Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my secret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą my secret. Pokaż wszystkie posty

27 sierpnia

Złota....mucha? BP-A04 Passionate Desert.

Złota....mucha? BP-A04 Passionate Desert.
...a może pszczoła?

Inspiracją do tego zdobienia była oczywiście książka Joanny Chmielewskiej. Lubię jej pióro i humor, po przeczytaniu kilku jej książek przekonałam się do kryminałów, które wcześniej omijałam szerokim łukiem. Gdy na płytce BP-A04 Passionate Desert z Born Pretty Store zobaczyłam wzory z owadami, od razu wiedziałam jak je wykorzystam.













Do wykonania zdobienia użyłam:
biały lakier My secret 202 snow white
czarny lakier do stempli Born Pretty Store
złoty lakier China Glaze Spin me round
złote ćwieki Born Pretty Store

03 marca

Nieudany blur. Projekt paznokciowy u Asiulcowej.

Nieudany blur. Projekt paznokciowy u Asiulcowej.
Witacie ;)
W ostatnim czasie wycofałam się troszkę z blogowego życia. Trochę chorowałam, poza tym sesja dała mi w kość i nie miałam ochoty na żadną aktywność. W poniedziałek mam ostatni egzamin i mam nadzieję, że nowy semestr będzie trochę lżejszy. Wracam z nową energią i wena mnie rozpiera, zwłaszcza jeśli chodzi o zdobienia. Wróciłam do starego kształtu, ale przez jakiś czas będziecie oglądały jeszcze wersję kwadratową, bo mam kilka zdobień na dysku.  


Przedostatnim tematem wyzwania jest blur. Kiedyś lubiłam tę metodę i wykonałam kilka zdobień, ale blur jednoznacznie kojarzy mi się z latem lub wiosną, pastelowymi zdobieniami i kwiatami, piórkami... Efekt blur uzyskałam dzięki połączeniu żółtego i niebieskiego tintu P2, pokryłam całość topem i po wyschnięciu odbiłam bańki mydlane z płytki B.00 rainbows and unicorns. Mimo wszystko zdobienie nie podobało mi się ani trochę i zmyłam je zaraz po zrobieniu zdjęć.


Dlatego tylko dwa zdjęcia. Źle się czułam w tym zdobieniu, pewnie ze względu na to, że biały kredowy lakier na maksa podkreślił wszelkie nierówności mojej płytki i zaczerwieniony odcień skóry. Ostatnio borykam się z przesuszoną i czerwoną skórą, a mrozy nie pomagają w wyleczeniu tego problemu. 

Mimo niezadowolenia dzielę się z wami tym zdobieniem, bo bardzo chcę ukończyć to wyzwanie, mimo że już ponad miesiąc temu dobiegło końca. Za to ostatnie, pastelowe zdobienie nosiłam okrągły tydzień, bo ogromnie mi się podobało :D


14 lutego

#creativenailparty u theCieniu - skandynawskie wzory. Trzy zdobienia.

#creativenailparty u theCieniu - skandynawskie wzory. Trzy zdobienia.
Witajcie :)
Nie mogłam doczekać się ostatniego tygodnia wyzwania. Nie, nie dlatego, że nie mam czasu lub ochoty na malowanie, nic z tych rzeczy ;) 
Tematem ostatniego tygodnia są "skandynawskie wzory". Jestem studentką germanistyki, moją drugą specjalnością obok nauczycielskiej jest język szwedzki, jednak Skandynawia pasjonowała mnie od baaardzo dawna. Przede wszystkim Finlandia, darzę ten kraj ogromnym sentymentem i jednym z moich większych marzeń jest opanowanie języka oraz podróż ;) 

Język szwedzki jest dużo łatwiejszy, można go opanować w stopniu komunikatywnym w ciągu kilku miesięcy. Mam za sobą już pierwszy egzamin ustny, także da się. Na prawdę polecam mój kierunek jeśli ktoś kocha języki obce tak jak ja. Oprócz języka szwedzkiego miałam także taki przedmiot jak "kultura Szwecji i krajów skandynawskich", na który uczęszczałam z prawdziwą przyjemnością. 

Z tego co widziałam na innych blogach, wszystkie dziewczyny poszły w kierunku sweterków. Ja również je zmalowałam, ale nie dałam rady zmieścić swojej miłości do Skandynawii w jednym zdobieniu. Miały być dwa, powstały trzy.


W ramach pracy zaliczeniowej na kulturę Skandynawii przygotowałam prezentację o szwedzkiej literaturze dziecięcej. Oprócz twórczości Astrid Lindgren (kto z nas nie czytał w podstawówce "Dzieci z Bullerbyn"? ;) pisałam między innymi o Muminkach. Tove Jansson, finka, pisała po szwedzku, więc idealnie wpasowała się w moją prezentację. Poza tym od dziecka uwielbiam "Muminki". Nie tylko oglądałam bajki, czytałam też książki. Dla mnie są jak "Mały książę", dzieciom spodoba się historia, a dorośli sięgną głębiej ;)


Niestety nie przewidziałam, że malowanie Muminków będzie tak skomplikowane. Moje farbki akrylowe nadają się już jedynie do kosza, zepsuły mi pierwsze zdobienie, potem kolejne zepsuł top, który spękał tak okropnie, że Muminki odpadły. Na zdjęciach widzicie moje trzecie podejście - paint gel z Indigo i biała hybryda. 

Muminek i Panna Migotka darzyli się sympatią, więc potraktowałam to zdobienie pod kątem Walentynek ;) Jako tło posłużył mi prześliczny Sophin 361 o nazwie Riviera ;)


Na pewno kojarzycie styl skandynawski. Biel, jasne drewno, mnóstwo światła, poduchy, świece...przełamane jakimś patternem lub kolorem. Poza tym zachwyca mnie szwedzka filozofia życiowa - lagom. Jest to słowo, którego nie da się dosłownie przetłumaczyć na język polski, to coś w rodzaju "wystarczający, bez ostentacji". Dlatego właśnie Szwedzi lubią prostotę, proste formy, jasne kolory i przestronne wnętrza. 


Postawiłam na wzory z płytki B.07 beauty of simplicity -  szachownicę i skośne paseczki ;) Biel, to mój ulubiony My Secret, zawsze jak jestem w Naturze (raz w roku średnio, podczas wakacji :D), to dokupuję jeden, do stemplowania użyłam czerni z BPS. 
Niestety top rozmazał mi wzorki na palcu wskazującym, ostatnio mam pecha do topów...


No i ostatnie zdobienie - klasyczny norweski sweterek ;) Marzy mi się taki ciepły, najlepiej właśnie czerwono-granatowy w białe wzory. Zwłaszcza że w tym roku jak zima chwyciła, tak nie puszcza, a ja marznę.


Wykorzystałam moją ulubioną (i w sumie jedyną) sweterkową płytkę z BPS - BPL-018. Stemplowałam beżowym lakierem duetu CA&BLP B. an ice coffee. Mogłam użyć klasycznej bieli, ale wolałam ten lekki beż. Moje biele wyglądają szaro na ciemnych kolorach, poza mają słabszą pigmentację. Naklejki wykonałam na macie z BPS, uwielbiam ją, jest niezastąpiona przy naklejkach ;) 
Całość nosiłam w błysku, mam nawet zdjęcia, ale potem zmatowiłam i ta wersja jeszcze bardziej przypadła mi do gustu.


Mam nadzieję, że krótka podróż po skandynawskich motywach wam się spodobała. Nie umiem wybrać najlepszego zdobienia, więc powiedzcie mi, które najbardziej przypadło wam do gustu ;)




07 września

Nowości wiosenno-letnie.

Nowości wiosenno-letnie.
Witajcie kochane ;)
Uzbierało mi się tyyyle nowości, że aż wstyd publikować, ale ja osobiście uwielbiam oglądać takie długie haule zakupowe ;) Ostatni jaki ukazał się na moim blogu był zbiorem nowości zimowych, tym razem pokażę wam to, co mi przybyło na przełomie wiosny i lata.
Oczywiście nie wszystko kupiłam sama, dużo lakierów wygrałam, część to zakupy za punkty w Born Pretty Store. Zacznę właśnie od nagród.


Wiosną wygrałam konkurs "Zgaduj zgadula z OPI" na Blogu Moniszona. Jakimś cudem udało mi się trafić wszystkie 3 nazwy lakierów i wygrałam 3 buteleczki. Dla mnie to nowość, bo nigdy nie używałam lakierów tej firmy. Dostałam wiele gratisów, na zdjęciu lakiery Kiko i Colour Alike, ale oprócz tego także wiele próbek i świece Yankee Candle o zapachu drożdżówek z rodzynkami <3


Kolejną nagrodę zgarnęłam na fp Angel Kosmetyki bez tajemnic. Kochana Angel zapytała mnie, czy chciałabym, aby coś jeszcze mi dorzuciła, bo ma wiele nieużywanych lakierów. I tym sposobem oprócz 6 Orly dostałam prawie 20 sztuk innych lakierów! Niesamowite, prawda? ;)




Najbardziej cieszę się z lakierów My Secret oraz Sensique, bo w mojej okolicy nie ma Natury, a ja bardzo lubię te lakiery ;) 

Kolejna wygrana od Moniszona ;) tym razem brałam udział w konkursie kreatywnym, należało skomponować własną kostkę Essie na wiosnę 2017. Moja propozycja tak się spodobała, że zgarnęłam główną nagrodę ;)


I ostatnia już nagroda, tym razem od Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci ;) Wykonałam zdobienie w bieli, bo taki był jeden z trzech tematów konkursowych ;)


Kolejne zakupy pochodzą z targów w Krakowie. Z chinek jestem zadowolona, w końcu udało mi się zdobyć Lubu Heels (czarna baza z czerwonym brokatem), ten koralowy z kolei przypomina mi Elation Generation z Orly. Zielony niestety jest strasznie przezroczysty, trochę jak tint, ale z shimmerem. Dziwna konsystencja. Na mojej chciejliście pozostaje jeszcze Ruby Charm, bo obok Lubu Heels to moi dwaj ulubieńcy tej marki.

Troszkę się zawiodłam brakiem Orly, bo liczyłam na słynne wyprzedażowe kosze. Udało mi się upolować tylko dwa, reszta z promocji była nie w moim stylu :( Kolekcja pastelowych neonów zachwyciła mnie na żywo tak samo jak w internecie, żałuję, że wzięłam tylko jeden kolor - Disco's not dead, mogłam jeszcze wziąć Hot hot pants, bo również bardzo mi się podobał.



Kilka dodatków, gąbeczki do gradientu, moje ulubione pilniczki z Eurofashion, no i przede wszystkim zmywacz, wzięłam pół litra na spróbowanie i to jest to. Zdecydowanie wygrał nawet z zieloną Isaną.


W czerwcu zrobiłam kurs na manicure hybrydowy i żelowy, więc idąc za ciosem, trzeba było się zaopatrzyć ;) Postawiłam na zestaw 5-ciu lakierów z NeoNail - Acapulco, Summer Mint, Natural Beauty, Plumeria Scent i Milk Shake. Baza również pochodzi z firmy NeoNail, Top z Semilaca, bo nie mieli na składzie, a nie chciałam czekać ;) Dokupiłam też dwa lakiery Bling na Kosmetykach z Ameryki, bo były w dobrej cenie. Wybrałam jasny róż i malinową czerwień. Lampę kupiłam na ezebrze ;)


Później dokupiłam kolejne 3 kolory z firmy Cosmetics Zone. Bardzo dobrze się sprawują i do tego przyjazna cena (ok 19 zł) zachęca do zakupu większej ilości ;) w dodatku na stronie często są wyprzedaże, gdzie można kupić lakiery już od 14 zł ;)





Jednym zdaniem: zakupy za punkty w BPS. Wzbogaciłam się o kilka płytek, parę lakierów do stemplowania i buteleczkę niebieskiego liquid palisade, który kocham (mimo jego smrodku zepsutego mięsa). Zakupy za punkty to super opcja, pozwala nam to zaoszczędzić dużo pieniędzy. Niestety na razie mam problem z płaceniem punktami, nie wiem dlaczego, może dali mi bana, bo za dużo wydawałam :D


A teraz przejdę do zakupów, które popełniłam sama ;) Oczywiście nie mogłam przejść obojętnie obok biedronkowej serii Bell. Niestety biel mi nie pasuje, jest prawie identyczna jak Orly Frosting i jednego z nich będę musiała się pozbyć. Beż kupiłam w Rossmannie w ramach "cena na do widzenia".


Te ślicznotki pochodzą z blogowej wyprzedaży u Anity z bloga NotCopyACat. Nie macie pojęcia jak się cieszę z tych maluszków ;) Uwielbiam lakiery Colour Alike, ale ostatnio sporo podrożały, a tu 3 sztuki za 26 zł <3 dziękuję za gratisy :)


Tinty P2 z Hebe, o których ostatnio było troszkę głośno ;) ja się bardzo cieszę, bo już chciałam zamawiać Kaleidoscope, ale jakoś tak sama się boję, a nie mam się do kogo podczepić.. Jakby któraś z was robiła zakupy na El Corazon i szukała kogoś chętnego, to pamiętajcie o mnie, mam ochotę na parę stemplaków ;)

Oczywiście w międzyczasie dostałam także paczuszki współpracowe z Sophin, BornPrettyStore i Anastazja.net, ale one miały swoje osobne posty, więc do tego nie wracałam ;)


Lakierów się nazbierało, teraz tylko malować ;) A co gdy brakuje nam weny? Przyznam się, że ja wtedy zaglądam na różne strony z inspiracjami. Przyznam szczerze, że nie przepadam za osławionym pinterestem, za to zaglądam na portal Kobieceporady.pl. Znajdziecie tutaj zarówno inspiracje paznokciowe, ogólnie urodowe, jak i lifestylowe. 


Lubicie zaglądać na takie portale z poradami? Ja bardzo :)




03 czerwca

Projekt u Elizy II - metalowe guziki.

Projekt u Elizy II - metalowe guziki.
Witajcie :)
Jeeej w końcu nowy projekt! Cieszę się, że pojawił się własnie teraz, gdy mam czas aby wziąć w nim udział. Wielkie brawa dla Elizy za drugą edycję projektu i bardzo ciekawe tematy :)

Pierwszy tydzień nosi tytuł metalowe guziki. Chodzi naturalnie o ćwieki. Sama jestem fanką takich ozdób, uwielbiam wszystkie: kolorowe, złote, kwadratowe i okrągłe, łezki, kocie oczka i totalnie totalnie wszystkie rodzaje ćwieków. Jednak jakbym miała wybrać mój ulubiony rodzaj, to na pewno wybrałabym złote okrągłe. Możecie je najczęściej zaobserwować w moich zdobieniach ;) Dlatego i tym razem postawiłam na złote okrągłe ćwieki, żeby nie było nudno, w różnych rozmiarach ;)


Długo zastanawiałam się jak wkomponować ćwieki w różnych rozmiarach do mojego mani. Przeglądając płytki, które mam, wpadłam na pomysł. Tak więc przed wami stokrotki ze złotymi środeczkami :)


Bardzo lubię wzór stokrotek, jako mała dziewczynka miałam granatową sukienkę w taki właśnie wzór i od tamtej pory, są to jedne z moich ulubionych kwiatów. Podoba mi się połączenie z granatowym tłem, ale miałam ochotę na coś delikatniejszego, więc wybrałam kredowy mat od My Secret, ale na moich paznokciach nie pozostał kredowy - użyłam nabłyszczającego topu. Nie jestem największą fanką matowego wykończenia ;)


Jeśli chodzi o ćwieki, to najmniejsze i największe pochodzą z Born Pretty Store, małe możecie dostać w dwóch rozmiarach - 1mm, jak moje i jeszcze mniejsze 0.8mm (dostępne tutaj), największe z kolei mieszkają w karuzelce wraz ze srebrnymi odpowiednikami, także w kształcie kwadratu, klik!. Mają 2mm. Pośrednie są ze mną już bardzo długo, kupiłam kiedyś karuzelkę z kolorowymi ćwiekami na allegro. Niestety kończy mi się już ich zapas i nie wiem co zrobię, bo nigdzie nie mogę znaleźć ćwieków w tym rozmiarze, a jest dla mnie wprost idealny.



Zachęcam do wzięcia udziału w projekcie Elizy, to na prawdę świetna zabawa! Następny tydzień to zygzaki i już szukam inspiracji, bo chyba ten tydzień najbardziej mnie przeraża ;)




15 lutego

Moje alternetywne walentynkowe zdobienie. Projekt tęcza II - granat.

Moje alternetywne walentynkowe zdobienie. Projekt tęcza II - granat.
Witajcie kochane ;)
Dziś w kilku słowach - właśnie wróciłam do domu i jestem zmęczona, a chciałam wstawić post, póki jeszcze mamy Walentynki.
Nie należę do osób szczególnie celebrujących to święto. Dla mnie zdecydowanie ważniejsza jest rocznica, którą obchodzimy z Ukochanym 15 lutego. Osobiście lubię Walentynki, nikomu nie bronię świętowania, choć denerwuje mnie trochę ten wszechobecny kicz pełen różowych serduszek, czerwonych buziaków i poduszek 'dzisiaj nie kochanie'/'dzisiaj tak kochanie'.. Ugh. Jestem zdania, że miłość należy okazywać swoim bliskim przez 365 (a w tym roku jeden dzień więcej) dni w roku, nie tylko raz.
A tak poza tym to w tym roku nie miałam czasu wykonać drugiego zdobienia, ale cii :D Pokażę wam za to krwiście czerwony lakier, który idealnie będzie pasował na Walentynki, ale to dopiero za kilka dni ;) Sama nosiłam go właśnie w tym tygodniu i idealnie wpasował się w scenerię.



Postanowiłam wykonać niebieską mozaikę na paznokciach. Bardzo polubiłam tę technikę malowania paznokci, choć to co widzicie na zdjęciach to mój pierwszy raz, stąd tyle niedoróbek. Na drugi dzień malowałam w ten sposób paznokcie przyjaciółce na 18 i wyszło zdecydowanie lepiej :)
Nie będę wypisywała wszystkich lakierów, których użyłam, bo jest tego mnóstwo ;) Biała baza to My Secret 202 snow white, z którym muszę się już pożegnać, bo mało co go zostało, a poza tym, to glucieje. Niestety jak na razie nie wrócę do tej konkretnej bieli, bo po prostu nie mam nigdzie w pobliżu Natury, będę więc musiała poszukać zamiennika. Czarne kontury to farbka akrylowa.

Wcale nie pomyślałam o tym dobierając kolory, ale zdobienie to idealnie wpasowało się w tydzień granatowy Projektu Tęcza II. Malując je byłam pewna, że w tym tygodniu muszę odpuścić tęczę, bo po prostu się nie wyrobię. Dopiero przeglądając zdjęcia na komputerze zauważyłam, że jednak upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu, taka jestem sprytna :D

Mozaika wcale nie jest trudna do namalowania, bardziej namęczyłam się z serduszkiem, to na kciuku malowałam jakieś 4 razy i efekt finalny i tak nie jest dobry, ale już miałam dosyć.

Mam nadzieję, że teraz na blogu pojawi się parę bardziej 'ambitnych' zdobień, w końcu rozpoczęłam ferie <3


09 stycznia

Sophin - zestaw żelowy bez lampy UV.

Sophin - zestaw żelowy bez lampy UV.
Witajcie.
Dziś opowiem wam o wspaniałym wynalazku, czyli zestawie żelowym od Sophin. Teraz każda z nas będzie mogła mieć pazurki niczym z salonu, bez lampy UV, bez wychodzenia z domu i bez zbędnego niszczenia paznokci, bo prawda jest taka, że te wszystkie żele, akryle i hybrydy są mniej lub bardziej inwazyjne. Lakiery Sophin na pewno wam nie zaszkodzą, bo nie zawierają szkodliwych substancji.
Mamy całą paletę barw, więc każda znajdzie coś dla siebie ;) Zestaw składa się z lakieru kolorowego, który zawiera w sobie bazę i specjalnego żelowego topu. Ja wybrałam bardzo delikatny róż, idealny do frencha. 


Lakier, który wybrałam na nr 636. Konsystencja trochę różni się od innych lakierów Sophin. Jest bardziej gęsty i sam w sobie zasycha na wysoki połysk, nie leje się na skórki, dzięki świetnie wyprofilowanemu pędzelkowi (standard we wszystkich lakierach tej marki) wygodnie można wyznaczyć linię przy skórkach. Schnie w mgnieniu oka, nawet bez topu. 

Za to top Gellac bije na głowę wszelkie topy jakie kiedykolwiek miałam. Jest genialny i działa z każdym lakierem ;) Wysusza w kilka sekund od pomalowania. No i nie rozmazuje stempli, co dla mnie jest najważniejsze. Nie chcę już żadnego innego topu odkąd poznałam Sophinka <3

Cały zestaw u mnie na paznokciach jest nie do ruszenia co najmniej przez tydzień. Mimo że nałożyłam na paznokcie 4 warstwy, to trzymało się paznokci jak beton :D No i po kilkunastu sekundach było już twarde jak beton :D (a tyle warstw raczej schnie wieki, no i szybko odpryskuje, przynajmniej u mnie).



Kolor na prawdę jest bardzo delikatny, idealny do frencha, elegancki i dziewczęcy. Dla mnie był odskocznią od czerwieni i innych ciemniejszych zimowych barw. Takie pazurki będą idealne do biura czy szkoły. Byłam nimi zachwycona. Niby sam lakier, a jakie to estetyczne :)



Lakier żelowy Sophin tak mi się spodobał, że nosiłam go na paznokciach w święta. Ostemplowałam go w biały sweterek, czego niestety nie widać na zdjęciach, na żywo było to bardziej widoczne. A na paznokciu palca serdecznego dodałam topper z różowym i białym brokatem My Secret Polite Dots i zalałam go kolejną warstwą lakieru Sophin. Ostatnio bardzo lubię lakierowe kanapki ;) A wzorek sweterkowy pochodzi z płytki hehe60, którą ostatnio otrzymałam od firmy LadyQueen. Już dawno chciałam ją mieć ze względu na te urocze sweterki, no i renifery <3 Niestety lepiej się sprawdza przy dłuższych paznokciach.


Jestem oczarowana zarówno samym kolorem lakieru, jak i formułą, topem żelowym i ogólnie lakierami marki Sophin. Jestem zaszczycona, że mogę być ambasadorką tak wspaniałej marki. Z każdym malowaniem zakochuję się w nich coraz bardziej. Oczywiście fakt, że współpracuję z marką nie ma wpływu na moje peany ;) Z resztą nie widziałam jeszcze ani jednego negatywnego komentarza o tych lakierach :)

Mam nadzieję, że kolor przypadnie wam do gustu tak jak mnie :) 
Lubicie takie delikatesiki? :)