Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ladyqueen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ladyqueen. Pokaż wszystkie posty

16 czerwca

Projekt u Elizy II - zygzaki.

Projekt u Elizy II - zygzaki.
Witajcie :)
Dziś pokażę wam zdobienie na drugi tydzień projektu u Elizy. W tym tygodniu tematem są zygzaki. Ja zdecydowałam się na stemplowe kolorowanki z lakierami Sophin.

Niestety nie wiem co dzieje się z moim aparatem, ale często jest tak, że zrobię świetne mani a potem i tak nie mam czego wstawić na bloga, bo zdjęcia są okropne. Albo po prostu zrobiłam się bardziej wybredna.. Dlatego znów mam tylko dwa zdjęcia. Mam nadzieję, że wszystko wróci do normy i znowu nie będę mogła się zdecydować na tylko 4 czy 5 zdjęć, bo wszystkie będą takie piękne.


Historia tego mani jest bardzo prosta: miałam na biurku właśnie 3 lakiery i bardzo chciałam je ze sobą skomponować, ale nie miałam pomysłu. Dopiero po chwili, gdy przeglądałam płytki, to pomyślałam o tym wzorze. No i wtedy zaświeciła mi się lampeczka, że przecież teraz jest tydzień zygzaczkowy ;)


Główną rolę w tym zdobieniu gra przepiękny błękit nr 241 , dodałam do niego beż nr 87 i pomarańcz 335. Stemple pochodzą z płytki JQ-L10, którą mam od sklepu LadyQueen chociaż identyczny wzorek jest na matrioszkowej płytce z Born Pretty. 
Niestety jak na złość top rozmazał mi naklejki. No ale coś musiało się nie udać, zdobienie za bardzo mi się podobało :(


O lakierach Sophin pisałam wam już nie jeden raz. Te konkretne pokazywałam już tutaj: pomarańcz 335niebieski 241beż 87. Uwielbiam je i chętnie łączę w zdobieniach. Czasem ciężko przerzucić mi się na inne lakiery, bo te są idealne, schną szybko, długo się utrzymują, pięknie lśnią.. marzenie :)

Mam nadzieję, że zygzaki przypadły wam do gustu. Kolejny tydzień to saran wrap, bardzo lubię tę metodę, więc mam nadzieję, że uda mi się stworzyć coś fajnego ;)



30 maja

Płytka JQ-L04 z LadyQueen.

Płytka JQ-L04 z LadyQueen.
Witajcie :)
Dzisiaj opowiem wam o jednej z dwóch płytek, które dostałam w ramach współpracy z LadyQueen. Obydwie płytki, które dostałam pochodzą z serii JQ, dziś zrecenzuję JQ-L04, którą roboczo nazywam 'roślinną'.


Pierwszy raz miałam do czynienia z płytką z tej serii. Osobiście nie mam większych zastrzeżeń, chociaż niektóre wzory mogłyby się lepiej odbijać. Najbardziej zawiodły mnie listki bambusa (środkowy rząd, pierwszy wzór od lewej), bo nie wygląda to dobrze. Wszystkie wzory zobaczycie poniżej.

Osobiście wolę płytki z plastikowymi podkładkami albo podklejone z tyłu, bo wtedy raczej ciężko jest zrobić sobie nimi krzywdę. JQ nie mają żadnych zabezpieczeń, przez co łatwo można się pokaleczyć, bo brzegi są na prawdę bardzo ostre.


Pokażę wam trzy zdobienia, które wykonałam przy pomocy tej konkretnej płytki. Pierwsze nosiłam w okresie wielkanocnym, drugie to pazurki mojej siostry i z góry przepraszam was za niedoczyszczone skórki, ale w ostatniej chwili top zalał jej skórki, a robiłam zdjęcia na szybko, bo za chwilę obydwie wychodziłyśmy, a trzecie miałam na maturze z niemieckiego ;)




Jak wam się podobają moje zdobienia? :) Jeśli macie ochotę wypróbować tę konkretną płytkę, to zapraszam tutaj, klik! Zapraszam też do zapoznania się z ofertą całego sklepu, znajdziecie tam nie tylko paznokciowe rzeczy ;) Dodatkowo mam dla was kod na 15% zniżki:




16 maja

Sophin 335 - recenzja i zdobienie.

Sophin 335 - recenzja i zdobienie.
Witajcie :)
Dziś przychodzę do was z dwa w jednym, czyli recenzja pomarańczowego lakieru Sophin 335 i zdobienie, do którego go użyłam :)


Gdy wybierałam ten kolor do recenzji, to kierowałam się zdjęciami z instagrama. Na nich ukazany był przepiękny żółtopomarańczowy żelek, coś mniej więcej w kolorze płatków słonecznika z domieszką pomarańczu, ale w rzeczywistości jest to klasyczny pomarańcz. No ale nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło, nie mam żadnego takiego pomarańczu w swojej kolekcji, a czasem się przydaje, np do wzorków. Jedno z moich ulubionych połączeń kolorystycznych zobaczycie pod spodem :)


Sophin 335, czyli klasyczny odcień pomarańczu, idealny na lato. Niestety odcień mojej skóry niezbyt dobrze komponuje się z tym odcieniem, ale uwierzcie, że przy innej karnacji wygląda genialnie. A jeśli używam go do wzorków to również zachwyca. 
Ciężko mi opisać ten kolor, ale jednym zdaniem są to lody mango z dużą dawką pomarańczu. (uwielbiam opisywać kolory poprzez jedzenie :D ).


Technicznie pomarańczowy Sophinek nie odbiega od pozostałych. Jednak zauważyłam dwie małe różnice. Ten konkretny egzemplarz jest gęstszy od innych Sophinów z mojej gromadki i schnie do innego wykończenia, nie jest to typowy błysk. Porównałabym to wykończenie do wax matt z My Secret. Mimo innego wykończenia wysycha bardzo szybko. Chociaż jest gęstszy, to nie rozlewa się po skórkach. Nie farbuje paznokci, za co ma ogromnego plusa, bo inne lakiery w odcieniach pomarańczu, żółci i zieleni zawsze mi to robią. Kryje po dwóch warstwach, nie wiem dlaczego na zdjęciach widać prześwity, w realu nie dało się tego zauważyć.


A oto moje zdobienie, totalna prostota. Pomarańcz kojarzy mi się z azteckimi motywami, więc postanowiłam dołożyć coś właśnie w tym stylu. Dodałam pomarańczowe kropki nie jako reverse stamping, bo jestem leniwa, nałożyłam je sondą już na gotowy stempel. Z jednej strony było bardzo proste, z drugiej strony bardzo mi się podobało. Wzór pochodzi z płytki JQ-L10 z ostatniego postu :)


Towarzysz pomarańczki, to najpiękniejszy szarak z mojej kolekcji. No spójrzcie tylko na te drobinki, czyż nie są urocze? :)
O Sophinie 184 pisałam tutaj, klik! Moje nastawienie do niego nie zmieniło się, mało tego, kocham go na tyle, że postanowiłam zabrać go ze sobą na maturę, był moim talizmanem na paznokciach ;) 


Jeśli spodobała wam się moja pomarańczka, to zapraszam was do sklepu internetowego marki. Mam nadzieję, że znajdziecie tam coś dla siebie, w takim asortymencie można się po prostu zgubić ;) Ten konkretny egzemplarz znajdziecie tutaj.

Pragnę podziękować serdecznie pani Rusłanie z Cosmo Art za obdarzenie mnie zaufaniem i ofiarowanie kolejnych maluszków do zrecenzowania. Praca z lakierami Sophin to sama przyjemność i jestem ogromnie szczęśliwa mogąc o nich pisać i tworzyć dzięki nim nowe zdobienia. Nie ma to wpływu na moją opinię, zawsze powtarzam, że jest ona oparta na moich odczuciach i obserwacjach.

Jednocześnie pragnę przeprosić, że ostatnio pokazywałam same swatche i jedynie proste zdobienia, ale czas matur się już kończy, więc niedługo zobaczycie na co mnie stać ;) mam już w zanadrzu parę nowych zdobień, będę sukcesywnie wrzucać je na bloga ;)




14 maja

Współpraca z LadyQueen IV.

Współpraca z LadyQueen IV.
Witajcie :)
Uff, jeszcze tylko ustne i będę miała spokój, ale na tę cześć matur nie muszę się przygotowywać jakoś bardzo, więc przychodzę tu dzisiaj do was :)

Przed samą Wielkanocą zapukał do mnie listonosz i przyniósł mi dwie paczuszki z dalekiej Azji. Jedną z nich zobaczycie dziś - współpraca z Lady Queen, druga to moje zakupy za punkty z Born Pretty Store, więc pokażę je wam dopiero w zbiorczym poście zakupowym :) Było mi bardzo smutno, bo chciałam wypróbować wszystko na raz, a akurat niecały tydzień wcześniej mój palec miał wypadek i nie bardzo mogłam malować... Ale mimo wszystko po ketonalu tak się rozpędziłam, że zrobiłam wielkanocne pazurki sobie, siostrze i babci ;)

Tym razem zamówiłam sobie dwie duże płytki i duży stempel.


Wybrałam tę płytkę, bo ma ją moja przyjaciółka i bardzo mi się podobała, a poza tym nie mam żadnych azteckich wzorów w swojej kolekcji. Jestem z niej bardzo zadowolona, wszystkie wzory 'działają' bardzo dobrze ;)


Kwiatków nigdy dość ;) A w tej płytce najbardziej urzekły mnie listki bambusa, baldachy barszczu sosnowskiego :D, listek akacji i serwetki z dolnego rzędu ;) ta płytka również współpracuje świetnie :)


Duży stempel wybrałam, bo zawiodłam się na identycznym z BPS, wcale nie pobiera wzorku z płytki i jest matowy, ogólnie dość dziwny i nie lubię tego gagatka. Chciałam jednak spróbować czegoś podobnego, bo takie stemple zbierają same pozytywne recenzje. Ten jest idealny i na prawdę uwielbiam go używać :) Ale więcej o nim napiszę w osobnym poście ;)

Jeśli macie ochotę na te lub inne produkty, to zapraszam was na stronę sklepu. Pamiętajcie aby wykorzystać mój kod na 15% zniżki:





22 lutego

Śnieżynki i kokardki. Karuzela czarnych ćwieków z LadyQueen.

Śnieżynki i kokardki. Karuzela czarnych ćwieków z LadyQueen.
Witajcie :)
Wiem wiem, znów w poście ukaże się Sophin. Moja przyjaciółka kiedyś mi powiedziała, że nudzą ją już te lakiery, bo przeglądając bloggera, praktycznie każdy wpis zawiera jakiś lakier tej firmy. Nic na to nie poradzę - jestem zakochana w tych lakierach i ostatnio mam ochotę używać tylko ich. Poza tym mam kilka kolorów, które są dość uniwersalne, więc łączę je z innymi moimi lakierami ;)

Dziś pokażę wam dosyć stare zdobienie, nosiłam je na początku stycznia. Miałam tedy dość długie pazury, ale w sumie nie wiem dlaczego, chyba nie miałam czasu ich skrócić :D Ostatnimi czasy nienawidzę długich paznokci, zdecydowanie krótkie wyglądają bardziej estetycznie.




Ten konkretny lakier pokazywałam wam już przy okazji świątecznych paznokci mojej siostry, klik! Lakier Sophin 354 należy do kolekcji Matte Allure. Mam jeszcze błękit z tej serii. Ja osobiście zdecydowanie bardziej wolę paznokcie błyszczące niż matowe, ale tutaj najbardziej podobają mi się odcienie. Lubię wszelkie rozbielone pastele, bo stanowią genialne tło pod zdobienia ;)

Chcąc troszkę urozmaicić śnieżynkowe zdobienie, postanowiłam dodać srebrny dół i odgrodzić to czarną wstążką. Gwiazdki odbiłam z płytki Born Pretty Store BPL-032. Żeby uzyskać ciekawszy efekt wykorzystałam maleńkie kokardki z karuzeli, którą dostałam od LadyQueen


Ogólnie to jestem bardzo zadowolona z tej karuzeli, bo wszystkie ćwieki są dość nieduże. Dla mnie to się dobrze składa, bo mam drobne paznokcie i nie każde ozdoby się na nie mieszczą. Dodatkowo wszystkie elementy można recyclingować, bo nie są pokryte farbą, tylko wykonane z czarnego tworzywa, więc zmywacz im nie szkodzi jakoś bardzo ;)
Jedyne do czego mogę się przyczepić to materiał, z którego wykonana jest karuzela. Mam wrażenie, że zaraz rozsypie mi się w rękach, a można ją otworzyć nawet muśnięciem. Odbiega od wszystkich karuzeli, które mam w swojej kolekcji. Mimo to polecam wam ją z czystym sercem, bo zawartość jest na prawdę w porządku, jak ktoś lubi takie ozdoby ;) Mnie właśnie brakowało takich czarnych bajerów ;) jeśli macie ochotę na tę karuzelkę, to zapraszam was tutaj, klik! A ja mam dla was specjalny kod, dzięki któremu otrzymacie 15% zniżki na zakupy w sklepie LadyQueen! 

Poniżej pokażę wam jeszcze dwa zdobienia z wykorzystaniem czarnych elementów i podlinkuję posty, w których je pokazywałam :)



Mam nadzieję, że czarne ozdoby przypadną wam do gustu tak jak mnie ;) Chętnie po nie sięgam, bo są na prawdę ciekawym  urozmaiceniem dla zwykłego mani.  
Co myślicie o tych ćwiekach, chętnie sięgacie po takie dodatki, czy raczej nie tolerujecie takich wystających ozdób?


20 lutego

Recenzja płytki hehe60 z LadyQueen.

Recenzja płytki hehe60 z LadyQueen.
Witajcie :)
Dziś napiszę wam kilka słów na temat płytki, którą dostałam do recenzji od sklepu LadyQueen. Nie lubię pisać niepochlebnych recenzji, choć ta nie jest do końca niepochlebna, raczej pół na pół. Po prostu nie polubiłam płytki hehe60, nie pracowało mi się z nią zbyt dobrze i nie będę tego ukrywała. 


Nienawidzę robić zdjęć płytkom, bo albo odbija się w nich światło, albo moja głowa :D A jak już ustawię aparat pod kątem, to odbija się w nich moje okno i cały pokój. Tak źle i tak niedobrze.

W sumie, to myślę, że sama w sobie płytka nie jest taka zła, to raczej moje umiejętności są na tyle słabe, że nie umiem z nią współpracować. Albo trafił mi się jakiś felerny egzemplarz. Wzory są dosyć płytko wydrążone, co w połączeniu z ich wielkością nie wpływa korzystnie na pobieranie ich na stempel. W każdym wzorze pojawiają się dziury. Czasem musiałam odbijać po 10 razy, żeby uzyskać  miarę przyzwoity efekt. To dosyć frustrujące, bo chociaż może nie jestem profesjonalistką, to jednak mam prawie dwa lata doświadczenia w stemplowaniu i wkurza mnie to, że coś nie wychodzi. Poza tym używałam różnych stempli, twardszych i tych marshmallow i za każdym razem coś się nie udawało. Z resztą zobaczycie na zdjęciach.

Smutno mi, bo ogólnie lubię płytki hehe i wszystkie odbijają mi się idealnie, a ta tak psoci. 

Jeśli chodzi o plusy, to niewątpliwie ma ciekawy wzór, bo sweterki na paznokciach wyglądają uroczo i sądzę, że to super look na zimę, a mamy wciąż dosyć mało płytek z tym wzorem. Dodatkowo ten uroczy reniferek skradł moje serce ;) niestety mnie raczej zmieściłby się tylko na kciuka, no może przy ogromnej gimnastyce na palec środkowy. Więc jeśli o mnie chodzi, to wzorki mogłyby być mniejsze, ale za to mogłoby być ich więcej, np kolejne rzędy na górze i na dole albo coś takiego, no ale nie będę się czepiała.

To co denerwuje mnie w płytkach hehe, to marnotrawstwo powierzchni przez wywalone logo i numerek płytki. I tak jest w praktycznie każdej płytce. Chciałam odbić gwiazdkę razem z tymi kwadracikami na dole, jednocześnie żeby znajdowała się w centrum paznokcia, ale nie dało się, bo akurat ten fragment wzoru był zajęty przez logo.

Pokażę wam dwa zdobienia, które wykonałam przy pomocy tej płytki.




Do tego zdobienia wykorzystałam lakier Sophin 87 i czarny lakier do stemplowania naszego polskiego duetu B. loves plates + Colour Alike o nazwie B. a Dark Knight.  Przepraszam was za słabą jakość zdjęć, ale ostatnio pogoda pozostawia wiele do życzenia, dziś pierwszy raz od tygodnia przypomniałam sobie jak to jest, jak w dzień jest jasno :D



To zdobienie nosiłam w Święta, a pisałam o nim w tym poście. Użyłam lakieru Sophin Gellac 636 i białego lakieru do stemplowania z Born Pretty Store.

Tę konkretną płytkę możecie kupić tutaj, klik! Polecam wejść na stronę sklepu i obejrzeć inne płytki hehe, bo są na prawdę dobre jakościowo. Sama mam kilka w swojej kolekcji i nie sprawiają mi kłopotów. Możliwe, że po prostu mój egzemplarz jest felerny, albo robię coś źle.
Mam dla was kod na 15% zniżki w sklepie LadyQueen:

Macie jakieś negatywne doświadczenia z płytkami hehe? A może z tą konkretną? Wiem, że w okresie świątecznym przewijała się na blogach, jednak nie pamiętam dokładnie czy miała jakieś negatywne opinie. Napiszcie mi w komentarzu :)





09 lutego

Sophin 315 Satin Glamour z dodatkiem złota.

Sophin 315 Satin Glamour z dodatkiem złota.
Witajcie.
Dziś pokażę wam kolejne cudo, które dostałam od marki Sophin do zrecenzowania. Będzie to jedna z perełek mojej kolekcji, choć wszystkie Sophiny, które posiadam zasługują na to miano :)

Na początku nie wiedziałam czego spodziewać się po tym lakierze. Wybrałam go, bo byłam zachwycona jego czerwonym braciszkiem, którego wybrałam poprzednim razem - 316, klik! I miałam ochotę na kolejny iskrzący lakier. Z całej serii Satin Glamour te dwa podobają mi się najbardziej.



Niestety zdjęcia nie oddają w pełni jego uroku. Normalnie ma kolor bardziej przesunięty w stronę czerwieni niż niebieskiego, jest taki królewski :) W fioletowej, metalicznej bazie pływa mnóstwo drobinek w kolorze złota, a także czerwonego i niebieskiego pyłku.
Matową wersję zobaczycie na końcu posta, mnie zdecydowanie bardziej zachwycił w wersji błyszczącej.


Jeee na małym pazurku widać trochę tego prawdziwego koloru :D

Postanowiłam okrasić ten fiolet odrobiną złota, bo tak lubię najbardziej ;) Dodałam stempelki z płytki hehe 004, specjalnie wybrałam taki delikatny wzór aby nie zakrywać uroku bazowego lakieru. Stemplowałam jak zawsze Avonem Metallics. (Przy okazji: znacie jakiś lakier nadający się do stemplowania w kolorze chłodnego złota? wszystkie, które kojarzę są raczej w kolorze tandetnego złota z bazaru, a takiego zdecydowanie nie lubię.. :( ). Dodałam troszkę brokatu, czyli toppera NYC 034 Light up! który wygrałam u Trii ;) w przezroczystej bazie pływa sporo jasnozłotego drobnego brokatu i heksy, ale na prawdę nie umiem określić jaki to jest kolor. Albo jasne złoto albo srebro :D


No i na sam koniec - Sophin 315 w wersji podstawowej :) Też jest piękny, choć ja ogólnie wolę błyszczące lakiery, dlatego to wersja z topem podbiła moje serce.. Jedyne co mam mu do zarzucenia to trwałość, bo szybko wycierają się końcówki (2, 3 dni, dla mnie to szybko, innym nawet zwykły lakier tyle nie wytrzymuje, także to kwestia uznania), chociaż na zdjęciu jest po 3 dniach noszenia i nie ma innych uszczerbków. Na pochwałę zasługuje fakt, że mat, a w zasadzie satyna nie wyciera się do połysku w ciągu kilku godzin od wyschnięcia (mam takie lakiery...) a także szybko schnie. Dzięki rzadkiej konsystencji nakłada się bardzo wygodnie, przy okazji nie zalewając skórek.
Proszę nie zwracać uwagi na odgniecenia na paznokciu palca wskazującego, w coś go wsadziłam zaraz po malowaniu :D

Mam nadzieję, że Sophin 315 przypadnie wam do gustu. Ja zakochałam się w wersji błyszczącej z tymi migoczącymi drobinkami i ten lakier będzie z pewnością kolejną perełką w mojej kolekcji :)

Dziękuję serdecznie Pani Rusłanie i Cosmo Art za możliwość wypróbowania kolejnego lakieru Sophin. Jestem niezmiernie zadowolona z ich jakości i pracy z nimi.

06 lutego

Projekt tęcza II - złoty.

Projekt tęcza II - złoty.
Witajcie :)
Przepraszam, że jestem tu ostatnio bardzo rzadko. Dwa tygodnie przed feriami to bardzo gorący okres. Moi nauczyciele jak zwykle cały rok nie robili nic, a teraz nagle mam po 5 sprawdzianów w tygodniu. Nie licząc innych zaliczeń oczywiście. Najlepsze jest to, że z polskiego na przykład w ostatnim tygodniu miałam 2 sprawdziany w tym jeden na 2 oceny, więc w sumie to 3 sprawdziany. W przyszłym lepiej nie będzie, a wręcz są widoki na jeszcze większą masakrę. Ehh jak ja nienawidzę mojego liceum. Z niecierpliwością odliczam dni do końca. Na szczęście jest ich już mniej niż 100. 

Odnośnie posta studniówkowego: postaram się go dodać w pierwszym tygodniu ferii, teraz na pewno nie dam rady, niestety. Miałam nadzieję, że chociaż dam radę dodawać po 2 posty w tygodniu, ale się nie udało. Wiem, że czekacie na moje grwm i takowe na pewno będzie :) Mam nadzieję, że w ferie trochę uda mi się nadrobić blogowanie i będę tu co drugi dzień ;)

Przejdę jednak do tematu tego postu, czyli złote paznokcie na projekt tęcza II ;) Poszłam na łatwiznę i znów zrobiłam tylko stemple ;) Widzicie, brak czasu przekłada się nie tylko na bloga, ale także na pazurki...




Jako złote tło wybrałam lakier, który od dawna chciałam wypróbować - China Glaze Spin me round. Mam go od jesieni i jeszcze ani razu nie miałam na pazurkach :o Szkoda że nie odkryłam go wcześniej, byłby idealny na święta. Niestety nie nadaje się do wzorków, bo jest bardzo rzadki i ma słabe krycie (u mnie 3 warstwy, ale gdzieniegdzie przydałoby się dać 4). U mnie Chinki nie trzymają się zbyt dobrze, tę nosiłam 6 dni i pod koniec lakier był poodpryskiwany. Co prawda w tych miejscach miałam uszkodzoną płytkę, ale inne lakiery pokryte topem Gellac od Sophin trzymają się mimo to bez odprysków, a China Glaze nawet to nie pomogło. Słońce jak zwykle nie chciało ze mną współpracować, a szkoda, bo drobinki przepięknie łapią holo błyski <3

Czerwień, to moje ulubione bordo do stemplowania ;) Na zdjeciach wyszło troszkę zbyt jasno, w rzeczywistości to taki krwawy odcień :) Ten lakier to Kinetics Imperial. Kupiłam go z myślą o weselu, które miałam jesienią i studniówce, ale wyszło tak, że na obydwu imprezach miałam inny kolor paznokci :D
Perełki to bulion z karuzeli, którą mam od LadyQueen, a wzorek pochodzi z płytki BP-17. Ten, którego ja użyłam podoba się chyba wszystkim moim klientkom. Nosiła go nawet moja mama, której maluję paznokcie raz na ruski rok, bo nie może ze względu na pracę. Jest piękny, bardzo elegancki.

Przepraszam was za moje skórki - suchary, ale ostatnio nie są w najlepszej kondycji.

Mam nadzieję, że moje zdobienie przypadnie wam do gustu, mnie podobało się bardzo i przyjemnie się nosiło :)