej neutralny. Na ciasto, zupę krem, makaron, co tylko chcecie. Podobno nawet kawę, choć słyszałam, że ta słynna pumpkin spice latte, to po prostu latte z przyprawą korzenną. Kolejna niepopularna opinia z mojej strony: nie cierpię dyni. Jak muszę, to zjem zupę krem lub ciasto, ale nie odczuwam jakiejś dużej przyjemności z jedzenia tego warzywa. Niemniej jednak jest to symbol jesieni i także Halloween. Na pewno nie tylko moim pierwszym skojarzeniem z tym świętem jest wydrążona dynia. 








Znowu zdecydowałam się wziąć udział w projekcie u koleżanki zza zachodniej granicy. Tym razem Steffy Yps lakiert postanowiła zorganizować dla nas jesienną zabawę. Zaglądajcie na jej bloga i instagram. Pozwoliłam sobie odpuścić pierwszy temat, bo nie jestem i nigdy nie byłam fanką zwierzęcych wzorów. Wiem, że można to obejść, ale już wiele razy robiłam to w projektach, kiedyś zmalowałam krowie łatki, innym razem motyle... Tym razem po prostu nie miałam ochoty ;)
Dynie i inne tematy jednak bardzo mi pasują ;)





Ten przepiękny oliwkowy lakier pochodzi z najnowszej kolekcji lakierów Maga Jesień/Zima 2020 (choć na nalepce pod lakierem mam napis Jesień/Zima 2021, Maga zagięła czasoprzestrzeń? :D) i nosi oznaczenie 7Z Los Moros. Ja kupiłam go w drogerii, ale lakiery są dostępne także online, w sklepie firmowym Maga. A co sama firma pisze o swojej nowej kolekcji?

Ekspresyjna, prowokacyjna, awangardowa – Jesień/Zima 2020 to sezon zaskakujący nieszablonowymi trendami w zestawieniach kolorów!
Odrzuć schematy, przełam konwenanse, eksperymentuj – wyraź SIEBIE kolorami, które pokochali światowi projektanci mody!
Dziś subtelna, delikatna, romantyczna – jutro pewna siebie, odważna i bardzo kobieca!

źródło: www.sklep.maga-lab.pl


Ja bardzo lubię lakiery tej firmy. Formuła jest lekko gęsta, żelowa, coś jak przy lakierach hybrydowych, no i  faktycznie spokojnie będzie się trzymać kilka dobrych dni, nie wiem czy aż 10, bo nie testowałam ich aż tak długo. Ale nosiłam kiedyś inny lakier z zeszłorocznej jesienno/zimowej kolekcji prawie tydzień, wszystko pięknie się trzymało. Lakiery są dwuwarstwowe, choć po pierwszej otrzymamy już niezłe krycie, schną bardzo szybko i pięknie lśnią. No i jest to produkt polski, a w dzisiejszych trudnych czasach warto stawiać na naszych!

W zdobieniu nosiłam ten lakier z matowym topem, ale na drugiej ręce zostawiłam go solo, żeby zaprezentować go w pełnej krasie. Ja jestem zakochana w oliwkowym Los Moros <3 żałuję tylko, że nie kupiłam jeszcze musztardowego Boho, zamiast niego wybrałam również piękną głęboką czerwień.

Zauważyłam też uroczy szczegół, w zeszłym roku zakrętki były złote, a w tym roku są miedziane. Ciekawy detal ;)






Od dawna miałam ochotę na paznokcie z motywem dyni, ale nie posiadałam takiego wzoru w moich płytkowych zbiorach, a że nie jestem typem, który posiada jakieś ogromne uzdolnienia plastyczne, raczej nie sięgam po pędzle i farbki. 
Doczekałam się jednak halloweenowej płytki od B. loves plates - B.09 Spooky Halloween. Tylko czekałam na jesień, aby w końcu ją użyć. Zawsze wydawało mi się, że nie przepadam za halloweenowymi paznokciami, a ja po prostu nie miałam odpowiedniej płytki! Oprócz dyni znajdziecie na niej również kilka wzorów z czaszkami, duchy, czarownice, kości czy pajęczą sieć.

Do stempli użyłam również lakieru do stempli od B. loves plates. Chodzi o moje ulubione złotko BLP05 B. a royal gold. Wygląda pięknie zarówno w macie jak i z błyszczącym topem <3







A jak wykonałam to zdobienie? Najpierw wystemplowałam złote kropeczki (oliwkowa baza już wtedy prezentowała się cudnie!). Potem zrobiłam naklejki z dyniami metodą reverse stamping, do nich również użyłam złotego lakieru do stempli. Po przeniesieniu dyniek na paznokcie, odbiłam jeszcze raz kontur dyni za pomocą czarnego lakieru, jednak przesunęłam go o milimetr, żeby było też widać złoto.

Brzmi może jak skomplikowane zdobienie, ale wykonałam je w niecałą godzinę. A skąd o tym wiem? Bo malowałam to zdobienie podczas live na instagramie Malinaili i Pulinki. Dziewczyny malowały nietoperze, też miałam taki plan, ale w końcu postawiłam na dynie. 




Mam nadzieję, że moje dynie Wam się podobają. Przy okazji przepraszam za ewentualne wpadki ze zdjęciami, testuję możliwości aparatu w nowym telefonie. Wydaje mi się, że są wyraźniejsze i prezentują się lepiej niż wcześniej ;)


08 października

Jesienne paznokcie w odcieniach niebieskiego. Płytka do stempli Born Pretty Store Natural World L003

Jesienne paznokcie w odcieniach niebieskiego. Płytka do stempli Born Pretty Store Natural World L003

Czy wszystkie jesienne zdobienia muszą być w kolorach opadających liści? Mnie jesień kojarzy się też z mglistymi porankami i granatowym zmierzchem. Z tego powodu postanowiłam odtworzyć moje skittle mani sprzed lat (niestety nigdzie nieopublikowane), zmieniłam jedynie listki. 

Przy okazji powiem Wam, że to zdobienie powstało w ramach naszej urodzinowej akcji. Tym razem świętowałyśmy razem urodziny Asi Paznokcie w kolorze marzeń. Zapraszam serdecznie na jej bloga oraz instagram. A Tobie Asiu życzę wszystkiego co najlepsze <3






Wspomniałam, że nosiłam już podobną konfigurację kolorów. Było to na studiach i wyprowadzałam wtedy paznokcie z ogryzków (nieumiejętnie skorzystałam z frezarki i przepiłowałam sobie płytkę). Na krótkich kwadracikach ta kompozycja też wyglądała fajnie! Tylko miałam wtedy inny liściasty wzór.

Tym razem postawiłam na nowość w mojej kolekcji, czyli płytkę Born Pretty  Natural World L003. Znajdziecie ją tutaj lub po ID produktu # 48709. Płytka składa się z pojedynczych listków oraz sześciu wzorów całopaznokciowych. Ja wykorzystałam pojedyncze listki oraz część wzoru całopaznokciowego na kciuku. Jak wszystkie płytki BPS jest doskonałej jakości. Mam na nią wiele pomysłów! Teraz niezwykle modne są takie minimalistyczne zdobienia z jednym czy dwoma listkami, więc nie trzeba się ograniczać z takimi wzorami tylko do jesieni czy wiosny. 





Niestety mój biały lakier do stempli powinien już przejść na emeryturę... Zostało mi tylko kilka kropel na dnie, do tego bardzo gęstych, więc wzory nie odbijały się do końca tak jak powinny. Możecie zauważyć mini dziurki w listkach, powinny być w całości białe. Ale efekt ten tak mi się spodobał, że postanowiłam nie łatać tych dziurek za pomocą pędzla i kropelek lakieru, tylko zostawić jak jest. Mam wrażenie, że dzięki temu zdobienie zyskało na naturalności ;)

A jeśli chodzi o ten biały lakier do stempli, to u mnie niezmiennie króluje B. loves plates BLP02 B. an Arctic snow i wiem, że nie będę już szukać innej bieli do stemplowania, tylko kupię kolejną buteleczkę. Nie raz pisałam już o nim na blogu. Genialna jakość, jak z resztą wszelkie produkty od BLP.



Mam dla Was kod zniżkowy na 10% przy zakupach na Born Pretty Store: C6G10. Teraz szczególnie opłaca się tam pobuszować, ponieważ firma obchodzi właśnie swoje 10-te urodziny i z tej okazji ma dla klientów sporo promocji. Zaglądajcie też na instagram, tam toczą się w tym momencie różne konkursy.


Psi kontroler jakości na pierwszym planie <3

26 września

Fioletowe Monstery na zakończenie lata. B. loves plates - BLP16 B. a Plum

Fioletowe Monstery na zakończenie lata. B. loves plates - BLP16 B. a Plum

Wiem, że już czas najwyższy zacząć z jesiennymi zdobieniami i nawet już kilka nosiłam.. ale jakoś tak nie mam ochoty jeszcze żegnać się z latem... Mam całkiem sporo letnich zdobień, które nie ukazały się na blogu, więc może do końca września pokażę chociaż ze dwa z nich, żeby nie czekały pół roku na dysku. 

Dlatego dziś mam dla Was fioletowe monstery. Motyw bardzo letni, na pewno przez was znany, ponieważ paznokcie w monstery, ubrania w monstery, pościel, dodatki do domu w monstery czy w końcu sama roślina o dziurawych liściach od kilku sezonów gości we wszystkich zakątkach internetu. W jakimś programie ślubnym widziałam nawet liście monstery w roli podtalerzy! Sama już kilka razy nosiłam na paznokciach ten wzór, więc postanowiłam odświeżyć ten motyw w innym kolorze i przy okazji przetestować nowy lakier do stempli. 


fioletowe paznokcie w monstery, stemple B. loves Plates i lakier Mollon Pro


Fiolet nie jest oczywistym wyborem, zarówno jeśli chodzi o monstery, jak i o moje paznokcie. Nie jest to pierwszy wybór, po który sięgam, gdy nie wiem na jaki kolor się zdecydować. Poza tym rzadko też już sięgam po pastele. Kiedyś uważałam, że najlepsze kolekcje lakierów wychodzą wiosną, właśnie przez te piękne pastelowe błękity, mięty, czy bananowe odcienie żółtego. Teraz bliżej mi do tych jesiennych, zdecydowanych burgundów, granatów czy ciemnych odcieni zieleni. No i przede wszystkim głęboki musztardowy żółty <3

Wiosną wygrałam w konkursie u B.loves plates całą tęczową kolekcję lakierów do stempli i od początku wiedziałam, że muszę wypróbować fiolet. BLP16 B. a Plum totalnie mnie zauroczył. Nie miałam jeszcze w swojej kolekcji lakierów do stempli takiego fioletu. 


paznokcie na lato w monstery



fioletoweletnie paznokcie w monstery, stemple B. loves Plates


 Lakier do stempli BLP16 B. a Plum o czystym, podstawowym odcieniu fioletu idealnie zgrał się z pastelowym odcieniem tła. Mam już kilka(naście?) lakierów do stempli od BLP i wszystkimi dobrze mi się pracuje: mają idealną konsystencję, lekko gęstszą niż klasyczny lakier, ale nie tak gęstą jak niektóre gluty do stempli, idealnie się odbijają i mają BEZBŁĘDNE krycie <3


fioletowe paznokcie w monstery, stemple B. loves Plates i lakier Mollon Pro



fioletowe paznokcie na lato w monstery, stemple B. loves Plates i lakier Mollon Pro


Żeby nie było nudno, pod monsterami i na paznokciach nieakcentowanych znalazła się biała krata. W końcu na czasie są teraz połączenia geometrii z florystycznymi motywami. 

Lawendowy lakier Mollon Pro gościł już na moim blogu, o tutaj. Moje zdanie na temat tego lakieru się nie zmieniło. Bardzo go lubię, choć rzadko używam, bo nie przepadam za fioletami. 
Mimo, że kolor nie do końca mój, to świetnie nosiło mi się to zdobienie i chętnie powtórzyłabym je w innym kolorze ;)


paznokcie migdałki w monstery na lato fioletowe stemple do paznokci B. loves Plates



23 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Black&Gold.

Frischlackiertnailchallenge - Black&Gold.
Kolejny opóźniony projektowy post. Postawiłam sobie za cel zdążyć z dwoma ostatnimi tygodniami projektu. Mam nadzieję, że się uda... ;)
Zdobienie banalne. Połączenie czarnego ze złotem jest tak klasyczne, że można je potraktować na wiele sposobów, albo zwyczajnie, albo awangardowo.. Ja jak widać postawiłam na totalnie klasyczny złoty ornament. Miałam zbyt wiele pomysłów na zdobienie, a zbyt mało czasu na eksperymenty. Dodam, że tego samego dnia rano zrobiłam sobie pedi w identycznym układzie, tylko innych kolorach - kobalt z białym ornamentem.






Ten i inne piękne ornamenty znajdziecie na płytce Nicole Diary 105. Większość z nich, to wzory salonowe, które można wymalować sobie paint gelem, jednak gdy ktoś nie ma wprawnej ręki (tak jak ja :D), nie musi rezygnować z eleganckiej klasyki. Za to właśnie kocham stemple <3 
Złoty lakier to oczywiście mój ostatni ulubieniec do stempli, czyli B.a royal gold od B. loves plates. Tak mi się podoba, że używam go w prawie każdym mani!
Czerń, którą wykorzystałam to mój ulubieniec w tym temacie: Wibo Extreme Nails 34. Od wielu lat używam, nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam jakiś lakier od Wibo, bo kolory jakoś nigdy mnie nie chwytają za serce, ale ta czerń jest boska. Co prawda już czas na nową buteleczką, bo lakier  mi już troszkę zgluciał, stąd nierówności na płytce. Ale krycie wciąż jednowarstwowe. 






Mam nadzieję, że moje szybkie zdobienie przypadło wam do gustu. Mnie się bardzo dobrze nosiło. Warto czasem postawić na klasykę. Bo dla mnie klasyka to czerwień, nude, granat, czy właśnie czerń.
Czy dla was czerń na paznokciach jest klasycznym kolorem? Pamiętam jak jeszcze 10 lat temu marzyłam o czarnym lakierze do paznokci, a mama mówiła mi, że są brzydkie, wyglądają jak obite młotkiem. Zgadnijcie jaki ma właśnie kolor lakieru na paznokciach u stóp :D

17 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Stamper marble. P2 i B. loves plates.

Frischlackiertnailchallenge - Stamper marble. P2 i B. loves plates.
Dziś turbo szybki post, bo jestem już prawie dwa tematy w plecy - sesja i powrót do pracy to ciężki temat. Stamp marble to metoda, której jeszcze nigdy nie próbowałam. I za to właśnie lubię projekty, sama z siebie raczej nie czuję presji do przełamywania swoich barier czy wychodzenia ze strefy komfortu i wiecznie tylko klepię te stemple, a tu okazuj się, że stemplem można też wiele innych rzeczy robić ;)






Stamp marble jaki jest każdy widzi. Nie ma w tym wielkiej filozofii: ciapiemy lakierami na folię, najlepiej w ten sposób:
1. malujesz kolorem dominującym kwadrat lub prostokąt
2. ciapiesz na to krople lakieru
3. wykałaczką, patyczkiem, pędzelkiem, czym ci wygodnie, robisz esy floresy 
4. maczasz w tym stempel i siup na paznokieć.
PS. nie zapomnij o lateksie do skórek, bo będzie brudno!
PPS. na youtube jest mnóstwo tutoriali jakbyście chciały próbować swoich sił ;)




Dobór kolorów nie jest przypadkowy - miałam ogromną ochotę na zielone paznokcie (znowu!), więc wybrałam jednego z moich zielonych ulubieńców P2 Volume Gloss 810 kite flyer. Uwielbiam ten zgaszony, szarozielony odcień, choć tak rzadko można spotkać kogoś z zielonymi paznokciami (poza środowiskiem lakieromaniaczek oczywiście!). Umyśliłam sobie, że zielony marmur będzie piękny, łudziłam się, że jak nie wyjdzie marmur, to zielony kolor będzie kojarzył się z malachitem, czyli jednym z ulubionych kamieni mojej mamy... I wyszło obłędnie. Mnie na prawdę bardzo się podobało.






Złote paseczki ogromnie przypadły mi do gustu i myślę, że jeszcze niejedno mani ozdobię w ten sposób. Muszę się tylko nauczyć jak odbijać je zupełnie prosto, bo nie zawsze mi się to udaje ;)
Do paseczków użyłam przepięknego B. loves plates BLP05 B. a royal gold. Już w ostatnim poście się nim zachwycałam. Myślę że dobrze skomponował się z zielenią i nadał charakteru całemu zdobieniu ;)





Przed nami już tylko dwa tygodnie (no u mnie w sumie 3, bo jeszcze zaległe zdobienie z poniedziałku) do pokazania. Cieszę się, że wzięłam udział w projekcie, ale jak zawsze pod koniec projektu, dopadło mnie zmęczenie, biorąc pod uwagę powrót do biura i sesję online. Mam nadzieję, że się nie złamię i uda mi się doprowadzić to do końca ;)



06 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Arabian Nights. Avon Mark Oil Slick.

Frischlackiertnailchallenge - Arabian Nights. Avon Mark Oil Slick.
Arabska noc
Jak arabski dzień
Ma w sobie ten żar,
Co sprawia, że czar
Chodzi z Tobą jak cień!
- Alladyn (1992)


Lubiliście bajkę Alladyn? Ja tak średnio, jakoś wolałam inne księżniczki Disneya niż Jasminę, ale niezaprzeczalnie ta produkcja ma swój urok. No i te piosenki! Uwielbiam je, zwłaszcza w aranżacji Studia Accantus. Dlatego moje pierwsze skojarzenie z tematem było właśnie muzyczne. 

W poniedziałek zaczął się kolejny tydzień projektu u Steffi, tym razem na tapecie temat "Arabian nighs". Kiedyś pewnie byłoby mi łatwiej zmalować coś w tym temacie, bo bardzo lubiłam ornamenty i ozdoby na paznokciach, ale teraz bliżej mi do minimalizmu jeśli chodzi o zdobienia.... Pomyślałam chwilkę i przypomniałam sobie o zdobieniu sprzed roku, w stylu śródziemnomorskich kafelków . Ten wzór tak mi się podobał, że od razu chciałam go powtórzyć, ale nie wiedziałam jak go skomponować, żeby nie robić znowu identycznego zdobienia. No i już wiedziałam, co zmaluję.





Najpierw wybrałam fioletową bazę, ale potem stwierdziłam, że ten piękny turkusowy metalik zasługuje na swój moment. Niestety zdjęcia nie oddały tego, jak pięknie się mieni, od zielonkawego turkusu, do granatu. Avon Mark o nazwie Oil Slick dostałam od Basi Barbrafeszyn, fiolet nad którym się zastanawiałam również pochodzi z tej samej serii. Niestety nie pomyślałam, że ten lakier to raczej topper czy pyłek w lakierze i trzeba nakładać go na czarną bazę, więc to co widzicie, to 4, a na paznokciach z ozdobami aż 5 warstw tego lakieru. Myślę, że na czerni nabierze głębi i będzie jeszcze piękniejszy. Przez tę ilość warstw nie mogę określić dokładnego czasu wysychania - pierwsze 2 schły bardzo szybko. 

Niemniej jednak jest piękny i myślę, że jesienią i zimą będzie idealny do śnieżynkowych zdobień. teraz już wiem, że trzeba nakładać go na czarną bazę ;)






Oprócz lakieru z Avonu, swoją premierę w tym zdobieniu miał również złoty lakier do stempli od B. loves plates BLP05 B. a royal gold. Długo broniłam się przed ciepłymi i ciemnymi odcieniami złota, twierdząc, że najbardziej lubię te chłodne, jak nieodżałowany złoty lakier z Avonu (podobno znów dostępny!). Jednak widząc to złoto na wielu zdjęciach coraz bardziej się do niego przekonywałam, aż trafił do mnie. I jest miłość. Odcień jest faktycznie ciepły, ciemny, taki BOGATY jednym słowem :D ale najbardziej podobają mi się te drobinki, które na prawdę widać w zdobieniu. Pięknie lśni <3 Już go widzę w (znowu!) zimowych i świątecznych zdobieniach. Nie wiem co mam dziś z tą zimą, ale każdy ciemniejszy i drobinkowy lakier bardzo mi pasuje do tego klimatu. Chyba po prostu latem wolę kremowe wykończenia :D






Mam nadzieję, że moje zdobienie choć troszkę nawiązuje do klimatu arabskiej nocy i się wam podoba ;) W następnym tygodniu robimy stamp marble. Dla mnie to zupełna nowość, bo nigdy tego nie robiłam, więc może być ciekawie ;)


Jeśli tajemny blask
Półksiężyca i gwiazd
Zrosi srebrem Twój gęsty włos
To nie wahaj się, lecz
Hop! Na dywan, i leć
Nura daj w tę arabską noc!