Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nicolediary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nicolediary. Pokaż wszystkie posty

16 grudnia

Zimowy krajobraz - #zimazowidia. BLOGMAS 2021.

Zimowy krajobraz - #zimazowidia. BLOGMAS 2021.

Uwielbiam las zimą. Nagie gałęzie drzew pokryte śnieżnym puchem i choinki pokryte warstwą śniegu... Mróz szczypiący w nos... I ta cisza, kiedy słychać tylko chrupanie śniegu pod stopami. 

Moje paznokcie na drugi tydzień projektu miały być odzwierciedleniem zimowego lasu w mroźną noc. Dlatego wybrałam czarny lakier z drobinkami holo jako tło, biały lakier do stempli i srebrny glitter do pokolorowania wzorów.





Tematem drugiego tygodnia projektu #zimazowidia jest po prostu "zimowy krajobraz". Ja akurat wybrałam zimowy las nocą, ale to tylko moja interpretacja. Byłam bardzo zadowolona z mojego zdobienia.... Dopóki nie zobaczyłam Waszych interpretacji. Wszystkie prace, które wykonałyście są niesamowite i tak dopracowane, że aż zbierałam szczękę z podłogi. 

Moje paznokcie z zimową krainą wciąż mi się podobają. Już dawno chciałam stworzyć coś w tym stylu i pewnie gdyby nie projekt, to dalej bym odsuwała ten pomysł na kiedy indziej. Ale to z Waszych zdobień jestem strasznie dumna <3








Jako tło posłużył mi lakier A England The Raven. Strasznie chciałam mieć jakiś lakier z tej firmy w swojej kolekcji... Ale na tym konkretnym troszkę się zawiodłam. Drobinki holo były bardzo mało widoczne. Wykonywałam zdjęcia w sztucznym świetle żeby złapać cokolwiek, chociaż w buteleczce.
Ale przynajmniej łatwo się aplikuje, dobrze kryje i szybko schnie ;)



Do zdobienia użyłam:
lakier A England The Raven
biały lakier do stempli B. loves plates BLP02 B. an Arctic Snow 
srebrny glitter Essence 101 crashed the party?!
płytka do stempli Nicole Diary - L13

19 stycznia

Winter Wonderland. Zimowe zdobienie z gałązkami.

Winter Wonderland. Zimowe zdobienie z gałązkami.

Sleigh bells ring, are you listening, 
In the lane, snow is glistening 
A beautiful sight, We're happy tonight. 
Walking in a winter wonderland.
- Michael Buble "Winter Wonderland"



Zima nie jest może moją ulubioną porą roku, ale potrafię docenić jej piękno. Niestety w ostatnich latach nie mamy szczęścia do śniegu, ale za to zdarzają się przymrozki. Niby nic miłego, trzeba się ciepło ubrać i jak najszybciej dotrzeć do pracy i szkoły, a potem do domu, a najlepiej jeszcze od razu rozgrzać się gorącą herbatą lub kawą. Na pewno jednak nieraz zwróciłyście uwagę na piękne wzory malowane przez mróz. Nie mogę oderwać oczu od tych białych mroźnych kwiatuszków, które widzę w zimowe poranki na bramie, akurat tam są widoczne najlepiej. Albo zmarznięte gałązki krzewów w ogrodzie otoczone igiełkami mrozu. 





Takie dokładnie było moje wyobrażenie o tym zdobieniu. Gałązki zmarzniętych krzewów w zimowy poranek. Specjalnie wybrałam na tło szarobłękitny odcień bieli, bo dzień się dopiero zaczyna, śnieg będzie całkiem biały dopiero w pełnym słońcu. Temperatura powoli rośnie. Dopiero zaczyna się świt, robi się coraz jaśniej. Gałązki dzikiej róży, głogu i kaliny pokryte są lekkim szronem, który zniknie gdy ogrzeją go pierwsze promienie słońca.





Zimowe zdobienia to nie tylko śnieżynki, swetry czy mikołaje. Zima kryje w sobie wiele pięknych motywów, nawet te liściaste i kwiatowe. Muszę w końcu zrobić paznokcie z gwiazdą betlejemską (poinsecją), bo ciągle odkładam to na później, a to taki piękny motyw! Zaczęłam jednak od tych zimowych gałązek, bo pomysł na nie miałam w głowie już od zeszłego sezonu. 
Wzór pochodzi z tej samej płytki, co niedawno pokazywany przeze mnie ostrokrzew (nie jemioła!). Płytki Nicole Diary niestety wciąż nie ma na stronie, ale pewnie da się ją kupić na Aliexpres. 






Jednak po dwóch dniach noszenia całych paznokci wymalowanych w zimowe gałązki, postanowiłam coś zmienić. Zmyłam dwa paznokcie i pomalowałam je lakierem, który jest dla mnie kwintesencją Świąt w buteleczce, czyli Precision Twinkle Toes.

W żelkowej malinowo-czerwonej bazie znajduje się mnóstwo brokatu. Sam lakier daje pełne krycie po 3-4 warstwach (na moich ciemnych końcówkach raczej 4), ale ja nakładam go na warstwę czerwonego lakieru. Polecam nakładać szybkoschnący top, bo jedyną wadą tej pięknej czerwieni jest właśnie czas wysychania. 




Pewnie wielu to zdobienie wyda się nieco świąteczne i jest w tym trochę racji, bo wykonałam je w grudniu. Nie do końca wyrobiłam się z blogmasem, choć przygotowałam kilka wpisów na zapas, ale albo nie ogarnęłam zdjęć, albo coś innego stanęło mi na przeszkodzie. Nie zamierzam jednak rezygnować zupełnie z zimowych zdobień. Jeszcze nie. Muszę się nacieszyć śnieżynkami zanim nadejdzie wiosna. 

 

04 grudnia

BLOGMAS, dzień 4. It's beginning to look a lot like Christmas

BLOGMAS, dzień 4. It's beginning to look a lot like Christmas

It's beginning to look a lot like Christmas, 
Toys in every store, 
But the prettiest sight to see, 
Is the holly that will be, 
On your own front door. 
Sure it's Christmas, Once more.
- Michael Bublé It's beginning to look a lot like Christmas


Ostrokrzew to nie jemioła!



Zawsze myślałam, że tylko mnie to wkurza, gdy ktoś myli te dwie świąteczne roślinki i podpisuje zielone ostre listki z czerwonymi kuleczkami jako "mistletoe". Przecież jemioła wygląda zupełnie inaczej! Ostrokrzew to właśnie "holly", jak w wyżej zacytowanej piosence, czy w starej i wszystkim znanej "Deck the halls with boughs of holly". Czuję się teraz jak Wojciech z "Listów do M" opowiadający o pochodzeniu kolędy "Cicha noc" :D
Ostatnio oglądałam świąteczny serial netfliksa "Dash i Lily" i możecie wierzyć mi na słowo, uśmiechnęłam się do monitora, gdy główna bohaterka zwróciła komuś uwagę, że trzymana przez niego gałązka ostrokrzewu to nie jemioła, choć wielu ludzi myli te dwa pojęcia. Kochana Lily, ty moja bratnia duszo! 
Tak wiem, jestem okropnym czepiaczem-perfekcjonistą, zawsze muszę znaleźć coś do mnie wkurza i jestem znana z tego zarówno w domu jak i w pracy. 




Ostrokrzew to chyba najpopularniejszy motyw związany ze Świętami Bożego Narodzenia. Możemy go zobaczyć dosłownie wszędzie, zarówno w swojej żywej postaci, w wieńcach i zielonych dekoracjach, jak i w sztucznej formie, czy nawet narysowany. Zwykły papier do pakowania? Namalujmy na nim liście i czerwone kropki, będzie świątecznie! Mam ogromną słabość do tego motywu i zawsze chciałam odtworzyć ostrokrzew na paznokciach, niestety albo nie miałam odpowiedniej płytki, albo jak już miałam, to zabrakło mi czasu i było już po świętach.

W tym roku korzystając z mojego blogmasowego przedsięwzięcia planuję zrobić wiele rzeczy na które wcześniej nie miałam czasu. Przecież praca magisterska może poczekać, najlepiej w nieskończoność ;) Stąd oczywiście nie mogłam się powstrzymać i zrobiłam w końcu ostrokrzew na paznokciach. 




To przepiękne bordo to El Corazon No 423/503 Illusionist. Kupiłam ten lakier przy okazji zakupów z innymi bloggerkami. To lśniące bordo jest w mojej kolekcji od 4 lat. Wybrałam ten kolor, specjalnie na studniówkę mojego chłopaka, pamiętam że połączyłam je ze złotem i granatem, ale nie byłam za bardzo zadowolona z efektu końcowego, dlatego nigdy nie opublikowałam tego manicure. Potem przez dłuższy czas go nie używałam, bo nie wiedziałam z czym go połączyć. I miał jedną wadę - bardzo szybko wycierają się końcówki paznokci. I jeszcze jedną, choć dla niektórych może to nie być wada, ale mi przeszkadza: butelka jest bardzo wywrotna. Podczas jednego malowania przewróciłam ją kilka razy. Na szczęście nic nie pobrudziłam.  Ze stemplowymi naklejkami i podwójną warstwą topu trzymał się ok. 3 dni, tym razem nawet aż tak bardzo się nie zniszczył i nie powycierał. To z pewnością jeden z piękniejszych ale też wymagających lakierów w mojej kolekcji. 




Lakier w kolorze rosegold to Precision Red Velvet Cupcake. Kupiłam go na Eurofashion, tak jak pozostałe lakiery z tej firmy. Pokazywałam Wam już bordo z holo drobinkami. Zdradzę Wam też w sekrecie, że z tej marki pochodzi mój ulubiony, najbardziej świąteczny lakier jaki posiadam. Koniecznie będę go musiała pokazać na blogu. Wracając do rosegold - nie jest to czysty odcień różowego złotka, jest bardziej miedziany. W transparentnej różowawej bazie został umieszczony glitter w kolorze złota o ciepłym odcieniu. O dziwo krycie nie jest takie straszne jak na brokat, ja nałożyłam trzy warstwy, można też posiłkować się gąbeczką, ale ja wolę nie, nie przeszkadzają mi ewentualne prześwity.




Wzór ostrokrzewu  pochodzi z płytki Nicole Diary L13, którą dostałam rok temu od Born Pretty. Niestety aktualnie nie ma jej na stronie sklepu. W zeszłym roku użyłam jej np. do zdobienia z ośnieżonym lasem. Ma bardzo ciekawe wzory i wiele z nich strasznie mi się podoba, choć część jest zbyt duża na moje małe paznokcie (standard). 




Mam nadzieję, że Wam się spodoba. A Wy odróżniacie jemiołę od ostrokrzewu? :D


30 sierpnia

G jak... grynszpan ze zdobieniem. Essie Naughty Nautical.

G jak... grynszpan ze zdobieniem. Essie Naughty Nautical.
Projekt mi się rozjechał. Początkowe założenie, że będę publikować post co miesiąc, jak zwykle się nie sprawdził. Co roku mam zjazd jeśli chodzi o blogowanie właśnie w okresie wakacji. Choć w tym roku wakacji tak w sumie nie miałam, bo pracuję, ale ciężko mi się zmotywować. Zrzućmy to na karb roku 2020, gdy wszystko jest dziwne i inne niż zwykle.
Kolor na g... miałam trzy typy: granat, gołębi i grynszpan. Na granat miałam straszną ochotę, ale w końcu wybrałam grynszpan, bo ten lakier od Essie czeka już chyba z 5 lat na swoją premierę na blogu. 




Wracając do nazwy... Grynszpan. Ja poznałam ten kolor dzięki Oli Arsenic i jej analizom kolorystycznym. Stąd wiem też, że ten kolor nie wpisuje się w moją kolorystykę, ale na paznokciach nie jest to aż takie ważne. Grynszpan to kolor miedzianej patyny, połączenie zieleni z niebieskim, można inaczej nazwać go kolorem patynowym. Wcześniej ten kolor był dla mnie po prostu turkusem albo "ciemną miętą".

Essie Naughty Nautical oprócz pięknego odcienia ma w sobie srebrne drobinki, które ładnie migoczą w słońcu. Może nie powinnam opisywać właściwości po 5 latach ale są niezmienne: lejąca konsystencja, trzeba uważać na skórki; krycie po 2 warstwach, trwałość przeciętna, po 2 dniach mogą pojawić się odpryski. 



 

Żeby nie było nudno postanowiłam dodać mu ornamentowe zdobienie. Postawiłam na połączenie srebra z czernią. Miało to wyglądać jak stara srebrna biżuteria. Mnie przypomina to pierścionek należący do mojej babci - srebrna obrączka z wygrawerowanym czarnym wzorem. 
Do tego zdobienia wykorzystałam płytkę Nicole Diary 105 z Born Pretty. Mam już kilka płytek tej marki i nigdy się nie zawiodłam, zawsze odbijają się perfekcyjnie. 






W najbliższym czasie postaram się dodać zaległe kolory w naszym kolorowym abecadle. Musimy nadrobić H, I i już niedługo czas na J... Macie już pomysł na kolor zaczynający się na te litery alfabetu? 


Wszystkie informacje o moim projekcie znajdziecie tutaj.


06 czerwca

Frischlackiertnailchallenge - Arabian Nights. Avon Mark Oil Slick.

Frischlackiertnailchallenge - Arabian Nights. Avon Mark Oil Slick.
Arabska noc
Jak arabski dzień
Ma w sobie ten żar,
Co sprawia, że czar
Chodzi z Tobą jak cień!
- Alladyn (1992)


Lubiliście bajkę Alladyn? Ja tak średnio, jakoś wolałam inne księżniczki Disneya niż Jasminę, ale niezaprzeczalnie ta produkcja ma swój urok. No i te piosenki! Uwielbiam je, zwłaszcza w aranżacji Studia Accantus. Dlatego moje pierwsze skojarzenie z tematem było właśnie muzyczne. 

W poniedziałek zaczął się kolejny tydzień projektu u Steffi, tym razem na tapecie temat "Arabian nighs". Kiedyś pewnie byłoby mi łatwiej zmalować coś w tym temacie, bo bardzo lubiłam ornamenty i ozdoby na paznokciach, ale teraz bliżej mi do minimalizmu jeśli chodzi o zdobienia.... Pomyślałam chwilkę i przypomniałam sobie o zdobieniu sprzed roku, w stylu śródziemnomorskich kafelków . Ten wzór tak mi się podobał, że od razu chciałam go powtórzyć, ale nie wiedziałam jak go skomponować, żeby nie robić znowu identycznego zdobienia. No i już wiedziałam, co zmaluję.





Najpierw wybrałam fioletową bazę, ale potem stwierdziłam, że ten piękny turkusowy metalik zasługuje na swój moment. Niestety zdjęcia nie oddały tego, jak pięknie się mieni, od zielonkawego turkusu, do granatu. Avon Mark o nazwie Oil Slick dostałam od Basi Barbrafeszyn, fiolet nad którym się zastanawiałam również pochodzi z tej samej serii. Niestety nie pomyślałam, że ten lakier to raczej topper czy pyłek w lakierze i trzeba nakładać go na czarną bazę, więc to co widzicie, to 4, a na paznokciach z ozdobami aż 5 warstw tego lakieru. Myślę, że na czerni nabierze głębi i będzie jeszcze piękniejszy. Przez tę ilość warstw nie mogę określić dokładnego czasu wysychania - pierwsze 2 schły bardzo szybko. 

Niemniej jednak jest piękny i myślę, że jesienią i zimą będzie idealny do śnieżynkowych zdobień. teraz już wiem, że trzeba nakładać go na czarną bazę ;)






Oprócz lakieru z Avonu, swoją premierę w tym zdobieniu miał również złoty lakier do stempli od B. loves plates BLP05 B. a royal gold. Długo broniłam się przed ciepłymi i ciemnymi odcieniami złota, twierdząc, że najbardziej lubię te chłodne, jak nieodżałowany złoty lakier z Avonu (podobno znów dostępny!). Jednak widząc to złoto na wielu zdjęciach coraz bardziej się do niego przekonywałam, aż trafił do mnie. I jest miłość. Odcień jest faktycznie ciepły, ciemny, taki BOGATY jednym słowem :D ale najbardziej podobają mi się te drobinki, które na prawdę widać w zdobieniu. Pięknie lśni <3 Już go widzę w (znowu!) zimowych i świątecznych zdobieniach. Nie wiem co mam dziś z tą zimą, ale każdy ciemniejszy i drobinkowy lakier bardzo mi pasuje do tego klimatu. Chyba po prostu latem wolę kremowe wykończenia :D






Mam nadzieję, że moje zdobienie choć troszkę nawiązuje do klimatu arabskiej nocy i się wam podoba ;) W następnym tygodniu robimy stamp marble. Dla mnie to zupełna nowość, bo nigdy tego nie robiłam, więc może być ciekawie ;)


Jeśli tajemny blask
Półksiężyca i gwiazd
Zrosi srebrem Twój gęsty włos
To nie wahaj się, lecz
Hop! Na dywan, i leć
Nura daj w tę arabską noc!


27 kwietnia

Wełniane kwiatuszki. Nicole diary.

Wełniane kwiatuszki. Nicole diary.
Wełniane kwiatuszki? A no tak mi się skojarzyło...
Jestem fanką sweterkowych zdobień, więc w mojej kolekcji nie mogło zabraknąć płytki do stempli z różnymi teksturami. Dzięki uprzejmości Born Pretty i taka płytka znalazła się w mojej kolekcji.
Jakby co, to nosiłam to zdobienie jak jeszcze było troszkę chłodniej, więc sweterkowe i dziergane motywy lepiej pasowały do klimatu, ale jest mi dziś od rana tak strasznie zimno, że cały dzisiejszy wieczór zamierzam spędzić z herbatką, książką i kocykiem. Brakuje tylko kocykowego motywu na paznokciach.




Płytka, o której mowa to Nicole Diary L15. Znajdziemy na niej 20 całopaznokciowych wzorów, z czego większość przypomina sploty materiału lub właśnie sweter, firankę, babciny obrus i takie tam. Płytka zawiera też 3 wzory kwiatowe, ale te kwiatuszki też wyglądają jak wyszyte lub nadrukowane na materiale. Stąd robocza nazwa zdobienia, czyli wełniane kwiatuszki.
Nie będę się rozpisywać odnośnie jakości płytki, bo jest bardzo dobra, jak z resztą wszystkie płytki z Born Pretty czy Nicole Diary.

Zdobienie wykonałam metodą double stamping. Najpierw wystemplowałam wzór lakierem w kolorze miedzianym, a następnie szarym, lekko przesuwając stempel względem pierwszego odbitego wzoru. Chciałam uzyskać efekt szarego kwiatu z miedzianym cieniem.






Przepiękny szary lakier, który towarzyszy stemplowemu zdobieniu to Sophin 184, mam go od kilku lat, kiedyś byłam ambasadorką tej marki. Nosiłam go na paznokciach wiele razy, był ze mną nawet na maturze, więc jest dla mnie bardzo ważny. Dzięki ciemniejszym kłaczkom idealnie pasuje do wszelkich sweterkowo-kocykowych kombinacji. 






W tym przytulnym zdobieniu miał swój debiut szary lakier do stempli B. a cozy blanket od B. loves plates. Przyznacie chyba, że do tego zdobienia nie mógł mieć trafniejszej nazwy <3 
Jestem zachwycona jakością lakierów do stempli od B. Ale przecież któż mógłby stworzyć lepsze lakiery do stempli niż zapalona stemplomaniaczka? ;)
Mam wrażenie że niedługo na blogu będzie coraz więcej zdobień z wykorzystaniem lakierów od Ani... Odkąd dostałam w swoje łapki tęczową kolekcję, to najpierw odstała swoje na biurku, bo ją podziwiałam, a teraz co chwilkę biegam do szuflady, żeby tylko popatrzeć. Te produkty tak cieszą oczy!



PS. Czy wy też zauważyłyście, że ostatnio strasznie mnie ciągnie do takich jasnych i neutralnych kolorów? Ostatnio przeglądałam mój instagram i sama nie wiem jak to możliwe, chyba dorosłam :D


20 kwietnia

Tulipany. Golden Rose Extreme Gel Shine 03.

Tulipany. Golden Rose Extreme Gel Shine 03.
Mam pewną tradycję. Co roku mój Ukochany obdarza mnie oraz moją mamę i siostrę tulipanami z okazji dnia kobiet. Co roku dostaję inny gatunek tulipanów Kiedyś dostawałam na prawdę nietuzinkowe odmiany, bo mieliśmy przyjaciela, który zajmował się hodowlą kwiatów. Ale te z kwiaciarni też są piękne ;) tak więc Dominik przyjeżdża na dzień kobiet z kwiatami, a ja już czekam na niego z tulipanami na paznokciach. 


Te ze zdjęcia dostałam akurat od chłopaka mojej siostry. Wspaniale być kobietą w naszej rodzinie! 

Prawie zawsze stawiałam na przepiękne tulipany o pełnych kwiatach z płytki B.02 flower power od b.loves plates. Przez dłuuuugi czas to była moje ulubiona płytka od Ani. Teraz chyba najbardziej lubię dwie - letnią i świąteczną, ale do kwiatów mam ogromny sentyment. Z racji że tulipany z tej płytki mogłyście oglądać u mnie w kilku odsłonach, rok temu wybrałam inny wzór. 
W tym roku postanowiłam postawić na coś zupełnie nowego. Kreska i tinty udające akwarele. 







Zanim przejdę do płytki, której użyłam, chciałabym napisać kilka słów na temat bieli. Golden Rose Extreme Gel Shine 03 to nowość w moim helmerze. Wcześniej używałam bieli - 202 snow white od My Secret i z innej serii Golden Rose - Color Expert 02.
Obydwa były dobrymi białymi lakierami, ale mogłam znaleźć w nich drobne wady, które rzucały cień na całość.

Golden Rose Extreme Gel Shine 03 jest bardzo dobry. Użyłam go już do kilku zdobień, więc zdążyłam wyrobić sobie opinię o nim. Jest lekko gęsty, żelowy, pięknie się poziomuje, kryje już prawie po pierwszej warstwie, nie jest bardzo mocno kredowy i "tępy" jeśli chodzi o konsystencję. Schnie bardzo szybko, ładnie lśni, długo się trzyma. No i nie żółknie po kilku dniach. 
Niestety to dopiero pierwsza sztuka w mojej kolekcji, stąd nie wiem jak to będzie z gęstnieniem. Białe lakiery mają to do siebie, że po połowie buteleczki glucieją, zaczyna się problem z aplikacją, smugi, bruzdy. Zobaczymy jak to będzie po kilkunastu manicurach ;) Kosztuje tyle co typowy lakier Golden Rose, czyli ok 7 zł w drogerii. 


W tym roku dostałam od Dominika takie piękne czerwone tulipanki o wąskich kielichach.


Płytka, której tu użyłam to Nicole Diary 142. Płytka zawiera kilka takich roślinnych wzorów malowanych jakby za jednym pociągnięciem długopisu. Niby proste i łatwe, ale dla antytalencia plastycznego w sam raz ;) na pewno użyję jeszcze tej róży i maków, już mam pomysły na zdobienia ;)

Zdobienie z tintami jest banalnie proste. Wystarczy odbić wzór, zabezpieczyć go topem i naciapać tintami w odpowiednich miejscach. Fajnie wygląda, gdy wzór lekko wychodzi poza kontury, jest nieregularny i rozmyty, dlatego warto odczekać chwilkę po pierwszej warstwie tintu i dodać kolejne w miejscach, gdzie kolor ma być ciemniejszy. Oczywiście tinty, które wykorzystałam do zdobień to te osławione już i kultowe w lakieromaniaczych kręgach P2 Gloss goes Neon.






Moje pozostałe tulipanowe zdobienia możecie zobaczyć tutaj. Kolejność chronologiczna, od najstarszego:




29 stycznia

Zimowy las na paznokciach. Nicole Diary i Essence.

Zimowy las na paznokciach. Nicole Diary i Essence.
Jak już wiecie, jestem ogromną fanką zimowych i świątecznych zdobień. Zwykle jednak ograniczam się do świątecznych motywów, śnieżynek lub swetrów. W tym roku postanowiłam spróbować czegoś nowego. Z pomocą przyszła mi płytka Nicole Diary L13, która trafiła w moje łapki w grudniu. 

Niejako impulsem do tego zdobienia był też projekt u Gosi (Color Shade), którego nie dokończyłam, choć miałam przygotowane wszystkie zdobienia, bo po usunięciu konta przez autorkę nie miałam już motywacji :( Nie pamiętam już dokładnie, czy przygotowałam to zdobienie na temat "mrozem malowane" czy "cicha noc", ale pasuje i do jednego i do drugiego.






Zdobienie jest nad wyraz proste. Można je stworzyć na dwa sposoby.

Sposób freehandowy: 
1. Bierzemy do ręki pędzelek i trzy farbki/lakiery/żele do zdobień - czarną, białą i srebrną. 
2. Na wybranej bazie (u mnie Essence The Gel 51 miss captain) malujemy srebrne kontury drzew (świerków czy tam innych iglastych), mogą być lekko niedokładnie. Następnie powtarzamy tę czynność z czarną farbką tak, aby z jednej strony lekko wystawał srebrny kontur. 
3. Dodajemy białe ciapki na dole i na gałęziach jako śnieg zalegający na gałęziach.
4. Pokrywamy wszystko matowym topem.

Sposób na lenia i antytalent (na mnie):
1. Na wybraną bazę (Essence The Gel 51 miss captain) stemplujemy srebrnym lakierem wzór drzew iglastych. 
2. Powtarzamy czynność ze stemplowaniem używając czarnego lakieru, lekko przesuwając wzór względem srebrnego, tak aby z jednej strony wystawał srebrny kontur. Mój leśny wzór pochodzi z płytki Nicole Diary L13. Zawiera ona mnóstwo świąteczno-zimowych wzorów. Nawet jeśli chodzi o las to mamy dwa wzory do wyboru!
3. Dodajemy pędzelkiem ciapki z białego lakieru na dole i na gałęziach jako śnieg zalegający na gałęziach.
4. Aplikujemy top wodny nierozmazujący stempli, a gdy lekko przeschnie nakładamy na to matowy top.





Jak Wam się podoba takie zimowe zdobienie? 

24 listopada

Ostatnie jesienne listki. Golden Rose i Born Pretty.

Ostatnie jesienne listki. Golden Rose i Born Pretty.
W tym roku udało mi się stworzyć kilka ciekawych zdobień o tematyce jesiennej, ale z braku czasu nie pojawiły się one na blogu w odpowiednim czasie. Dlatego choć noszę już na paznokciach sweterki i nawet pojawiły się już śnieżynki, to zimowe zdobienia zacznę publikować dopiero od 1. grudnia. Myślę że to odpowiednia data, nie dajmy się zwariować. Uwielbiam święta i ten zimowy klimat i nastrój, ale czekoladowe Mikołaje, zabawki i bombki w marketach już od 30. października... To za wcześnie nawet jak na mnie ;) A Last Christmas poleciało już z moich głośników kilkakrotnie :D Chociaż ja osobiście preferuję piosenki świąteczne w innych językach, najwięcej słucham szwedzkich i fińskich.


Zdobienie, które wam dziś pokażę jest dla mnie bardzo wyjątkowe. Przyniosło mi szczęście na rozmowie o pracę. Nie wierzyłam że po licencjacie uda mi się znaleźć pracę w moim mieście i w zasadzie w moim zawodzie. Co prawda nie do końca, bo nauczycielką nie jestem, ale pracuję w języku niemieckim. Zaczęłam w zeszły poniedziałek i na razie jestem zachwycona ;) Dlatego nie mogłam wam nie pokazać tego zdobienia. Mam do niego ogromny sentyment.

Też macie tak, że patrząc na zdjęcia konkretnych paznokci, przypomina wam się jakaś sytuacja? Albo odwrotnie, dokładnie pamiętacie jakie paznokcie miałyście podczas takiego czy innego wydarzenia?


Jak widać, kolejny raz inspirowałam się troszkę abstrakcyjnymi trendami, bo na akcentowanych paznokciach zrobiłam nieregularne "języczki" w kolorze żółtym i nude (których po pociągnięciu matowym topem wcale nie widać), a po wystemplowaniu listków dodałam oliwkowe kropeczki. Wyszłam ze strefy komfortu i zaczęłam malować zdobienia od razu na paznokciach pociągniętych odżywką, a nie jak zwykle na mlecznym lakierze. Co prawda było widać te kreseczki od urazów mechanicznych na paznokciach, bo to moja zmora, zawsze gdzieś się uderzę albo zatnę, ale po pociągnięciu matowym topem nie było chyba aż tak tragicznie.

Zdradzę wam jednak sekret. To mani miało wyglądać zupełnie inaczej. Dostałam piękny żółty lakier do stempli od Born Pretty i chciałam zrobić double stamping. Najpierw odbić żółty listek, a potem na nim czarny (lub brązowy, nie pamiętam już dokładnie), tworząc iluzję żółtego cienia. Niestety żółty lakier okazał się niewypałem i był praktycznie niewidoczny, więc zmyłam wszystko i nie chcąc rezygnować z tego cudownego połączenia oliwkowego z żółtym, wyjęłam zwykły lakier w tym kolorze i sięgnęłam po cienki pędzelek.


Brakowało mi bardzo takich listków w płytkowej kolekcji! Dlatego przy ostatniej paczuszce współpracowej z Born Pretty skorzystałam z nowej oferty marki, czyli płytek Nicole Diary i wybrałam sobie 3 płytki z takimi motywami. Do tego zdobienia wykorzystałam wzorki z dwóch - większej prostokątnej 104 i kwadratowej 101. Z czystym sercem mogę je wam polecić. A jak macie ochotę na zakupy w sklepie, to skorzystajcie z mojego kuponu zniżkowego: C6G10.


Och, prawie zapomniałam o moim ulubieńcu! To lakier Golden Rose Ice Chic 112. Jak już wiecie uwielbiam oliwkowe lakiery i mam ich w swojej kolekcji kilka. Jak na razie nie powtarza mi się żaden odcień, każdy jest inny i wyjątkowy. I taki też jest mój nowy GR Ice Chic - kremowa, chłodna oliwka, bardziej szara niż zielona. Pewnie dla niektórych będzie to już właśnie szary kolor z zielonymi podtonami, ale ja podpięłam go do moich oliwek i zgnitych zieleni :D Wcale ni tak łatwo znaleźć takie odcienie w sklepach, więc tym bardziej jestem szczęśliwa że trafił do mnie w ramach nagrody w konkursie u Pana Lakiera.

Jeśli chodzi o lakiery Golden Rose Ice Chic to nigdy jeszcze nie spotkałam się, żeby coś było z nimi nie tak (w przeciwieństwie do ich bliźniaczej, mniejszej serii Ice Color, gdzie krzywe i rozcapierzone  pędzelki są na porządku dziennym). Maluje się nimi wygodnie, matowa zakrętka wygodnie leży w dłoni, pędzelek nie jest zbyt szeroki. Konsystencja jest idealnie wyważona między lejącą a gęstą, dzięki czemu nie spływa na skórki. Kryje po 2 warstwach i szybko wysycha nawet bez topu. Jednak ja polecam go nałożyć, bo nie należy do najbardziej błyszczących lakierów. Chociaż może nie powinnam o tym pisać przy matowym mani  :D


Do liściastego zdobienia użyłam:
oliwkowego Golden Rose Ice Chic 112
żółtego Golden Rose Wow! 41
nudziaka Golden Rose Ice Color 104
czarnego lakieru do stempli Born Pretty
matowego topu Golden Rose
płytek Nicole Diary 101 i 104