sobota, 18 listopada 2017

Orly Androgynie.

Witajcie :)
Ostatnio pisałam, że od czasu do czasu będę wam pokazywała lakiery solo, bez zdobień. Mam w swojej kolekcji kilka wyjątkowych egzemplarzy, które na prawdę na to zasługują. Jednym z nich jest właśnie Orly Androgynie.


Na ten lakier polowałam bardzo długo, ale nawet jak już znalazłam, to nie opłacało mi się robić zakupów tylko dla jednego lakieru i rozsądek zawsze zwyciężał. Udało mi się go wyhaczyć w koszyku przecenowym na targach w Warszawie. Cieszyłam się jak dziecko na gwiazdkę <3 w sferze moich marzeń jest jeszcze Peceful opposition, choć on jest już raczej totalnie niemożliwy do zdobycia.


Jeśli chodzi o kolor, to nie da się go opisać jednym słowem. Półtransparentna czerń, przez dużą ilość złotego pyłku wpada w brąz, do tego dochodzą duże heksy w kolorze kobaltowym, błękitnym, miedzianym i złotym. Niestety lakier schnie dość długo, top przyspieszający wysychanie jest niezbędny, dodatkowo wygładzi powierzchnię, bo drobinki mogą gdzieniegdzie wystawać i haczyć. Oczywiście zmywanie nie należało do najprzyjemniejszych, bo zapomniałam dać pod spód bazę peel off.

Nie wszystkim ten efekt się spodoba, widziałam gdzieś określenie 'kolor błota i śmieci w środku', ale mnie urzekł i nie mogłam się doczekać aż wyląduje na moich pazurkach ;) Świetnie sprawdzi się jako uzupełnienie stylizacji, zwłaszcza w nadchodzącym okresie świąteczno-karnawałowym ;)


Mam świadomość, że to trochę bez sensu, pokazywać wam lakiery, które są już praktycznie nie do dostania, ale uważam, że niektóre są tak wyjątkowe, że możemy popodziwiać je razem. Ogólnie zauważyłam, że marka Orly praktycznie w każdej kolekcji wypuszcza taką perełkę i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się reedycji niedostępnych już Androgynie czy Peaceful Opposition ;)




środa, 15 listopada 2017

Sweterki. Projekt paznokciowy u Asiulcowej.

Witajcie ;)
Dziś z poślizgiem, bo byłoby zbyt pięknie, jakbym każdy tydzień projektu wykonała na czas, niestety punktualność nie jest moją mocną stroną :D
Czy też tak macie, że jesienią gdy nadchodzą chłody, deszcz i mróz, nie możecie się zmotywować do pracy? Nauki nie ubywa, a ja wciąż nie mogę się ogarnąć i zebrać, czasem nawet nosząc paznokcie nie mam czasu zrobić im zdjęć :(


Miały być sweterki... ale wyszły w sumie bardziej kocyki, albo spódnica w kratę. Nawet dodanie guziczków nie zmieniło charakteru zdobienia :D 

Jako tło wybrałam pięknego szaraczka od Sophin. Ma numer i niezwykle ciekawą teksturę. Ma w sobie ciemniejsze drobinki, które przypominają kłaczki, jednak lakier jest zupełnie gładki. Dzięki temu wygląda właśnie jak taki mięciutki, puchaty sweterek ;)


Pisałam wam ostatnio, że moje pazury są w opłakanym stanie... No cóż, po paskudnym złamaniu dwóch pazurów w pionie, postanowiłam, że utwardzę je hardi z proszkiem akrylowym a połamane przedłużę aż zrosną. Pionowe złamania są najgorsze, bo za każdym odrośniętym milimetrem złamanie się pogłębia i na kciuku sięgało mi już połowy paznokcia :( 

Stąd właśnie grubość i wybrzuszenia na niektórych paznokciach, poza tym robiłam zdjęcia już z odrostem. Na szczęście jeszcze tylko 1/3 paznokcia musi mi odrosnąć, więc do świąt będę miała już piękne i zdrowe pazurki ;) 


Jako guziczki wykorzystałam zapomniane pastelowe ćwieki z Born Pretty Store. Nie mam pojęcia jak długo je mam, ale odleżały już swoje w szufladzie, jestem prawie pewna, że nie ujrzały światła dziennego na blogu. 
Przeszukałam cały sklep i nie mogę znaleźć tych konkretnych, ale widziałam podobne tu i tu. W pierwszym przypadku macie do wyboru 4 karuzelki, w każdej są trzy kolory ćwieków w różnych kształtach i rozmiarach, z kolei w drugim linku znajdziecie okrągłe ćwieki w neonowych i pastelowych kolorach. Jak zwykle mam dla was kod na 10% zniżki ;)


Ja posiadam wersję tylko z pastelowymi kolorami, ćwieki są zarówno okrągłe jak i kwadratowe, w rozmiarze 2mm. Zawsze staram się wybierać ten rozmiar, bo inne są za duże i dziwnie wyglądają na moich małych pazurkach ;) Jestem pozytywnie zaskoczona, bo nosiłam je tydzień i kolor się nie wytarł ani nic nie odpadło. 


Kratka pochodzi z płytki QA96, bardzo ją lubię, w sumie to jedyna kraciasta płytka w mojej kolekcji. Stemplowałam miętką z Colour Alike/B. loves plates.

Mam nadzieję, że przymkniecie oko na moje kocyko-sweterki. Ogólnie to nosiło mi się je bardzo dobrze, gdyby nie te grube, toporne paznokcie do których nie jestem przyzwyczajona, to byłoby bardzo dobrze.


czwartek, 26 października 2017

Herbaciane róże. Sophin i B. loves plates.

Witajcie ;)
Lubicie gradienty? Ja uwielbiam. Kiedyś bardzo często robiłam zdobienia oparte na cieniowaniu, a ostatnio jakoś zaniedbałam tę metodę. Nic straconego, dziś pokażę wam jakie zdobienie nosiłam pod koniec wakacji, kiedy jeszcze 'miałam' paznokcie.


Dlaczego 'miałam'? No cóż, obecnie praktycznie nie mam paznokci, są obcięte na zero a nawet mniej, bo paznokieć na kciuku tak paskudnie mi się złamał, że pękł przez środek aż do połowy płytki. Muszę podratować go hybrydą żeby się zrósł, bo zahaczam o wszystko i boję się, że w końcu go zerwę.


Wracając do zdobienia, zdecydowałam się na połączenie czterech lakierów Sophin, ponieważ odcienie idealnie przechodzą od nudziaka do pomarańczu. Numery to (od najjaśniejszego: 87, 343, 344 i 335). Ogólnie bardzo lubię lakiery Sophin i wciąż często po nie sięgam, mimo skandalicznej polityki polskiego dystrybutora wobec mnie i innych blogerek. 


Żeby nie było nudno, dodałam białe różyczki z płytki B.02 od B. loves plates i opalizujące cyrkonie, a na koniec pociągnęłam wszystko matowym topem GR. Całość bardzo mi się podobała choć ogólnie raczej nie przepadam za pomarańczem na paznokciach. Jednak to właśnie pomarańcz najbardziej kojarzy mi się z jesienią.






poniedziałek, 23 października 2017

Granat i oszronione liście. Projekt paznokciowy u Asiulcowej.

Witajcie ;)
Robi się coraz zimniej. Uwielbiam jesień za jej barwy i nastrój, ale gdy pojawiają się pierwsze przymrozki, pozostaje tylko kocyk, kubek kakao, termofor i książka. I w ten sposób będę zimowała do wiosny.


Uwielbiam granatowe paznokcie i posiadam wiele odcieni tego koloru, od kobaltu, do prawie czarnego, kremy, glittery, shimmery.. Na drugi tydzień projektu wybrałam jeden z ciekawszych odcieni granatu w mojej kolekcji. 


Golden Rose Rich Color nr 126 to ciemny, szaro-grafitowo-granatowy krem, w każdym świetle wygląda inaczej. Ma bardzo dobre krycie, bo wystarczą cienkie dwie warstwy. Nie smuży ani nie zostawia prześwitów. Jest średniogęsty, nie spływa na skórki. Czas schnięcia może nie jest błyskawiczny, ale wspomagam się topem, więc nie jest to dla mnie żaden problem.


Wzorek, który wybrałam, pochodzi z płytki B.04 leaves of happiness. Może na pierwszy rzut oka nie wygląda na listki, ale mnie kojarzy się z oszronionymi brzegami liści leżących na chodniku, gdy wczesnym rankiem biegnę na zajęcia ;) Poza tym często zestawiam granat ze złotem lub srebrem, to takie eleganckie połączenie.

Lubicie granatowe paznokcie? Ja bardzo <3

środa, 18 października 2017

Klasa sama w sobie. Rimmel The Gel.

Witajcie ;)
Dziś wyjątkowo nie mam dla was zdobienia. Czasem mam ochotę na jeden lakier i od czasu do czasu będę wam pokazywać jakiś kolor solo, co wy na to?


Czerwone paznokcie to klasa sama w sobie. Czy jest bardziej kobiecy kolor lakieru do paznokci? 
Osobiście uwielbiam czerwień i często otaczam się tym kolorem, także na paznokciach. Myślę, że gdybym nie uwielbiała zdobienia paznokci i nie sprawiałoby mi to tyle frajdy, to nosiłabym po prostu czerwone pazurki.


Ostatnio moim ulubionym czerwonym lakierem jest Rimmel Super Gel o numerze 042 Rock n roll. Lubię jego żelową formułę, bo dobrze kryje, szybko schnie, pięknie lśni i długo się utrzymuje. Nosiłam go ponad tydzień i jednym mankamentem były wytarte końcówki. 


Nosicie czerwone paznokcie? Chcecie od czasu do czasu zobaczyć także coś klasycznego, bez zdobienia, stempli czy innych ozdób? Mam wiele wyjątkowych lakierów, które świetnie wyglądają solo i z chęcią wam je pokażę ;)



sobota, 14 października 2017

Halloweenowa mgła. Projekt paznokciowy u Asiulcowej.

Witajcie ;)
Mgła... myślałam i myślałam nad tym tematem, aż w końcu stwierdziłam, że mgła bardzo kojarzy mi się z klimatem Halloween. Osobiście nie obchodzę tego święta, tylko raz w ramach nastoletniego buntu i chęci zrobienia "na złość" rodzicom przebrałam się za wampira (to były czasy "Zmierzchu" :D), ale finalnie i tak nie wyszłam aby zbierać cukierki, bo ekipa nam się posypała :D


Gdyby nie to, że top zepsuł mi całość, to byłabym całkiem zadowolona z tego mani. Jako bazę użyłam lakier Gogo od Orly. Jego barwa przypomina mi mgłę, bo w sumie to nie potrafię określić tego koloru, brudna szaro-kremowa biel z zatopionymi szarymi drobinami. Jest półtransparentny, więc w sumie nada się nawet do frencha lub zdobień negativ space, jeśli ktoś nie lubi pokazywać gołej płytki tak jak ja.


Wzory pochodzą z płytki BPL-031, którą możecie kupić tutaj, klik! Ja wykorzystałam gałęzie drzewa, grobowce i nietoperze. Szkoda, że niektóre wzory są tak wielkie i na pewno nie zmieszczą się na moim paznokciu, nawet tym od kciuka :D Na płytce znajdziecie również pajęcze sieci, nawiedzone domy, czarownicę, dynie, a nawet wisielca.


Gdzie tu mgła? No niestety na zdjęciach mało to widać. Na dwóch warstwach Orly odbiłam gałęzie szarym lakierem B. loves plates/CA B. a mysterious fog (już w nazwie mgła!), a potem pomalowałam go znowu warstwą Orly. Dopiero na tak przygotowane tło dodałam grobowce i nietoperze i całość zmatowiłam topem Golden Rose. 

Niestety szare gałęzie słabo widać, mogłam odbić je jakąś słabo kryjącą czernią, bo po pomalowaniu warstwą mlecznego lakieru faktycznie wyglądałyby na zamglone, no ale trudno ;)

Zapraszam do zaglądania do sklepu Born Pretty. Dodatkowo obecnie trwają urodziny sklepu i można wziąć udział w różnych konkursach, seckillach i promocjach, mnóstwo płytek, ozdób i lakierów w super cenach!



Dziękuję Asiulcowej za kolejny projekt, cieszę się, że tym razem mamy aż dwa tygodnie na każde zdobienie, dzięki temu nawet spóźnialska Owidia zdąży w terminie (choć może lepiej nie zapeszać :D). Dobór tematów również bardzo mi się podoba, no nie mogłam nie wziąć udziału :D 


sobota, 30 września 2017

Zielony kameleon. Born Pretty Store Chameleon Nail Polish

Witajcie ;)
Dziś mam dla was swatch dwóch najpiękniejszych lakierów, jakie miałam przyjemność nosić na paznokciach w ostatnim czasie ;) Szczerze mówiąc nigdy nie przepadałam za duochrome, ale postanowiłam spróbować i przy okazji nowej paczki współpracowej od BPS wybrałam sobie te dwa ślicznotki. No i zakochałam się ..


Obydwa możecie kupić tutaj, klik! Obecnie trwa promocja i każdy z nich kosztuje 4.99$. Niestety lakiery o tym efekcie są dość drogie.  W Polsce ciężko dorwać coś takiego, bo niewiele firm posiada takie oryginalne lakiery, stacjonarnie to nawet nie ma co liczyć. 

Bardzo podoba mi się koncepcja, że "gładki" lakier ma ten sam odcień, co jego flakesowy bliźniak. Dzięki temu możemy nosić je razem, tak jak ja, lub jeden na drugim, lub w zdobieniach, lub osobno... macie mnóstwo możliwości.


"Gładki" braciszek ma numer M001 i śliczną nazwę Princess Aurora. Osobiście nakładałam go na czarną bazę, bo sam w sobie nie ma zbyt dobrego krycia. Na czerni od biedy wystarczyłaby jedna warstwa, choć lepiej dać dwie cieniutkie aby uniknąć prześwitów. Po zabezpieczeniu topem lakier schnie szybko i nie wyciera się na końcach ;) 


Flejksowy odpowiednik Aurory ma numer M002 i nazwę Indian Peacock, też ładnie. Jestem nim totalnie zachwycona! Mam już mnóstwo pomysłów na użycie go w zdobieniach ;) To co widzicie na paznokciach to tylko jedna warstwa i to w miarę cienka, choć było ciężko bo lakier jest bardzo gęsty. Drobinek nabiera się tak dużo że po dwóch warstwach spokojnie pokryje całą płytkę, choć ja wolę raczej efekt topu ;) Schnie niestety trochę wolniej niż Aurora, nawet po nałożeniu topu, pewnie przez gęstą formułę.


Ogólnie, to jestem zauroczona efektem jaki uzyskałam na paznokciach. Ten mani nosiłam nad morzem i siedząc na plaży godzinami wpatrywałam się jak kolory zmieniają się w promieniach słońca. Coś pięknego! 
Jak zawsze zapraszam was do robienia zakupów w Born Pretty Store. Możecie tam znaleźć nie tylko stemple i ozdoby, które najczęściej wam pokazuję, ale także takie perełki. Mam dla was kod zniżkowy, a dodatkowo niedługo urodziny sklepu, więc na pewno będą przewidziane zniżki i inne atrakcje ;)



Fakt, że dostałam te produkty w ramach współpracy nie wpływa na moją opinię.

niedziela, 24 września 2017

Pink fluffy unicorns dancing on rainbow. B. loves plates i Mollon PRO.

Witajcie ;)
Na osłodę jesiennej pluchy, mam dla was turbosłodkie tęczowe zdobienie! No bo cóż może być słodszego od jednorożca na tęczy?
Na marginesie, zauważyłyście jakąś zmianę na blogu? Taak, w końcu powiększyłam czcionkę :D 


Bohaterem, a w zasadzie bohaterami dzisiejszego postu są jednorożce z płytki B.00 rainbows and unicorns od B. loves plates. Pokochałam tę płytkę od pierwszego wejrzenia. Jednorożce, tęcza, serduszka z logo B... idealna płytka dla każdej fanki firmy stworzonej przez Anię. 


Naklejki wypełniłam pastelowymi lakierami, bo zawsze marzyłam o białym jednorożcu z różową grzywą, a jak się nie ma co się lubi... to sobie chociaż wymaluję, a co :D Co prawda nie do końca zgadza się to z tytułem posta, no ale różowa grzywa wystarczy ;)
Niestety top trochę rozmazał mi naklejki, ale mam nadzieję, że nie przeszkodzi wam to w odbiorze ;)


Jako tło użyłam przepięknego srebrnego holosia nr 251. W słońcu tworzy przepiękną tęczę, więc nadał się idealnie jako tło. Pokazywałam go już w tym poście razem z całą holograficzną kolekcją. Bardzo lubię efekt, który można uzyskać dzięki nim, ale gęsta jak budyń konsystencja niestety utrudnia manewrowanie przy skórkach.

Całość tak bardzo mi się podobała, że patrząc na paznokcie aż nuciłam sobie pod nosem...


Nie mogłam się powstrzymać, ach te jednorożce :D







piątek, 22 września 2017

Palmowe liście. Pastelowe lakiery do stempli z Born Pretty Store.

Witajcie :)
Tego deszczowego poranka pokażę wam jedno z ostatnich zdobień w letnim klimacie. Niestety jesień przyszła już na dobre i choć od czasu do czasu pojawiają się promienie słońca, to lato już nie wróci, szkoda. Mnie pozostaje tylko rozkoszować się ostatnimi dniami wakacji, ot żywot studenta ;)


Bardzo się cieszyłam gdy otrzymałam paczuchę z BPS z tymi oto lakierami w środku. Nigdzie nie widziałam takich odcieni przeznaczonych do stemplowania i kusiło mnie aby zamówić całą kolekcję, którą możecie obejrzeć tutaj, klik! Oprócz limonki i mięty kusił mnie jeszcze koral i karmelowy brąz. 


Niestety, jak widać na zdjęciach jakość nie powala. Odbijałam na bieli, więc kolory powinny być bardziej nasycone, a efekt jest transparentny. W zasadzie, to można powiedzieć, że drogeryjne lakiery spisałyby się lepiej, choćby Golden Rose, albo seria Colour Boost z Essence, o których pisałam tutaj i tutaj


Choć jakość jest taka sobie, to kolory kuszą, bo są dość oryginalne. O ile miętę na upartego można znaleźć wśród lakierów do stempli, tak żółtozielonej limonki jeszcze nie widziałam, ani wśród lakierów do stempli, ani drogeryjnych w ogóle.


Szkoda, że lakiery nie są aż tak mocno napigmentowane jak oczekiwałam, jednak na pewno wykorzystam je w jakiś zdobieniach, bo kolory są śliczne ;) Listki pochodzą z płytki BP-L076, którą możecie obejrzeć tutaj, klik! Oprócz liści palmowych znajdziecie tam również monstery i flamingi, czyli wzory najpopularniejsze tego lata.
Zapraszam was do skorzystania z mojego kodu zniżkowego, dzięki niemu otrzymacie 10% zniżki ;)







wtorek, 12 września 2017

Geometrycznie na holo gradiencie - Wakacyjny Paznokciowy Projekt.

Holo, it's me Cri..Owidia again!
To już ostatni post w tym projekcie. Mimo przeszkód i opóźnień dotarłam do końca ;) Mam nadzieję, że następnym razem będę bardziej punktualna, bo uwielbiam brać udział w takich zabawach ;) Dziękuję Malinowej, a w zasadzie teraz już Asiulcowej za zorganizowanie projektu :)


Zdobienie to nosiłam już jakiś czas temu, kiedy jeszcze świeciło słonko. Ostatnio pogoda jest tak okropna, że tylko rozchorować się można (ja, sterta chusteczek i gorąca herbata pozdrawiamy spod koca).


Gradient w kolorach zieleni wykonałam za pomocą dwóch lakierów Colour Alike - Do jasnej choinki i To był maj. Ładnie razem grają, a drobinki holo przepięknie mieniły się w słoneczku ;)
Nieregularna jodełka pochodzi z płytki B.01 geometry is perfect od B. loves plates. Cieszę się, że wybrałam ten właśnie wzór, bo nie zakrył tego uroczego gradientu, a wręcz podkreślił jego urok ;) Stemplowałam moją ulubioną czernią z Born Pretty Store.


Zdobienie bardzo dobrze mi się nosiło. Uwielbiam holograficzne lakiery, a holo gradienty mają w sobie tyle uroku, że często decyduję się na właśnie taką bazę pod zdobienia ;) Po do jasnej choinki na pewno będę jeszcze sięgała w nadchodzącym okresie jesienno-zimowym, bo jest po prostu przepiękny! <3



sobota, 9 września 2017

Paznokcie w polowych warunkach. Golden Rose Rich Color 78 w towarzystwie stempli.

Witajcie ;)
Jakie są najbardziej ekstremalne warunki do malowania paznokci? Ja miałam kilka razy okazję tworzyć w niesprzyjających warunkach, ogólnie jako sprzyjające i nieekstremalne warunki zaliczam tylko i wyłącznie moje biurko i helmer obok ;) No ale czasem na wakacjach przyjdzie ochota na zmalowanie czegoś nowego, bo woda i piasek nie sprzyja naszym pazurkom.. Normalna osoba stawia na jeden kolor.. ale ja nie jestem normalna, jestem stemplomaniaczką!


Główne skrzypce gra przepiękny lakier Golden Rose Rich Colour 78 w kolorze zgaszonej marsali. Może nie jest wybitnie letni, ale zebrałam za niego wiele komplementów i nawet wylądował na paznokciach mojej koleżanki i cioci ;)

Technicznie sprawuje się równie dobrze, co pozostałe lakiery Golden Rose - dwie cieniutkie warstwy, idealna konsystencja, niezbyt gęsta, ale i nie za luźna, brak zalanych skórek i szybki czas wysychania. 


Do stemplowania użyłam kolejnego lakieru Essence Colour Boost, po sukcesie niebieskiego (klik!) postanowiłam zaopatrzyć się w drugą sztukę, rozmyślam jeszcze nad zakupem fioletu i koralu, bo jak na drogeryjne lakiery, to dają radę ;) Drugi lakier do stempli, którego użyłam, to niezawodny  CA/BLP B.an Iced Coffee, mój totalny ulubieniec ;)


Jasny lakier to Sophin 358, na początku nie bardzo za nim przepadałam, bo smużył, ale teraz chyba troszkę zgęstniał i aplikuje się jak marzenie ;) Chyba wolę takie bardzo bardzo jasne nudziaki od czystej bieli, lepiej grają z moją karnacją.

Niby nic specjalnego, ale bardzo dobrze nosiło mi się to zdobienie, do tego stopnia, że nie zmywałam go przez ponad tydzień! A jak wam się podoba? :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...