poniedziałek, 30 czerwca 2014

Elegancko - zadziorne połączenie.

Witajcie ;)
Zdjęcia tego mani robiłam już jakiś czas temu, jak jeszcze było słońce, bo podczas ostatnich trzech dni tylko deszcz i skisielizna, jak mawia moja babcia :( Szkoda, tak akurat na wakacje mogłoby w końcu wyjść słoneczko... Na osłodę pokażę wam dziś...3 lakiery. Co prawda dwa z tych lakierów już kiedyś pokazywałam, ale tak akurat mi podpasowały ;)
Na początek wersja pierwsza - wiśniowy Essence i JJ'owy maczek ;)


Lakier Colour&Go Essence o nazwie 169 a hint of love zauroczył mnie już w buteleczce. Piękna wiśniowa czerwień wzbogacona malinowymi, bordowymi i złotymi drobinkami. Niestety złoto niknie na paznokciu. Ogólnie nie jest to najlepszy lakier z jakim kiedykolwiek miałam styczność, a raczej gorszy.
Ale z lakierami Essence już tak jest, jak na loterii, raz gorszy, raz lepszy.
Ogólnie to na plus jest krycie i czas wysychania. Znaczącym minusem jest trwałość - odpada płatami już na drugi dzień od malowania :(. Szkoda, bo to taki bardzo elegancki lakier i na pewno często bym go używała...





Dlaczego 'zadziorne'? Bo Lakier Golden Rose z serii Jolly Jewels o numerze 110 to lakier wyjątkowy, inny. Nie ma drugiego takiego. Bardzo trafione jest to połączenie mlecznej bazy z dużymi malinowymi heksami i małymi czarnymi piegami ;) taki maczek, lekki, dziewczęcy, przyciąga uwagę.
O tym lakierze pisałam już przy okazji koślawych kwiatuszków, klik!
O dziwo mimo zastosowania bazy Peel Off trzymał się przyzwoicie długo. Po zastosowaniu top coatu drobinki nie haczą, wcześniej bywa różnie. Drobinek w bazie jest mnóstwo, aż ciężko się nakłada. Można na biały lakier, wtedy daję jedną warstwę, a tu akurat dałam dwie samego JJ'a ;)

Śliczny jest ten lakier, tylko szkoda mi troszkę, że tak rzadko nim maluję, bo nie mam pomysłu jak go jeszcze łączyć z czymś innym, bo tak na całą rękę to mam wrażenie, że byłoby bardzo jarmarcznie.

Jednak mimo że wiśnia odpadła na drugi dzień, szkoda było mi zmywać brokatowe paznokcie, zwłaszcza że tak ładnie się trzymały. Postanowiłam pomalować dwa opuszczone paznokcie innym lakierem i był to strzał w 10!

O 'riczu' nr 50 pisałam w tej notce. Lubię takie kolory latem, niedawno pokazywałam Essence 109 off to miami, podobny kolor, 'ricz' jest bardziej różowy. Chociaż on mnie nie zawiódł, z topem nawet końcówki trwały w stanie nienaruszonym kilka dni, aż JJ zaczął się wykruszać ;)



Lubicie takie połączenia brokatów z normalnymi lakierami, czy wolicie je jako toppery?




sobota, 28 czerwca 2014

Naklejki wodne Born Pretty Store

Witajcie ;)
Dziś pokażę wam efekty mojego pierwszego podejścia do naklejek wodnych. Metoda ta bardzo mi się spodobała, tylko same naklejki mnie rozczarowały :( Posiadam wzór D066, możecie je kupić tutaj.
Może gdybym wybrała inny wzór na początek i nie byłyby to naklejki całopaznokciowe to efekt byłby inny..
Po pierwsze - rozmiar: na kciuka zbyt wąski, na inne paznokcie o wiele za szeroki. To dziwne, bo kciuki również mam dosyć wąskie. Ogólnie mam małe dłonie i drobne paznokcie, teraz są długie żeby optycznie powiększyć dłoń. Jestem ciekawa jak wyglądały na kciuku osoby o szerokich i dużych paznokciach.. Co do długości nie mam zastrzeżeń, bo nawet przy długich paznokciach jeszcze troszkę zostało. 
Musiałam domalować na czarno miejsca przy brzegach na kciukach, bo wystawała biała baza. Wygląda to po prostu brzydko.
Po drugie - aplikacja: tu wszystko było w porządku, jak na pierwszy raz poszło mi dobrze, ale i tak zniszczyłam jedną naklejkę :( słyszałam że one są przejrzyste i trzeba dawać na bazę, bo inaczej prześwitują. Stwierdziłam, że skoro tło jest czarne to dam na czarną bazę. Niestety wzory zniknęły na czarnym kolorze. Następne naklejałam już na białą bazę, ale ona też prześwituje :/
Po trzecie - trwałość: tu jestem zawiedziona, bo beznadziejna. Już na drugi dzień miałam widocznie starte końcówki co widać na zdjęciach. 



Ogólnie rzecz biorąc troszkę się zawiodłam i już nie ciągnie mnie aż tak bardzo do naklejek wodnych. Żałuję, że nie wzięłam zamiast nich jeszcze jednej płytki do stempli, bo ze stempla i płytki jestem bardzo zadowolona ;)
Jeśli macie ochotę na zakupy w BPS to mam dla was kod zniżkowy, dzięki któremu otrzymacie 10% zniżki
Na prawdę warto. No może oprócz tych naklejek ;)





sobota, 21 czerwca 2014

Karnawał w Rio, czyli Essie i Golden Rose ;)

Ostatnio wszystko kojarzy mi się z Brazylią!
Ciekawe dlaczego ;)

Niedawno wraz z przyjaciółkami skusiłam się na wyprzedaż u Diunay. Co kupiłyśmy pokażę wam dopiero w podsumowaniu miesiąca, ale uprzedzam, dużo tego ;)
Dziś mani Olgowo-moje. Dlaczego? Bo ja skusiłam się na ślicznego JJ'a, a Olga na Essiaka, kochana dała mi wypróbować, bo moje pazurki nigdy nie widziały nic Essie'owego.

Essie Naughty Naughtical pochodzi z zeszłorocznej kolekcji o tej samej nazwie. Ten turkus spodobał mi się najbardziej ze wszystkich (no ładny był jeszcze ten jasny fiolet, ale nie pamiętam już jak się nazywał). W buteleczce wygląda niesamowicie, piękny odcień turkusu, ciężko określić czy barwa jest bardziej zbliżona do niebieskiego, czy do zieleni. A w tej ślicznej bazie mnóstwo srebrnych glassflake'ów. Cudo. Szkoda że na paznokciu prezentuje się gorzej. Na zdjęciach mam dwie warstwy i bardzo widać prześwity, przebijające końcówki, mazy. Spokojnie dałabym mu jeszcze jedną warstwę, ale malowałam w świetle lampki i nie było tego widać (w dziennym tylko z bliska, aparat tak to uwidocznił), a poza tym to miniaturka i nie chciałam Oli całej wypaprać ;)
Dodatkowo już po dwóch dniach pojawił się megaodprysk i musiałam wszystko zmywać :(
Essie zawiodło mnie na całej linii. Czasem mam ochotę na te ładne buteleczki w nieładnej cenie, zwykle to drugie mnie hamuje... Tym razem nie jest inaczej, no i ta jakość. Jeśli będę miała okazję kupić ten lakier z niższej cenie (wątpię, bo to chyba limitka), to skuszę się dla samego koloru, choć pewnie będę tego żałowała.

Drugi lakier, a raczej topper pochodzi z osławionej już serii Jolly Jewels firmy Golden Rose. To moja szósta buteleczka (cena 11 zł jest straszna, ale od czego są wyprzedaże i grupowe zakupy w GR?;) Tym razem jest to przezroczysta baza z drobnym złotym i zielonym brokatem oraz fioletowymi małymi heksami. Ja dałam to na bazę Peel Off Essence. Bardzo się zdziwiłam, bo ta baza znacząco skraca żywotność lakieru, Essie odpryskiwał, a JJ trzymał się bez żadnego uszczerbku (nie, nie pomyliłam się, na pewno nałożyłam bazę pod właściwy lakier! :D). Do takiego krycia potrzeba dwóch średnich warstw, do tego tam gdzie mi coś bardzo prześwitywało to ciapałam pędzelkiem drobinki ;) Było bardzo chropowato, więc dałam jeszcze do tego dwie warstwy topu ;)


Tu dokładnie widać te wstrętne prześwity.
Pięknie lśni <3 jak stroje brazylijskich tancerek samby ;)
A tu moi dwaj piękni ;) 
Zdjęcia są niestety troszkę przekłamane, zbyt zimne :(

Lubicie takie brokatowe połączenia? ;)
Czy jeszcze któraś oprócz mnie tak emocjonuje się mistrzostwami..? :D





poniedziałek, 16 czerwca 2014

Współpraca z Born Pretty Store.

Witajcie kochane!
Dziś opowiem wam o mojej pierwszej współpracy ;) Jakiś miesiąc temu napisała do mnie Allison, przedstawicielka na pewno znanego wam sklepu z kosmetykami, który często nawiązuje współpracę z blogerkami - Born Pretty Store. Miałam wybrać sobie 3 kosmetyki nieprzekraczające kwoty 10$ do przetestowania. Nie spodziewałam się że dotrą tak szybko - w niecałe 3 tygodnie!
Co wybrałam?
Duży stempel, a'la Kand, płytkę i naklejki wodne ;) Od dłuzszego czasu marzyłam o tych właśnie przedmiotach ;) Ciężko było mi wybrać spośród tylu wspaniałych rzeczy ;) Po wstępnych próbach jestem zadowolona, powoli uczę się stemplowania, co wcale nie jest łatwe i czekam aż na Allegro wróci duża blaszka nr XY18 u sprzedawcy PROMOTO-PROMOTO ;)
Następnym razem na pewno zdecyduję się na jakieś fajne ćwieki ;)
Naklejek jeszcze nie próbowałam. Na pewno stempel razem z płytką i naklejki dostaną osobny post ;)

Jeśli macie ochotę na zakupy w BPS to mam dla was kupon na 10% zniżki, musicie tylko wpisać kod: C6G10. Link. Klik! Polecam, bo na prawdę warto!

niedziela, 15 czerwca 2014

Off to Miami!

Witajcie ponownie ;)
Dziś zaprezentuję wam iście letni lakier, który skradł moje serce do tego stopnia, że nie ozdobiłam go w żaden sposób, a dodatkowo nosiłam go jednocześnie na dłoniach i stopach, co zdarza się baaaaardzo rzadko ;) Mowa o Essence z serii Colour & Go  nr 109 off to miami!

Długo zastanawiałam się nad kupnem tego lakieru. Wzdychałam do niego w SP i Hebe za każdym razem jak się tam pojawiałam, ale czekałam na jakąś wyjątkową okazję ;). I doczekałam się - 1+1 za grosz w SP ;)

Może nie jest to jakiś super wyszukany kolor, ale jakoś tak.. urzekł mnie ;) To koral. Po prostu koral. Często tym mianem określamy prawie czerwony róż, a jednak koral to taki bardziej różowy pomarańcz, albo pomarańczowy róż, jak kto woli ;) (tak wiem, nie umiem określać kolorów :D)
Ma dobrą formułę, jest mocno kryjący i ślicznie błyszczy. Koleżanka pytała mnie czy to moje naturalne paznokcie, czy 'klejone' :D 
Schnie jako tako, długo się trzyma, choć po 2-3 dniach traci na blasku i nie wygląda już tak ładnie :(
Lubię te buteleczki Essence, są takie urocze <3 ślicznie wyglądają w mojej lakierowej szufladzie. Pędzelki nie są złe, choć dla mnie troszkę zbyt grube, bo mam drobne i wąskie palce i muszę się nagimnastykować żeby nie zalać małego palca.
Kosztuje ok 7-8 zł za 8 ml emalii (a zawsze myślałam, że więcej go jest, bo taka duża buteleczka...)
Aparat niestety troszkę zżarł nasycenie koloru...



Myślę, że jeszcze nie jeden Essence pojawi się w mojej kolekcji, już mam chyba z 20 :D
Lubicie lakiery Essence? Macie jakieś w swojej kolekcji? Co sądzicie o tym odcieniu?


sobota, 14 czerwca 2014

Kremy do rąk Cztery Pory Roku.

Dziś napiszę wam o kremach, które pod niektórymi względami są moimi ulubieńcami, ale czegoś im brakuje.
Ostatnio używałam dwóch wersji - czerwoną regenerująca z neroli i różową wygładzająco nawilżającą z poziomką. Odkąd nacięłam się na okropny, duszący zapach kremu cynamonowego tej firmy, zawsze wącham je w sklepie ;) Te bardzo przypadły mi do gustu, zwłaszcza neroli ;)
To co lubię w tych kosmetykach najbardziej to lekka formuła. Są dość rzadkie, szybko się wchłaniają. I cudnie pachną ;) Jak byłam mała to bardzo lubiłam zapach cytrynowego, bo moja babcia często go używała ;). Co do poziomki mam małe 'ale', po pewnym czasie czuć taki dziwny, chemiczny aromat. Ale nie jest to jakieś męczące.
Nawilżenie mogłoby być dużo lepsze. Ale teraz latem nie potrzebuję go aż tak bardzo, bardziej zimą, wtedy nie mogę się obejść bez Isany z mocznikiem. Jednak gdy smarujemy dłonie regularnie, kilka razy dziennie, to uzyskamy zadowalający efekt. 
I kolejna bardzo ważna sprawa: nie uczulają. Jestem alergikiem i dużo kosmetyków mnie podrażnia, zwłaszcza te mocno pachnące, ale tutaj było inaczej. 
Jak na cenę 4 zł za jeden, dodatkowo za duże opakowanie (130ml) to jest całkiem ok. Isany nie detronizują, ale lubię je i będę do nich chętnie wracała ;) Kusi mnie ta nowa wersja z lawendą, teraz niedawno ukazały się w nowej szacie graficznej. Nie mam też problemów z dostępnością, bo są w każdym Rossmannie. Chociaż za poziomką się nachodziłam, bo się uparłam, że koniecznie chcę ten zapach na lato ;). Poza Rossmannami często pojawiają się w osiedlowych sklepikach.
Z produktów firmy Cztery Pory Roku bardzo chciałabym też wypróbować 'pisaki' do skórek ;) jak je spotkam to na pewno będą moje ;)

Lubicie kosmetyki tej firmy? 

Moje nieśmiałe próby z one stroke ;)

Witajcie ;)
Miałam już wczoraj wrzucić brazylijskie paznokcie, ale dziś co innego - moje pierwsze podrygi z techniką one stroke, nienajlepsze ale i nienajgorsze ;)
Inspirowałam się filmikiem cutepolish, widziałam to zdobienie też na polskich blogach i nic dziwnego, bo to ślicznie wygląda, sam dobór barw jest piękny ;)

Ja byłam zadowolona z tego zdobienia, jak na moje możliwości nie było źle. Paznokcie zebrały wiele komplementów od znajomych, ale do samozachwytu to mi wiele brakowało :D Jestem strasznie krytyczna wobec moich wytworów. Tu mogłyby być bardziej rozmyte kontury.
Jednak nosiłam je kilka dni, aż felerna zieleń Essence odpadła (i tak długo, bo 3 lub 4 dni), widać że dlugo, bo niestety zdążyłam pomazać pazurki długopisem.. Zawsze jak piszę to ubrudzę :(
Na pewno jeszcze kiedyś powtórzę ten motyw ;)





Do zdobienia użyłam:
Jak wam się podobają moje nieudolne kwiatuszki? ;)

sobota, 7 czerwca 2014

My Secret 147 Lavender z błyskotkami Essence.

Witajcie ;)
Dzisiaj pokażę wam lakier, o którym marzyłam bardzo długo. Nie ma u mnie Drogerii Natury, nad czym bardzo ubolewam, moje 'naturowe' zachcianki spełniam więc raz na jakiś czas, zwykle dłuższy czas. Ostatnio tak się dobrze złożyło, że trafiłam tam na -40% i obkupiłam się jak szalona ;)

Co do lawendy jestem zadowolona. Kolor jest obłędny. Taki nieokreślony, fiolet mocno rozbielony i nutka błękitu. Bałam się, że będą takie same z Golden Rose RC nr 38, ale tamten ma w sobie więcej błękitu. A jeśli chodzi o pracę z nim, to pędzelek mógłby być dłuższy (co prawda wtedy nie wszedłby do tej słodkiej, kwadratowej buteleczki, ale co tam ;). I troszkę zbyt szybko się ściera, bo ja na drugi dzień miałam już dość mocno starte końcówki.

Te bąbelki wyglądają dziwacznie :D za szybko nałożyłam drugą warstwę topu, poza tym była ciut za gruba. Wszystko dlatego, że piękne heksy zostają na pędzelku a sam top ląduje na paznokciu :( Trzeba umieć to wyczuć.



Lubicie takie nieoczywiste kolory?
 Ja kocham wszelkie odmiany błękitu, ale i ten fiolet skradł mi serce ;)





poniedziałek, 2 czerwca 2014

Miyo mini drops - nr 90 twister

Witajcie :)
Dziś pokażę wam lakier, który ma w sobie jakieś 'coś'. Wszystkim moim znajomym się podoba :D Kupiłam go w zeszłe wakacje, pod koniec sierpnia, od razu zwrócił moją uwagę. Myślałam o czymś jesiennym, faktycznie taki wydawał się w sklepie. Jest bardzo elegancki, ale nie zwykły, bo ślicznie błyszczy odbijając światło ślicznymi drobinkami ;)

Tak Olga, jeśli to czytasz to ta notka jest dedykowana dla Ciebie :*
Malowałam nim Oli paznokcie na studniówkę, co prawda dałam na wierzch kultowy już Wibo Express Growth na 169, ale tylko w celu pogłębienia błysku, większej ilości złotych drobinek.
Poza tym kupiłam go będąc u mojej drugiej przyjaciółki - Zuzy. Dlatego tak lubię ten lakier ;) ma ogromną wartość sentymentalną ;)

Kolor lakieru jest ciężki do określenia. W sztucznym świetle wydaje się bardziej bordowy, na paznokciach widać śliczne bordowe drobinki, niestety złote widoczne w buteleczce praktycznie znikają na paznokciu. W świetle dziennym, cieniu, ukazuje bardziej fioletowy charakter. Tak więc jest to coś pomiędzy bordo a fioletem z bordowymi i złotymi drobinkami ;)
Co do trwałości to też jestem zadowolona: wytrzymuje ponad 4 dni, bo po takim czasie go zmyłam. Co prawda był zabezpieczony topem, ale wytrzymał gruntowne sprzątanie przedświąteczne (stąd takie króciaki ;).Konsystencja jest niezbyt gęsta, nie leje się po skórkach. ( co prawda moje zalane, ale to dlatego, że krótkie pazurki i tak bezsensownie machałam tym pędzelkiem, o ile dobrze pamiętam malowałam je na leżąco, bo byłam chora :D), schnie w przyzwoitym tempie, jednak błyskawicznie to to nie jest :(
To oczywiście czysto subiektywne odczucia, u was może być zupełnie inaczej, zwłaszcza z trwałością.
Bardzo lubię te małe urocze buteleczki ;) za tę cenę (2-5zł) na pewno kupię jeszcze jakąś buteleczkę ;) dorobiłam się już sześciu ;)


Tak wygląda w świetle sztucznym.

A tak w słoneczku. Jak te drobinki pięknie lśnią!


A jak wam podoba się twister? ;) 


niedziela, 1 czerwca 2014

Cukierkowo na Dzień Dziecka ;)

Raz do roku można przeboleć róż na paznokciach. I to jaki! Fuksja! Nie lubię tego koloru, ogólnie nie przepadam za różowym. Jeszcze łososiowy i koral to tak, bo to co innego, ale te zwykłe odcienie różu jakoś do mnie nie pasują, a te mocne.. no cóż. Ten jest jednak piaskowy, co nie skreśla go tak do końca ;)
Wibo Candy Shop nr 3 wchodzi w skład czterech piasków o cukierkowych kolorach. Jest to bardzo dobry produkt. Struktura jest wyraźna, jest matowy, bez drobinek. Niestety po jakimś czasie się 'wybłyszcza', ale tak mają wszystkie moje piaski. Szybko schnie. Zmywanie nie jest najgorsze, choć i nie najprzyjemniejsze. Dobrze się nakłada, nie jest zbyt gęsty. Ja potrzebuję dwóch warstw. Co do ceny to oscyluje gdzieś koło 7-8 zł, nie jestem pewna, mnie udało się wygrać cały komplet w kwiatowym konkursie Wibo.




W cieniu kolor jest bardziej stonowany, w słońcu daje po oczach, choć to nie neon ;) Niestety jak na piasek przystało niemiłosiernie się brudzi..

Skittle mani też będzie, ale może w przyszłym tygodniu, bo teraz nie mam aparatu.

Wszystkim dzieciakom i dorosłym, którzy wciąż nimi się czują (jak ja!) życzę wszystkiego najlepszego z okazji ich święta ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...