Witajcie :)
Dziś mam dla was tak stare zdobienie, że w sumie to nie pamiętam nawet wszystkich lakierów, jakich do niego użyłam :) Mimo to zdobienie nosiło mi się bardzo dobrze i aż żal było je zmywać ;)
Gdyby Panna Młoda zdecydowała się na niebieskie dodatki do sukni ślubnej, to sądzę, że takie paznokcie całkiem całkiem by pasowały. A jeśli nie na ślub, to takie delikatne zdobienie pasuje na każdą okazję, jest na tyle neutralne, że sprawdzi się w każdej sytuacji.
Z tego co pamiętam, to to mani zmalowałam jakoś w październiku. Jako bazę pewnie użyłam mojego (wtedy) ulubionego starożytnego Wibo z serii Trend Nude czy jakoś tak ze startym numerkiem (serio starożytny, on ma chyba ze 3 lata już :D), na to dodałam jakieś brokaciki, sypkiego takiego nie posiadam, więc sądzę, że to LeMax bez numerka, w przezroczystej bazie pływają bardzo drobne, opalizujące heksy, w moim świetle nie widać, ale nie opalizują tylko na różowy, ale na zielony i niebieski.
Biel, której użyłam do stempli, wygrałam latem w rozdaniu na blogu Born Pretty Store. Wciąż ją testuję i ogólnie to dobry produkt, ale wkurza mnie to, że nie współpracuje ze wszystkimi typami stempli. Lubi twarde i na nich odbija się dobrze, na miękkich robi dziury i prześwity.
Perełki na palcu serdecznym pochodzą z karuzeli LadyQueen, a niebieskie kółeczka to piegi z BPS. Mam je w takim słoiczku po brzegi wypełnionym tęczowymi, neonowymi piegami w różnych rozmiarach. Uwielbiam je, zwłaszcza latem :)
Użyłam płytki hehe24, nie wiem jak określić ten wzór, pajęczynka? Muszę znów po nią sięgnąć, bo wzorki są całkiem interesujące ;)
Mam nadzieję, że moje zapomniane zdobienie wam się spodoba :) Nie wiem jak mogłam je pominąć, w końcu byłam z niego całkiem zadowolona, mimo że to taka łatwizna ;)







