środa, 18 lipca 2018

Marzena Kanclerska dla NCLA - Powder touch i błyszczące piegi.

Witajcie ;)
Mam mały twórczy zastój. Okazuje się, że jak się ma więcej czasu wolnego, to człowiek nagle traci wenę i choć godzinami wgapiam się w nowe płytki i lakiery, które czekają na swoją premierę, to jakoś nie wiem co i jak. Mam nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja, bo ostatnio mam wrażenie, że Owidia nie umie w paznokcie i nawet mój chłopak zaczął się martwić faktem, że od 2 tygodni moje paznokcie są nagie.


Przed tym jak ogarnęła mnie twórcza niemoc postanowiłam przetestować przepiękny lakier od NCLA. W tym nudziaku zakochałam się od pierwszego wejrzenia, bo na prawdę długo już takiego szukałam. Idealny balans beżu w kierunku różu, bez pomarańczowych tonów. Wcale nie jest łatwo znaleźć idealny odcień nude, który dobrze gra z naszym odcieniem skóry i nie robi efektu trupiej skóry.



Kolekcja NCLA Summer in the city by Marzena Kanclerska składa się z czterech lakierów w tonacji brzoskwiniowo-różowej. Oprócz dwóch jasnych kolorów - nudziaka i łososiowego w kolekcji znajdują się dwa neonowe odcienie - koral i biskupi róż. Marzena Kanclerska to jedno z najgorętszych nazwisk w polskiej branży stylizacji paznokci. Sygnowanie swoim nazwiskiem kolekcji lakierów takiej marki jak NCLA to niebotyczny sukces i jestem dumna, że naszej rodaczce się to udało ;)


To co cenię w lakierach NCLA to formuła 7-free oraz fakt że są wegańskie i nie testowane na zwierzętach. Weganką nie jestem i pewnie nigdy nie zostanę, ale nie chcę aby zwierzęta cierpiały w procesie testów, dlatego szanuję takie marki jak NCLA.



Aby urozmaicić beżowy manicure postawiłam na czarno-biało-złote piegi z Born Pretty Store. Jest to ciekawy element stylizacji, który nie wymaga totalnie żadnych uzdolnień plastycznych ani nawet wprawy czy techniki, a za to wygląda bardzo efektownie. Ja wciskałam piegi w mokry lakier bazowy, a następnie zabezpieczyłam je topem. Niestety na hybrydzie nie jest już tak łatwo, przy pokryciu topem na piegach tworzą się dziwne krople i zacieki, a top spływa na boki. Z kolei bez zabezpieczenia nie trzymają się dłużej niż dwa dni, potem odpadają i zostaje dziura. U mnie na zwykłym lakierze wytrzymały 3 dni bez uszczerbku. 

Niestety nie znalazłam na stronie identycznych, ale za to jest mnóstwo innych połączeń kolorystycznych, więc zapraszam tutaj: kolorowe,  złote holo i metaliczne. Na blogu pokazywałam wam też wersję srebrną, klik! te małe piegi wyglądały jak okrągłe lustereczka ;)



Jak wam się podoba letnia kolekcja NCLA? Ja jestem zachwycona, zwłaszcza dwoma jaśniejszymi kolorami. Nudziak Powder touch trafił do grona moich letnich ulubieńców, pasuje do wielu stylizacji. Miałam go już na paznokciach kilkukrotnie, towarzyszył mi na egzaminach, ale spisze się także w letnich stylizacjach, ja widzę go np. jako piasek w morskim zdobieniu ;) myślę, że zabiorę go na wakacje ;)





czwartek, 12 lipca 2018

Kocham wakacje! B. loves plates i Orly Neon Earth.

Witajcie ;)
W końcu po 13 egzaminach i dwóch semestrach nieustannej nauki doczekałam się. Wreszcie rozpoczęłam wakacje i aż do września zamierzam się rozkoszować urokami lata na wsi. We wrześniu rozpoczynam praktyki w szkole, do której sama chodziłam jako dziecko, nie mogę się już doczekać ;) może powstanie kilka zdobień w stylu back to school? ;)


Na ostatni egzamin postanowiłam zmalować coś szczególnego. Jakiś czas temu udało mi się wygrać zestaw miniaturowych lakierów Orly z najnowszej kolekcji Neon Earth. Te kolory są takie letnie, że nie mogłam się opanować ;)


Odkąd tylko zobaczyłam letnią kolekcję Orly, wiedziałam z jakim wzorem chętnie bym je zestawiła - firmowe serducha od B. loves plates. Tak właśnie powstały moje ogniste, wakacyjne serca <3


Uwielbiam płytkę B.00 rainbows and unicorns, wbrew pozorom bardzo często jej używam, serduszka są uniwersalne, no i kto nie chciałby nosić jednorożców na pazurkach? ;) Ta płytka to obowiązkowa pozycja dla każdej fanki płytek Ani ;)


Użyłam wszystkich 4 kolorów z zestawu. Jako tło posłużył mi brzoskwiniowy Sands of time, a serduszka wypełniłam Blazing sunset - neonowym koralem, Valley of fire - bursztynowym metalikiem oraz Desert rose, czyli kolorem, którego nie umiem nazwać, coś między cegłą, a kolorem mięska (określenie zapożyczone z instastory Ani B. for beautiful nails).


Z takim neonowo-serduszkowym supportem udało mi się zdać dodatkowy egzamin z literatury na wyższą średnią. To nie mogło się nie udać ;) 


Nigdy nie byłam fanką pomarańczu, ale seria Neon Earth podbiła moje serce. Najbardziej zachwyca mnie Desert rose, wydaje mi się, że do końca lata go zdenkuję, a to zdarza się bardzo rzadko, każda wytrawna lakieromaniaczka o tym wie ;)

Mam nadzieję, że teraz będzie mnie więcej zarówno tu jak i na instagramie ;)




środa, 6 czerwca 2018

Paznokcie wizytowe. #creativenailparty - Do sukienki.

Witajcie ;)
Sesja się jeszcze dobrze nie zaczęła, a ja mam już za sobą 3 zaliczenia i ustny egzamin.. Szkoda że przede mną jeszcze 3 razy tyle. Perspektywa wakacji jest jednak na tyle kusząca, że czekam na ostatni egzamin 29. czerwca jak na wybawienie.

Dwa tygodnie temu miałam okazję uczestniczyć w Pierwszej Komunii Świętej mojego braciszka ciotecznego. Szczerze mówiąc na komunii byłam pierwszy raz od wielu lat, ze względu, że moja rodzina jest mała i nie ma w niej zbyt dużo dzieciaków ;)
Trochę się nagłowiłam jakie paznokcie stworzyć na tę okazję. Wiedziałam, że wybiorę moją ukochaną prostą bordową sukienkę i beżowe dodatki.. i na tym się skończyło. Nie miałam kompletnie żadnej wizji.


W końcu przeglądając tysiące zdjęć na instagramie spodobał mi się motyw czarno-złotych koralików. Stwierdziłam, że rose gold to właśnie brakujący element i sięgnęłam po moją ulubioną hybrydę w tym kolorze czyli Born Pretty Store. Odsyłam was do recenzji, gdzie dokładnie go opisałam oraz pokazywałam wam dwa zdobienia ;)


No tak, zapomniałam nadmienić, że tym razem postawiłam na hybrydy. Jeśli chodzi o większe wyjścia to znam swoje możliwości i swojego pecha i wolę nic nie zostawiać przypadkowi, bo potem gdzieś stuknę i pół paznokcia się złamie albo lakier odpryśnie.Poza tym w stresowych momentach nie mogę powstrzymać się od dłubania i skubania lakieru i skórek, a dwa dni przed komunią miałam ustny egzamin ze szwedzkiego, więc zadbałam o to aby były bezpieczne ;)


Czarne elementy malowałam Paintgelem Indigo. Wygodnie mi się na nim pracuje, ale zupełnie nie umiem go poskromić gdy jest zamknięty w słoiczku, bo ciągle kipi. Trzymam słoiczek w worku strunowym, bo zalał mi już raz wszystkie inne żele i hybrydy. Marnuje się przez to bardzo dużo produktu i za każdym razem gdy chcę go użyć mam całe ręce brudne. Macie może na to jakieś sposoby?


Byłam bardzo zadowolona z tego zdobienia, eleganckie, błyszczące ale bez przesady, czyli tak jak lubię. A co wy o nim myślicie?



To ostatnie zdobienie w tej edycji #creativenailparty. Widziałam, że Paulina planuje kolejną edycję na jesień, mam nadzieję, że będę miała w miarę luźny plan i znów wezmę udział ;) Na razie jednak wracam do nauki przerywanej rozmyślaniem o wakacjach ;)


czwartek, 17 maja 2018

Wianki vintage na dwa sposoby. #creativenailparty - Kwietny wianek.


"Na głowie ma kraśny wianek,

W ręku zielony badylek,
A przed nią bieży baranek,
A nad nią leci motylek."


Kto przeczytał to na melodię piosenki zespołu KULT? A to niespodzianka, cytat pochodzi z II części "Dziadów" Adama Mickiewicza ;) Wszyscy zawsze narzekają na tę lekturę, a mnie ta konkretna część zauroczyła i chętnie się do niej odwoływałam w różnych pracach, które pisałam przed maturą ;)



Dziewczyny nawet nie wiecie jak tęskniłam za freehandem.. Gdy tylko miałam troszkę więcej wolnego postanowiłam sięgnąć po pędzle.. no i nie mogłam się zdecydować jak ten mój wianek powinien wyglądać! Więc stworzyłam dwie koncepcje wianka, na prawej i na lewej ręce ;) Kolory są te same, tylko układ kwiatów się różni ;)


Na lewej ręce różane wianuszki w wersji tradycyjnej - czyli girlanda wokół halfmoonowego negativ space'a. Niestety nie przewidziałam, że jak pociągnę całość matowym topem, to mój nagi paznokieć będzie miał dziwny szarawy kolor.. No i przez to tak średnio mi się ten negativ podobał.


Głównym bohaterem obydwu zdobień jest pastelowy róż z Essence z serii Colour Boost. Producent obiecuje jednowarstwowe krycie, faktycznie jest dobre, ale ja musiałam nałożyć dwie, a gdzieniegdzie trzy, bo lakier jest tak gęsty, że się nie poziomuje i powstały mi górki, dołki i bruzdy. Myślę, że to przez dużą ilość pigmentu, bo mam jeszcze kobalt i bordo i mają zupełnie inną formułę.
Dodałam jeszcze białe kropeczki, żeby nadać całemu zdobieniu taki vintage'owy charakter ;)


Przed państwem dawno niewidziana prawa ręka, a powinnam raczej powiedzieć "and what's on my other hand?" jak Cristine z kanału Simply Nailogical. O dziwo jestem bardziej zadowolona z kwiatuszków malowanych lewą ręką niż prawą. Mniej przypomina to wianek, ale mimo wszystko jestem zadowolona z tego zdobienia.


Specjalnie zrobiłam zbliżenie. Najbardziej w kwiatowych zdobieniach lubię to, że nie muszą być idealne, symetryczne, z cieniutkimi liniami - nie ma idealnych kwiatów, dlatego wolę malować takie zdobienia niż geometryczne ;)


Zapraszam was na podsumowanie poprzedniego, niebiańskiego tygodnia do Cienistość.pl Ile uczestniczek tyle inspiracji. Przed nami jeszcze jeden tydzień, czyli paznokcie do sukienki i już głowię się, do której sukienki zrobić paznokcie. Gdyby nie ograniczenie czasowe, na jednym zdobieniu by się nie skończyło ;)


Która wersja wam się bardziej podoba, girlandy, czy duże różyczki? ;)




wtorek, 15 maja 2018

Hybrydy Isabellenails. Kilka słów o marce, swatche i moja opinia.

Witajcie :)
Te, które śledzą mnie na instagramie już dawno widziały, że nawiązałam nową współpracę z marką Isabellenails. Jest to jedna z największych hurtowni kosmetycznych w Polsce, któa swoją ofertę kieruje zarówno do klientów profesjonalnych, jak i amatorów działających w domowym zaciszu. W szerokim asortymencie sklepu znajdziecie nie tylko produkty do stylizacji paznokci, ale także kosmetyki do pielęgnacji ciała.


Jakie te białe buteleczki są urocze! Dostałam do przetestowania dwa kolory, które sama wybrałam: pastelowy błękit i nudziak, bazę i top oraz dwa pyłki. Dodatkowo dostałam jeszcze dwie malutkie buteleczki z cleanerem i acetonem. Dzięki takiemu zestawowi mogłam kompleksowo przetestować produkty marki i wyrobić sobie opinię na jej temat.

Opiszę wam cztery najważniejsze aspekty, czyli konsystencję, pędzelek, krycie i trwałość.


Konsystencja
Ogólnie zadziwiła mnie konsystencja wszystkich lakierów. Zarówno baza i top, jak i kolory są bardzo rzadkie. Wszystkie hybrydy jakich używałam były raczej gęste lub bardzo gęste. Jeśli o mnie chodzi, nie jest to wada, a wręcz zaleta. Maluje się nimi prawie jak zwykłymi lakierami.

Najbardziej gęsta ze wszystkich produktów jest baza jednak i tak ciężko będzie nią zbudować krzywą c. Polecam robić to cienkimi warstwami aby nie zalać skórek. Dla mnie luźna konsystencja nie jest wadą, wręcz przeciwnie, bo bardzo dobrze się poziomuje. 

Jeśli chodzi o top, to jestem raczej zadowolona, chociaż jak dla mnie mógłby mocniej błyszczeć. Zabezpiecza lakier, nie wyciera się, nie kurczy się w lampie. Nakładany cienką warstwą na pewno nie spłynie na skórki


Pędzelek
Zobaczcie te króciutkie pędzelki! Jako właścicielka raczej krótkich i bardzo wąskich paznokci denerwują mnie wszechobecne wielkie i grube miotły. Może dla właścicielek bardzo długich i szerokich paznokci te pędzelki nie będą odpowiednie, ale ja jestem zachwycona. Nie umazałam sobie skórek i nałożyłam warstwy odpowiedniej długości.

Krycie
No tutaj mogłoby być lepiej. Specjalnie wybrałam pastelowe kolory, bo one są dobrym wyznacznikiem, zwykle słabo kryją. W tym przypadku obydwa kolory potrzebują 3 warstw, czyli tak jak zwykle pastele. Ciekawa jestem jak spisują się ciemne kolory tej marki.

Trwałość
Oczywiście to indywidualna kwestia, ale testowałam na sobie i na siostrze dla porównania. Ja swoje zmieniłam po dziesięciu dniach, bo nie cierpię odrostu, siostra po dwóch tygodniach. Wszystko elegancko się trzymało ;)

  

Pierwszym kolorem, który wybrałam jest pastelowy błękit 616 pastel blue lagoon. Przypomina mi trochę klasycznego semilike. Ten odcień błękitu będzie pasował każdej z nas. Zachwycił mnie i mam mnóstwo pomysłów na wiosenne zdobienia z jego udziałem. 





Drugi kolor to nudziak 363 pastel beige. Na stronie wydawał mi się mniej pomarańczowy. Chociaż to śliczny kolor, to nie czuję się w nim najlepiej, bo jakoś gryzie się z moją karnacją. Ale siostrze się dobrze nosił.



Dziękuję marce Isabellenails za udostępnienie mi produktów do testów. Fakt że dostałam je w ramach współpracy nie wpłynął na moją opinię, jest ona jak zawsze rzetelna.

Uwielbiam testować hybrydy. W dzisiejszych czasach to ogromne ułatwienie dla wielu pań i sama z niego korzystam przed większymi wyjściami czy imprezami. Hybrydy są niezawodne, ryzyko że coś nam się zedrze, odpadnie czy pęknie jest raczej znikome ;) Do tego jest tak wiele metod zdobienia, a ciągle powstają nowe techniki... ;)
Używacie hybryd, czy stawiacie na klasykę?


czwartek, 10 maja 2018

Miedziane ważki. #creativenailparty - Na niebie.

Witajcie ;)
Przyznam szczerze, że miałam problem z drugim tematem projektu. "Na niebie" przyprawiło mnie prawie o ból głowy, bo miałam tak wiele pomysłów, a bardzo niewiele czasu.. W końcu postawiłam na najszybszą z możliwych opcji, czyli po prostu stemple. Miały być piórka...ale stwierdziłam, że mam gdzieś płytkę w motyle i dawno jej nie używałam, a gdy ją znalazłam, zobaczyłam te urocze ważki no i nie mogłam ich nie wykorzystać ;)


Znowu niebieski lakier i żółte kwiaty w tle.. tak mi się spodobało to połączenie, że póki mam w ogrodzie coś żółtego, będę to wykorzystywała :D Dawno już nie nosiłam niebieskich paznokci, więc teraz jak mnie wzięło, to stworzyłam 3 mani z rzędu w tym kolorze. Chociaż tyle, że w różnych odcieniach.


Tym razem bazą do zdobienia był lakier Orly Midnight show. Chyba pierwszy raz pokazuję go na blogu, bo wcześniej kolor zawsze wychodził przekłamany. To piękny, głęboki granat. Mogłam dodać trzecią warstwę, bo gdzieniegdzie widać prześwity, to przez żelkową konsystencję, szybko zastyga i przy kolejnych ruchach pędzla można naruszyć i ściągnąć wcześniej nałożoną warstwę.


W zasadzie to to zdobienie mogłoby śmiało wystąpić w ostatnim tygodniu, czyli "Do sukienki". Tego samego dnia dostałam od mamy sukienkę w ważki. Co prawda wzór nie jest taki sam no i kolory inne, ale i tak mi się podobały razem ;) Jednak na ostatni tydzień mam już inne pomysły i znowu nie mogę się zdecydować na jeden!


Miedziany lakier, którym stemplowałam to P2 Technochrome 030 bronze cut. Uwielbiam metaliczne lakiery P2, bo bardzo dobrze sprawdzają się do stempli. Mam już 4 - miedziany, złoty, różowy i srebrny. Najlepiej sprawdzają się na ciemnych bazach, na jasnych też dają radę, ale ja po prostu lubię gdy ich barwa jest podbita ciemnym kolorem. Szkoda tylko że ich buteleczki są tak niewdzięczne w fotografowaniu.



Zapraszam was na bloga Cienistość.pl na podsumowanie pierwszego tygodnia. Dziewczyny stworzyły mnóstwo fantastycznych żółtych zdobień ;) Kto by pomyślał, że można stworzyć tyle różnorodnych zdobień właśnie z tym kolorem!

Jak wam się podobają moje ważki? Myślicie że zaliczyłam zadanie? ;)






środa, 2 maja 2018

Mlecze tudzież chryzantemy. #creativenailparty - Żółty.

Witajcie kochane ;)
Uwielbiam kreatywne wyzwania i chętnie biorę w nich udział. Często spóźniam się z terminami, ale nie zrażam się tym, po prostu lubię robić manicure 'na zamówienie', na określony temat. Zwłaszcza gdy tematy pozostawiają takie duże pole manewru jeśli chodzi o zdobienia.


Wiem wiem, niby temat "żółty", a u mnie tego żółtego mało.. Ale chociaż lubię ten kolor, to na paznokciach wolę go w formie akcentu. Dlatego moja interpretacja tematu ogranicza się do żółtego kwiatu i cyrkonii ;) Temat tygodnia idealnie się zgrał z czasem kiedy kwitną pierwsze wiosenne kwiaty w moim ogródku, czyli forsycje. Szkoda że tak krótko cieszą oko... Za to idealnie wpasowały się jako tło do "żółtego" zdobienia ;)

No właśnie... jaki kwiat widzicie? Mnie przypomina mlecz, innym chryzantemę, a jedna koleżanka myślała, że to banany :D


Bardzo lubię połączenie żółtego z niebieskim. Do tego zdobienia wybrałam lakier Sophin 365 Deep Water z kolekcji Blue Lagoon. Piękny kobalt, jeden z wielu w mojej kolekcji, bo uwielbiam ten kolor ;) Żółte kwiaty pomalowałam tintem z P2. Ostatnio coraz częściej po nie sięgam, bo są wygodną alternatywą dla reverse stamping ;)


Od dawna jestem fanką łączenia wzorów geometrycznych z kwiatowymi, więc gdy tylko zobaczyłam płytkę BP-X36 na stronie Born Pretty Store, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Szkoda że są tam tylko 3 takie wzory, ale jest to ostatnio popularny motyw i już lecą do mnie kolejne płytki z wzorami w tym stylu <3


Zapraszam was do śledzenia (lub wzięcia udziału jeśli jeszcze się zastanawiacie!) w projekcie Pauliny. Tematy są świetne, mnie zauroczył kwietny wianek i do sukienki, teraz mam tylko dylemat którą sukienkę wybrać! :D Wszystkie informacje, a także inspiracje znajdziecie na blogu Cienistość.pl






poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Orly Breathable - Almond Milk.

Witajcie ;)
Rzadko pokazuję swatche, raczej od razu wrzucam zdobienia, ale ten lakier jest tak wyjątkowy, że zauroczył mnie solo. Czasem każdy potrzebuje odpoczynku od kolorowych i wzorzystych paznokci i lakiery Orly Breathable są wtedy idealne. Dlaczego?


System Breathable to połączenie kolorowego lakieru z odżywką. Skład jest oparty na olejku arganowym, prowitaminie B5 i witaminie C, co sprawie że lakier ma za zadanie odżywić nasze paznokcie, nawilżyć i wzmocnić je oraz stymulować ich wzrost. Formuła all-in-one zawiera składniki odpowiedzialne za przyczepność i połysk, nie musimy już sięgać po odżywkę i top. Dodatkowo w przeciwieństwie do składu zwykłej serii Orly (12free), seria Breathable jest 13free, co znaczy że nie zawiera 13 najbardziej szkodliwych składników. No i jak wszystkie produkty Orly lakiery te są wegańskie i (co dla mnie najważniejsze) nie są testowane na zwierzętach.


Powiem wam, że na początku trochę się obawiałam, no bo jak to tak nakładać sam kolor bez bazy. Zawsze stosuję odżywkę pod spód, bo moje pazurki szybko się przebarwiają i są dość kruche, a w ten sposób mogę je trochę wzmocnić. Ku mojemu zdziwieniu nic się nie stało. Posiadam jeszcze kolor czerwony i również nic mi się nie przebarwiło. 
Jeśli chodzi o top, to również możecie spokojnie z niego zrezygnować, lakiery tak szybko schną, że nie ma obawy o żadne "pościelowe wzorki" ;) Na zdjęciach możecie właśnie zobaczyć 2 warstwy lakieru bez bazy i topu.
Konsystencja również mnie zaskoczyła. Jest lekko żelowa, luźna, ale nie spływa na skórki. Dzięki szerokiemu pędzelkowi można pokryć paznokcie jednym ruchem, ja niestety muszę się nagimnastykować żeby nie pomalować pół paznokcia, nie lubię szerokich miotełek, ale dla wielu to ułatwienie ;)


Kolor, który wybrałam to Almond Milk. Nie lubię czystej bieli na paznokciach, dlatego wybieram takie przybrudzone odcienie i czuję się w nich świetnie, bo solo wyglądają elegancko i schludnie, a także świetnie spisują się jako tło pod wzorki. Odcień Almond Milk faktycznie przypomina mleko roślinne, to taka biel złamana szarością z kroplą żółtego. Oprócz nudziaków w kolekcji znajdziecie także piękne czerwienie (jak mój Love my nails) oraz pastele i wiele innych odcieni w dwóch pojemnościach - 18 i 5ml.

Znacie serię Breathable? Używałyście? ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...