Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kinetics. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kinetics. Pokaż wszystkie posty

14 października

Haul lakierowo-kosmetyczny. Edycja lato-jesień 2021

Haul lakierowo-kosmetyczny. Edycja lato-jesień 2021

Cofnijmy się w czasie o jakieś... siedem do pięciu lat. Nie ma jeszcze tik toka, instagramy są mniej popularne niż obecnie, a ludzie czytają blogi. Uwielbiałam to. Z chęcią zaglądałam do moich blogowych koleżanek i czytałam o tym, jak wykonały paznokcie krok po kroku. Oczywiście teraz zaglądam do nich na instagramie, ale to jednak nie do końca to samo. Jednymi z moich ulubionych wpisów były posty z haulami, inaczej określane jako "chwalipięckie". Chętnie patrzyłam na zdjęcia nowych lakierów, które dziewczyny dostały lub kupiły. Dowiadywałam się o nowych kolekcjach, innych, mniej znanych markach, czy promocjach. Marzyłam o tym, że kiedyś też sobie kupię ten czy inny lakier...

Sama również lubiłam przygotowywać takie wpisy. Ułatwiało mi to pisanie postów, gdy mieszkałam poza domem rodzinnym, bo zawsze mogłam spojrzeć do posta i sprawdzić, jak dokładnie nazywał się lub jaki miał numer jakiś określony lakier. Postanowiłam do tego wrócić. Teraz nie kupuję lakierów zbyt często. Zwykle przewalam kasę na książki lub buszuję na vinted :D Ale może od czasu do czasu wrzucę tu kilka zdjęć nowości zebranych z kilku miesięcy.


ILNP: Empress, Party Hat, Homesick, Chateau, Riding Waves



Painted Polish Rose Quartz Revival 2.0, A England: Peaseblossom a fairy, The raven, Into the rose-garden



Cirque Colors: Rose Canyon, Garnet, Tanzanite, Paraiba i Kinetics Zephyr



Odkąd na OLX dodano opcję wysyłki, mój portfel szaleje. A zwłaszcza gdy robią promocję i za wysyłkę płaci się jedynie 1zł. Nigdy nie miałam nic od ILNP, A England, PP czy Cirque Colors. Gdy zobaczyłam, że pewna Pani wystawia zestawy tych lakierów, praktycznie nieużywanych po 50 zł... no musiałam. I tak udało mi się stargować 10 zł przy zakupie dwóch zestawów. 12 lakierów tych marek za 92 zł (jeden A England dostałam w gratisie <3). Kinetics Zephyr kupiłam u innego sprzedawcy, za 11 zł z wysyłką (nowiusieńki!)

Ella+Mila: Top coat, berry much in love, i pink i love you, sunburst, i mint it, don't be blue i ocean air




Lakiery Ella+Mila trafiły do mnie w ramach współpracy. To lakiery do paznokci, które są wegańskie, nie były testowane na zwierzętach i są bezpieczne, bo nie zawierają szeregu szkodliwych substancji, które pojawiają się w kosmetykach. Pełna recenzja znajduje się tutaj. To bardzo dobre produkty i świetnie mi się z nimi pracowało. 
 

OPI Alpaca my bags i You don't know Jacques!



Od początku roku chciałam wziąć udział w konkursie OPI, organizowanym co miesiąc na polskim instagramie marki. Co miesiąc trzeba było użyć jednego z konkursowych kolorów miesiąca. Niestety ja miałam do tej pory w swojej kolekcji tylko 3 opiki, z czego żaden z nich nigdy nie zakwalifikował się do kolorów miesiąca. Powiększyłam więc kolekcję o szarobrązowy You don't know Jacques! czyli jeden z kolorów września i razem z nim kupiłam przepiękny Alpaca my bags (ta nazwa!).


Kinetics: 485 Oblivion, 493 Fresh Start, 500 Melt down, 476 Renascent, 474 Epicure Wine, 469 Dust Temple



Lakiery Kinetics są jednymi z moich ulubionych, choć nie mam ich zbyt dużo w mojej kolekcji. Do tej pory miałam tylko neonowe kolory (kolekcję Boss up), których używałam głównie latem. Brakowało mi bardziej podstawowych kolorów, a promocja na lakiery Kinetics w drogerii Joka dodatkowo zachęcała ;). Często jest tak, że nie wiem czym pomalować paznokcie, a mam mało czasu - wtedy sięgam po sprawdzone lakiery w klasycznych kolorach - czerwień, nude, oliwka... Stąd moje wybory kolorystyczne. Strasznie szkoda, że w sklepie, w którym robiłam zakupy, nie było dostępnej najnowszej kolekcji jesiennej Affection, bo jest cudna, ale za to kupiłam sobie pastelowo-neonowy żółty i błękitnoszary z kolekcji wiosennej Unfreeze. 




Przy okazji kupowania Kineticsów uzupełniłam moich ulubieńców i totalne musthave do robienia paznokci: szybkoschnące topy i żel do skórek Sally Hansen. Od razu 3 topy, no bo po co się rozdrabniać, jak już trafiły się w dobrej cenie. Rada: nie kupujcie ich w sieciowych drogeriach stacjonarnych. W internecie są często ponad 2 x tańsze.




Po wielu latach otworzyli Naturę w moim mieście! Tu muszę pochwalić mojego Narzeczonego. Zawsze jak jeździliśmy na wakacje i zwiedzaliśmy jakieś miasto, sprawdzałam czy jest tam Natura, bo bardzo lubię kosmetyki z tej drogerii i zawsze można trafić na jakieś fajne promocje. Pewnego razu zabrał mnie na spacer po mieście i pokazał swoje odkrycie: nowiusieńka Drogeria Natura. Gdybyśmy żyli w filmie, zabrzmiałoby wtedy Alleluja :D

Nie testowałam nigdy baz ani odżywek z Sensique, a jest ich całkiem duży wybór. Do tego kupiłam sobie bazę do hybryd, bo akurat mi się skończyła i lakier My Secret w piaskowym kolorze.


Stara tapeta! Trochę za nią tęsknię, ale uwielbiam moją nową sypialnię <3


Szukam dobrej bazy na moje paznokcie z bruzdami. Całkiem fajnie sprawdzała mi się baza Magi, ale stwierdziłam, że spróbuję Orly Ridgefiller, ze względu na mleczny kolor (i okazyjną cenę). Jest ok, lakier dobrze się trzyma, a przez mleczy odcień i krycie fajnie podbija kolor lakieru. Niestety jest dość rzadka, przez co nie do końca pokrywa te moje nieszczęsne bruzdy po jednej warstwie, a nałożona nieco grubiej długo schnie :( Jak macie jakieś dobre bazy warte uwagi, dajcie znać :)




Zawsze zazdrościłam ludziom, którym udaje się wyhaczyć coś ciekawego w Rossmannie na cenie na do widzenia, albo na skrytopromocjach, które wrzucają na grupy na facebooku. Niestety mi nic nigdy nie trafiło się za 1zł czy inną drobną cenę... aż do uzupełniania produktów Uzdrovisca, które bardzo lubię ;)  Zauważyłam błąd cenowy na ampułki Uzdrovisca. Normalnie kosztują coś ponad 50 zł, w promocji kosztowały 36 czy 38 zł, a na metce przy tej konkretnej ampułce było... 13 zł. Oczywiście musiałam kupić dwie sztuki! Byłam w tym samym Rossmannie 2 dni później - po mojej ampułce została wyczyszczona półka, ale cenę zmienili na taką, jak przy pozostałych, czyli te niecałe 40 zł.
Podobno co drugi głupi ma szczęście, może dlatego tak rzadko mnie spotyka :D




W naszej łazience pachnie siarką... nie, to nie zabrzmiało dobrze. Ale tak jest, ponieważ rodzice pojechali na kilka dni do Solca Zdroju na baseny i zabiegi i mama wpadła w szał zakupów kosmetycznych. Na razie testujemy. Planuję napisać na ten temat post, bo nie pamiętam kiedy pisałam o czymś innym niż lakiery i zdobienia... ;)




Ostatnie zakupy pod hasłem: musiałam coś kupić żeby rozmienić 100 zł i mieć na autobus (we wsiobusach trzeba mieć odliczone hajsy na bilet, albo chociaż taki banknot, z którego kierowca szybko wyda "w biegu", czyli np. 10zł). Zostałam do nich zmuszona, ponieważ w 4 sklepach typu spożywczy czy piekarnia odmówiono mi sprzedaży czegokolwiek, jeśli chcę zapłacić całym banknotem 100zł. Uważam to za skandaliczne, bo przez to odjechał mi autobus, musiałam czekać godzinę na następny, a było zimno, padał deszcz i w efekcie się rozchorowałam i zostałam odesłana na L4 drugiego dnia nowej pracy -.-
Do czego to doszło, że człowiek ma pieniądze, a nie może niczego kupić. Jeszcze jakbym chciała tylko rozmienić banknot, ale ja chciałam sobie kupić kilka rzeczy do jedzenia (nie, to nie było o 8 rano, ani w poniedziałek).. Na szczęście w drogerii nie mieli takich problemów, a ja kupiłam sobie mój ulubiony peeling Nacomi (wcześniej miałam fioletowy i chyba różowy, ale już dawno go nie widziałam).


Tęsknicie czasem za starymi czasami na blogach? Dajcie znać, czy takie posty zbiorcze z nowościami są jeszcze dla Was interesujące. Czasami fajnie jest wrócić do starszych formatów ;)

19 stycznia

Winter Wonderland. Zimowe zdobienie z gałązkami.

Winter Wonderland. Zimowe zdobienie z gałązkami.

Sleigh bells ring, are you listening, 
In the lane, snow is glistening 
A beautiful sight, We're happy tonight. 
Walking in a winter wonderland.
- Michael Buble "Winter Wonderland"



Zima nie jest może moją ulubioną porą roku, ale potrafię docenić jej piękno. Niestety w ostatnich latach nie mamy szczęścia do śniegu, ale za to zdarzają się przymrozki. Niby nic miłego, trzeba się ciepło ubrać i jak najszybciej dotrzeć do pracy i szkoły, a potem do domu, a najlepiej jeszcze od razu rozgrzać się gorącą herbatą lub kawą. Na pewno jednak nieraz zwróciłyście uwagę na piękne wzory malowane przez mróz. Nie mogę oderwać oczu od tych białych mroźnych kwiatuszków, które widzę w zimowe poranki na bramie, akurat tam są widoczne najlepiej. Albo zmarznięte gałązki krzewów w ogrodzie otoczone igiełkami mrozu. 





Takie dokładnie było moje wyobrażenie o tym zdobieniu. Gałązki zmarzniętych krzewów w zimowy poranek. Specjalnie wybrałam na tło szarobłękitny odcień bieli, bo dzień się dopiero zaczyna, śnieg będzie całkiem biały dopiero w pełnym słońcu. Temperatura powoli rośnie. Dopiero zaczyna się świt, robi się coraz jaśniej. Gałązki dzikiej róży, głogu i kaliny pokryte są lekkim szronem, który zniknie gdy ogrzeją go pierwsze promienie słońca.





Zimowe zdobienia to nie tylko śnieżynki, swetry czy mikołaje. Zima kryje w sobie wiele pięknych motywów, nawet te liściaste i kwiatowe. Muszę w końcu zrobić paznokcie z gwiazdą betlejemską (poinsecją), bo ciągle odkładam to na później, a to taki piękny motyw! Zaczęłam jednak od tych zimowych gałązek, bo pomysł na nie miałam w głowie już od zeszłego sezonu. 
Wzór pochodzi z tej samej płytki, co niedawno pokazywany przeze mnie ostrokrzew (nie jemioła!). Płytki Nicole Diary niestety wciąż nie ma na stronie, ale pewnie da się ją kupić na Aliexpres. 






Jednak po dwóch dniach noszenia całych paznokci wymalowanych w zimowe gałązki, postanowiłam coś zmienić. Zmyłam dwa paznokcie i pomalowałam je lakierem, który jest dla mnie kwintesencją Świąt w buteleczce, czyli Precision Twinkle Toes.

W żelkowej malinowo-czerwonej bazie znajduje się mnóstwo brokatu. Sam lakier daje pełne krycie po 3-4 warstwach (na moich ciemnych końcówkach raczej 4), ale ja nakładam go na warstwę czerwonego lakieru. Polecam nakładać szybkoschnący top, bo jedyną wadą tej pięknej czerwieni jest właśnie czas wysychania. 




Pewnie wielu to zdobienie wyda się nieco świąteczne i jest w tym trochę racji, bo wykonałam je w grudniu. Nie do końca wyrobiłam się z blogmasem, choć przygotowałam kilka wpisów na zapas, ale albo nie ogarnęłam zdjęć, albo coś innego stanęło mi na przeszkodzie. Nie zamierzam jednak rezygnować zupełnie z zimowych zdobień. Jeszcze nie. Muszę się nacieszyć śnieżynkami zanim nadejdzie wiosna. 

 

01 listopada

Emo paznokcie. Halloween 2020

Emo paznokcie. Halloween 2020

Nigdy nie obchodzę Halloween, ale tematyczne paznokcie to zupełnie coś innego. W tym roku postanowiłam cofnąć się w czasie o 10, 11 lat i stworzyć paznokcie w stylu charakterystycznym dla subkultury emo. Przebierać się nie będę, bo zupełnie nie mam na to ochoty, ale od czego jest wyobraźnia ;)

Znów mam 12 lat, grzywkę na bok, krótką spódniczkę z zakładkami, zmienia się mój gust muzyczny: zaczynam swoją przygodę z metalem, a gdy rodziców nie ma w domu pożyczam czarną kredkę do oczu mamy i ćwiczę swoje umiejętności przed lustrem. A na gadu-gadu koniecznie muszę mieć ustawiony jakiś depresyjny opis. Gdybym malowała wtedy paznokcie, to na pewno nosiłabym dokładnie takie!






Jeśli nie pamiętacie dokładnie jak wyglądali Emo i czym charakteryzowała się ta grupa, to przytoczę Wam kilka wiadomości:

Emo można podciągnąć pod kontrkulturę, ponieważ ich pojawienie się było swoistym sprzeciwem przeciw materialistycznemu i wulgarnemu stylowi życia amerykańskich raperów. Według Emo ich kultura to nie styl bycia a raczej stan ducha. Prawdziwy Emo to osoba dość depresyjna i introwertyczna, zamknięta w sobie, uważająca że nikt na świecie nie jest w stanie zrozumieć jego bólu egzystencjalnego- oprócz oczywiście innych Emo (...).

W stylu Emo możemy dopatrzeć się zapożyczeń z kilku innych subkultur. Noszą się podobnie do punków i gothów. Charakterystyczne są długie skośne grzywki zasłaniające twarz, potargane włosy przeważnie przefarbowane na czarno, blady makijaż, w którym mocno podkreślone są oczy. Spodnie rurki, stare trampki i koszulki z ukochanym zespołami. Ulubiony kolor to oczywiście czarny, ale także fiolet, czerwień i róż. W tych koniecznie trzeba też mieć pomalowane paznokcie. Mimo że ich wygląd jest dość mroczny nie stronią od ubrań na których widnieje słodki kotek czy miś. Moda Emo jest modą unisex.

źródło: klik!



Ze mną w sumie tak było. Nie odnajdywałam się w towarzystwie klasy, gdzie większość słuchała rapu czy reggae. Zawsze byłam osobą introwertyczną, która lepiej bawi się przy książce, niż w towarzystwie ludzi, więc kultura emo trafiła na podatny grunt. Melancholijna natura i skłonność do przemyśleń idealnie wpisywała się w myśl przewodnią tej kultury, czyli sens życia, a raczej jego brak. Obecnie trochę mnie to śmieszy, ale ta subkultura, czy kontrkultura mogła wyrządzić dorastającemu człowiekowi sporą krzywdę, jeśli nie miał odpowiedniego wsparcia w bliskich, którzy w odpowiedniej chwili mogliby pomóc. 

Jednak mimo wszystko z dozą rozrzewnienia wspominam czasy, gdy byłam nastolatką, życie było proste, a problemy pierwszego świata ograniczały się do tego, że pani od maty zadała więcej, albo że trzeba się przygotować do olimpiady z niemieckiego. Emo po jakimś czasie przekształciło się w zamiłowanie do metalu i rocka i tak już zostało. Z tym że oczywiście nie chodzę już w glanach i nie noszę agrafki zamiast kolczyka. Teraz mój styl określiłabym raczej jako modern retro.




Do moich emo paznokci postanowiłam wybrać sobie trzy motywy, które najbardziej kojarzą mi się ze stylem emo: słodkie czaszki, połączenie różu z czernią i paski. 

Wcale nie było tak łatwo znaleźć w mojej kolekcji odpowiedni odcień różu, bo jak wiecie nie przepadam za bardzo za tym kolorem. W końcu postawiłam na róż od Kinetics,  o jakże adekwatnej nazwie Sweet but psycho, po prostu idealna dla emo girl!

Wykorzystałam wzory z dwóch płytek B. loves plates. Paski pochodzą z płytki B.07 beauty of simplycity, a czaszki z halloweenowej oczywiście - B.09 spooky halloween. Żeby nadać całości troszkę głębi, najpierw wystemplowałam wzory pastelowym różem (Colour Alike - Sweetheart), następnie odbiłam to samo za pomocą czerni, przesuwając stempel o dosłownie mniej niż 1mm. W ten sposób powstał nam kontur wystający lekko spod wzoru. Oczywiście mogłam użyć bieli zamiast pastelowego różu, ale zależało mi na takim właśnie delikatniejszym efekcie. 





Ostatnio jakoś tak polubiłam ozdabianie i robienie zdjęć mojego kciuka. Reszta paznokci jest dość wąska i nie wszystkie wzory da się na nich dokładnie wyeksponować, postanowiłam więc jeszcze częściej ozdabiać kciuk, żeby lepiej oddać cały wzór. Co o tym sądzicie?






Choć fanką różu już nie jestem (i nawet jak bliżej mi było do emo girl, to jakoś za nim nie przepadałam), to bardzo podobało mi się to zdobienie. Fajnie było znów poczuć się jak nastolatka. Chyba muszę częściej powracać do korzeni i tworzyć inne zdobienia inspirowane przeszłością. Może innym razem pomaluję paznokcie w stylu metal girl? ;)



14 lutego

Projekt #malinailove - Czerwienię się.

Projekt #malinailove - Czerwienię się.
Tak jak za różem nie przepadam, tak czerwień to jeden z moich ulubionych kolorów. Zauważyła to zwłaszcza koleżanka z pracy, gdy na biurko wyjęłam czerwony zeszyt, czerwony kalendarz, czerwony portfel i czerwony piórniczek. Lubię chyba wszystkie odcienie tego koloru i śmieję się, że pewnie jakbym nie była lakieromaniaczką, to malowałabym paznokcie tylko na czerwono.

W ramach ciekawostki dodam, że lakier z dzisiejszego wpisu, jak i całą serię z której pochodzi, czyli Kinetics Boss up wygrałam w konkursie u Barbrafeszyn. Zadaniem konkursowym było opisanie, który kolor jest dla ciebie kolorem lata i dlaczego. Oczywiście napisałam, że czerwony. Jak czerwone pomidory, wiśnie, truskawki i takie tam ;)





Wybór wzoru nie jest tutaj przypadkowy. Uznałam że czarno-czerwona krata będzie przypominać ciepły koc lub pled. Ja należę do tej grupy ludzi, dla których idealne Walentynki to netflix&chill pod kocem. No a poza tym to każdy z nas potrzebuje trochę ciepła, nie tylko tego dnia.






Pewnie zastanawiacie się do czego służy ten złoty ćwiek. Otóż pled miał być przetykany złotymi nićmi. Na mokry lakier naniosłam złoty ćwiek, a potem przy stemplowaniu zapomniałam o tym, że miałam najpierw wystemplować złote wzorki i od razu zrobiłam czarną kratę. Szkoda mi było odrywać ozdobę, więc tak już zostało.



Do zdobienia użyłam:
pomidorową czerwień Kinetics Get *red* done
płytkę QA96 
czarny lakier do stempli BPS


PS. Udanych Walentynek Kochane!

25 października

Filoletowe maziaje na paznokciach. Abstrakcyjne zdobienie z Kinetics - tutorial.

Filoletowe maziaje na paznokciach. Abstrakcyjne zdobienie z Kinetics - tutorial.
Fiolety na paznokciach. Niektóre z was na pewno je uwielbiają. Niestety ja zaliczam się do tej drugiej, mniej licznej grupy. To nie tak, że nie lubię fioletu, bo bardzo mi się podoba, ale u kogoś innego. Jakoś nigdy nie wiem z czym połączyć ten kolor żeby dobrze wyglądał. W swojej szafie nie mam nic fioletowego. Fioletowych lakierów mam chyba nawet całkiem sporo, ale ciągnie mnie do nich jedynie jesienią. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest. Ostatnio jednak dałam się ponieść i zmalowałam abstrakcyjne zdobienie z użyciem właśnie fioletu.



Na takie abstrakcyjne zdobienie miałam ochotę już od dawna. Myślałam o żółtym, potem o różu (fiolet, róż... nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, chyba poszerzam moje kolorowe horyzonty). Jednak właśnie ochota na fioletowe paznokcie skłoniła mnie do tego zdobienia. Nigdy nie wiem z czym łączyć fiolety, a cóż może być lepszego niż biel i czarne kropeczki? Przecież te akcenty pasują dosłownie do każdego koloru.





Totalnie nie umiem w ręcznie malowane zdobienia paznokci, ale z czymś takim poradzi sobie nawet osoba, która ma dwie lewe ręce. Potrzebujemy tylko cienkiego pędzelka i sondy. Aby wam to udowodnić, opiszę wam jak je wykonałam. Oto krótki tutorial:

1. Na mlecznej bazie (odżywka, baza lub jak u mnie mleczny lakier) malujemy fioletowe maziaje. Im krzywiej tym lepiej! Ja namalowałam jedną większą od wolnego brzegu ku środkowi i jedną mniejszą od nasady paznokcia, ale wielkość też nie ma znaczenia.
2. Obok fioletowych maziajek malujemy białe, mogą się łączyć, mogą na siebie nachodzić lub być całkiem osobno.
3. Na maziajkach i obok nich robimy czarne nieregularne kropeczki.
4. Nakładamy top, który nie rozmazuje wzorów - u mnie olejkowy (dawniej był wodny, a teraz sama już nie wiem) z Born Pretty.


Mój aparat oczywiście zjadł całe nasycenie, więc udało mi się ukryć przed wami, że ten lakier to Boss up z letniej kolekcji Kinetics o tym samym tytule. Praktycznie całe lato malowałam paznokcie tymi lakierami, ale na ten fiolet nabrałam ochoty dopiero na jesień. I wcale mi nie przeszkadzało że jest lekko neonowy. Według mnie jest to jeden z ładniejszych odcieni w tej kolekcji. Biały lakier, którym domalowałam maziajki również pochodzi z letniej kolekcji. Hurricane mode to nie klasyczna biel, bo ma w sobie nutę szarości i błękitu. Świetnie wygląda na paznokciach, nawet solo.
Jestem zachwycona jakością lakierów Kinetics. Suną po paznokciu jak po maśle, kryją świetnie, szybko schną, nie odpryskują, nie smużą, nie pękają, ładnie błyszczą. Czego chcieć więcej?


Do zdobienia użyłam:
fioletowego Kinetics Boss up
białego Kinetics Hurricane mode
czarnego Wibo Extreme Nails 34
mlecznego Sally Hansen Arm candy

21 sierpnia

Artystycznie. Kinetics i Born Pretty.

Artystycznie. Kinetics i Born Pretty.
Od kilku miesięcy motywy artystyczne i abstrakcyjne pojawiają się w paznokciowych inspiracjach.  Podbijają Instagram i pojawiają się w licznych tutorialach. Firma Born Pretty wyszła na przeciw temu trendowi i wypuściła serię płytek właśnie z motywami artystycznymi. 
Na początku podobały mi się takie zdobienia i czekałam na przesyłkę z niecierpliwością. Potem okazało się, że bardzo ciężko mi wybrać taki wzór, który zmieści się na mojej płytce.



Na szczęście wystarczyło trochę zapuścić paznokcie. Wzór który wybrałam przyciągnął mój wzrok od razu gdy tylko zobaczyłam tę płytkę. introwertyczna marzycielka z bujną wyobraźniach o zaciśniętych ustach. Ale każdy może to interpretować na swój sposób ;)




Płytka Artist L005 zawiera 24 różne wzory, mniej lub bardziej abstrakcyjne. Ja jestem zakochana w pani z kaktusem na głowie i na pewno niedługo wykorzystam ten wzór. Ogólnie to płytka raczej nie do końca jest w moim stylu. Kilka wzorów wykorzystam, ale część z nich raczej mnie nie przekonuje i sama raczej bym jej nie wybrała drugi raz. Chętnie podziwiam takie wzory u innych, ale sama chyba nie czuję się w nich dobrze.




Abstrakcyjne zdobienie to kolejne, do którego użyłam lakierów Kinetics. Niestety zdjęcia nie oddają ich uroku, bo robiłam je podczas burzy. Żałowałam że użyłam tyle różnych odcieni w jednym zdobieniu, teraz pewnie zostawiłabym nieakcentowane paznokcie po prostu w odcieniu szarości, żeby nie odwracać uwagi od stempla. Ale akurat dostałam komplet lakierów Kinetics Boss up i nie mogłam się powstrzymać od wypróbowania ich na swoich pazurkach.



Do zdobienia użyłam:
lakiery Kinetics z serii Boss up