Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambasadorka sophin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambasadorka sophin. Pokaż wszystkie posty

26 października

Herbaciane róże. Sophin i B. loves plates.

Herbaciane róże. Sophin i B. loves plates.
Witajcie ;)
Lubicie gradienty? Ja uwielbiam. Kiedyś bardzo często robiłam zdobienia oparte na cieniowaniu, a ostatnio jakoś zaniedbałam tę metodę. Nic straconego, dziś pokażę wam jakie zdobienie nosiłam pod koniec wakacji, kiedy jeszcze 'miałam' paznokcie.


Dlaczego 'miałam'? No cóż, obecnie praktycznie nie mam paznokci, są obcięte na zero a nawet mniej, bo paznokieć na kciuku tak paskudnie mi się złamał, że pękł przez środek aż do połowy płytki. Muszę podratować go hybrydą żeby się zrósł, bo zahaczam o wszystko i boję się, że w końcu go zerwę.


Wracając do zdobienia, zdecydowałam się na połączenie czterech lakierów Sophin, ponieważ odcienie idealnie przechodzą od nudziaka do pomarańczu. Numery to (od najjaśniejszego: 87, 343, 344 i 335). Ogólnie bardzo lubię lakiery Sophin i wciąż często po nie sięgam, mimo skandalicznej polityki polskiego dystrybutora wobec mnie i innych blogerek. 


Żeby nie było nudno, dodałam białe różyczki z płytki B.02 od B. loves plates i opalizujące cyrkonie, a na koniec pociągnęłam wszystko matowym topem GR. Całość bardzo mi się podobała choć ogólnie raczej nie przepadam za pomarańczem na paznokciach. Jednak to właśnie pomarańcz najbardziej kojarzy mi się z jesienią.






01 marca

Ostatnie zimowe paznokcie w tym sezonie - Sophin 365 deep water i holograficzne śnieżynki.

Ostatnie zimowe paznokcie w tym sezonie - Sophin 365 deep water i holograficzne śnieżynki.
Witajcie ;)
1 marca to chyba odpowiedni termin aby pokazać ostatnie zimowe zdobienie. Od teraz powracamy do kwiatów i moich ukochanych pasteli ;) Choć zimowe zdobienia są takie urocze, to jednak tęskniłam za wiosennymi motywami ;)


Zdobienie to stworzyłam na początku grudnia, gdy zima się zaczynała, wtedy jeszcze nie dała mi się we znaki, zbliżały się święta, a że nie było śniegu, to stworzyłam sobie jego iluzję na paznokciach.


Śnieżynki pochodzą z płytki BP-L032, którą możecie kupić tutaj, klik! Niestety śnieżynki są bardzo duże, nie mieszczą mi się w całości na paznokciach, więc odbiłam połówki lub fragmenty ;) Do stempli użyłam białego lakieru również z Born Pretty Store klik!


Jako baza pod zdobienie posłużył mi lakier Sophin 365 o nazwie deep water. Ten piękny granat pochodzi z letniej kolekcji marki, zawierającej lakiery o różnych wykończeniach w okołoniebieskich barwach. Jako fanka niebieskości na pazurkach pokochałam tę kolekcję. Zwłaszcza że aplikacja przebiega jak po maśle. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to ten konkretny egzemplarz ma niezbyt przyjemny, lekko siarkowy zapach. 

Żeby wszystko pięknie błyszczało dodałam dwa holo topy - B. a star z Colour Alike i na to Flormar. Co prawda nie do końca udało mi się złapać efekt tęczy, jednak na żywo była piękna ;)


Zapraszam was do odwiedzania strony sklepu Sophin oraz Born Pretty Store. Myślę, że każda z was znajdzie tam coś dla siebie, a na prawdę warto. Od dawna pracuję na produktach obydwu firm i jestem zachwycona jakością.













Mam nadzieję, że moje śnieżynkowe zdobienie przypadnie wam do gustu. Czekacie już na wiosnę tak samo jak ja? ;)

21 stycznia

Turkusowe śnieżynki z Colour Alike i Sophin.

Turkusowe śnieżynki z Colour Alike i Sophin.
Witajcie ;)
Przepraszam was, że blog umarł na ponad dwa tygodnie. No cóż, życie studenta-kujona nie jest łatwe, zwłaszcza przed sesją. Co prawda maluję paznokcie, ale czasem nie mam czasu nawet zrobić im zdjęć... Więc same widzicie. Mam mnóstwo zdjęć w folderze, więc najwyższy czas pokazać je na blogu ;) Mam nadzieję, że teraz będzie mnie trochę więcej, bo biorę udział w kreatywnym projekcie organizowanym przez theCieniu, z resztą jutro zobaczycie pierwsze prace ;)


To zdobienie nosiłam między świętami, a sylwestrem. Miałam je wykonać na święta, ale w końcu stanęło na miksie hybryd (z resztą post czeka w kolejce do dokończenia). Nie mogłam się jednak oprzeć temu połączeniu kolorów. Wykorzystałam śnieżynki z płytki Helen 08, z resztą bardzo je lubię, bo są drobne i gęsto ułożone, a jak ktoś ma takie małe i wąskie pazurki jak ja, to zwraca na to uwagę ;)


Do stemplowania użyłam przepięknego lakieru duetu Colour Alike i B. loves plates, z kolekcji świątecznej 2015, czyli B. an Aurora. Lakier jest na tyle luźny, że można nim pokryć całą płytkę (u mnie jedna warstwa). Nie udało mi się uchwycić na zdjęciach, jak on się pięknie mieni.. Żałuję, że kupiłam go tak późno, bo miałam na studniówce sukienkę w identycznym kolorze.


Bazą do zdobienia jest mój ulubiony lakier Sophin, czyli numer 87. Jest to najczęściej używany przeze mnie nudziak. Bardzo lubię jego odcień, nie jest ani różowy, ani pomarańczowy, ma w sobie żółte, waniliowe tony. Pięknie kryje już po dwóch warstwach, szybko schnie, ładnie błyszczy i długo się utrzymuje ;) Pokazywałam go już w wielu zdobieniach ;)
Niestety ostatnio mam dużo do zarzucenia polityce firmy... Wcześniej kontakt był samą przyjemnością, a ostatnio zupełnie nie istnieje. Od dwóch miesięcy czekam na paczkę, a na moje pytania nie ma odpowiedzi. Pojawiają się zdjęcia na facebooku i instagramie.. Cóż, nie wiem co o tym myśleć.

Spodziewajcie się w najbliższym czasie inwazji śnieżynek, bo uwielbiam ten motyw, nosiłam przez całą zimę, a nie miałam czasu się nimi z wami podzielić ;)

Uwaga, wróciłam na Instagram! Zapraszam do zaglądania (@carinne.owidia) ;)




27 października

Kakao z nutą srebra. Sophin Gellac 621 i błyszczące naklejki wodne Anastazja.net

Kakao z nutą srebra. Sophin Gellac 621 i błyszczące naklejki wodne Anastazja.net
Witajcie.
Dziś pokażę wam manicure w kolorze idealnym na jesień. Dostałam go podczas wakacji i nawet malowałam nim paznokcie mojej mamie, bo uwielbia takie barwy, jednak ja musiałam poczekać. W sumie nie wiem dlaczego, bo jest dość neutralny i wygląda jak ciemniejszy odcień nude... No ale w końcu się doczekał ;)
Przed wami Sophin Gellac 261.


Uwielbiam Lakiery Sophin z serii Gellac. Ogólnie to raczej nie mam problemów z utrzymywaniem się lakieru na paznokciach, ale te są rekordzistami. Tydzień to dla nich żaden problem. Dodatkowo nie jestem jakaś 'oszczędna' w testowaniu lakierów. Tu puknę, tu skubnę, nie mówiąc już o mojej manii zdrapywania np. naklejek z różnych produktów. Chyba jeszcze się nie zdarzyło, żeby któryś Sophin Gellac mnie zawiódł. Te z regularnej kolekcji też są świetne, ale niektóre matowe lubią się wycierać albo odprysnąć.


Wiecie co podoba mi się w tym lakierze najbardziej? No spójrzcie tylko na ten srebrny shimmer.. Coś wspaniałego. Coś tam nawet udało mi się uchwycić na zdjęciach, ale w rzeczywistości przepięknie lśni. Nie jest to perła, tylko większe drobiny, bardziej glasflacked. Mimo drobinek gładko się nakłada i tworzy lśniącą taflę. Takie lakiery to ja lubię. 
Sophin 361 możecie kupić tutaj, klik! Ale ja polecam obejrzeć całą kolekcję. Zawiera ona wiele odcieni czerwieni, nude, ale także mniej klasycznych odcieni. Każda fanka manicure znajdzie coś dla siebie. Poza tym ta seria to świetna alternatywa dla pań, które z jakiegoś powodu nie lubią lub nie mogą nosić hybryd. Trzeba jednak pamiętać o specjalnym czarnym top coacie przeznaczonym do tej serii. Dzięki niemu będziemy mogły długo cieszyć się pięknym mani w nienaruszonym stanie.


Ja do swojego kakaowego Sophina postanowiłam dodać parę błyszczących, srebrnych akcentów. To ze względu na shimmer, bo tak sama z siebie raczej nie zdecydowałabym się na takie połączenie, gdyby lakier był kremowy. Pewnie dodałabym złote stemple jak zwykle :D 
Postanowiłam dołożyć srebrny lakier Color Expert z Golden Rose i srebrne perełki. Potem narodził się kolejny dylemat. Stemple? No ale tak cały czas stemple? To robi się już nudne... I tak w ręce wpadły mi naklejki wodne.
Od jakiegoś czasu w mojej szufladzie leżały piękne naklejki wodne Anastazja.net z serii Shine. Tak bardzo podobały mi się na kartoniku, że postanowiłam przechować je na jakąś specjalną okazję. I tak sobie leżały i leżały... aż stwierdziłam że to właśnie ta okazja :D

anastazja.net


Ogólnie lubię naklejki z tej firmy, bardzo dobrze mi się na nich pracuje i chętnie po nie sięgam. Te błyszczące są inne, grubsze i sztywniejsze. Ciężko się je nakłada tak, by przylegały idealnie. Marszczą się i trzeba włożyć dużo cierpliwości, żeby dobrze wyglądały. Mam nadzieję, że mnie się udało ;) Mam jeszcze złotą koronkę, też wypróbuję ją przy okazji i dam znać jak ona się nakłada.


Jak wam się podoba moje jesienne kakaowo-srebrne zdobienie? ;) 

Dziękuję serdecznie pani Rusłanie i pani Anastazji za obdarzenie mnie zaufaniem i powierzeniem mi swoich produktów do testów. Odkrywanie nowych produktów do malowania i zdobienia paznokci to dla mnie sama przyjemność :)
Oczywiście fakt, że dostałam te przedmioty nie wpływa na moją ocenę.













20 października

Wodorosty i morskie skarby. Sophin 361 Riviera i naklejki wodne Anastazja.net.

Wodorosty i morskie skarby. Sophin 361 Riviera i naklejki wodne Anastazja.net.
Witajcie ;)
Dziś pokażę wam jedno ze zdobień, które nosiłam latem ;) Tego lata stworzyłam tyyyyle zdobień, że będę je pokazywała chyba do przyszłego roku. Rozjazdy, wyzwanie książkowe i piękna pogoda nie zachęcały do spędzania czasu przed komputerem, a do tworzenia zdobień i owszem ;) Także jeśli po moim ostatnim poście martwiłyście się, że już zarzucę was sweterkami i świątecznymi zdobieniami, to spokojnie, przewiduję dużą różnorodność zdobień :D


To zdobienie ma dwóch głównych bohaterów - Przepiękny Sophin 361 o nazwie Riviera pochodzi z kolekcji Lagoon. Tego lata był moim ulubionym lakierem, użyłam go w dziesiątkach zdobień, a to na prawdę dobry wynik jak na lakieromaniaczkę ;) Ogólnie letnia kolekcja została dobrze przyjęta, pamiętam, że przeglądając blogi, bardzo często przewijały się błękity, granaty i turkusy pochodzące z tej właśnie kolekcji. Ja akurat noszę odcienie niebieskiego cały rok na paznokciach, a jeśli wy także lubicie ten kolor, to zapraszam was tutaj, klik! Możecie obejrzeć całą kolekcję Lagoon ;)


Na blogu pokazywałam go już tutaj i tutaj, tam też pisałam o jego właściwościach, więc nie będę się już nad nimi rozwodzić. Nie zmieniłam jednak mojego zdania na temat lakierów Sophin, są to moje ulubione lakiery w całej kolekcji i jak nie mam weny, to zawsze sięgam po jeden z nich i pomysł przychodzi do głowy sam ;)


Drugim bohaterem dzisiejszego posta są naklejki wodne z firmy Anastazja.net. Wybrałam wzór, który przypomina mi wodę, wodorosty, albo jakieś kamienie szlachetne. Nie mam pojęcia co to może być, ale bardzo mi się to spodobało. Zapraszam was do zaglądania na stronę główną sklepu klik! Od niedawna jest dostępna kolekcja jesienna, między innymi naklejki ze słodziutkimi zwierzaczkami <3


Ja przyjęłam wersję, że te ciemniejsze linie to wodorosty. I wtedy od razu przypomniał mi się obrazek z dziecięcej książeczki. Już nie pamiętam o czym ona była, ale zapewne o syrenkach ;) ciemnoniebieskie i zielone wodorosty, a między nimi kufer z wysypującymi się złotymi monetami, perłami i biżuterią... I tym sposobem wykonałam swoje pierwsze biżuteryjne zdobienie, o ile można tak nazwać parę ozdób naklejonych w losowych miejscach :D Naklejałam wszystko co wpadło mi w ręce, korzystałam chyba z 3 lub 4 karuzelek. Wykorzystałam bulion, perełki, opalizujące ćwieki i cyrkonie w różnym kształcie i rozmiarze ;) 
Efekt końcowy bardzo mi się podobał. A co wy o tym myślicie? ;)


11 października

Jesienne piórka. Sophin 358.

Jesienne piórka. Sophin 358.
Witajcie ;) 
Dziś pokażę wam moje ulubione zdobienie, jakie w ostatnim czasie wykonałam ;) Jestem totalnie oczarowana prostotą i minimalizmem i skromnością jakie zawarłam w tym mani, ale jednocześnie nie mogę powiedzieć, że jest "ubogie". Nie wiem na czym to polega, ale efekt końcowy przerósł moje oczekiwania i na żywo prezentował się zdecydowanie lepiej niż w moim wyobrażeniu.


Trzon mojego zdobienia stanowi przepiękny lakier Sophin z kolekcji Silk o numerze 358. Ma kolor bardzo rozbielonego beżu i zawiera w sobie perłowy shimmer. Wysycha na półmat, no bo w końcu pochodzi z kolekcji Silk ;) Jednak ja nie jestem największą fanką matowych zdobień, więc położyłam na niego top żelowy tej samej marki. Całe zdobienie przetrwało ok 5 dni, zmyłam je, bo po prostu chciałam przetestować coś nowego, choć robiłam to z bólem serca ;) 
Jeśli chodzi o konsystencję, to jest dosyć lejąca, choć przyznam, że szybko zasycha na paznokciach i nie ma czasu na poprawki, bo lakier będzie się ciągnął jak guma. To często spotykane przy takim wykończeniu.


Tak prezentuje się Sophinek w całej okazałości. Mam nadzieję, że udało mi się uchwycić perłowy shimmer widoczny w buteleczce. Na żywo nie ma aż tak mocnego efektu, tylko nadaje mu głębi i takiej delikatnej poświaty. Nie obawiajcie się, to nie jest perła, którą pamiętamy z babcinych lakierów lub pomadek, to zupełnie inny efekt. Jeśli o mnie chodzi, to traktuję go jako biel. Pięknie podkreśla zdobienia, a dodatkowo idealnie pasuje do mojej karnacji, a biel czasem podkreśla siny lub czerwony odcień moich dłoni, zwłaszcza gdy jest zimno. Jeśli poszukujecie czegoś w tym rodzaju, to zapraszam was do internetowego sklepu Sophin. Ja od dawna szukałam alternatywy dla bieli i teraz ją znalazłam ;)


Pewnie ciekawi was co to za złote drobiny ;) Nie, nie jest to pazłotko, ale genialna alternatywa dla niego. Niestety już chyba nie jest dostępna, a szkoda. Jest to lakier Wibo z serii WOW! - Matowy top coat z płatkami brokatu. aplikuje się jak zwykły lakier, nie trzeba się z nim bawić tak jak z pazłotkiem, a daje równie piękny efekt. 
Dodatkowo piórka.. No własnie ten element zdobienia od razu rzuca się w oczy ;) Niestety nie jest to sławna płytka B. loves plates.. choć mam nadzieję, że do mnie trafi przy okazji black friday albo innej ;) Moje piórka pochodzą z płytki BP-75, którą kupiłam za punkty w Born Pretty Store. Odbijałam czarnym lakierem tej samej firmy.


Jeśli mnie czytacie od jakiegoś czasu, to wiecie, że jestem ogromnie krytyczna wobec swoich prac. Tym razem wszystko, podkreślam WSZYSTKO mi się podoba i nie mam się do czego przyczepić. Rzadko się to zdarza ;) Mam nadzieję, że i wam się choć troszkę spodoba ;)

Z mojej strony chcę podziękować firmie Cosmo Art i Pani Rusłanie za współpracę. Dla mnie jest to sama przyjemność i zaszczyt, móc pracować z tak profesjonalnymi produktami. 





30 września

Fioletowe kwiatuszki. Sophin 093.

Fioletowe kwiatuszki. Sophin 093.
Witajcie :)
Dziś pokażę wam mani, które nosiłam, gdy jeszcze było ciepło. Jednak uważam, że kolor lakieru, który gra główne skrzypce w moim mani, jest tak śliczny, że na pewno sprawdzi się przez cały rok. Przed wami Sophin 093 w towarzystwie stemplowych kwiatów.


Na zdjęciach widać dość duży odrost i w rzeczywistości nosiłam to mani długo, bo prawie tydzień. Naturalnie jest to zasługa lakieru Sophin, są nie do zdarcia! Takie delikatne zdobienia to mój żywioł, najlepiej czuję się w kwiatuszkach i pastelach. 


Wybrałam lakier Sophin 093, bo brakowało mi takiego liliowego odcienia fioletu. Wcześniej nie przepadałam za tym kolorem, dlatego mam tak mało fioletów w kolekcji. Teraz powoli się do nich przekonuję. A ten konkretny lakier należy do gatunku tych, które podobają się praktycznie wszystkim. Jest bardzo delikatny i nienachalny, nada się zarówno do eleganckiej stylizacji i do pracy i totalnie na każdą okazję. Przypadł do gustu nie tylko mnie, ale też mojej mamie i cioci. Każda z nas nosiła go w innej stylizacji, szkoda, że nie mam zdjęć, bo przepięknie wyglądał w zestawieniu z białymi piórkami u mojej cioci.

Jeśli chodzi o dane techniczne, to Sophiny wciąż mnie zachwycają. Uwielbiam te lakiery i gdy nie mam pomysłu na manicure, to wystarczy wybrać jeden lub dwa z mojej kolekcji i mogę cieszyć się pięknym, nieskazitelnym manicure przez najbliższe kilka dni. Spokojnie trzymają się nawet tydzień i więcej. Dodatkowo bardzo przyjemnie się nakładają. Martwiłam się jak będzie z tym konkretnym numerem, bo wiadomo jak pastele lubią smużyć, ale nie zawiódł mnie. Konsystencja jest bardzo lejąca, ale mimo to do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy. W buteleczce widać delikatny srebrny pyłek, ale na paznokciach znika zupełnie.


Kwiatuszki pochodzą z płytki Qgirl-22, którą bardzo lubię. Czekałam na przezroczysty stempelek aby użyć tego właśnie wzoru, bo chciałam go idealnie rozmieścić. Stempelek mam już dawno, ale jakoś tak wyszło, że zawieruszyłam tę płytkę pomiędzy innymi i zupełnie o niej zapomniałam. Nic straconego, w końcu noszę kwiaty cały rok, więc dobrze że się znalazła ;) Biały lakier to Born Pretty Store #4, ale chyba poszukam jeszcze innej bieli do stemplowania, bo na ciemniejszych kolorach jest szara, a nie biała :(


Mam nadzieję, że spodoba wam się moje zdobienie. Lubicie fiolety? Teraz, jesienią stają się bardzo popularne ;)

Dziękuję Pani Rusłanie i firmie Cosmo Art za przekazanie mi tych wspaniałych lakierów do recenzji ;) Zawsze podkreślam, że praca z nimi to sama przyjemność i jest to moja zupełnie obiektywna opinia, nie tylko ja tak uważam ;)





19 września

Spienione fale. Wakacje z ZuZulą - tydzień szósty.

Spienione fale. Wakacje z ZuZulą - tydzień szósty.
Witajcie :)
Mam dla was spóźnione mani, bo projekt "Wakacje z ZuZulą" już dawno się skończył. Niestety nie miałam jak podesłać mojej pracy, bo byłam na wakacjach, no i jakoś tak wyszło.. No nic straconego bo w sumie to nie jestem zadowolona z mojej pracy, ale udostępnię ją wam, bo nie była taka zła ;) Poza tym nadchodzi jesień i to już ostatni dzwonek, aby pokazać tak wakacyjne zdobienie.


Tematem ostatniego tygodnia projektu była plaża. Tak się złożyło, że ten tydzień właśnie spędzałam na plaży, choć z innym mani.. ;) Takie zdobienia to zdecydowanie nie jest mój styl, nie czułabym się dobrze idąc z czymś takim na zakupy czy do szkoły. Wolę kwiaty i koronki :D

To co najbardziej podoba mi się w tym zdobieniu, to rozgwiazda 3D. Wygląda jak bardzo popularny teraz sugar effect, który wykonuje się na paznokciach hybrydowych. Jak więc udało mi się zdobić coś takiego na zwykłym lakierze? Nic prostszego, użyłam piaskowego lakieru, a w zasadzie dwóch warstw. W tej roli Golden Rose Holiday nr 66 ;)

Spienione fale wykonałam techniką water marble, ale nie klasycznie, bo gdy uzyskałam już białą warstwę na wodzie, to popsikałam ją kilka razy perfumami ;) Niestety w niektórych miejscach, tam gdzie lakieru było więcej, porobiły się bąbelki, ale w końcu to spienione fale, zawsze zostawiają bąbelki na piasku, które po chwili pękają ;)


Głównymi bohaterami tego zdobienia są dwa lakiery Sophin. Nude nr 87 to mój totalny ulubieniec. Komponuje się idealnie z każdym kolorem, pięknie wygląda solo, ale jako tło pod stemple spisuje się równie dobrze. Dodatkowo kryje już po dwóch warstwach, szybko schnie i pięknie lśni :) To chyba mój ulubiony z całej gamy lakierów Sophin ;)

Błękit z kolei, to nr 361 i posiada nazwę Riviera. Pochodzi z letniej kolekcji Blue Lagoon. Jeśli o mnie chodzi, to jest moim totalnym letnim ulubieńcem. Nosiłam go w dobrych kilku zdobieniach. Solo również wygląda świetnie. Polecam serdecznie maniaczkom błękitu ;) Jeśli chodzi o właściwości, to spisuje się jak każdy inny Sophin - szybko schnie, kryje po dwóch warstwach i ładnie lśni nawet bez topu ;)


Jak wam się podoba moje zdobienie? Mam nadzieję, że spodobała wam się moja rozgwiazda 3D. Będę jeszcze kombinowała z takim wykorzystaniem piaskowych lakierów, myślę o sweterkach, albo pikowaniu ;) Zobaczymy co z tego wyjdzie ;)

Dziękuję serdecznie firmie Cosmo Art za lakiery Sophin ;) praca z nimi to sama przyjemność :)






25 sierpnia

Piórka. Sophin 341 i 87.

Piórka. Sophin 341 i 87.
Witajcie po długiej nieobecności ;)
No może nie jakiejś nie wiadomo jak długiej, bo to tylko coś ponad tydzień, ale i tak czułam się troszkę źle z tym, że zostawiłam bloga samopas. Jednak czas spędzony nad morzem był tak wspaniały i mijał mi tak szybko, że nie chciałam spędzać go w internecie. 
Dziś pokażę wam piórkowe zdobienie, które miałam na paznokciach podczas moich pierwszych tegorocznych wakacji. Mnie bardzo przypadło do gustu ;)


Zdobienie powstało na wieczór przed samym wyjazdem. Miałam jechać z niebieską mozaiką, ale dość późno zauważyłam, że niestety z jednego paznokcia odprysnęła mi stemplowa naklejka i na szybko chciałam zrobić coś nowego. A że nie miałam kompletnie weny... siedziałam przed szafką z lakierami dobre pół godziny układając i przestawiając kolejne kolorowe buteleczki. Aż przypomniałam sobie o pięknych zielonych piórkach.


Piórka to oczywiście naklejki wodne, moje pochodzą z Born Pretty Store, a dokładnie z tej strony, klik! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zgarnąć wszystkie kolory ;) Wiele kształtów i rozmiarów daje sporo możliwości ;) Żeby nie było nudno, dodałam złoty trójkątny ćwiek na palcach serdecznych (klik!).


Do tego zdobienia wykorzystałam dwa lakiery Sophin: mój ulubiony beż nr 87 i prześliczny seledynowy 341 z kolekcji Macaroons. Moja opinia co do lakierów tej firmy wciąż się nie zmienia: są niezastąpione. Czasem, gdy nie mogę się zdecydować, co chciałabym namalować, po prostu sięgam po któryś lakier Sophin. Nigdy mnie nie zawodzą, prezentują się nienagannie solo, jak i w zdobieniach. Do tego schną szybko i  długo się utrzymują. Zapraszam was do odwiedzenia sklepu internetowego Sophin, klik!
Sam gradient nie wystarczył, wciąż mi czegoś brakowało, więc po chwili namysłu, dołożyłam top z zielonymi flejksami. Nie wiem czy da się to zauważyć na zdjęciu, ale prześlicznie odbijały promienie słoneczne.


Ogólnie to byłam bardzo zadowolona z tego zdobienia. Wytrzymało całe moje wakacje, dopiero po powrocie je zmyłam. Dodam tylko, że codziennie moczyłam się w wodzie, pływałam, no i ogólnie rzecz biorąc aktywnie spędzałam czas i nie oszczędzałam paznokci. Zdrapała mi się tylko jedna mała naklejka, ta z paznokcia wskazującego, bo się troszkę zadarła przy przyklejaniu. Reszta wróciła w stanie nienaruszonym. A teraz będąc nad morzem, musiałam po 4 dniach stworzyć nowy mani, a gdy wróciłam (czyli po kolejnych 4 dniach) miałam już odpryski i pęknięcia w lakierze. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało :(


Mam nadzieję, że piórkowe mani przypadnie wam do gustu tak samo jak mnie. Lubicie piórkowe klimaty, czy już was troszkę nudzą?