Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blp. Pokaż wszystkie posty

15 grudnia

BLOGMAS, dzień 15. Zimowe twin mani z Malinailą.

BLOGMAS, dzień 15. Zimowe twin mani z Malinailą.

Oh, the weather outside is frightful
But the fire is so delightful
And since we're no place to go
Let it snow, let it snow, let it snow

- Dean Martin Let it snow!


Dziś mam dla Was szczególny post, bo mam do pokazania aż dwa mani, z czego to drugie nie zostało stworzone przeze mnie, tylko przez Weronikę, którą na pewno znacie z bloga Malinaila oraz instagrama o tej samej nazwie. Rok temu miałam przyjemność współpracować z Weroniką pierwszy raz, stworzyłyśmy wtedy zdobienie z wzorem lakieru do paznokci z płytki B.00 rainbows and unicorns. Tym razem wybrałyśmy wspólny motyw, czyli grafikę z misiem polarnym i te same kolory. Technika tym razem była dowolna, bo niestety nie podołałam ręcznym malowankom i mój miś wyglądał lekko obscenicznie xD



No i jak nam poszło? ;)

Jak widzicie, Weronika wiernie odwzorowała misia, a nawet napis! Chciałabym mieć takiego skilla we freehandzie ;) Na szczęście na ratunek przybyły mi stemple. Co ja bym bez nich zrobiła? Pewnie nosiłabym gładkie paznokcie. Albo w końcu musiałabym się nauczyć jak się poprawnie trzyma pędzel w dłoni :D U Weroniki na blogu widnieje wpis, gdzie dowiecie się, jak namalować takiego misia oraz poznacie technikę malowania śnieżynek za pomocą farbek akrylowych, klik!

Inspiracją do naszego zdobienia była grafika Nastji Holtfreter, ilustratorki i autorki książek dla dzieci. Zobaczcie te urocze zwierzątka na instagramie autorki klik! Ja osobiście jestem fanką owieczki w zimowym sweterku i lamy w świątecznym ponczo.


Niżej napiszę kilka słów o tym, jak powstawało moje zdobienie.






Moje zdobienie dzięki stemplom nie było zbyt skomplikowane, ale czasochłonne, bo łączyłam różne wzory z różnych płytek i stemplowałam dwoma lakierami - białym i czarnym. Zaczęłam od naklejki z misiem robionej techniką reverse stamping. Wzór pochodzi z płytki Born Pretty Christmas L002. Misiaczka odbiłam czarnym lakierem, oczyściłam ze stempla otaczające go śnieżynki, pokolorowałam go na biało i dodałam czerwony szaliczek. 

Podczas gdy misiek wysychał na stemplu, odbiłam na pozostałych paznokciach śnieżynki z innej płytki, a dokładnie z zeszłorocznej Born Pretty Christmas L006. Niestety nie mogę jej podlinkować, bo nie ma jej w tym momencie na stronie, ale ma na prawdę świetne wzory, które nieczęsto są spotykane na innych świątecznych płytkach. Na środkowym palcu odbiłam cały zwór, a na małym i wskazującym tylko fragment motywu. Dodałam też więcej białych kropeczek między śnieżynkami. 

Gdy misio troszkę wysechł, przeniosłam go na paznokieć serdeczny i kciuk, a potem odbiłam białym lakierem pojedyncze śnieżynki, które go otaczały na płytce i białą zaspę, na której siedział. Dodałam też białe kropeczki. Tak, te białe kropeczki to freehand na miarę moich możliwości :D


Kciuk dla zobrazowania mojej instrukcji





Tak na prawdę do tego zdobienia wykorzystałam dwa kolory, biel i granat. Może nie kojarzą się bardzo świątecznie w tym połączeniu, ale zimowo na pewno. Zwróćcie uwagę na to metaliczne wykończenie! Lakiery o tym wykończeniu mogą dla mnie nie istnieć przez cały rok, ale zimą zakochuję się w nich co roku od nowa. A potem wiosną znikają w szufladzie i czekają na kolejną zimę. Ten piękny metalik Golden Rose Rich Color 59 był hitem zeszłorocznej zimy. Pokazywałam go Wam na instagramie w zdobieniu z bombką 3D tu i tu. Teraz sobie przypomniałam, że nie tylko dobór kolorów, ale i samych lakierów miałam wtedy identyczny! Bo również stemplowałam bielą od B. loves plates BLP02 B. an arctic snow. Tyle tylko że do tegorocznego zdobienia otworzyłam nową buteleczkę, bo w starej nic już nie zostało.






Dziękuję Ci Weronika za super zabawę! Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś razem zmalujemy <3 

26 września

Fioletowe Monstery na zakończenie lata. B. loves plates - BLP16 B. a Plum

Fioletowe Monstery na zakończenie lata. B. loves plates - BLP16 B. a Plum

Wiem, że już czas najwyższy zacząć z jesiennymi zdobieniami i nawet już kilka nosiłam.. ale jakoś tak nie mam ochoty jeszcze żegnać się z latem... Mam całkiem sporo letnich zdobień, które nie ukazały się na blogu, więc może do końca września pokażę chociaż ze dwa z nich, żeby nie czekały pół roku na dysku. 

Dlatego dziś mam dla Was fioletowe monstery. Motyw bardzo letni, na pewno przez was znany, ponieważ paznokcie w monstery, ubrania w monstery, pościel, dodatki do domu w monstery czy w końcu sama roślina o dziurawych liściach od kilku sezonów gości we wszystkich zakątkach internetu. W jakimś programie ślubnym widziałam nawet liście monstery w roli podtalerzy! Sama już kilka razy nosiłam na paznokciach ten wzór, więc postanowiłam odświeżyć ten motyw w innym kolorze i przy okazji przetestować nowy lakier do stempli. 


fioletowe paznokcie w monstery, stemple B. loves Plates i lakier Mollon Pro


Fiolet nie jest oczywistym wyborem, zarówno jeśli chodzi o monstery, jak i o moje paznokcie. Nie jest to pierwszy wybór, po który sięgam, gdy nie wiem na jaki kolor się zdecydować. Poza tym rzadko też już sięgam po pastele. Kiedyś uważałam, że najlepsze kolekcje lakierów wychodzą wiosną, właśnie przez te piękne pastelowe błękity, mięty, czy bananowe odcienie żółtego. Teraz bliżej mi do tych jesiennych, zdecydowanych burgundów, granatów czy ciemnych odcieni zieleni. No i przede wszystkim głęboki musztardowy żółty <3

Wiosną wygrałam w konkursie u B.loves plates całą tęczową kolekcję lakierów do stempli i od początku wiedziałam, że muszę wypróbować fiolet. BLP16 B. a Plum totalnie mnie zauroczył. Nie miałam jeszcze w swojej kolekcji lakierów do stempli takiego fioletu. 


paznokcie na lato w monstery



fioletoweletnie paznokcie w monstery, stemple B. loves Plates


 Lakier do stempli BLP16 B. a Plum o czystym, podstawowym odcieniu fioletu idealnie zgrał się z pastelowym odcieniem tła. Mam już kilka(naście?) lakierów do stempli od BLP i wszystkimi dobrze mi się pracuje: mają idealną konsystencję, lekko gęstszą niż klasyczny lakier, ale nie tak gęstą jak niektóre gluty do stempli, idealnie się odbijają i mają BEZBŁĘDNE krycie <3


fioletowe paznokcie w monstery, stemple B. loves Plates i lakier Mollon Pro



fioletowe paznokcie na lato w monstery, stemple B. loves Plates i lakier Mollon Pro


Żeby nie było nudno, pod monsterami i na paznokciach nieakcentowanych znalazła się biała krata. W końcu na czasie są teraz połączenia geometrii z florystycznymi motywami. 

Lawendowy lakier Mollon Pro gościł już na moim blogu, o tutaj. Moje zdanie na temat tego lakieru się nie zmieniło. Bardzo go lubię, choć rzadko używam, bo nie przepadam za fioletami. 
Mimo, że kolor nie do końca mój, to świetnie nosiło mi się to zdobienie i chętnie powtórzyłabym je w innym kolorze ;)


paznokcie migdałki w monstery na lato fioletowe stemple do paznokci B. loves Plates



23 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Black&Gold.

Frischlackiertnailchallenge - Black&Gold.
Kolejny opóźniony projektowy post. Postawiłam sobie za cel zdążyć z dwoma ostatnimi tygodniami projektu. Mam nadzieję, że się uda... ;)
Zdobienie banalne. Połączenie czarnego ze złotem jest tak klasyczne, że można je potraktować na wiele sposobów, albo zwyczajnie, albo awangardowo.. Ja jak widać postawiłam na totalnie klasyczny złoty ornament. Miałam zbyt wiele pomysłów na zdobienie, a zbyt mało czasu na eksperymenty. Dodam, że tego samego dnia rano zrobiłam sobie pedi w identycznym układzie, tylko innych kolorach - kobalt z białym ornamentem.






Ten i inne piękne ornamenty znajdziecie na płytce Nicole Diary 105. Większość z nich, to wzory salonowe, które można wymalować sobie paint gelem, jednak gdy ktoś nie ma wprawnej ręki (tak jak ja :D), nie musi rezygnować z eleganckiej klasyki. Za to właśnie kocham stemple <3 
Złoty lakier to oczywiście mój ostatni ulubieniec do stempli, czyli B.a royal gold od B. loves plates. Tak mi się podoba, że używam go w prawie każdym mani!
Czerń, którą wykorzystałam to mój ulubieniec w tym temacie: Wibo Extreme Nails 34. Od wielu lat używam, nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam jakiś lakier od Wibo, bo kolory jakoś nigdy mnie nie chwytają za serce, ale ta czerń jest boska. Co prawda już czas na nową buteleczką, bo lakier  mi już troszkę zgluciał, stąd nierówności na płytce. Ale krycie wciąż jednowarstwowe. 






Mam nadzieję, że moje szybkie zdobienie przypadło wam do gustu. Mnie się bardzo dobrze nosiło. Warto czasem postawić na klasykę. Bo dla mnie klasyka to czerwień, nude, granat, czy właśnie czerń.
Czy dla was czerń na paznokciach jest klasycznym kolorem? Pamiętam jak jeszcze 10 lat temu marzyłam o czarnym lakierze do paznokci, a mama mówiła mi, że są brzydkie, wyglądają jak obite młotkiem. Zgadnijcie jaki ma właśnie kolor lakieru na paznokciach u stóp :D

17 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Stamper marble. P2 i B. loves plates.

Frischlackiertnailchallenge - Stamper marble. P2 i B. loves plates.
Dziś turbo szybki post, bo jestem już prawie dwa tematy w plecy - sesja i powrót do pracy to ciężki temat. Stamp marble to metoda, której jeszcze nigdy nie próbowałam. I za to właśnie lubię projekty, sama z siebie raczej nie czuję presji do przełamywania swoich barier czy wychodzenia ze strefy komfortu i wiecznie tylko klepię te stemple, a tu okazuj się, że stemplem można też wiele innych rzeczy robić ;)






Stamp marble jaki jest każdy widzi. Nie ma w tym wielkiej filozofii: ciapiemy lakierami na folię, najlepiej w ten sposób:
1. malujesz kolorem dominującym kwadrat lub prostokąt
2. ciapiesz na to krople lakieru
3. wykałaczką, patyczkiem, pędzelkiem, czym ci wygodnie, robisz esy floresy 
4. maczasz w tym stempel i siup na paznokieć.
PS. nie zapomnij o lateksie do skórek, bo będzie brudno!
PPS. na youtube jest mnóstwo tutoriali jakbyście chciały próbować swoich sił ;)




Dobór kolorów nie jest przypadkowy - miałam ogromną ochotę na zielone paznokcie (znowu!), więc wybrałam jednego z moich zielonych ulubieńców P2 Volume Gloss 810 kite flyer. Uwielbiam ten zgaszony, szarozielony odcień, choć tak rzadko można spotkać kogoś z zielonymi paznokciami (poza środowiskiem lakieromaniaczek oczywiście!). Umyśliłam sobie, że zielony marmur będzie piękny, łudziłam się, że jak nie wyjdzie marmur, to zielony kolor będzie kojarzył się z malachitem, czyli jednym z ulubionych kamieni mojej mamy... I wyszło obłędnie. Mnie na prawdę bardzo się podobało.






Złote paseczki ogromnie przypadły mi do gustu i myślę, że jeszcze niejedno mani ozdobię w ten sposób. Muszę się tylko nauczyć jak odbijać je zupełnie prosto, bo nie zawsze mi się to udaje ;)
Do paseczków użyłam przepięknego B. loves plates BLP05 B. a royal gold. Już w ostatnim poście się nim zachwycałam. Myślę że dobrze skomponował się z zielenią i nadał charakteru całemu zdobieniu ;)





Przed nami już tylko dwa tygodnie (no u mnie w sumie 3, bo jeszcze zaległe zdobienie z poniedziałku) do pokazania. Cieszę się, że wzięłam udział w projekcie, ale jak zawsze pod koniec projektu, dopadło mnie zmęczenie, biorąc pod uwagę powrót do biura i sesję online. Mam nadzieję, że się nie złamię i uda mi się doprowadzić to do końca ;)



19 maja

Frischlackiertchallenge - Green Garden. Zielone paznokcie z Eveline i B. loves plates.

Frischlackiertchallenge - Green Garden. Zielone paznokcie z Eveline i B. loves plates.
Ależ ja czekałam na ten temat! Odkąd zobaczyłam tematy, wiedziałam jakie odcienie zieleni wylądują na moich paznokciach. Mniej więcej rok temu nosiłam zdobienie w zieleniach, konkretnie to z wykorzystaniem płytki Moyou. Połączenie groszkowej i pistacjowej zieleni z bardzo rozbieloną cytryną ogromnie mi się spodobało. Do tej pory nie wiem jak ja połączyłam ze sobą dwa tak różne i w sumie na pozór nie pasujące do siebie odcienie zieleni. Użyłam dokładnie tych samych lakierów co rok temu, dodałam tylko troszkę ciemnej zieleni na klika listków.






Groszkowy nr 45 i cytrynowy nr 40 Eveline MiniMAX kupiłam mniej więcej w tym samym czasie na wyprzedaży (jeszcze wtedy) -49% w Rossmannie. Nawiasem mówiąc, kupiłyście sobie już coś na promocji? Ja chyba zaraz pozaglądam do Rossmanna online ;) 
O ile dobrze pamiętam, to byłam wtedy w pierwszej albo drugiej klasie liceum, czyli lakiery mają jakieś  5-6 lat. Wciąż są w bardzo dobrej kondycji, nie są glutowate, wciąż dobrze się nimi pracują, szybko schną i nie odpryskują. Choć zdecydowanie wolę serię Eveline 7 days Gellaque, maluje się nią doskonale, to jednak wybór kolorów w MiniMAX był o wiele większy i ciekawszy.




Pewnie zastanawiacie się co się tak uczepiłam tego cytrynowego, skoro listki są na białej bazie. Otóż nie, ten kolor to biel złamana żółtym, dla mnie to kolor sorbetu cytrynowego. 
Na tej właśnie cytrynowej bazie odbiłam sobie listki z płytki B. loves plates B.04 leaves of happiness, które wypełniłam trzema odcieniami zieleni. Od dawna nie używam już mat do stempli, tylko koloruję wzór na stemplu i odbijam na lekko wilgotny, klejący lakier. 



Do zdobienia użyłam:
lakierów Eveline MiniMAX 40 i 45
pistacjowego Sophin 341
ciemnozielonego  Golden Rose Express Dry 87



09 lutego

Projekt #malinailove - Róż i już.

Projekt #malinailove - Róż i już.
W projektach lubię to, że czasem trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i robić coś, czego raczej sama z siebie nie robię. Tak zatem powstało drugie z kolei (i przy okazji chyba trzecie lub czwarte w miesiącu) zdobienie w kolorze różowym.

Gdy zaczęłam pisać bloga, miałam jakieś 15 lat, glany, czterorzędową pieszczochę na ręce i ogromną miłość do kosmetyków. Miałam wtedy czarną listę kolorów, których nigdy przenigdy nie nałożę na swoje paznokcie. I tę listę otwierał właśnie kolor różowy. W ciągu tych ośmiu lat dorosłam na tyle, że dorobiłam się kilku (lub nawet klikunastu) różowych lakierów i nauczyłam się je nosić. Wciąż nie jest to mój ulubiony kolor, ale w niektórych stylizacjach wygląda i pasuje idealnie i nie wyobrażam sobie nie mieć w tym momencie ani jednego różu w swojej kolekcji. 






Tym razem wybrałam piękny, lekko przybrudzony róż z brzoskwiniowymi tonami od Eveline. Lakier Eveline Gel Lacque 03 wygrałam w rozdaniu u Lakierowniczki w grudniu 2018 razem z kilkoma innymi. Formuła lakierów tak mnie zachwyciła, że chciałam malować tylko nimi i w sumie tak było. Czerwień wykorzystałam chyba do wszystkich świątecznych zdobień, czerń robiła za akcenty, beż za tło pod stemple, a róż nosiłam jak nie miałam pomysłu na zdobienie. O tym konkretnym lakierze pisałam Wam już tutaj, klik! Wciąż jestem zdania, że formuła w tej serii przypomina mi lakiery hybrydowe. Trwałość również jest prawie jak w hybrydach, bo ja noszę je około tygodnia bez odprysków. Gdyby nie to, że rzadko kupuję teraz drogeryjne lakiery, to z pewnością wykupiłabym całą kolekcję. 




Nie miałam ochoty na serduszkowe zdobienia, więc zdecydowałam się na urozmaicenie różu białą koronką. Motyw jest zdecydowanie romantyczny, więc jak dla mnie bardzo dobrze sprawdził się przy walentynkowym mani. Właśnie dlatego bardzo spodobał mi się projekt Weroniki. Nie ma ścisłych tematów i można je interpretować po swojemu. Następne zdobienie z okazji czerwonego tygodnia również nie będzie typowo walentynkowe, bo ja po prostu taka nie jestem ;) Staram się jednak przemycić w moich zdobieniach walentynkowy kontekst tak jak tu: koronka = romantyczny motyw = pasuje do walentynkowego tematu :D





Do zdobienia użyłam:
różowego lakieru  Eveline Gel Lacque 03
białego lakieru do stempli BLP 02 B. an arctic snow
płytki do stempli BP-103
srebrnego ćwieka z BPS

08 lutego

Projekt #malinailove - Moja miłość stemple.

Projekt #malinailove - Moja miłość stemple.
Ze względu na Walentynki luty jest uważany za miesiąc miłości. Ja za tym dniem nie przepadam, bo jak dla mnie to kiczowate i komercyjne święto, kiedy nie da się nigdzie wyjść, bo w restauracjach jest pełno ludzi, a przed kinami tłoczą się tłumy kobiet, które piszczą z radości, bo właśnie emitują kolejną odsłonę Greja, czy tam innej szmirowatej komedii romantycznej (i ich znudzeni małżonkowie, którzy z cierpiętniczą miną znoszą seans, no bo Walentynki, więc wypadałoby zabrać Grażynkę na randkę, choć woleliby obejrzeć jakieś kino akcji niż te babskie filmy).
Ja uważam że miłość powinniśmy okazywać sobie cały rok. Kwiaty, kino czy wyjście na randkę można zorganizować każdego innego dnia, a nawet powinno się robić to częściej niż raz do roku, akurat tego 14. lutego. 

Ja się tu wymądrzam, a prawda jest taka, że my swoje prywatne święto miłości obchodzimy w Dzień Singla, czyli 15. lutego. A mało brakowało, bo 7 lat temu mieliśmy zobaczyć się właśnie w Walentynki. Gdyby nie to, że musieliśmy przenieść spotkanie na następny dzień, usłyszałabym pierwszą miłosną deklarację w święto, za którym tak nie przepadam :D



Uwielbiam wszelkie projekty i wyzwania paznokciowe, choć nie wszystko udaje mi się robić na czas. Gdy tylko zobaczyłam, że Malinaila organizuje walentynkowy projekt, postanowiłam wziąć udział.
Najbardziej podoba mi się to, że tematy można rozumieć na wiele sposobów, nie ma ścisłych reguł i terminów. W końcu projekt ma być zabawą ;) Wszystkie tematy zobaczycie na instagramie Weroniki, klik!






Dopiero w momencie publikowania posta zauważyłam, że nieświadomie wybrałam tę samą płytkę, co do twin mani, które wykonałyśmy z Malinailą we wrześniu! Co za zbieg okoliczności!

Ja od razu wiedziałam, że moją miłość do stempli będę wyrażała właśnie przy pomocy tej płytki i produktów B. loves plates. Bo cóż może być piękniejszego niż marka, która powstała z pasji i miłości do stemplowania? Płytka B.00 rainbows and unicorns powstała na 3 urodziny marki i zawiera w sobie wszystko co co się z nią kojarzy, czyli firmowe serduszka, lakiery, jednorożce i tęczę.
Oprócz płytki, użyłam też dwóch lakierów do stempli od B. loves plates: białego B. an arctic snow i różowego glitteru B. beautiful.

W tym zdobieniu połączyłam 3 techniki stemplowania, czyli zwykłe stemple (białe błyski), double stamping (napisy) i reverse stamping (lakier). W zdobieniu dzieje się bardzo dużo, ale właśnie w ten sposób chciałam wam pokazać jak bardzo uwielbiam stemple i ile można z nimi zdziałać.




Jako tło pod zdobienie posłużył mi lakier Kiko Milano 022, który przywiozłam sobie razem z dwoma innymi z wycieczki z Kolonii. Zakochałam się w lakierach Kiko, gdy założyłam bloga i oglądałam je na zdjęciach innych bloggerek. Miały piękne kolory i ciekawe wykończenia. Po tym jak przywiozłam sobie jeden z Włoch, a drugi dostałam w ramach nagrody w jakimś konkursie, nabrałam ochoty na więcej. Niestety nie było mi po drodze ze sklepem stacjonarnym, a z zamówieniem internetowym coś było nie tak i nie mogłam zamówić sobie więcej. 
Byłam więc wniebowzięta, jak zobaczyłam sklep Kiko w Niemczech. A tu taka niespodzianka - zmiana buteleczek. Była promocja, kupiłam więc 3 na próbę, choć wykończenia i kolory nie były już tak piękne jak w tych starszych seriach.

No i się zawiodłam. Po pierwsze nie leży mi ten kolor. Jest zbyt zimny do mojej karnacji i mam wrażenie, że moje ręce są lekko sine, choć na zdjęciach aż tak tego nie widać. Kolor to moja wpadka, więc nie powinnam narzekać. Jest jednak wiele innych minusów. Krycie to porażka, po 3 warstwach nadal mamy prześwity i smugi. Dzieje się tak przy wszystkich 3 kolorach (mam jeszcze kobalt i buraczkowy). Konsystencja jest bardzo lejąca i spływa na skórki. Nie mają tak lśniącego wykończenia jak poprzednia seria. Jedyne co mogę pochwalić to czas wysychania, bo jest przyzwoity, choć nie ekspresowy. Trwałości nie ocenię, bo nosiłam go z topem i po 3 dniach zmyłam.
Ogólnie nie polecam już lakierów Kiko. Chyba że macie inne doświadczenia to chętnie poczytam ;)



Przy okazji, chciałam wam kogoś przedstawić.  Nie wiem czy już się Wam chwaliłam moim pieprzykiem przy kciuku. Pojawił się w tym miejscu około 1.5 roku temu i bardzo się polubiliśmy. Na większości zdjęć go jednak nie widać, bo się chowa. Może jednak będę go Wam częściej pokazywać ;)

07 stycznia

Wariacja na temat skandynawskich swetrów. Carla cosmetics i Born Pretty Store.

Wariacja na temat skandynawskich swetrów. Carla cosmetics i Born Pretty Store.
Jako germanista szwedysta kocham wszystko co skandynawskie. Ten styl, lagom, biel, języki i oczywiście swetry! Grube, ciepłe, w piękne wzory, w różnych kolorach i najlepiej z reniferem. Wielokrotnie pojawiały się na moich paznokciach, chociaż nie zawsze dzieliłam się nimi na blogu, bo nie chciałam być monotematyczna. Przykładowe zdobienia znajdziecie tutaj, tutaj, i tutaj wraz z dwoma innymi skandynawskimi zdobieniami.



To konkretne zdobienie powstało w ramach urodzinowej akcji paznokciowych blogerek. Czuję się zaszczycona, że również mogłam dołączyć do tej grupy. Tym razem malowałyśmy dla Karoliny @karolinawojcik86, która swoje święto obchodziła 25. listopada. Ustaliłyśmy, że malujemy sweterki, niekoniecznie zimowe, mogą być jesienne. 


Ja postawiłam na dwa lakiery firmy Carla zawierający czarny maczek - dla mnie to imitacja kłaczków na sweterku. Znacie tę firmę? Ja pamiętam, że dostałam 3 sztuki lakierów Carla w jakimś konkursie w paznokciowym sklepie na allegro. Do tej pory pamiętam, że wygrałam bon na 150 złotych, ale dostałam tylko pół nagrody, drugie pół miało dotrzeć później, jednak jak zaczęłam się upominać, to po kilku dniach sklep zamknięto. Nie wiem czy to dlatego kazałam tym Carlom tak długo czekać, czy lakiery z czarnym maczkiem przestały być modne na kilka lat.

Teraz mała dygresja: czy wy też zauważyłyście, że marki hybrydowe odgrzewają takie kotlety jako super-ultra-nowość, nadają nową nazwę i jest szał? Jedna z większych marek lakierów hybrydowych wypuściła na jesień kolekcję z takim właśnie maczkiem. To samo było z lakierami magnetycznymi i termicznymi, które miałam już 8 lat temu, jak otworzyłam bloga. Ale wtedy nie nazywały się cat eye 3D, 5D, 9D czy 150D, więc szału nie było :D Koniec dygresji.

Do tego dodałam wzór z płytki BP-L032. Niestety ta płytka zawiera bardzo duże wzory, które nie mieszczę mi się na paznokciach. Jednak ten wzór spisał się idealnie, bo... wybrałam sobie odpowiedni fragment i odbiłam go w poprzek :D pasuje idealnie, czyż nie? 



Do stempli użyłam dwóch lakierów. Białego BLP.02 arctic snow, który jest moim ulubieńcem i odkryciem roku 2019, bo takiej cudownej bieli do stempli jeszcze nie miałam, oraz różu Born Pretty BP-WT06 Cherry blossoms. Z lakierami do stempli od BP to jest jak na loterii. Raz się trafi, a raz wtopi. Tym razem się udało. Na jasnych odcieniach jest widoczny, na czarnym nie próbowałam, ale też nie czuję takiej potrzeby, bo jakoś nie przemawia do mnie stemplowanie jasnymi kolorami po ciemnych, wolę na odwrót (oprócz bieli, bo odkąd mam BLP to stempluję po wszystkim! :D). Ten uroczy różyk kosztuje 2.99$. Oprócz niego znajdziecie jeszcze sporo ładnych pasteli do stempli, ale ja mam do nich ograniczone zaufanie ;)



Do zdobienia użyłam:
białego i różowego lakieru Carla cosmetics
białego lakieru BLP do stempli
różowego lakieru Born Pretty BP-WT06 do stempli
płytki BP-L032

Na pewno w momencie gdy zakładałam bloga, miałam naście lat i chodziłam w glanach, nie pomyślałabym o tym, aby nałożyć na paznokcie tyle różu na raz xD

02 stycznia

Bombki na paznokciach? B. loves plates.

Bombki na paznokciach? B. loves plates.
W prawdzie Święta już za nami i rozpoczęliśmy kolejny rok... Ale ja świętuję zawsze do 8. stycznia, bo wtedy przypadają moje urodziny. Dopiero po tym dniu godzę się z szarą rzeczywistością i faktem, że na następne Boże Narodzenie trzeba czekać kolejny rok i zaczynam oczekiwać wiosny.

Dzisiejsze zdobienie jest bardzo wyjątkowe. Nosiłam je przed Świętami 2018, ale nie zdążyłam go opublikować.... i w roku 2019 również nie zdążyłam! Czekałam cały rok żeby je Wam pokazać i doszłam do wniosku, że jest zbyt ładne żeby czekało kolejny :D 


Jak patrzę na te paznokcie to aż mnie boli wszystko w środku na wspomnienie bólu, który towarzyszył złamaniu jednego z nich. Nie jestem stworzona do tej długości. Potem do marca nosiłam paznokcie ścięte na pałki i czekałam aż odrosną zdrowe i mocne. 

W sezonie świątecznym 2018 stworzyłam wyjątkowo dużo ciekawych zdobień, ale bombki to jedno z moich ulubionych. Nosiłam je dobre kilka dni i aż żal było je zmywać. Odkąd tylko kupiłam płytkę B.10 merry christmas u B. loves Plates, wiedziałam, że bombeczki trafią na moje paznokcie w formie naklejek. Troszkę się namęczyłam przy kolorowaniu, ale było warto. 



Czy jest ktoś, kto poza sezonem zimowym łączy zieleń z czerwienią? Nie mówię o połączeniu bordo z ciemną butelkową zielenią, bo to dobrze się sprawdza, tylko o soczystych i nasyconych odcieniach tych dwóch kolorów. Ja się nigdy nie odważyłam, ale w sezonie zimowym pasują do siebie idealnie i często je tak łączę.
Tutaj do kolorowania wzorów wykorzystałam lakiery Golden Rose Rich Color: piękną zieleń 110 i czerwień 48. Obydwa zawierają shimmer, dzięki czemu lakiery zyskują głębię i cudnie się mienią. Mam je w mojej kolekcji od dobrych kilku lat i wciąż chętnie po nie sięgam. Są lakiery, które nigdy się nie nudzą i te dwa ślicznotki właśnie należą do tej kategorii <3




Żałuję tylko że w tym roku nie udało mi się nigdzie kupić takich maleńkich szklanych bombeczek. Były idealnym rekwizytem do zdjęć. Marzyły mi się czerwone i białe lub srebrne. Tamte należały do mojej siostry i zużyła je do pakowania prezentów.

Nie przeszkadzają Wam takie "odgrzewane" zdobienia? Ja wróciłam do niego z ogromnym sentymentem. Może w następnym sezonie świątecznym znów postawię na bombeczki? ;)


Do zdobienia z bombkami użyłam:
lakierów Eveline Gel laque 01 i 08
lakierów Golden Rose Rich Color 110 i 48
czarnego lakieru do stempli BPS
płytki B.10 merry christmas od B. loves Plates