czwartek, 30 stycznia 2014

Dwie odżywki - różne rezultaty kuracji.

Hej ;)
Dziś troszkę ku przestrodze. Pokażę wam dwie odżywki, jedną znaną i lubianą lub nienawidzoną, a drugą raczej nieznaną. Zapraszam na recenzję porównawczą Odżywki Eveline 8w1 i Ewa Schmitt z ceramidami.

Odżywki Ewa Schmitt nie ma nawet na wizażu. Widziałam i nawet pożyczyłam sobie u Zuzi pod lakier jako bazy. Wydawała mi się w porządku, dodatkowo na plus była dobra cena. Gdy spotkałam ją w Hebe postanowiłam ją nabyć z racji, że moja Eveline była na wykończeniu. To było jakoś we wrześniu. 
 Od tej pory nakładałam ją pod lakier.
Nie pamiętam już czy ma w składzie formaldehyd i toulen. Jak gdzieś ja spotkam to sprawdzę, tak dla siebie. Niestety wyrzuciłam już kartonik.


W listopadzie moje paznokcie miały mały kryzys. Były miękkie, osłabione, wyginały się we wszystkie strony, na szczęście się nie łamały. Wszystko zrzuciłam na przesuszający zmywacz - bubel (klik klik!) i ciągłe malowanie paznokci, bo akurat wtedy dostałam przesyłkę z allegro, wygrałam aukcję 25 lakierów za 15zł no i tak chciałam wypróbować wszystkie na raz, same rozumiecie ;)
Nie pomyślałam, że brak dobrego odżywiania może mieć tu miejsce, zaufałam tej odżywce.


 Tak wyglądały w listopadzie w dzień rozpoczęcia kuracji. Ścięte na krótko, jeszcze w moim ulubionym kształcie, wypolerowane. Skórki przesuszone (opisem pielęgnacji zajmę się kiedy indziej), paznokcie pożółkłe od lakierów, przesuszone, w jednym wykruszył się brzeg, dlatego ostatecznie przed rozpoczęciem kuracji je skróciłam.

Po dwóch-trzech dniach od rozpoczęcia wyglądały gorzej.

Po dziesięciu dniach już tragicznie.

O tym co było po dwóch tygodniach nie ma co mówić, a tu jeszcze do końca mojego wyzwania szmat czasu! Więc do akcji wkroczyła odżywka Eveline. Eveline zaczęłam malować, gdy pazurki wyglądały tak:

Potem było już tylko lepiej, rosły sobie w spokoju moje biedactwa. 
Nie wiem, odnoszę wrażenie, że ta odżywka dodatkowo osłabiała moje paznokcie.
Eveline jest od niej lepsza w 100%! 
Zaczynając od względów technicznych jak czas schnięcia (błyskawiczne!), trwałość (emalia 'wgryza się' w paznokieć i trzyma mimo różnych prac i zajęć). No i oczywiście działanie - Eveline faktycznie pomaga moim paznokciom. Stosuję ją jako bazę pod lakiery (w trakcie kuracji nie malowałam na kolorowo, jedynie odżywka wg zaleceń producenta - codziennie po 1 warstwie, piątego dnia zmyć i od nowa).

Już po dwóch tygodniach paznokcie były wyraźnie mocniejsze. Do teraz skracałam je tylko aby wyeliminować złamania których nabawiłam się przez odżywkę z ceramidami. Teraz mam mocne i długie pazurki. 

Wiem, że odżywki Eveline mają wiele fanek jak i wiele z was nie może ich stosować. Ja jednak jestem w tej pierwszej grupie ;)



środa, 29 stycznia 2014

Różowy nudziaczek.

Hej ;)
Odkąd będąc latem u Zuzki zakochałam się w jej lakierze - MIYO Mini Drops 105 meditation. Oczywiście zauroczona zaraz zmalowałam nim swoje pazurki, pojechałyśmy do drogerii, jedynej jaką znam w mojej okolicy sprzedającej lakiery tej firmy (taaak, we wszystkich bliskich, znanych mi drogeriach nie ma MIYO, dopiero u Zuzki, jakieś 40 km ode mnie :/). Jednak już go nie było. Nieutulona w żalu kupiłam sobie 3 inne, ale to nie to samo :D
Dopiero na promocji w Rossmannie wyczaiłam lakier Wibo z serii Trends Nude nr 350 ;) Jest dosyć podobny do ślicznego dropsika.
Niby seria Nude, ale ten nie jest raczej związany z tym kolorem. Jest raczej jak brudny róż baby, taki nieoczywisty. W zależności od światła może bardziej lub mniej wpadać w beż. Zdjęcia troszkę go rozjaśniły.

Ogólnie pod względem technicznym jestem z niego zadowolona. Klasyczna Wibowa buteleczka mieści 8,5 ml lakieru, kosztuje ok 5 zł, ja kupiłam na przecenie za coś ponad 3 ;) 
Na żywo nie widać aż tak prześwitujących końcówek, jedynie pod światło, mam na paznokciach 2 warstwy i dla mnie starcza to w zupełności.
Konsystencja w sam raz, choć niewprawnie nakładając można zalać skórki. Pamiętam że drops z kolei miał dosyć tępą konsystencję i trzeba było nakładać go sprawnie, najlepiej dwoma ruchami, coś jak lakiery Delii.
Wysycha szybko na błysk. 
Nosiłam go jakieś 3 dni, potem wytarły się końcówki.

Bardzo go lubię zarówno na co dzień jak i na jakąś ważną okazję, gdy nie chcę aby moje pazurki rzucały się w oczy (albo gdy są krótkie i każdy inny lakier wygląda źle, wtedy cielaki wracają do łask :D) Dłonie wyglądają na czyste, zadbane. 
Ogólnie lubię takie różne nudziaki, cielaki i inne delikatności :D powinnam je częściej nosić, bo kilka zalega mi w szafce.

Lubicie takie delikatne kolory czy raczej stawiacie na mocne podkreślenie paznokci?


piątek, 24 stycznia 2014

Meow!

Zapraszam na troszkę szaleństwa w ten mroźny wieczór ;)


Uwielbiam zwierzęta ;) Gdy zobaczyłam temat konkursu u The Cieniu postanowiłam spróbować i zmalowałam takiego kiciusia ;) ale za późno się zorientowałam i nie wysłałam, może to i lepiej, bo było dużo lepszych ode mnie ;)

Taka mała odskocznia od rutyny ;) i moja pierwsza próba farbek akrylowych ;)
Nosiłam kocie paznokcie przez całe dwa dni, końcówki się przytarły, ale kotkom to nie zaszkodziło ;)
Lecę na "Kogel Mogel 2: Galimatias" :D Dobranoc.

środa, 22 stycznia 2014

Styczniowe nowości.

Witajcie ;)
Dziś pokażę wam co do mnie przybyło w tym miesiącu ;)
Lakierowo miało być ubogo, oprócz grupowego zamówienia w GR organizowanego przez Diunay nabyłam pokazywany wczoraj piasek Essence.
A także dwa Orliki w bardzo przyjemnej cenie na promocji w TK Max ;)
Perfumy dostałam od taty z okazji - bez okazji ;) Wie, że uwielbiam zapachy pumy, a że w Rossku była promocja ;) podobnie z olejkiem, mama zrobiła mi zapas ;) Wazelina i olejek rycynowy, bo zapasy mi się kończą, a teraz mam ferie i nie mam zamiaru nigdzie chodzić, leniuszek ze mnie ;) a poza tym u siebie stacjonarnie ciężko mi dostać, mam jedną aptekę w wiosce, a do tego drogo :/
Granatowy Orly - In the navy,  buraczkowy - Terra muave.
Zakupy z paznokciowej hurtowni SunnyNails. Farbki akrylowe w podstawowych kolorach, na wypróbowanie, tasiemka do zdobień i pędzelki, dodatkowo gratis dostałam małe amorki, na paznokcie będą chyba troszkę za duże, ale na pewno do czegoś je wykorzystam ;) 
Pędzelki są dobrej jakości, ostatnio widziałam identyczne w Chińczyku, od razu kupiłam :D
Tu jeszcze końcówka grudnia, która nie doczekała się publikacji na blogu. Mój pierwszy olejek i suchy szampon - poszłam troszkę w stronę włosomaniactwa, choć bardzo się broniłam :D 
Żel do brwi też kupiłam troszkę na siłę. Pewnego dnia się wkurzyłam i chociaż nigdy miałam tego nie robić uparłam się, że potrzebuję kosmetyku do stylizacji brwi. Nie chciałam cienia, bo mam naturalne czarne brwi i nie o kolor tu chodzi, a o sterczące włoski doprowadzające mnie czasem do szewskiej pasji.
 A żel do skórek właśnie się skończył ;)
Odnośnie żelu do brwi: Super, że jest mniejsza szczoteczka, bo wiedząc o tej dużej na pewno nie kupiłabym tego produktu. Jednak niestety na opakowaniu nie ma oznaczenia o jej rozmiarze i na półce są oba rozmiary w tym samym opakowaniu. Szkoda, bo kosmetyk jest bardzo udany, a osoba nieświadoma może mieć niemiłą niespodziankę.
Sama dowiedziałam się o tym z blogów i zrobiłam coś czego nienawidzę: rozkręciłam. Nie ma oznaczenia to będę rozkręcała, trudno :D

I na koniec wisienka na torcie: zakupy w GR <3
JJ'e <3
Zamawiałam razem z Olgą, moje są: złoty i maczkowy JJ, koralowy piasek i Gel Look Topcoat ;)
Jestem bardzo zadowolona z akcji Diunay. Dziękuję Ci kochana ;) Pełen profesjonalizm ;) no i cukierasy w przesyłce :D

To chyba na tyle, miało być jeszcze mniej, ale i tak jestem zadowolona. Zakupy grupowe w GR i prezenty od rodziców robią swoje ;)
Jesteście czegoś szczególnie ciekawe? ;)


wtorek, 21 stycznia 2014

'Nigdy w życiu nie kupię żadnego piasku!'

...A jednak. Choć do niedawna sądziłam, że jedynym piaskiem jaki mogę nałożyć na paznokcie będzie GR Holiday 66, który właśnie do mnie idzie pocztą :D. Żaden tam drobinkowy, jak coś to jedynie mat. I co? Na Wibo przeszłam obojętnie, drobinkowe - paskudy, matowe - mały wybór kolorów. 
Jednak zobaczyłam na blogu Zu maluje to cudo (kilk klik!).
A że ostatnio mam fazę na czerwienie, to na drugi dzień pognałam do Hebe ;)


Essence 156 me & my lover należy do grupy 3 piasków tej firmy, pozostałe 2 to nude i czerń. W buteleczce wygląda na rudy, dlatego widząc go na półce wcale nie byłam przekonana. Jednak na paznokciu zmienia się w cudną czerwień ze złotymi i czerwonymi drobinkami. W świetle staje się bardziej malinowy.


Faktura jest wyraźna, jednak nie drapie, nie haczy. Niestety mat wyciera się na końcówkach, a same końcówki są wytarte już na drugi dzień. Nie odpryskuje.
Spodziewałam się, że piaskowy lakier będzie gęsty, a ten jest rzadki. Do tego gruby pędzel (typowy dla nowej serii Essence) nie ułatwia pracy i niewprawna osoba może pozalewać skórki. Jednak przyzwyczaiłam się do tego rodzaju pędzli.
W zależności od natężenia i rodzaju światła przechodzi od nieśmiałego pomidorka, poprzez krwistą czerwień, aż do maliny ;)
Buteleczka o pojemności 8 ml kosztowała 7.99zł.






Czy przekonało mnie to do piasków? Może troszeczkę, ale i tak na razie powstrzymam się, bo na horyzoncie nie ma żadnych interesujących. Czekam na Holiday'a nr 66, znanego i przepięknego korala ;) a i Klaudia miała mi kupić My Secret w kolorze butelkowej zieleni, bo ma dostęp do Natury ;) Jeśli jakaś firma do której mam dostęp stacjonarny wyprodukuje uroczą żywą miętę w dobrej cenie to pewnie ją nabędę :D inne mnie aż tak nie kuszą ;)
Jak widzicie ostatnio u mnie czerwono ;) 
Lubicie piaski? Jak wam się podoba czerwień w odświeżonej wersji? Może wolicie klasyczną? 



sobota, 11 stycznia 2014

Najpiękniejsza czerwień jaką dotąd malowałam paznokcie.

Witajcie ;)
Uwielbiam kolor czerwony na paznokciach i myślę, że gdybym miała mniej lakierów to nosiłabym czerwień cały czas ;) Wcześniej jakoś bardziej podobały mi się odcienie pomidorowe, wiśniowe, takie soczyste. Jednak przed świętami zapragnęłam czegoś ciemniejszego, bardziej bordowego. W sklepie na wzorników lakierów Virtual Fashion Mania odcień wydał mi się troszkę ciemny, ale zaryzykowałam i kupiłam. Tak się cieszę, że go kupiłam ;)
Niestety na zdjęciach odcień jest trochę jaśniejszy..
Virtual Fashion mania - 189 Paso doble jest zamknięty w typowej dla tej serii, szklanej, walcowatej buteleczce. Mieści 10 ml i kosztuje ok 10 zł, jednak ja zawsze upoluję te lakiery na przecenie co niezmiernie mnie cieszy ;)
Kocham formuję tego lakieru. Może to dzięki temu winylowi? Na buteleczce pisze, że zawiera winyl, formuła jest szybkoschnąca i elastyczna. I tak faktycznie jest ;) schnie szybciutko. Dodatkowo na + jest również brak toulenu i formaldehydu. 
Co do trwałości to spokojnie wytrzyma jakieś 3 dni lun nawet więcej, ale jak już odpryśnie to lakier schodzi płatami. 
Może zostawiać czerwone ślady na papierze.
Wydaje mi się, że jest troszkę gęstawy, formuła jest mocno kryjąca, jedna grubsza warstwa pokrywa końcówki. Pięknie lśni nawet bez topu ;)
Jak dla mnie te lakiery są świetne, bardzo je lubię i gdybym miała je stacjonarnie i ta kolekcja byłaby uzupełniana o nowe odcienie to na pewno kupiłabym nie jedną buteleczkę.
Porównanie koloru z moją dotychczasową ulubioną czerwienią Lovely Moulin Rouge (nr chyba 3, starł się).
Widać różnicę w kryciu i kolorze, Virtual totalnie zdetronizował Lovely.
Jak dla mnie czerwony lakier to niezbędny element kosmetyczki eleganckiej kobiety ;) 
Macie swoje ulubione czerwienie, czy wolicie coś delikatniejszego?




niedziela, 5 stycznia 2014

Złota elegancja.

Hej ;)
Dziś przychodzę do was z banalnym zdobieniem. Banalnym a jednocześnie bardzo eleganckim ;)
Złoto lubię tylko na paznokciach. Od jakiegoś czasu strasznie mi się podoba połączenie bieli lub mięty ze złotem albo ciemnych kolorów, jak granat, bordo, czerń czy właśnie śliwkowy fiolet ;)


Do tego zdobienia wykorzystałam dwa lakiery firmy Virtual, które są na prawdę świetne! Uwielbiam lakiery tej firmy, choć miałam styczność dopiero z trzema, dwa kupiłam w Biedronce, a jeden w Częstochowskim Outlecie kosmetycznym, gdzie można kupić edycję Fashion Mania za zawrotne 5zł! ;)
Złotko to z kolei mój pierwszy maluch tej firmy, również dorwany w Outlecie za 3,50zł ;)
Wystarczy po prostu naciapać złotko gąbeczką na śliwkowy lakier bazowy i ewentualnie potem wyczyścić skórki ;) 

Jak wam się podoba? ;)



sobota, 4 stycznia 2014

Spóźnione podsumowanie i życzenia.

Rok 2013 był dla mnie bardzo dobry. Choć było kilka nieprzyjemnych zdarzeń, to jednak był wyjątkowy. Na pewno wiele się nauczyłam, otwarłam się na wiele nowości. Ale najważniejsze jest to, że jestem szczęśliwa. Spełniło się moje noworoczne postanowienie z zeszłego roku ;) Oczywiście sprawcą tego mojego nieustającego szczęścia jest mój Ukochany :) Rozpieszcza mnie do granic niemożliwości, a co najważniejsze zawsze jest przy mnie i wytrzymuje wszelkie moje dziwactwa, wspiera mnie, kocha, ma dla mnie ogromną ilość tolerancji i cierpliwości ;) Jest po prostu cudowny <3 Kocham Cię :*

Z pewnością nieprzyjemnym zdarzeniem była utrata przyjaciółki. Choć utrata to chyba nie właściwe słowo. Wolała inne grono niż mnie i mojego Ukochanego, nie mamy jej tego za złe. Przykro mi tylko, że ona uważa, że to my jesteśmy winni, że ja przez zakochanie ją zostawiłam. Bądź szczęśliwa.

Oczywiście nie mogę zapomnieć o moich dwóch najcudowniejszych przyjaciółkach, Zuzi i Oli. Kocham was dziewczyny, jesteście najlepsze! Dziękuję Wam za wszystko ;)

2013 rok był bogaty w doświadczenia. Zaczęłam olejować włosy, kupiłam pierwsze farbki akrylowe... Ale to wszystko to wciąż dla mnie nowość dlatego nie piszę jeszcze o tym na blogu ;) z resztą moje włosomaniactwo jest wciąż dla mnie może nie czarną, ale szarą magią ;) Nauczyłam się ładniej malować paznokcie, robię troszkę lepsze zdjęcia, choć w tej materii też brak mi umiejętności i dobrego sprzętu..
Obcięłam grzywkę na prosto. Teraz wyglądam jak dziewczynka ;) mam delikatną urodę i okrągłą buzię, ale nie muszę wyglądać dorośle. W końcu ciągle czuję się jak mała dziewczynka ;)

Czekam na 2014 rok z otwartymi ramionami. Ze spokojem patrzę w przyszłość, mam nadzieję, że będzie dobry. Tego sobie i Wam życzę z całego serca. Aby był pełen pomyślności, szczęścia, zdrowia i miłości, nowych, ciekawych doświadczeń, nowości lakierowo-kosmetycznych ;)
Dziękuję Wam moje kochane czytelniczki, że jesteście ze mną już 19 miesięcy <3

Podsumowanie paznokciowe, moje ulubione zdobienia 2013 r .
1. Paznokcie w barwach Barcy powstały na urodziny Dominika, ponieważ jest ogromnym fanem ;) miło wspominam to zdobienie jak i ten ważny dzień ;)
2. LeMax różowy to jeden z moich ulubionych lakierów roku 2013. A mówi to ta, co przyrzekała, że różowym nie pomaluje :D
3. Pozdrowienia z plaży! Uwielbiam to zdobienie, proste a ładne ;)
4. Podobnie z tym zdobieniem. Mam do niego jakiś dziwny sentyment ;)
5. W sierpniu moje paznokcie były taaakie długie jak nigdy w życiu ;) byłam z nich strasznie dumna ;)
6. Taki o frenczyk, po wielu kolorowych lakierach miło było dać odpocząć sobie i paznokciom od koloru ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...