Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glitter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glitter. Pokaż wszystkie posty

07 czerwca

Abstrakcja na okrągło. MoYou London - Illusion 17

Abstrakcja na okrągło. MoYou London - Illusion 17
Odkąd zaczęłam stemplować, zastanawiam się, czemu w mojej kolekcji jest tak mało geometrycznych płytek. Zwykle jak kupuję sobie coś nowego, to ciągnie mnie w stronę eterycznych koronek czy "bezpiecznych" wzorów kwiatowych. A geometryczne wzory są takie wielofunkcyjne! Pasują zarówno do codziennych stylizacji jak i do bardziej eleganckich. Dlatego nie posiadałam się z radości, że ktoś zdecydował za mnie i w ramach współpracy z Sferą Lakiera otrzymałam właśnie płytkę z wzorami geometrycznymi.




Tym razem pokażę wam geometrię w ujęciu bardziej eleganckim. Dyskretny nude, czarne wzory i złote piegi. Takie połączenie już od dawna chodziło mi po głowie. Idealnie sprawdziło się na czas egzaminów, przyniosło mi szczęście bo z takim supportem zdałam szwedzki ustny i pisemny na 5!




Paczka współpracowa dotarła do mnie w prawdzie z małymi przygodami. Najpierw za późno odczytałam maila i podałam numer telefonu dopiero na drugi dzień, przez co wysyłka się opóźniła. Potem był weekend, więc już nie mogłam doczekać się poniedziałku. W poniedziałek za to cały czas trzymałam telefon na kolanach podczas wykładów, w oczekiwaniu aż zadzwoni kurier. Nie zadzwonił, za to zostawił awizo. I tak we wtorek musiałam jechać z samego rana do Urzędu Pocztowego. Szybko biegłam do auta żeby otworzyć paczuchę, bo nie mogłam już wytrzymać z ciekawości! A w aucie nie miałam nic ostrego żeby przebić taśmę, nawet długopisu! Droga powrotna to było chyba najdłuższe 20 minut w moim życiu.




Ale gdy tylko zobaczyłam zawartość, wiedziałam że było warto. Dostałam dwie płytki, Illusion 17 oraz Mix and Match 4dwustronny stempel i lakier do stempli w pięknym koralowym odcieniu Desert Rose, którym można też malować paznokcie w tradycyjny sposób. Mega zaskoczył mnie stempel w jutowym woreczku, będzie idealny na wyjazd, bo worek na pewno uchroni gumę przed zniszczeniem. Guma jest bardzo lepka, przez co łapie wszystkie niteczki z worka, ale ja i tak czyszczę stemple przed każdym użyciem o rolkę do ubrań, więc to nie problem. 

Sfera Lakiera, czyli polski dystrybutor płytek MoYou specjalizuje się głównie w produktach do stempli. Znajdziecie tam przede wszystkim płytki, stemple, lakiery, zdrapki i co tylko sobie zamarzycie. Poza tym sprzedają również lakiery Maga i Kinetics, a dla mnie to mega plus, bo jakoś nie mogę nigdzie złapać tych produktów stacjonarnie.




Przejdźmy teraz do przedmiotu tego wpisu, czyli płytki Illusion 17. Jest to moje pierwsze podejście do płytek MoYou, więc może zacznę najpierw od tego, co pisze producent.


Poznaj Elle! Jest kimś więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka...
  • MoYou-London ILLUSION 17 zawiera 12 różnych wzorów, każdy o wymiarach 1,5 x 2cm.
  • Płytka ze stali nierdzewnej ma wymiary 6,5 x 12,5 cm i jest wyposażona w podkładkę z winylu, co zwiększa łatwość użycia.
  • Każda płytka jest w markowym opakowaniu ochronnym.
  • Wzory są wygrawerowane na płytce i pokryte folią ochronną, którą należy usunąć przed użyciem. 
(Źródło:Sfera Lakiera)

A jeśli chodzi o moją opinię, to nie mam się do czego przyczepić. Zawsze zachwycałam się firmowymi kartonikami MoYou, tym, że każda seria ma swoją "dziewczynę", mało tego, każda z nich ma swoje imię, tak jak przedstawicielka serii Illusion - Elle. Lubię takie smaczki, jak ciekawe nazwy lakierów czy płytek. Podoba mi się też akrylowa podkładka. Mimo że jest biała, to da się ją doczyścić z lakieru. Zwracam uwagę na obecność podkładek, bo wiele razy pokaleczyłam się brzegiem płytki, w ten sposób można temu zaradzić. 
Co do strony technicznej, to wzory są wyżłobione głęboko, idealnie pobierają się na stempel, jednak polecałabym używać lakiery o rzadszej konsystencji, ponieważ gęstsze nie zawsze wchodzą w cienkie linie i wzorki mogą nie odbijać się w całości. Ale tak bywa przy wszystkich płytkach z drobnymi wzorami. 








Złote piegi pochodzą z Aliexpress. Miałam w swojej kolekcji takie tylko w wersji srebrnej i pastelowe kółeczka, więc postanowiłam dokupić jeszcze te i czarno-biało-złote. Jakoś nie wpadłam na to, że przecież mogę wydłubać same złote z tego drugiego kompletu i na jedno by wyszło :D 



Dostałam dla was kod zniżkowy na 6% na zakupy w Sferze Lakiera! Zapraszam do zakupów! Sama mam zamiar skorzystać gdy dwie upatrzone przeze mnie płytki znów pojawią się w ofercie ;)


Do zdobienia użyłam:
płytki MoYou Illusion 17
cielistego beżu z perłą Eveline Gel Laque
czarnego lakieru BPS do stempli
złotych piegów z Aliexpress

Fakt, że dostałam te produkty w ramach współpracy nie wpływa na moją opinię.

30 maja

Płatki złota. Sophin i Wibo.

Płatki złota. Sophin i Wibo.
Dziś melduję się do was szybciutko żebyście o mnie nie zapomniały. Sesja-depresja, chociaż w tym roku nie jest tak źle, bo liczba egzaminów i zaliczeń nie przekroczy magicznej 13. Jeszcze tylko obrona i hej då UŚ! 


To bardzo proste zdobienie nosiłam rok temu w majówkę. Troszkę się naczekało na publikację, no ale co się odwlecze.. i takie tam. Wyjątkowo podobają mi się zdjęcia na tle żółtych kwiatów. W tym momencie skalniak na którym rosły został zrównany z ziemią, więc chociaż na zdjęciach sobie jeszcze popatrzę.

Błękitny Sophin 351 pokazywałam już dwa razy na blogu, ale za każdym razem w zimowych zdobieniach, tutaj z Pimpusiema tutaj ze śnieżynkami. Solo też wygląda bardzo ładnie, kiedyś często go nosiłam. Postanowiłam połączyć go z płatkami złota i pozostawić go w pierwotnym, matowym wykończeniu.



Uwielbiam te złote płatki od Wibo. Szkoda że są już niedostępne. Muszę zainwestować w jakieś porządne złote flejksy albo pazłotko, nie tak jak pseudoflejki paseczki w brzydkim odcieniu złota. Płatki z Wibo już mi się kończą i musiałam reanimować je rozcieńczalnikiem do lakierów żeby coś jeszcze wydobyć z tej buteleczki przy ostatnim malowaniu :(
Dobrze sprawdzają mi się jako zdobienie awaryjne - tak jak tutaj, kolor, flejki, matowy top i już. Niby nic, a złote płatki ładnie odbijają światło i przyciągają wzrok. Ładnie też wyglądają jako tło pod stemple czy inne wzory.



Do zdobienia użyłam:
pastelowego błękitu Sophin 351
toppera Wibo z serii WOW
matowego topu Golden Rose

11 maja

Niebieskie kwiaty. Golden Rose i Moyra.

Niebieskie kwiaty. Golden Rose i Moyra.
Dawno już nie nosiłam niebieskich paznokci. W liceum uwielbiałam ten kolor na swoich pazurkach i bardzo często nosiłam wszelkie kobalty, błękity czy turkusy. Teraz noszę raczej jakieś nudziaki, bordo, brudne róże i zielenie. Ostatnio skusiłam się na trzy nowe lakiery Golden Rose i w moje łapki wpadł piękny odcień niebieskiego. I wtedy na nowo odżyła moja miłość do niebieskich paznokci.






Widzieliście ten fragment "Familiady", gdzie pada pytanie o niebieskie kwiaty? No cóż, nie jest to kolor występujący bardzo często, ale niebieskich kwiatów jest sporo, więc ja również postawiłam na kwiatowy wzór. 
Zdobienie bardzo mi się podobało, a jestem bardzo krytyczna wobec swoich prac, dlatego zaspamuję was dzisiaj zdjęciami.






Kwiatowy wzór pochodzi z płytki Moyra Nature. To jak na razie moja pierwsza płytka tej firmy, ale mam kilka na swojej liście życzeń. Pokazywałam ją już dwa razy przy okazji innych zdobień tutaj i tutaj
Jeśli chodzi o jakość to nie mam nic do zarzucenia. Cieszę się, że fragmenty wzorów są duże (w sensie te kwadraciki z pojedynczymi wzorami), więc właścicielki długich paznokci powinny być zadowolone, ale przy tym wzory są gęste i drobne, więc przy moich wąskich paznokciach widać co tam na nich właściwie jest. Często mam tak, że wzory są za duże i na moim paznokciu ląduje pół lub nawet jedna trzecia i w sumie to nie wiadomo co to jest. 

Podzieliłam kwiatowy fragment na dwie części i rozdzieliłam na dwa paznokcie. Kwiaty pomalowałam techniką reverse stamping za pomocą kilku odcieni niebieskiego i srebrnego brokatu.






Do stempli użyłam mojej ostatnio ukochanej i niezawodnej bieli od B. loves plates - BLP02 B. an Arctic Snow. Jeśli wszystkie lakiery od Ani tak stemplują (a sądząc po zdjęciach to tak właśnie jest!) to chyba zbankrutuję, bo wykupię wszystkie <3.
Poza tym użyłam kilku odcieni niebieskiego, wszystkie pochodzą od Golden Rose, jedyny wyjątek to sreberko od Essence.



Do zdobienia użyłam:
płytki Moyra Nature
lakierów Golden Rose:
Express Dry 11 i 70
Color Expert 51
Rich Color 126
srebrnego brokatu Essence 101 crashed the party?
białego lakieru do stempli BLP02 B. an Arctic Snow

17 kwietnia

Czy to gradient? Born Pretty Store.

Czy to gradient? Born Pretty Store.
Nie wiem dlaczego mam w swojej kolekcji tylko jeden lakier termiczny (no i ostatnio kupiłam hybrydę termiczną, ale jeszcze jej nie testowałam...). Przy wybieraniu rzeczy do testowania na stronie Born pretty store mój wzrok przykuły właśnie brokatowe termiczne lakiery. Pamiętając jednak fail jaki zaliczyłam ze stemplowym lakierem termicznym tej marki (klik klik!) nie byłam do końca przekonana. Złożyłam zamówienie a potem zapomniałam. Dopiero gdy paczka przyszła zaczęłam się zastanawiać co mnie podkusiło zamawiać taki dziwny fiolet... przecież nie przepadam za tym kolorem! I do tego taki dziwny odcień...




W buteleczce na prawdę prezentuje się dziwnie, fiolet o błotnistym, brudnym odcieniu, do tego pełno brokatu. Z ciekawości sprawdziłam historię zamówienia, bo byłam pewna, że to jakiś błąd. Dopiero na stronie zauważyłam, że to lakier termiczny. I że na grafice kolor zmienia się z turkusu na bardzo bardzo ciemny granat. Skąd więc ten fiolet?




A no stąd, że lakier nie jest taki przewidywalny i nie zmienia się na tylko dwa kolory. Pomiędzy turkusem a ciemnym granatem pojawia się jeszcze kobalt i ciemniejszy odcień fioletu, a ten ciemny granat też przybiera bardziej fioletowy odcień. Nie da się tego opisać słowami, na paznokciach miałam niebiesko-fioletową tęczę. Jestem totalnie zachwycona i chętnie wypróbuję kolejne.




Mój lakier ma oznaczenie  BP-LD01 Flipped Heart i znajdziecie go na stronie pod numerem #43686. Na zdjęciach widzicie 3 warstwy, trzeba nakładać grubo, bo drobinki lubią się ściągać przy nakładaniu kolejnych warstw i robią się dziury. Nie wiem jak ze zmywaniem tego brokatu, bo ja nie byłam taka odważna i od razu zaaplikowałam wszystko na bazę peel off. Mimo to lakier utrzymał mi się 3 dni, dopiero potem zaczęłam podważać i wszystko elegancko odeszło. Nie odnotowałam przebarwień płytki.



PS. Właśnie przypomniało mi się dlaczego mam tak mało lakierów termicznych! Należę do tej grupy osób, które mają cały rok zimne łapki. Za to jak zaaplikuję lakier termiczny, to nagle mam cały czas ciepłe dłonie i efekt gradientu nie jest widoczny (chyba że mam bardzo długie pazurki, to wtedy czubki paznokci są zimne). Tak było i tym razem i większość czasu miałam ciepłe, turkusowe paznokcie, dopiero po włożeniu do lodowatej wody pokazywał się ciemniejszy odcień. I zdjęcia musiałam robić dosłownie  sekundę po wyjęciu, zwróćcie uwagę, na powyższe zdjęcie, na środkach paznokci już pokazuje się jaśniejszy odcień! Niesamowite. 


11 marca

Nie wszystko złoto co się świeci. Born Pretty Store.

Nie wszystko złoto co się świeci. Born Pretty Store.
Bardzo lubię wszelkie flejksy do paznokci, które da się nakleić na zwykły lakier, jak i na hybrydę i zmienić nudny manicure w coś niezwykłego. Metaliczne paseczki zobaczyłam pierwszy raz u Elizy z bloga My, myself and my nails i zakochałam się w nich. Pazłotkowe kawałeczki tak mnie zachwyciły, że przy składaniu zamówienia do recenzji wzięłam od razu obydwa kolory, bo kocham złote elementy w zdobieniach. No właśnie...




Pierwszy zarzut jest taki, że złoto i srebro mają zupełnie inną strukturę. Wiem że na stronie i w nazwie produktu pojawia się hasło 'strip', więc powinny być cienkie paseczki, ale mnie bardziej podoba się efekt srebra, czyli drobne nieregularne kawałeczki. Mam wrażenie, że te dwa kolory to zupełnie różne produkty.




Po drugie, kolor złota. Och jakie to jest brzydkie po wtarciu! Kolejny zarzut - nie da się tego wetrzeć na równą złotą taflę, choćbyście się nie wiadomo jak starały, a na stronie mamy pokazane trzy możliwości, paseczki, matowy efekt, coś jak zgnieciona folia i lustro. Mnie udało się uzyskać tylko pierwszy i drugi, z czego ten drugi w złocie wygląda strasznie. Na zdjęciu widzicie dwie warstwy złota, po wtarciu pierwszej zostały dziury, więc nałożyłam top i dodałam kolejną warstwę niteczek.




Ze srebrem jest inaczej, też nie da się uzyskać efektu lustra, ale ta srebrna zgnieciona folia jest całkiem inna. Mam wrażenie, że drobinki równomierniej rozkładają się przy wcieraniu, na zdjęciach widzicie jedną warstwę i prawie nie widać prześwitów. Płatki pięknie odbijają światło, co widać na zdjęciach, nie mogłam złapać ostrości. 







Na drugiej ręce nie wcierałam płatków, tylko dotknęłam kilka raz aplikatorem, żeby pokazać wam zupełnie różne kształty drobinek. Sreberko jest ciekawe i mam na nie kilka pomysłów, tak złotko pójdzie w świat, bo nie przemawia do mnie ten efekt ani trochę. 




Produkt znajdziecie na stronie Born Pretty Store pod numerem #42596. Paseczki są taniutkie, obecnie kosztują 1.29$. Mnie efekt złota się nie spodobał, ale może znajdzie się ktoś, kto lubi takie paseczki (pamiętacie jeszcze piórkowe topy? kiedyś każda firma miała lakiery z paskowym brokatem, np seria Impression od Golden Rose). Srebro mogę polecić, jeśli lubicie zdobienia z pazłotkiem. Będę dalej szukała idealnych złotych flejków, może kiedyś takie znajdę ;).



18 lipca

Marzena Kanclerska dla NCLA - Powder touch i błyszczące piegi.

Marzena Kanclerska dla NCLA - Powder touch i błyszczące piegi.
Witajcie ;)
Mam mały twórczy zastój. Okazuje się, że jak się ma więcej czasu wolnego, to człowiek nagle traci wenę i choć godzinami wgapiam się w nowe płytki i lakiery, które czekają na swoją premierę, to jakoś nie wiem co i jak. Mam nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja, bo ostatnio mam wrażenie, że Owidia nie umie w paznokcie i nawet mój chłopak zaczął się martwić faktem, że od 2 tygodni moje paznokcie są nagie.


Przed tym jak ogarnęła mnie twórcza niemoc postanowiłam przetestować przepiękny lakier od NCLA. W tym nudziaku zakochałam się od pierwszego wejrzenia, bo na prawdę długo już takiego szukałam. Idealny balans beżu w kierunku różu, bez pomarańczowych tonów. Wcale nie jest łatwo znaleźć idealny odcień nude, który dobrze gra z naszym odcieniem skóry i nie robi efektu trupiej skóry.



Kolekcja NCLA Summer in the city by Marzena Kanclerska składa się z czterech lakierów w tonacji brzoskwiniowo-różowej. Oprócz dwóch jasnych kolorów - nudziaka i łososiowego w kolekcji znajdują się dwa neonowe odcienie - koral i biskupi róż. Marzena Kanclerska to jedno z najgorętszych nazwisk w polskiej branży stylizacji paznokci. Sygnowanie swoim nazwiskiem kolekcji lakierów takiej marki jak NCLA to niebotyczny sukces i jestem dumna, że naszej rodaczce się to udało ;)


To co cenię w lakierach NCLA to formuła 7-free oraz fakt że są wegańskie i nie testowane na zwierzętach. Weganką nie jestem i pewnie nigdy nie zostanę, ale nie chcę aby zwierzęta cierpiały w procesie testów, dlatego szanuję takie marki jak NCLA.



Aby urozmaicić beżowy manicure postawiłam na czarno-biało-złote piegi z Born Pretty Store. Jest to ciekawy element stylizacji, który nie wymaga totalnie żadnych uzdolnień plastycznych ani nawet wprawy czy techniki, a za to wygląda bardzo efektownie. Ja wciskałam piegi w mokry lakier bazowy, a następnie zabezpieczyłam je topem. Niestety na hybrydzie nie jest już tak łatwo, przy pokryciu topem na piegach tworzą się dziwne krople i zacieki, a top spływa na boki. Z kolei bez zabezpieczenia nie trzymają się dłużej niż dwa dni, potem odpadają i zostaje dziura. U mnie na zwykłym lakierze wytrzymały 3 dni bez uszczerbku. 

Niestety nie znalazłam na stronie identycznych, ale za to jest mnóstwo innych połączeń kolorystycznych, więc zapraszam tutaj: kolorowe,  złote holo i metaliczne. Na blogu pokazywałam wam też wersję srebrną, klik! te małe piegi wyglądały jak okrągłe lustereczka ;)



Jak wam się podoba letnia kolekcja NCLA? Ja jestem zachwycona, zwłaszcza dwoma jaśniejszymi kolorami. Nudziak Powder touch trafił do grona moich letnich ulubieńców, pasuje do wielu stylizacji. Miałam go już na paznokciach kilkukrotnie, towarzyszył mi na egzaminach, ale spisze się także w letnich stylizacjach, ja widzę go np. jako piasek w morskim zdobieniu ;) myślę, że zabiorę go na wakacje ;)





19 kwietnia

Born Pretty Store - Rose Gold Gel. Dwa hybrydowe zdobienia.

Born Pretty Store - Rose Gold Gel. Dwa hybrydowe zdobienia.
Witajcie :)
Jestem mega podekscytowana, bo dziś pokażę wam zdobienie z lakierem, o którym trąbiłam już na instastory. Nie jestem sroką jeśli chodzi o biżuterię, na paznokciach lubię złote akcenty ale nigdy nie sądziłam, że odcień rosegold spodoba mi się aż do takiego stopnia. Autentycznie płakać mi się chciało, gdy odrost był już tak duży, że paznokcie poszły pod frezarkę ;)


Bohaterem tego zdobienia jest hybryda BPS Rose Gold. Ja wybrałam odcień 07. Cała seria składa się z pięciu kremowych hybryd w odcieniach nudziakowo-różowych oraz siedmiu glitterów w tonacjach różowo-złotych o różnej grubości brokatu. Obecnie możecie go dorwać za niecałe 3$ ;)


Bałam się, że lakier będzie się ciężko aplikował ze względu na dużą ilość drobin. Faktycznie jest gęsty, ale ma to swoje plusy, nie spływa na skórki i mimo gęstości dobrze się poziomuje. Byłam zdziwiona, gdy odkryłam, że drobinki nie są w kolorze rosegold, są złote, za to baza jest transparentna o różowym zabarwieniu. Kryje po dwóch warstwach. Dodam że oprócz frezarki próbowałam go też odmoczyć w acetonie i ładnie schodzi, więc bez obaw ;)


Moja siostra również zakochała się w tej hybrydzie i zażyczyła sobie stylizację z nią na Wielkanoc. Nosiłyśmy więc ten sam kolor, ale w zupełnie różnych stylizacjach. Dominika wybrała marmur, a ja poszłam w geometrię i moje ulubione ostatnio kolory. Obydwie byłyśmy zadowolone ;)


Dziwnie skadrowane zdjęcie jest dziełem mojej siostry :D chciałam wam pokazać różnicę między prawą a lewą ręką. Nie jest idealnie ale cieszę się z tego efektu, bo jeszcze jakiś czas temu nie potrafiłam tak namalować nawet prawą ręką. 

Jam wam się podoba rosegold? Gdyby nie to, że sama preferuję zwykłe lakiery, to nosiłabym go w co drugim zdobieniu ;) Znacie może zwykły lakier, który daje podobny efekt? 




22 marca

Lustereczko powiedz przecie...

Lustereczko powiedz przecie...
Witajcie ;)
Mam dla was ostatni wpis z kwadratowymi paznokciami na jakiś czas. Obecnie wróciłam do migdałków, bo przez pół roku bardzo się za nimi stęskniłam. I choć odgrażałam się, że nigdy nie będę nosiła kwadratów to na prawdę się z nimi zaprzyjaźniłam i będę do nich wracała raz na jakiś czas ;)


Głównym punktem mojego dzisiejszego zdobienia są lustrzane cekiny (lub okrągły glitter?) z Born Pretty Store. Już od dawna ogromnie mi się podobały i bardzo chciałam je przetestować na swoich paznokciach. Są dostępne tutaj, klik! w dwóch wariantach - srebrnym i holograficznym. Na początku zamierzałam wziąć holo, ale ten lustrzany blask bardziej do mnie przemówił. 
Jeśli chodzi o aplikację, to ja nakładałam je na mokry lakier, lekko dociskałam, a potem pokryłam całość topem. Próbowałam też na hybrydzie, ale w tym wypadku cekin nie da się pokryć topem, bo tworzą się kropelki, lepiej wcisnąć je w mokry top, ale sądzę, że wtedy mogą zahaczać.


Jakby mi było mało błysku lustereczek, jako bazę wybrałam przepięknego czarnego holosia z Colour Alike, którego kupiłam na wyprzedaży u Redhead nails. Niestety nie miałam szczęścia i na zdjęciach nie udało mi się uchwycić jak całość pięknie mieni się w słońcu. A lśniło niesamowicie i sama łapałam się na tym, że co chwilkę oglądam paznokcie pod różnymi kątami :D


Lustereczka tak mi się spodobały, że dokupiłam sobie jeszcze złote i złoto-czarno-białe. Na pewno sprawdzą się w imprezowych stylizacjach lub pojedynczo jako akcent ;) Lubicie takie ozdoby na swoich paznokciach? 




03 stycznia

Kameleon. Flejksowy pyłek z Born Pretty Store.

Kameleon. Flejksowy pyłek z Born Pretty Store.
Witajcie w nowym roku!
To już mój szósty rok z blogiem. Nie sądziłam, że wytrwam aż tak długo, ale pomimo czasem znikomej aktywności, uwielbiam dla was pisać i dzielić się swoimi pomysłami ;) Mam nadzieję, że to będzie dobry rok, bardziej obfity w zdobienia i posty niż poprzedni.
Dziś pokażę wam z jakimi pazurkami wkroczyłam w 2018 rok.


Nie mogłam się zdecydować na konkretną metodę zdobienia. Długo siedziałam przed helmerem, aż postanowiłam wypróbować jedną z nowości z ostatniej paczuszki z Born Pretty. Duo- lub nawet multichromowe flejksy możecie kupić tutaj, klik! Są dostępne w ośmiu wariantach kolorystycznych. 


Ja wybrałam numer 1, czyli zielono-niebiesko-fioletowe płatki. Starałam się zrobić zdjęcia pod różnymi kątami, aby uwidocznić tę grę kolorów, choć aparat szalał. Oprócz efektu płatków, można wetrzeć flejksy jako taflę, co pozwoli uzyskać prawdziwy efekt kameleona, teoretycznie w mocnym świetle będzie też widoczne holo, bawiłam się na wzorniku i jakiegoś powalającego holoblasku to ja tam nie widziałam ;)


Jedyne co bardzo bardzo mi przeszkadza, to aplikacja. Flejki latają wszędzie, zostają na ubraniach, biurku, komputerze, dosłownie miałam wrażenie, że unoszą się w powietrzu. Naturalnie przy aplikacji tego typu pyłków zabezpieczam skórki lateksem, więc chociaż tam się nie przykleiły ;)


Za to zdziwiła mnie łatwość zmywania. Zaaplikowałam je na zwykły czarny, podeschnięty lakier i zabezpieczyłam topem. Kiedy pojawiły się odpryski, czyli po pięciu dniach zmyłam zwykłym zmywaczem i zeszło bez problemu. Spodziewałam się trudności, jak przy glitterach, ale płatki pozytywnie mnie zaskoczyły ;) Jeśli lubicie taki efekt, to mogę wam też polecić flejki w formie lakieru do paznokci, które testowałam latem: klik!

Przy okazji mam dla was kod zniżkowy: