Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orly. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orly. Pokaż wszystkie posty

14 października

Haul lakierowo-kosmetyczny. Edycja lato-jesień 2021

Haul lakierowo-kosmetyczny. Edycja lato-jesień 2021

Cofnijmy się w czasie o jakieś... siedem do pięciu lat. Nie ma jeszcze tik toka, instagramy są mniej popularne niż obecnie, a ludzie czytają blogi. Uwielbiałam to. Z chęcią zaglądałam do moich blogowych koleżanek i czytałam o tym, jak wykonały paznokcie krok po kroku. Oczywiście teraz zaglądam do nich na instagramie, ale to jednak nie do końca to samo. Jednymi z moich ulubionych wpisów były posty z haulami, inaczej określane jako "chwalipięckie". Chętnie patrzyłam na zdjęcia nowych lakierów, które dziewczyny dostały lub kupiły. Dowiadywałam się o nowych kolekcjach, innych, mniej znanych markach, czy promocjach. Marzyłam o tym, że kiedyś też sobie kupię ten czy inny lakier...

Sama również lubiłam przygotowywać takie wpisy. Ułatwiało mi to pisanie postów, gdy mieszkałam poza domem rodzinnym, bo zawsze mogłam spojrzeć do posta i sprawdzić, jak dokładnie nazywał się lub jaki miał numer jakiś określony lakier. Postanowiłam do tego wrócić. Teraz nie kupuję lakierów zbyt często. Zwykle przewalam kasę na książki lub buszuję na vinted :D Ale może od czasu do czasu wrzucę tu kilka zdjęć nowości zebranych z kilku miesięcy.


ILNP: Empress, Party Hat, Homesick, Chateau, Riding Waves



Painted Polish Rose Quartz Revival 2.0, A England: Peaseblossom a fairy, The raven, Into the rose-garden



Cirque Colors: Rose Canyon, Garnet, Tanzanite, Paraiba i Kinetics Zephyr



Odkąd na OLX dodano opcję wysyłki, mój portfel szaleje. A zwłaszcza gdy robią promocję i za wysyłkę płaci się jedynie 1zł. Nigdy nie miałam nic od ILNP, A England, PP czy Cirque Colors. Gdy zobaczyłam, że pewna Pani wystawia zestawy tych lakierów, praktycznie nieużywanych po 50 zł... no musiałam. I tak udało mi się stargować 10 zł przy zakupie dwóch zestawów. 12 lakierów tych marek za 92 zł (jeden A England dostałam w gratisie <3). Kinetics Zephyr kupiłam u innego sprzedawcy, za 11 zł z wysyłką (nowiusieńki!)

Ella+Mila: Top coat, berry much in love, i pink i love you, sunburst, i mint it, don't be blue i ocean air




Lakiery Ella+Mila trafiły do mnie w ramach współpracy. To lakiery do paznokci, które są wegańskie, nie były testowane na zwierzętach i są bezpieczne, bo nie zawierają szeregu szkodliwych substancji, które pojawiają się w kosmetykach. Pełna recenzja znajduje się tutaj. To bardzo dobre produkty i świetnie mi się z nimi pracowało. 
 

OPI Alpaca my bags i You don't know Jacques!



Od początku roku chciałam wziąć udział w konkursie OPI, organizowanym co miesiąc na polskim instagramie marki. Co miesiąc trzeba było użyć jednego z konkursowych kolorów miesiąca. Niestety ja miałam do tej pory w swojej kolekcji tylko 3 opiki, z czego żaden z nich nigdy nie zakwalifikował się do kolorów miesiąca. Powiększyłam więc kolekcję o szarobrązowy You don't know Jacques! czyli jeden z kolorów września i razem z nim kupiłam przepiękny Alpaca my bags (ta nazwa!).


Kinetics: 485 Oblivion, 493 Fresh Start, 500 Melt down, 476 Renascent, 474 Epicure Wine, 469 Dust Temple



Lakiery Kinetics są jednymi z moich ulubionych, choć nie mam ich zbyt dużo w mojej kolekcji. Do tej pory miałam tylko neonowe kolory (kolekcję Boss up), których używałam głównie latem. Brakowało mi bardziej podstawowych kolorów, a promocja na lakiery Kinetics w drogerii Joka dodatkowo zachęcała ;). Często jest tak, że nie wiem czym pomalować paznokcie, a mam mało czasu - wtedy sięgam po sprawdzone lakiery w klasycznych kolorach - czerwień, nude, oliwka... Stąd moje wybory kolorystyczne. Strasznie szkoda, że w sklepie, w którym robiłam zakupy, nie było dostępnej najnowszej kolekcji jesiennej Affection, bo jest cudna, ale za to kupiłam sobie pastelowo-neonowy żółty i błękitnoszary z kolekcji wiosennej Unfreeze. 




Przy okazji kupowania Kineticsów uzupełniłam moich ulubieńców i totalne musthave do robienia paznokci: szybkoschnące topy i żel do skórek Sally Hansen. Od razu 3 topy, no bo po co się rozdrabniać, jak już trafiły się w dobrej cenie. Rada: nie kupujcie ich w sieciowych drogeriach stacjonarnych. W internecie są często ponad 2 x tańsze.




Po wielu latach otworzyli Naturę w moim mieście! Tu muszę pochwalić mojego Narzeczonego. Zawsze jak jeździliśmy na wakacje i zwiedzaliśmy jakieś miasto, sprawdzałam czy jest tam Natura, bo bardzo lubię kosmetyki z tej drogerii i zawsze można trafić na jakieś fajne promocje. Pewnego razu zabrał mnie na spacer po mieście i pokazał swoje odkrycie: nowiusieńka Drogeria Natura. Gdybyśmy żyli w filmie, zabrzmiałoby wtedy Alleluja :D

Nie testowałam nigdy baz ani odżywek z Sensique, a jest ich całkiem duży wybór. Do tego kupiłam sobie bazę do hybryd, bo akurat mi się skończyła i lakier My Secret w piaskowym kolorze.


Stara tapeta! Trochę za nią tęsknię, ale uwielbiam moją nową sypialnię <3


Szukam dobrej bazy na moje paznokcie z bruzdami. Całkiem fajnie sprawdzała mi się baza Magi, ale stwierdziłam, że spróbuję Orly Ridgefiller, ze względu na mleczny kolor (i okazyjną cenę). Jest ok, lakier dobrze się trzyma, a przez mleczy odcień i krycie fajnie podbija kolor lakieru. Niestety jest dość rzadka, przez co nie do końca pokrywa te moje nieszczęsne bruzdy po jednej warstwie, a nałożona nieco grubiej długo schnie :( Jak macie jakieś dobre bazy warte uwagi, dajcie znać :)




Zawsze zazdrościłam ludziom, którym udaje się wyhaczyć coś ciekawego w Rossmannie na cenie na do widzenia, albo na skrytopromocjach, które wrzucają na grupy na facebooku. Niestety mi nic nigdy nie trafiło się za 1zł czy inną drobną cenę... aż do uzupełniania produktów Uzdrovisca, które bardzo lubię ;)  Zauważyłam błąd cenowy na ampułki Uzdrovisca. Normalnie kosztują coś ponad 50 zł, w promocji kosztowały 36 czy 38 zł, a na metce przy tej konkretnej ampułce było... 13 zł. Oczywiście musiałam kupić dwie sztuki! Byłam w tym samym Rossmannie 2 dni później - po mojej ampułce została wyczyszczona półka, ale cenę zmienili na taką, jak przy pozostałych, czyli te niecałe 40 zł.
Podobno co drugi głupi ma szczęście, może dlatego tak rzadko mnie spotyka :D




W naszej łazience pachnie siarką... nie, to nie zabrzmiało dobrze. Ale tak jest, ponieważ rodzice pojechali na kilka dni do Solca Zdroju na baseny i zabiegi i mama wpadła w szał zakupów kosmetycznych. Na razie testujemy. Planuję napisać na ten temat post, bo nie pamiętam kiedy pisałam o czymś innym niż lakiery i zdobienia... ;)




Ostatnie zakupy pod hasłem: musiałam coś kupić żeby rozmienić 100 zł i mieć na autobus (we wsiobusach trzeba mieć odliczone hajsy na bilet, albo chociaż taki banknot, z którego kierowca szybko wyda "w biegu", czyli np. 10zł). Zostałam do nich zmuszona, ponieważ w 4 sklepach typu spożywczy czy piekarnia odmówiono mi sprzedaży czegokolwiek, jeśli chcę zapłacić całym banknotem 100zł. Uważam to za skandaliczne, bo przez to odjechał mi autobus, musiałam czekać godzinę na następny, a było zimno, padał deszcz i w efekcie się rozchorowałam i zostałam odesłana na L4 drugiego dnia nowej pracy -.-
Do czego to doszło, że człowiek ma pieniądze, a nie może niczego kupić. Jeszcze jakbym chciała tylko rozmienić banknot, ale ja chciałam sobie kupić kilka rzeczy do jedzenia (nie, to nie było o 8 rano, ani w poniedziałek).. Na szczęście w drogerii nie mieli takich problemów, a ja kupiłam sobie mój ulubiony peeling Nacomi (wcześniej miałam fioletowy i chyba różowy, ale już dawno go nie widziałam).


Tęsknicie czasem za starymi czasami na blogach? Dajcie znać, czy takie posty zbiorcze z nowościami są jeszcze dla Was interesujące. Czasami fajnie jest wrócić do starszych formatów ;)

26 listopada

#ypslackiertchallenge - Eiszeit. Pierwsze zimowe zdobienie w 2020 roku!

#ypslackiertchallenge - Eiszeit. Pierwsze zimowe zdobienie w 2020 roku!

Jestem taka podekscytowana! W końcu mogę zaczynać ze świątecznymi (no dobra, na początek z zimowymi) zdobieniami. Powtarzam to co roku, ale na prawdę uwielbiam tę tematykę, zwłaszcza śnieżynki, ale też wszelkie kraty, swetry czy bożonarodzeniowe motywy... :) 

Ogólnie jestem świątecznym freakiem, choinka co prawda nie stoi u nas miesiąc przed świętami, z dekoracji zmieniłam tylko kapę na łóżku na taką w biało-czerwone norweskie wzory, ale słucham już świątecznej muzyki i widziałam nawet świąteczny film... Zaczęłam też produkcję makramowych gwiazdek, no bo z tym trzeba wcześniej, na ostatnią chwilę się nie zrobi.





Ostatni temat projektu u Yps lackiert to Eiszeit. Widziałam, że dla niektórych uczestniczek było jeszcze za wcześnie na śnieżynki, kombinowały więc coś z efektem skutych lodem paznokci... A ja tylko czekałam na impuls i wewnętrzne przyzwolenie dla stworzenia pierwszego zimowego manicure w tym roku. Teraz śnieżynki wjadą już na pełnej, obiecuję Wam ;)

Pierwsze śnieżynki na paznokciach w tym sezonie nie potrzebują dodatkowej oprawy, cieszą oko samą swoją obecnością. Dlatego wybrałam granatowy lakier Orly Midnight Show jako tło i dodałam srebrny glitter Essence The Gel 101 crushed the party?. Mnie ten brokat przywodzi na myśl śnieg w promieniach słońca. Śnieżynki wbrew pozorom nie są wystemplowane srebrnym lakierem. To biała perła od Born Pretty, ma oznaczenie BP-ET07 Flowing Clouds. W buteleczce widać, że nie jest to srebro, ale na paznokciach, zwłaszcza na ciemnej bazie aż tak nie odbiega od klasycznego srebra.




Mam dla Was dwie ciekawostki odnośnie tego zdobienia. Pierwsza jest taka, że nosiłam już podobne, dokładnie to dwa lata temu. Użyłam wtedy tego samego granatowego lakieru bazowego i wzoru śnieżynek z płytki BBB06. Wiecie że to też było pierwsze śnieżynkowe zdobienie w tamtym roku? Mam do niego ogromny sentyment, możecie je zobaczyć tutaj, klik! Historia jego powstania i inspiracja również są bardzo ciekawe.

Druga ciekawostka jest taka, że poddałam to mani recyklingowi. Jak niby można zrobić recycling paznokciom? A tak, że na drugi dzień od zrobienia paznokci dziabnęłam się nożem w czubek paznokcia wskazującego. Brzmi dramatycznie, ale paznokieć nie ucierpiał, zrobiła się tylko dziurka w lakierze, która powiększyła się w odprysk na pół paznokcia. Szkoda mi było zmywać całość, zwłaszcza że brokat zawsze dobrze mi się trzyma, a zmywanie brokatów to wiadomo, do przyjemności nie należy. Zmyłam więc tylko granatowe paznokcie, zmieniłam kolor na jasnoszary i odbiłam sobie inne śnieżynki, tym razem normalnym srebrnym lakierem. Też całkiem fajnie to wyglądało. 






Mam nadzieję, że moje śnieżynkowe zdobienie przypadnie Wam do gustu. Cieszę się, że mogłam wziąć udział w kolejnym niemieckim wyzwaniu. Jest to dla mnie podwójne wyzwanie, bo oprócz paznokci, szlifuję też język. Na co dzień nie używam słów związanych z tematyką paznokciową, w pracy obracam się w branży sportowo-turystycznej, więc tworząc opisy do zdjęć paznokci na instagramie lubię sobie poczytać to i owo i poszerzyć słownictwo. Każdy sposób jest dobry żeby ćwiczyć język ;)

22 października

Nawiedzony dom koło cmentarza. Halloween nails 2020

Nawiedzony dom koło cmentarza. Halloween nails 2020

No w sumie to trochę Was okłamałam w tytule, bo zdobienie namalowałam w zeszłym roku, ale zapomniałam je opublikować. Nic straconego, zdjęcia poleżały na dysku do następnego Halloween. 
Nie jestem fanką tego święta, nie obchodzę go, ale jak byłam młodsza, to ta idea bardzo mi się podobała i zazdrościłam młodzieży i dzieciakom wychowanym w zachodniej kulturze. Zauważyliście, że u nas wszystkie święta są smutne? A nawet jeśli nie mają smutnego tła religijno-historycznego, to są obchodzone na smutno. Wiele polskich kolęd jest tak smutnych, że nic tylko siąść i płakać, że Jezus się narodził. Brakuje nam trochę tego zachodniego luzu i radości życia.



Filozofia tego zdobienia jest banalnie prosta: miałam wtedy tylko jedną płytkę do stempli z halloweenowymi wzorami, wybrałam więc kilka pasujących do siebie motywów: nawiedzony dom w stylu wiktoriańskim, nagrobki i krzyże i kilka nietoperzy. Jeśli wciąż nie macie w swoich zbiorach halloweenowej płytki do stempli, to polecam Wam moją BPL-031. Znajdziecie tu całe spektrum strasznych motywów: nawiedzone domy, nietoperze, dynie, pająki z pajęczynami, czarownice, a nawet wisielca. Choć ja go nigdy nie użyłam, bo jakoś tak brakuje mi odwagi i nie za bardzo mam ochotę nosić taki wzór na swoich dłoniach.





Zastanawiałam się jaką bazę wybrać pod to zdobienie. Szarą bazę wykorzystałam już przy okazji cmentarza we mgle. Pomyślałam więc o gradiencie. Może krwawy, czerwono-fioletowy zachód słońca? Nieee... to zbyt oklepane. Postawiłam więc na gradient w odcieniach zieleni. W tym celu użyłam trzech różnych zielonych lakierów. Widziałam gdzieś kiedyś podobne zdobienie i przyznam szczerze, że te kolory w połączeniu z halloweenowymi motywami budzą we mnie pewien niepokój, ale w połączeniu z fascynacją, jak przy oglądaniu strasznego filmu.

Niestety w momencie kiedy wykonywałam to zdobienie, skończył mi się top do stempli, który ich nie rozmazuje. Efekt możecie zobaczyć na zbliżeniu kciuka. 






A Wy nosicie halloweenowe paznokcie? 
Ja w tym roku poszalałam i już mam dla Was jeszcze dwa inne zdobienia z motywami tego święta. Sama jestem zszokowana, bo łącznie w swojej blogowej karierze wykonałam halloweenowe zdobienie może z 4 razy, a maluję paznokcie już 8 lat!

 

18 lipca

Romantyczne piwonie. Zdobienie z lakierem Moyou Desert Rose.

Romantyczne piwonie. Zdobienie z lakierem Moyou Desert Rose.
Ostatnio rzadziej maluję zdobienia z koronkami czy kwiatami, bliżej mi do minimalizmu. Jednak nie da się oszukać romantycznej natury, zawsze będzie mnie ciągnąć do delikatnych kwiatów i motywów vintage. To zdobienie właśnie takie jest - przypomina mi starodawną tapetę albo ozdoby na papeterii.





Nie jestem pewna jakie to kwiaty, ale przypominają mi piwonie, więc właśnie taką roboczą nazwę nadałam temu zdobieniu - romantyczne piwonie. Czy tam peonie, bo spotkałam się z różnymi nazwami. 

Aby nadać zdobieniu troszkę minimalistycznego sznytu, postanowiłam nie malować całych kwiatów przy robieniu stemplowych naklejek, tylko ich środki i listki. Dzięki temu widać tylko pomarańczowy zarys płatków. Myślę, że gdybym pomalowała kwiaty, nawet na jakiś delikatny odcień pomarańczu to zdobienie nie byłoby już wyjątkowe. Jako tło użyłam mojego ulubieńca wszech czasów wśród lakierów nude, czyli Orly Almond Milk. Mnie się podoba ;)

A jak już przy pomarańczowych krawędziach jesteśmy, to stemplowałam pięknym koralowym lakierem Moyou Desert Rose, który dostałam w zeszłym roku od polskiego dystrybutora firmy Moyou, czyli Sfera Lakiera. Polecam zajrzeć i zwrócić uwagę na produkty What's up nails, które do niedawna były zupełnie niedostępne w Polsce ;) Lakier Moyou Desert Rose idealnie wpisał się w temat. Mam problem z "kolorowymi" lakierami do stempli, prawie zawsze używam czerni albo bieli, bo to pasuje do wszystkiego, zwłaszcza jako kontur. Raz na jakiś czas postanawiam to zmienić i  wychodzi coś interesującego. 





Jak Wam się podoba połączenie romantyzmu z minimalizmem? Mnie  było żal zmywać ;)

27 maja

Listki i maziaje. Orly Desert Rose.

Listki i maziaje. Orly Desert Rose.
Ten wpis będzie troszkę inny.  Dzięki mojemu nudziakowo-neonowemu zdobieniu, które stworzyłam w ramach projektu u Frischlackiert poznałam przemiłą i uzdolnioną osóbkę. Beraude, którą możecie znaleźć na instagramie jako Nailsuponatime postanowiła zainspirować się nim i stworzyć swoją wersję. Dawno nie czułam takiej dumy z mojej pracy. Zawsze wydaje mi się, że te moje zdobienia nie są dość dobre, wpisy nie są wystarczająco ciekawe, zdjęcia nie są wystarczająco dobrej jakości... No i w ogóle jestem swoim najsurowszym krytykiem, na pewno wielu twórców, o ile nie wszyscy, tak mają. Aż tu nagle moja praca zainspirowała kogoś na tyle, że postanowił to odtworzyć :)

Przeglądając profil Beraude zobaczyłam tyle wspaniałych zdobień! Bardzo w moim (ostatnio) stylu - proste, minimalistyczne, nowoczesne. Nie mogłam nie poczuć inspiracji. Aż mnie ręce świerzbiły do malowania!



Dobór koloru też nie jest tu przypadkowy. Ostatnio pisałam na instagramie z Yasinisi o tym lakierze. Kolekcja Orly Neon Earth sprzed dwóch lat, piękny nieoczywisty odcień... chodzi oczywiście o Desert Rose <3 Pamiętam moją radość jak wygrałam miniaturki tej kolekcji w konkursie. Tak bardzo podobał mi się ten konkretny lakier! Używałam go kilka o ile nie kilkanaście razy latem 2018 roku, potem schowałam go głęboko do szuflady, żeby nie zdenkować go do końca... I tak sobie o nim troszkę zapomniałam.

Ten nieoczywisty odcień gdzieś z pogranicza różu, rudego, ceglanego i czerwieni. Najlepiej oddają go słowa Ani B for Beautiful Nails: kolor mięska. Coś w tym jest! Ja tu widzę kolor surowego mielonego mięsa na burgery. Przepraszam wszystkich wegetarian za to porównanie ;) Jak wszystkie lakiery Orly, dobrze się nosi, nie wyciera na końcach, nie smuży podczas malowania, przeciwnie, jest bardzo kremowy. Na zdjęciach mam 2 warstwy.







Jeśli chodzi o moją inspirację, to oryginał był w troszkę innym odcieniu. Tak na prawdę jeszcze bardziej spodobała mi się wersja oliwkowa tego zdobienia, ale postanowiłam na razie ostawić zieleń na paznokciach, bo ostatnio było jej całkiem sporo ;) Oryginalne zdobienie możecie zobaczyć tutaj, klik! A moje neonkowo-nudziakowe maziajki w wersji Beraude zobaczycie tu i tu.
W sumie całkiem niezamierzenie wyszło nam takie mani swap ;)






Co sądzicie o takich akcjach? Mnie bardzo podobała się taka nasza wymiana i mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję z kimś się wymienić w ten sposób ;)
W końcu "Naśladownictwo to największa forma pochwały". Ja czułam się niezmiernie pochwalona i wzruszona, gdy zobaczyłam wiadomość od kochanej Beraude <3

04 maja

Frischlackiertchallenge: Nude & Neon. Zdobienie z lakierami Orly.

Frischlackiertchallenge: Nude & Neon. Zdobienie z lakierami Orly.
Uwielbiam paznokciowe projekty. Nic nie daje mi tyle motywacji do malowania jak z góry narzucony temat. Nasza instagramowa grupa urodzinowa ma teraz troszkę przerwy, bo w najbliższym czasie nikt nie będzie świętować, postanowiłam więc wziąć udział w zagranicznym wyzwaniu. 

Gdy tylko zobaczyłam tematy wyzwania u Frischlackiert, od razu wiedziałam, że to będzie właśnie to. Z jednej strony bardzo ciekawe tematy, a z drugiej duże pole do popisu w interpretacji. Przy okazji postanowiłam postawić sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i na instagrama dodawać wpisy w 2 językach - po polsku i niemiecku.




Pierwszym tematem naszego wyzwania jest połączenie neonu i nude. Nie jest to takie oczywiste, ja osobiście najczęściej widzę połączenie neonu z czernią lub bielą. Jak wiecie nie jestem też największą fanką takich ostrych barw. Jednak tym razem było inaczej. 

W połączeniu limonki i jasnego beżu zakochałam się gdy tylko zestawiłam ze sobą buteleczki tych lakierów. 






Jak dla mnie neonki najlepiej sprawdzają się w połączeniu z wzorami geometrycznymi lub abstrakcyjnymi. Akurat żaden wzór stemplowy mi nie przypasował, sięgnęłam więc po pędzelek, zrobiłam kilka maziajek i kropeczek. Raz już wykonywałam bardzo podobne zdobienie i nawet opisałam krótki tutorial, klik! I ta abstrakcja to było właśnie to! 
Chyba pierwszy raz w życiu byłam tak zadowolona ze zdobienia i jeszcze w dodatku ze zdjęć. Na prawdę każde jedno wyszło zadowalająco jak na moje możliwości.






Lakiery Orly, których użyłam, są już ze mną od dawna. Beżowy Orly Almond Milk z serii Breathable to mój ukochany nudziak i na prawdę używam go bardzo często. Jego neutralna, lekko szarawa barwa pasuje dosłownie do wszystkiego. Wszystkie jego właściwości opisałam w tym poście, klik! Bo nie wiem czy wiecie, ale lakiery Orly Breathable łączą w sobie wszystko co potrzeba do stworzenia manicure, czyli odżywkę, kolor i top. 

Z kolei limonkowy Orly Thrill Seeker to jeden z nielicznych neonów w mojej kolekcji, pamiętam że wygrałam go w jakimś konkursie chyba 4 lata temu. Miałam go na paznockiach już wielokrotnie, ale nigdy w takiej ilości. Kolor opisałabym jako coś pomiędzy neonowym żółtym, a zielonym zakreślaczowym, taka limonka. Może nie jest to neon wypalający nam oczy swoją mocą, ale jak dla mnie to tyle wystarczy :D






Jak Wam się podoba? Lubicie takie połączenia? Ja chyba jednak muszę częściej sięgać po neony. W odpowiedniej oprawie mogą być całkiem...fajne! Zajęło mi to jakieś 8 lat malowania paznokci zanim doszłam do takiego wniosku. A może po prostu do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć ;)

Wszystkie tematy znajdziecie tutaj



Do zdobienia użyłam:
Orly Breathable Almond Milk
Orly Thrill Seeker
Golden Rose Extreme Gel Shine 03
czarny lakier do stempli BPS do kropeczek

26 lutego

Szmaragd i miedź. Colour Alike i P2.

Szmaragd i miedź. Colour Alike i P2.
Koniec lutego, a to dopiero mój drugi post w tym roku. Spodziewałam się, że ten rok studiów będzie najtrudniejszy, ale bardzo brakuje mi blogowania, czasu dla siebie na malowanie i zdobienie paznokci. Oby do czerwca, jakoś to będzie.
To zdobienie nosiłam jesienią, ale uważam, że te kolory są w sumie bardzo uniwersalne. Ostatnio ciągnie mnie do takich zgaszonych odcieni nawet latem. 



Zdobienie jest mega proste, choć wygląda efektownie. Wykorzystałam wzór z płytki B. loves plates B.07 beauty of simplicity. To po prostu double stamping, najpierw odbiłam wzór miedzianym lakierem, a potem zielenią, lekko przesuwając go względem pierwszego wzorku ;) Kusiło mnie żeby wszystko pokryć matowym topem, ale cieszę się, że zostawiłam błysk, bo akurat było słonecznie i shimmerowa zieleń tak pięknie się mieniła.






Szmaragdowy lakier do stempli to B. a Cashmere Coat od Colour Alike. Z tego co widziałam na stronie sklepu jest już niedostępny, ale może coś podobnego kiedyś się pojawi, bo czasem mam wrażenie, że nowe kolekcje odgrzewają to co już było. W lakierach do stempli CA bardzo lubię to, że konsystencja jest na tyle luźna, że da się pomalować nimi paznokcie jak zwykłym lakierem. Pomimo mocnej pigmentacji nie zdarzyło mi się żeby płytka była zafarbowana po zmyciu lakieru.






O lakierze Orly Breathable napisałam już cały wpis (klik!). Ten piękny odcień złamanej beżem i szarością bieli często ląduje na moich paznokciach, zwłaszcza jako tło pod zdobienia. Dobrze sprawdza się również w pośpiechu, gdy mamy mało czasu a koniecznie potrzebujemy zmienić manicure. Wystarczy nałożyć 2 warstwy lakieru Breathable, bez odżywki, top też nie jest potrzebny, bo lakier szybko schnie. Jest to bezpieczne, bo lakier zawiera odżywkę i nie odbarwia paznokci. Wszystkie lakiery Orly są wegańskie i są 13-free, co znaczy że nie zawierają 13 szkodliwych związków, jak np. formaldehyd czy toluen.  





Do tego zdobienia użyłam:
beżowego Orly Breathable Almond Milk
zielonego Colour Alike B. a Cashmere Coat
miedzianego P2 Techno Chrome 030 bronze cut