Pokazywanie postów oznaczonych etykietą senseandbody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą senseandbody. Pokaż wszystkie posty

22 stycznia

Krata. Beauty Bigbang.

Krata. Beauty Bigbang.
Dawno mnie tu nie było, więc napiszę kilka słów. 
W najbliższym czasie mało mnie będzie na blogu. Niestety mam inne zobowiązania, które są teraz na pierwszym miejscu. Prawdopodobnie odetchnę dopiero w lipcu o ile uda mi się zdać, obronić pracę i skończyć ten etap studiów. Bardzo stresuję się na myśl o praktykach w szkole. Będę krążyć między miastem gdzie studiuję, a swoją rodzinną wsią, bo będę uczyła szwedzkiego i niemieckiego w ramach praktyk przez pół roku. O ile niemiecki będę prowadziła pod okiem nauczyciela i zawsze mogę liczyć na pomoc, tak szwedzki to tylko i wyłącznie mój problem, mam tylko nadzieję, że znajdzie się jakaś chętna do współpracy młodzież...

Poza tym miałam mały paznokciowy wypadek. Strasznie złamałam sobie paznokcia u zdjęciowej lewej ręki, więc nawet nie mam ochoty działać. Pomaluję od czasu do czasu na jeden kolor i to tyle. Przed świętami przedłużyłam sobie tego złamaska, ale nawet nie dało się pod niego podłożyć szablonu, uszkodził się tak, że nie było ani milimetra wolnego brzegu. Po kilku dniach przedłużony paznokieć złamał się w wigilię przy otwieraniu prezentów i musiałam dorabiać go na szybko przed pasterką. 

Jednak nie moje narzekanie jest przedmiotem tego wpisu, a kraciaste zdobienie, które nosiłam jako zwiastun sezonu świątecznego. Czerwień i złoto to barwy, które bardzo mocno kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem. Sam wzór też kojarzy mi się jakoś tak świątecznie. Z odświętną sukienką albo sweterkiem. I idąc za tym skojarzeniem postanowiłam dodać złote ćwieki jako guziczki.



Gdy Born Pretty Store wymieniało buteleczki lakierów do stempli oraz wszystkich innych ich marki, wygrałam czerwony lakier do stempli. Jakoś tak do niczego mi nie pasował, wolę bardziej wiśniowy odcień czerwieni, a ten jest mocno pomidorowy, z pomarańczowymi tonami. Jednak ze złotem i beżem skomponował się idealnie.




Złoty lakier do stempli z Moyry to mój ulubiony. Nie jest taki idealny jak nieodżałowany Avon Metallics o pięknym zimnym odcieniu, ale długo takiego szukałam. Nie lubię ciepłego, żółtego złota, musi być albo zimne, albo miedziane. Moyra sprawdza się bardzo dobrze.




Płytka BBB05 z Beauty BigBang zawiera 6 całopaznokciowych wzorków mniej lub bardziej kojarzących się ze swetrami. Mamy tutaj coś dla fanek norweskich wzorków, kratkę, warkoczowe sploty oraz jeden wzór ornamentowy, którego użyłam w tym zdobieniu, klik! Jestem zadowolona z obydwu płytek BBB, które mam. Spisują się dobrze, są dobrze wytłoczone, wzory przenoszą się w całości na stempel. Czego chcieć więcej ;) Może tylko kopertki, w które zapakowane są płytki są zamykane, co jest problematyczne dla takiej fajtłapy jak ja, która przypomina sobie o tym, że nie uszykowała płytki, jak już ma mokrą bazę na paznokciach. Ale to nie jest problem firmy tylko mój :D







Do zdobienia użyłam:
czerwonego Essie Geranium
pachnącego beżu Sense&Body polish flowers jasmin
złotego lakieru do stempli Moyra
czerwonego lakieru do stempli Born Pretty Store Dark Armor
ćwieków z Aliexpress
płytki Beauty Big Bang BBB06


22 stycznia

Kwiaty khaki. Projekt paznokciowy u Asiulcowej.

Kwiaty khaki. Projekt paznokciowy u Asiulcowej.
Witajcie kochane ;)
Tak, wiem że projekt dobiegł końca, ale postanowiłam go dokończyć, choćby po czasie. Maluję pazurki bez przerwy, ale przez nadmiar przedmiotów i dwie specjalizacje ciężko mi wygospodarować wolną chwilę na bloga. Mam nadzieję, że w tym roku jednak uda mi się lepiej zorganizować i częściej do was pisać ;)


W ubiegłym roku bardzo polubiłam paznokcie w kolorze oliwkowym. Mam już 3 lub 4 lakiery w tym odcieniu i wciąż szukam nowych perełek. Magiczną Paproć z serii Polish Forest od Sense and Body dorwałam w Rossmannie na jesiennej promocji -49%. Takie cudeńka za ponad 3 złote?! Nosiłam go już kilkakrotnie, tym razem postawiłam na matowe wykończenie i się zakochałam. Mat pięknie podbił złote drobiny. 


Niestety zapomniałam, że matowy top schnie troszkę dłużej i pierwszy raz od bardzo bardzo dawna przydarzyły mi się pościelowe wzorki. Mimo tego małego uszczerbku mani bardzo mi się podobało i nosiłam je dobre kilka dni - uroki sesji, jedno mani na tydzień. 


Na początku chciałam zrobić zdobienie bardziej w stylu militarnym, ale postanowiłam wymyślić coś bardziej oryginalnego i wygrzebałam z szuflady naklejki wodne, których nie nosiłam od wieków. Rude kwiaty i listki w oliwkowym kolorze idealnie wpasowały się w temat khaki. Dodałam dwa złote ćwieki, jakoś tak nie mogłam się oprzeć. Wyszło dziewczęco, ale z pazurem.

Co sądzicie o połączeniu kwiatowego motywu z kolorem khaki? Czy wy też kojarzycie go raczej z militarnymi motywami?





28 listopada

Skarby lasu. Lakiery Polish Forest.

Skarby lasu. Lakiery Polish Forest.
Witajcie :)
Wróciłam z Niemiec i zabieram za nadrabiania zaległości, zarówno blogowych jak i uczelnianych. Uwielbiam podróże i potem bardzo ciężko mi wrócić do szarej rzeczywistości, a dodatkowo się rozchorowałam :( Pociesza mnie myśl, że już niedługo zacznę wam pokazywać śnieżynkowe zdobienia, które uwielbiam prawie tak samo jak kwiaty i koronki <3

Dziś mam dla was chyba ostatni jesienny post w tym roku. Ostatnio mój gust kolorystyczny się odrobinę zmienił i zaczęłam się rozglądać za bardziej nietypowymi kolorami lakierów, dlatego mój wzrok przykuły lakiery Polish Forest z firmy Sense&Body. Ich kolory idealnie wpisują się w jesienną tonację.


Lakiery te są dostępne w niektórych Rossmannach oraz Sklepie Pana Kota. Poza leśną kolekcją, firma wprowadziła jeszcze Polish Folk, czyli serię inspirowaną polskim folklorem (te nazwy! powiedzcie, że odpustowe korale lub cicha woda nie brzmią wspaniale ;) Polish Flowers, czyli pachnące lakiery inspirowane kwiatami, Polish French, czyli zestawy czerń + metaliczny lakier oraz Make up your nails, czyli seria odżywczych i rozświetlających lakierów, które kolorami przypominają kosmetyki do makijażu - krem BB, róż czy rozświetlacz.


Magiczna paproć to oliwkowy lakier naszpikowany złotymi drobinkami. Na paznokciach wygląda bardzo ciekawie i na pewno sprawdzi się w zdobieniach. Zmywanie jest trochę bardziej uciążliwe niż przy kremach, ale wystarczy trochę mocniej potrzeć. Kryje po dwóch warstwach i szybko schnie. Do pełnego blasku potrzebuje topu, bo przez dużą ilość drobinek nie da się uzyskać gładkiej tafli.


Dębowe szepty, to coś między brązem a szarością, z nutką fioletu. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie bo sunie po paznokciu jak masełko, szybko wysycha i pięknie lśni. Nie ma w sobie żadnych drobinek, jest kremowy. 


Świetliki nocą to już klasyka, pamiętam jak na początku roku cała paznokciowa blogosfera oszalała na jego punkcie. Całkiem zasłużenie, ponieważ lakier jest prześliczny i niespotykany. W ciemnozielonej bazie pływają zielono-niebieskie flejki, które przepięknie opalizują. Dodatkowo lakier wysycha na mat, co dodatkowo je podkreśla, bo w pełnym blasku nie dają aż takiego efektu. Schnie trochę dłużej ze względu na mat, ale przy malowaniu trzeba uważać, bo w momencie zastyga na plastelinę i przy poprawkach można sobie zrobić dziurę ;)


Na zdjęciach widać paskudne smugi, ale w rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca ;) Jestem zachwycona tymi lakierami, choć jeszcze niedawno nie pomyślałabym, że będę nosiła na paznokciach takie kolory. 
Ogromnym atutem jest cena, bo lakiery kosztują ok 7 zł, a ja kupiłam je na promocji -49/55% w Rossmannie, więc dałam nieco ponad 3 złote za takie cuda, nie s to kolory, które można spotkać w każdej drogerii. Dodatkowo jakość i komfort malowania spokojnie dorównuje lakierom z duuużo wyższej półki cenowej ;) Polecam z całego serca ;)