wtorek, 27 grudnia 2016

I love BPS - part 7.

Witajcie po świętach ;)
W ramach przerwy od zdobień, dziś pokażę wam zawartość siódmej już paczki, którą dostałam od sklepu Born Pretty Store w ramach współpracy ;) Pokażę wam też prezent, który dostałam z okazji 6. urodzin BPS ;)


Zacznę od przedmiotów, które sama wybrałam. Tym razem dostałam wolną rękę co do ilości i kwoty, starałam się nie przekroczyć 20$. 
Pierwszy raz zdarzyło mi się, że dostałam inny produkt, niż ten o który prosiłam. Nie upominałam się jednak, bo w paczce-prezencie otrzymałam tę płytkę, którą miałam dostać w ramach współpracy, więc miałabym dwie takie same. 

Bardzo chciałam wypróbować pyłki do zdobienia paznokci, więc to właśnie było większą częścią mojej paczki. Poprosiłam o srebrne i złote holo (klik!), oraz o metaliczny pyłek, mój w kolorze fioletowym (klik!, numer 4).
Oczywiście gadżetów do stemplowania nie mogło zabraknąć. Od dawna chciałam wypróbować 'prawdziwą' matę do stemplowania, więc zdecydowałam się na mniejszą wersję (klik!). Do tego bezzapachowy lateks (klik!) i paleta, bardzo pomocna rzecz (klik!).


Dodatkowo Allison obiecała, że dorzuci mi dodatkowo 3 przedmioty-niespodzianki. Otrzymałam dwie płytki z nowej kolekcji i stempel galaxy, swoją drogą ma bardzo miękką gumę i jest prześliczny - turkusowy ;)


A tu zawartość paczki urodzinowej ;) komplet świątecznych zdrapek,który sama sobie wcześniej kupiłam, więc też zdublowały mi się i porozdawałam koleżankom, kolejny galaxy stempel (one w zestawie mają takie przesłodkie malutkie zdrapeczki w śnieżynki!) oraz moja ukochana w ostatnim czasie płytka ;) Pokochałam ją i ja i moje klientki ;)

Jak podobają wam się moje zdobycze? ;) 





sobota, 24 grudnia 2016

W barwach świąt.

Witajcie :)
Nadszedł ten najwspanialszy czas w roku. Dom wypełnił się już zapachem choinki, pierniczków i innych dobroci, które wszystkie panie domu skrzętnie przygotowują w kuchniach. Znów mamy święta <3


Dziś pokażę wam zdobienie, które nosiłam przed świętami. Obecnie mam na paznokciach hybrydy, tak samo jak moja mama, siostra i babcia - lepiej mieć pewność że przetrwają całe święta w nienaruszonym stanie ;)


Rzadko noszę zielone paznokcie, wyjątkiem jest mięta. Ale popatrzcie tylko na ten lakier.. Przypomina mi kolor sosnowego igliwia! To Golden Rose Rich Color 110 ma zupełnie niespotykany odcień ciepłej zieleni, dodatkowo drobinki pięknie go rozświetlają. Idealnie komponuje się ze złotem, dlatego dodałam do niego śnieżynkowo-sweterkowy wzór i złote ćwieki w kształcie łezek ;)


Tak mi się podobało to zdobienie, że zmywałam je z żalem. Na szczęście wszystko się idealnie trzymało prawie tydzień, więc dość długo się nim nacieszyłam ;)

Przepraszam was za czerwony odcień skóry, robiłam zdjęcia w sztucznym świetle, o dziwo idealnie oddają barwę lakieru ;)


Kochane czytelniczki i lakieromaniaczki, pragnę wam złożyć serdeczne życzenia, wesołych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w rodzinnej atmosferze, uśmiechu, radości, miłości, zdrowia i spokoju ;) Żeby wpadło kilka nowych lakierów do kolekcji i żeby paznokcie się nie łamały w najmniej oczekiwanym momencie (ani w żadnym). Wszystkiego dobrego! 


niedziela, 18 grudnia 2016

Biżuteria. Projekt u Elizy III.

Witajcie kochane ;)
Jestem troszkę spóźniona, ale ten przedświąteczny czas jest dość ciężki jeśli chodzi o blogowanie ;) Mam pełno zdobień świątecznych, ale nie mam czasu żeby je pokazać :( Może w przyszłym tygodniu dam radę się czymś z wami podzielić ;)

Ostatnim tematem projektu jest biżuteria. Wykonałam dwa zdobienia, niestety wcięło mi zdjęcia, więc pokażę wam tylko jedno z nich.
Generalnie raczej nie przepadam za zdobieniami biżuteryjnymi, pełnymi cyrkonii, które często można spotkać w salonowych stylizacjach.  Wolę coś delikatniejszego i oryginalnego.


Wykorzystałam metodę bracelet nails - narysowałam kreseczki imitujące paski bransoletek i dokleiłam różne ozdoby jako zawieszki. Nie chciało mi się bawić w przyklejanie sznureczków, bo wiedziałam, że zaraz mi odpadną. Jednak przyznam, że najciekawiej wyglądają właśnie przyklejone sznureczki i na nich dopiero ozdoby ;)


 Widziałam, że Eliza wykonała zdobienie przy użyciu tej samej metody. Ja miałam w zanadrzu jeszcze czarne paznokcie ze złotymi podłużnymi ćwiekami, ale niestety zdjęcia zaginęły nie wiadomo gdzie :( szkoda, bo tamto zdobienie podobało mi się bardziej, a nie mam już czasu na odtworzenie..


Mimo wszystko mam nadzieję, że spodobają wam się moje bransoletki. Nosiło mi się je bardzo fajnie i dostałam wiele pytań co to jest i jak to wykonałam. Pomimo delikatnego tła przyciągały uwagę ;)

Lubicie biżuteryjne zdobienia?



środa, 14 grudnia 2016

Prezenty z dalekich krajów - zestaw pędzelków.

Witajcie :)
Dziś opowiem wam o pędzelkach, które dostałam w ramach współpracy ze sklepem Prezenty z dalekich krajów. Oprócz pędzli dostałam także pyłek, który ma za zadanie stworzyć na naszych paznokciach efekt lustra. Pisałam o nim już tutaj oraz stworzyłam manicure z jego udziałem, klik!


Zestaw obejmuje trzy pędzle o różnej długości i grubości włosia. Mają białe trzonki, zwężające się ku włosiu, dzięki temu bardzo wygodnie leżą w dłoni. Ogólnie są wykonane dobrze, nie można im nic zarzucić.


Jedyne wady jakie zauważyłam to nierównej długości włosie i tendencja do "rozcapierzania". Jeśli chodzi o grubość, to mam zamiar je poprzycinać, bo wolę zdecydowanie cieńsze pędzle, choć najmniejszy z zestawu jest w porządku.


Przeprowadziłam mały test na kartce i tutaj widać, że najsłabszym ogniwem zestawu jest średni pędzel, robi bardzo grubą kreskę. Z kolei największy przez nieco odstające włosie różniące się długością nie maluje płynnie, kreska jest postrzępiona. Da się temu zaradzić przez przycięcie włosia małymi nożyczkami lub cążkami i to właśnie zamierzam uczynić ;)


A tutaj macie kilka zdobień, do których wykorzystałam między innymi pędzle z tego zestawu ;) mnie najbardziej się podoba pomarańczowy kwiat, róża i zdobienie na szarym tle ;)


niedziela, 11 grudnia 2016

Mikołajki II. Projekt u Elizy.

Witajcie :)
Myślałam, że nie zdążę ale się udało. W tym tygodniu zobaczycie aż dwie prace. Powinnam namalować coś biżuteryjnego, ale zdecydowanie pozostałam w tematyce świątecznej.
Uwielbiam śnieżynki na paznokciach i najchętniej nosiłabym je cały rok, tak samo jak sweterki, jednak nie miałyby wtedy takiego uroku.
Nie posiadałam się z radości, gdy w czwartek wróciłam do domu, a tam na stole dwie paczki z BPS, a w jednej z nich ta wymarzona świąteczna płytka do stempli! <3 Oczywiście musiałam ją wypróbować.


Same śnieżynki to jednak byłoby mało. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam pingwinki. Pamiętam taki motyw z gry The Sims 2, zawsze jak padał śnieg, to lepiłam bałwana i oczekiwałam aż rodzinę odwiedzi radosny pingwinek <3 Kiedyś namiętnie oglądałam "Pingwiny z Madagaskaru". 

Nie wiem, czy któraś z was jest ze mną na tyle długo, żeby pamiętać Pimpusia, klik! Zmalowałam go trzy lata temu właśnie przed świętami. Aż wstyd się przyznać jak kiedyś wyglądały moje paznokcie. Zimą miałam spadek odporności i paznokcie łamały mi się nawet przy naciśnięciu kontakty żeby zapalić światło. Na szczęście nigdy więcej mi się to nie zdarzyło. Dlatego chciałam "odrestaurować" Pimpusia po tak długim czasie. Chyba widać różnicę, prawda? :D


Wspomniana wcześniej płytka, to BPX-L008. Myślę, że śnieżynkowa kraina, którą stworzyłam pingwinkowi pasuje do całej kompozycji. Dodałam mu także czerwoną czapeczkę Mikołaja jak w pierwotnej wersji, poza tym Mikołaj na pewno cieszyłby się z takiego słodkiego pomocnika ;)

Bazą do zdobienia jest prześliczny błękit od Sophin nr 351, pochodzi z serii matowej, ale ja najbardziej lubię go w błyszczącej wersji. Już z samymi śnieżynkami prezentował się rewelacyjnie. Tak właściwie to śnieżynki odbijałam dwa razy - najpierw srebrne, a potem białe. Zależało mi na efekcie "cienia". Niestety na zdjęciach nie wygląda to tak ciekawie jak w rzeczywistości.


Myślę, że wzory z tej płytki są tak piękne i ciekawe, że będzie w ciągłym użyciu teraz w okresie świątecznym. Następny w ruch pójdzie chyba ostrokrzew ;) Płytka jest dostępna tutaj, klik!

Co sądzicie o moim pingwinku Pimpusiu? ;)



PS. Biorę udział w konkursie Born Pretty Store i chciałabym bardzo poprosić was o głosy. Można je oddawać tutaj, klik! Należy się wcześniej zalogować do sklepu. Poza tym spośród głosujących zostanie wylosowane aż 30 zwycięzców, którzy też otrzymają nagrody!  Moja praca ma numer 149.
Jeśli bierzecie udział to proszę dajcie mi znać, chętnie na was zagłosuję!



sobota, 10 grudnia 2016

Mleczna elegancja. Victoria VYNN

Witajcie ;)
Dziś nie pokażę wam moich paznokci, no może nie całkiem. Powitajcie kwadraty mojej mamy! ;)
Chyba jeszcze nie pojawiły się na moim blogu, bo niestety nie mam zbyt wiele okazji, aby popracować nad nimi, ze względu na pracę mamy. Nie może mieć pomalowanych paznokci, poza tym bardzo się niszczą. Ale odkąd zaczęłam próbować hybryd, to czasem eksperymentujemy ;)


Zwykle ograniczamy się do jasnych kolorów, nude, różu, bieli, zdobienie tylko jakieś dyskretne... Dlatego specjalnie dla mamy wybrałam delikatny frenchowy lakier Victoria VYNN 002 true to life. Tak jej się spodobał, że nie chciała żadnego zdobienia.


Użyłam całego zestawu - hybrydowej bazy i topu no i oczywiście lakieru. Uważam, że system Hybrid zaproponowany nam prze Victoria VYNN jest na prawdę udany. Po pierwsze nie musimy piłować płytki przez nałożeniem, po drugie nie musimy piłować topu przed zmyciem, a po trzecie i bez obydwu tych zabiegów hybryda trzyma się idealnie i tak samo idealnie odchodzi po odmoczeniu przez chwilę w acetonie. 

Obydwie byłyśmy zachwycone, bo nie lubimy procesu ściągania. Poza tym mama zauważyła, że odkąd od czasu do czasu nosi hybrydy, to paznokcie jej się już nie zawijają. Wcześniej 'od zawsze' jak tylko miała ciut dłuższe, to wywijały jej się do dołu, teraz ten problem zniknął.


W bonusie macie nasze nailselfie ;) Zupełnie niepodobny kształt, prawda?

Na prawdę polecam wszystkim hybrydy firmy Victoria VYNN. Teraz i ja się do nich przekonałam i raz na jakiś czas stosuję je u siebie bez obaw o uszkodzenie płytki paznokcia. Będą także dobre dla początkujących, bo ze względu na brak potrzeby piłowania, nie zrobimy sobie raczej krzywdy ;)

Lubicie taki mleczne lakiery, czy wolicie może klasyczny french?




wtorek, 6 grudnia 2016

Mikołajki. Projekt u Elizy III.

Ho, ho, ho! 
Witajcie w ten Mikołajkowy wieczór ;) Byłyście grzeczne w tym roku? Odwiedził was miły staruszek w czerwonej czapce? Ja dostałam już kilka prezentów  tym roku :D

Tym razem Eliza postawiła przed nami bardzo przyjemne zadanie - zdobienie mikołajkowe. Moje znowu nie jest jednoznaczne. Niestety nie miałam zbyt wiele czasu na malowanie w ten weekend. Miałam tyyyle pomysłów, a skończyło się na świątecznych sweterkach. Może coś jeszcze powstanie w tym tygodniu, ale nie obiecuję ;)


Czy wyobrażacie sobie bardziej świąteczne połączenie niż czerwień i zieleń? Często spotykamy dekoracje w tych kolorach, ja osobiście najbardziej lubię zielone liście ostrokrzewu i jego czerwone kuleczki ;)
Pamiętam, że jako dziecko zawsze wyobrażałam sobie, że święty Mikołaj ma własną fabrykę zabawek, które wytwarzają elfy. Moje sweterki na pewno by im się spodobały i każdy elf nosiłby takie czerwono-zielone ubranko w pracy :D


Ogólnie uwielbiam stemplowe sweterki i zimą bardzo chętnie je "zakładam". Pierwsze nosiłam już pod koniec października! Dość wcześnie, ale nie mogłam się powstrzymać ;) Zwykle używam niezawodnej matrioszkowej płytki z BPS nr BP-L018. W tym konkretnym mani połączyłam dwa wzory - serduszkowo-gwiazdkowy i gwiazdkowo-reniferowy. Widzicie te urocze reniferki na czubkach paznokci środkowego i małego? <3


Na szybko chciałam wypróbować nowe zabawki z Born Pretty Store - matę i pierścionek-paletkę, postawiłam więc na naklejki. Stemplowałam cudownym nudziakiem B. a Ice Coffee, a potem malowałam na przemian czerwone i zielone pasy. Ku mojemu zdziwieniu lakier do stempli zmienia kolor. Na zieleni jest faktycznie cielisty, z kolei na czerwieni wygląda jak biel. Wcale mi to nie przeszkadzało, bo byłam zachwycona moimi sweterkami.

Na matę oczekiwałam już od dawna i nie zawiodłam się. Zdecydowanie ułatwia stemplowanie. Wcześniej używałam grubej i sztywnej okładki na zeszyt, ale po kilku latach jest już mocno zużyta, więc na prawdę cieszę się z godnego zastępstwa. Możecie ją kupić tutaj, klik! 

Z kolei pierścionek-paleta to bardziej fanaberia, byłam ciekawa czy faktycznie się sprawdza. Często zdarza mi się wsadzić rękę w papierek lub folię, na którą wylewam lakier, kiedyś nawet wsadziłam rękaw od szlafroka. No cóż, faktycznie dzięki temu gadżetowi nie powinnam się już pobrudzić :D Dostępny tutaj, klik!

Jak wam się podoba moje sweterkowe zdobienie? 







sobota, 3 grudnia 2016

Tribal. Projekt u Elizy III.

Witajcie ;)
Przyznam szczerze, że nie wiem czy dobrze wykonałam to zadanie. Nawet, pomimo gotowego już pomysłu, wklepałam hasło 'tribal nails' w wujka google, ale okazało się, że moje wyobrażenie pasuje do wyszukanych wyników, więc przeszłam do działania.

Dziś przed wami kolejna odsłona hybryd na moich paznokciach. Nosiło mi się je bardzo dobrze, ale z ogromną ulgą je dziś zdjęłam. Chociaż cieszę się bardzo, że miałam piękne paznokcie przez cały tydzień, bo byłam chora i nie miałabym siły na 'ogarnięcie się'.


Z góry przepraszam was za skandaliczną jakość zdjęć. Niestety ostatnio pogoda nie zachęcała do niczego, a poza tym miałam gorączkę i dreszcze, więc ręce ostro się trzęsły. Nie mogłam jednak spasować, skoro zdobienie było gotowe. Poza tym wtedy manicure miało dopiero 4 dni, a odrost (jaki widać) potężny. Przy okazji przepraszam za skórki, ostatnio znów mam problemy z przesuszoną skórą :(


Chociaż scenerię mamy już iście zimową, to moje mani jeszcze utrzymane jest w kolorystyce wiosenno-letniej. Nic nie poradzę na to, że najbardziej lubię pastelowe lakiery i noszę je przez cały rok. Poza tym taki typ zdobienia kojarzy mi się mocno z latem, bo tego roku tribal nails lub bardziej swojskie 'azteckie paznokcie' były częstym wyborem u wielu pań. Chciałam postawić na take wesołe i kolorowe zdobienie ostatni raz przed świątecznymi, na które mam tak wiele pomysłów, że boję się, że nie zdążę ze wszystkimi. 


Do tego zdobienia użyłam wiele różnych hybryd, każdej z innej firmy. Żółtek pochodzi z Victoria VYNN i ma nazwę 067 lemon drop, jak na pastelową żółć, zachowuje się wzorowo. Nie smuży, kryje po dwóch warstwach, nie prześwituje, oraz ma dobrą konsystencję - niezbyt gęstą. Polecam wam serdecznie, bo wiem jak ciężko upolować żółć, z którą przyjemnie się pracuje ;) 
Biel to NeoNail Milk Shake, czerń - Cosmetics Zone 033 Black Cat, a róż to hybryda Bling, ale nie jestem pewna numeru.

W rzeczywistości nie było widać prześwitów tak ja na zdjęciach. No i kolory były bardziej żywe. Niestety pogoda i oświetlenie doskonale odzwierciedlało moje samopoczucie w tym tygodniu. 

Jest mi ogromnie wstyd z powodu tych zdjęć, bo zdobienie, nad którym tyle pracowałam wygląda na nich po prostu źle. Jednak jednocześnie jestem z siebie dumna, bo zebrałam na prawdę wiele komplementów wśród koleżanek. zwłaszcza wzory, które namalowałam na prawej ręce budziły zdziwienie. Różnią się od siebie, bo tak chciałam, każdy akcentowany paznokieć miał przedstawiać inny wzór. 

Mimo paskudnych zdjęć i mojego marudzenia, mam nadzieję, że moje mani choć troszkę wam się spodoba ;)




środa, 30 listopada 2016

Ostatnie jesienne zdobienie. Lakiery Golden Rose i duochromowe cyrkonie z BPS.

Witajcie :)
Ostatni dzień listopada, to świetna (a w zasadzie ostatnia) okazja, żeby zaprezentować wam moje jesienne mani z lakierami Golden Rose. Wykonałam je na konkurs u Pana Lakiera gdzieś na początku października, ale do tej pory nie pokazałam na blogu. Nie wiem jak to się mogło stać, ostatnio jestem strasznie rozkojarzona jeśli chodzi o blogowe sprawy. Na szczęście mam już nowy telefon, więc instagram ożył :)


Widziałam podobne zdobienie u Ines74 i tak bardzo mi się spodobało, że postanowiłam spróbować swoich sił ;) Na dwóch paznokciach odbiłam różnokolorowe listki klonu, szkoda tylko że wybrałam nie do końca dobrze wyżłobioną płytkę i w kilku miejscach widać niedoróbki, czego nienawidzę. 
Jako bazę użyłam moich dwóch ulubionych lakierów GR - pięknego nudziaka Color Expert nr 06 i czerwieni z drobinkami z serii Rich Color nr 48. 


Jednak same listki to było za mało, ciągle mi czegoś brakowało. Wtedy wpadłam na pomysł doklejenia tęczowych cyrkonii z Born Pretty Store, które możecie zobaczyć tutaj, klik! Ja wybrałam te w rozmiarze 1,5 cm, choć w paczuszce można też znaleźć mniejsze lub większe (spójrzcie na kciuk, wydawało mi się, że to ten sam rozmiar, ale ta umieszczona niżej, przy skórkach jest wyraźnie mniejsza).


Powyżej wszystkie lakiery Golden Rose, których użyłam do tego zdobienia. Odkąd zaczęłam używać lakierów tej firmy, są w mojej ścisłej czołówce ulubieńców. Osobiście najbardziej lubię serię Rich Color i Color Expert. Nigdy mnie nie zawiodły. Lubię je przede wszystkim za dobre krycie, niezbyt gęstą konsystencję i trwałość (choć tu zdarzają się wyjątki), przyzwoity czas wysychania i połysk. 
Poza tym marka ta ma tak bogaty wybór kolorów i różnych seriach, że na prawdę każdy znajdzie sobie coś dla siebie ;)

Obiecuję, że od 1 grudnia, na blogu będą już prawie tylko zdobienia sweterkowo-świąteczne ;) 





sobota, 26 listopada 2016

Half Moon. Projekt u Elizy III.

Witajcie :)
Niestety w tym tygodniu publikuję na ostatnią chwilę. Listopad to okres pierwszych "kolosów", więc trzeba się było ostro wziąć do nauki ;) nikt nie mówił, że studiowanie dwóch języków będzie łatwe, ale wiem że trafiłam najlepiej jak mogłam i jeśli tylko będzie taka możliwość to dobiorę sobie jeszcze jeden język :)

Z powodu chronicznego braku czasu postanowiłam zrobić sobie..pierwszą w życiu hybrydę! Przy okazji pochwalę się,  że piszę także pierwszy post z telefonu (wybaczcie błędy ;). Nowego telefonu!  <3


Postawiłam na jedną z nowości, którą dostałam w ramach współpracy z firmą Victoria Vynn - lakier nr 117 o nazwie flirty blush. Miałam ochotę na coś eleganckiego, w końcu metoda half moon kojarzy mi się właśnie z szykiem i elegancją ;)

Nie zrobiłam jednak klasycznych półksiężyców.  Probowalam kilkakrotnie i ta metoda nie wygląda u mnie korzystnie.  Postawiłam więc na stemplową koronkę i wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt,  że zostawiłam płytkę z koronkowym półksiężycem w mieszkaniu...


Wybrałam więc koronkę w półokrągłym kształcie i liczę ze zadanie zostanie uznane ;) Żeby nieco urozmaicić moje mani,  postanowiłam w dwa paznokcie wetrzeć lustrzany pyłek, który dostałam w ramach współpracy ze sklepem Prezenty z dalekich krajów.  Faktycznie coś tam się nawet odbijało,  czego zupełnie się nie spodziewałam, bo na wzornikach wyglądał bardziej na chrom. Z resztą pokazywałam wam efekt w tym poście. 


Co prawda o hybrydach Victoria Vynn będę pisała obszerniej w innym poście,  bo chcę je gruntownie przetestować,  jednak powiem wam,  że w pierwszych testach wypadły znakomicie i mogą konkurować z moją obecnie ulubioną marką.  Może nawet napiszę post z porównaniem ;)

Jak wam się podoba moje zdobienie?  A może wolicie klasyczny half moon?  

sobota, 19 listopada 2016

Współpraca z Victoria VYNN - przegląd paczki.

Witajcie :)
Jakiś czas temu dostałam maila z propozycją współpracy o jakiej nawet nie marzyłam - zgłosiła się do mnie p. Olga z firmy Victoria VYNN. Wiele czytałam o lakierach hybrydowych tej firmy i od dawna chciałam je wypróbować. Często jest tak, że jak wiele osób coś chwali, to mnie się to zupełnie nie sprawdza. Z ciekawością rozpoczęłam więc testy.


Na początku zaskoczyła mnie obfitość przesyłki. Napisałam w mailu kilka numerów lakierów, które mi się podobają. Nie spodziewałam się, że dostanę wszystkie pięć! Dodatkowo dostałam top i bazę z serii Hybrid i top no wipe, o który poprosiłam, bo jeszcze nigdy nie miałam z nim styczności i chciałam zobaczyć jak to działa ;)


W moje ręce trafiła także silikonowa mata. Jest ogromna! Jej rozmiar jest równy kartce A3, dodatkowo jest to artykuł wielofunkcyjny, można na niej robić zdjęcia, swatche, stemplowe naklejki, czy po prostu używać jej jako podkładki podczas wykonywania manicure. 


Lakiery hybrydowe, które trafiły do mnie to (po kolei od lewej): 067 lemon drop, 056 gold millionare, 002 true to life, 117 flirty blush i 113 king of red. Zaskoczyła mnie ich formuła - bardzo luźna konsystencja, zupełnie inna niż w hybrydach, których używałam wcześniej. Podobna do normalnego lakieru, jednak nie zalewa skórek, dodatkowo poziomuje się na paznokciu bez problemu, nie smuży. Na prawdę wielki plus za formułę, jestem nią zachwycona :)


Otrzymałam także specjalną bazę i top z serii Hybrid. Jest to seria 3-stopniowa (baza-kolor-top), nie trzeba matowić płytki przed nałożeniem bazy oraz piłować topu przed zawinięciem w acetonowe kompresy przy zdejmowaniu. Z chęcią przetestuję, zwłaszcza tę drugą właściwość, bo od czasu do czasu stosuję bloczek polerski, choćby żeby pozbyć się zadziorków ze skórek ;) 
Top no-wipe należy do serii Soak Off - należy go spiłować przed zdjęciem. Seria Soak Off jest 4-stopniowa (tape bond-baza-kolor-top). 
Zarówno serię Hybrid i Soak Off można stosować do tych samych lakierów (czarne buteleczki). 

Piszę o tym, bo Firma wpuściła także serię Pure Creamy Hybrid, którą można zdejmować specjalnym preparatem bez acetonu. Specjalnie do tej metody wypuszczono osobną linię hybryd (w białych buteleczkach), ale ja nie mogę jej przetestować, bo nie posiadam lampy LED. Zapraszam do odwiedzenia strony Victoria VYNN w celu uzyskania więcej informacji ;)


Dziękuję serdecznie pani Oldze i firmie Victoria VYNN za obdarzenie mnie zaufaniem :) 
Oczywiście jak zawsze zaręczam, że moje recenzje są rzetelne i współpraca nie ma na nie wpływu.




Miałyście styczność z hybrydami tej marki? Co o nich sądzicie?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...