niedziela, 27 stycznia 2013

Paczki, paczuszki i zakupy :)

Hej :)
Dawno mnie tu nie było. Niestety. Wtorkowa olimpiada z niemieckiego i troszkę zaległości w szkole dostatecznie zajęły mój czas. Z niecierpliwością oczekuję na ferie...
W pierwszej paczce znalazły się nowe woski yc.


Fruit fusion zauroczył mnie od pierwszego poniuchania, Fulffy towels podobnie. Na żurawinie się nieco zawiodłam, czuć sporo chemii w tym zapachu.

Kolejną paczką były półfabrykanty do wyrobu biżuterii. W zasadzie większość jest dla babci, ale i ja się załapałam. Spodobały mi się ostatnio bransoletki z kamieni, np. takie jak tworzy Malvare (zainteresowanych zapraszam tutaj ). Zamówiłam dwa sznury kamieni i kilka charmsów na wypróbowanie.






I jeszcze wiele innych przekładek, charmsów, zawieszek i dupereli :) powiem wam, że bardzo mi się to spodobało i może będę robiła na zamówienia dla znajomych lub sprzedawała biżuterię razem z babcią :).


Moja wygrana w rozdaniu :) Strasznie spodobała mi się kosmetyczka i cienie :) masełko cytrynowe pachnie bardzo przyjemnie :) reszty jeszcze nie otwierałam.



                                                  
No w końcu znalazłam w Częstochowie Jolly Jewelsy! :) Na szczęście nie było zbyt wielkiego wyboru ;). W tym tygodniu wybieram się na zabawę karnawałową, stąd czerwony tint i lakier w tym kolorze. Reszta kosmetyków albo mi się pokończyła, albo na spróbowanie. Jak np. pędzelek z Essence, niby do smokey eyes, mnie się przyda do rozcierania. 



Czerwone kolczyki zostały kupione również z myślą o imprezie. Kupiłam sobie do tego jeszcze czarną, koronkową spódniczkę i czerwone rajstopy. Na górę założę czarną bokserkę i czarny żakiet, usta umaluję tintem, na oku zrobię czarną kreskę. Jak zdążę zrobić zdjęcia to pochwalę się :)

A tak na marginesie, to chciałam podziękować moim wspaniałym przyjaciółkom za najlepsze przyjęcie urodzinowe w życiu :* mam nadzieję, że to przeczytacie moje kochane :)


czwartek, 24 stycznia 2013

Versatile Blogger.

Hej :)
Paulina z bloga: Sunrise and sunset mnie otagowała, więc nie wypadało odmówić ;) Dziękuję :*

Zasady:
* podziękować nominującemu na jego blogu,
* pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie,
* ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
* nominować 10 blogów, które jej zdaniem na to zasługują,
* poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

10 faktów o sobie.. to dla mnie bardzo ciężkie zadanie, bo ja raczej jestem skryta. Aczkolwiek bardzo ciekawe :) Mam nadzieję, że was choć troszkę zainteresuję..

1. W przyszłości zostanę germanistką. Prawdopodobnie przyłączę sobie jeszcze kilka obcych języków, m. in. francuski, szwedzki, a fiński, hiszpański, angielski chciałabym opanować w stopniu komunikatywnym. Języki obce to całe moje życie i moja pasja. Uwielbiam je.
2. Kocham niebanalne imiona. Prakseda, Celia, Flawia, Lawinia, Estera, Cyntia, Oktawia, Eulalia, India, Auksencja, Tertuliana, Digna, Imogena, Ifigenia, Aurea, Kasja... Moje imię z bierzmowania to Perpetua, choć tu też z trochę innych względów. Moja córka będzie miała na imię Anabella Zuzanna (drugie imię dostanie po mojej ukochanej przyjaciółce, której obiecałam to już 100 lat temu :D), a syn Cyprian lub Konstanty. Wybrałam je już dawno. Martwię się co prawda, że mogłabym skrzywdzić je takim imieniem, ale Anabellę można zdrabniać jak Annę - Ania (Bella po przeczytaniu 'Zmierzchu' raczej źle mi się kojarzy), a Konstanty to wiadomo - Kostek ;)
3. Mam wielu przyjaciół i strasznie ich kocham. Wielu z nich jest ze mną od dawna, nawet od bardzo dawna. Dużo ze mną przeszli, a raczej przeszły, bo one są najdłużej. Tak Zuzo i Kasiu oraz Olgo, to o was mówię. Jeśli przeczytacie, to wiedzcie, że kocham was strasznie mocno, choć może nie mówię tego zbyt często..
4. Jestem niepoprawną romantyczką, do tego jestem bardzo uczuciowa. Nie wiele mi trzeba żeby się rozpłakać. Nie cierpię tego, ale nie umiem się uodpornić. Dlatego maskuję się ciężkimi glanami.
5. Nie piję herbaty. Okazjonalnie zieloną lub białą, koniecznie liściastą. Wyjątkiem są pite z przyjaciółkami Sagi z dziką różą, cytryną i miętą.. :)
6. Będąc w podstawówce marzyłam o studiach matematycznych. Na szczęście mi przeszło, a z matematyki już wcale nie jestem taka dobra jak kiedyś ;) w gimnazjum poczułam silne powołanie do niemieckiego.
7. Nienawidzę miasta. Nie mogłabym w nim mieszkać. Spaliny mnie duszą, hałas męczy. Potrzebuję wolnej przestrzeni jaką dają mi moje łąki i pola. Jestem dziwna, wiem, ale po prostu nie umiałabym inaczej. Mój dom jest na wsi, a ten który zbuduję w przyszłości też będzie się na niej znajdował, już nawet wiem gdzie :)

Nominuję:
 http://agusiak747.blogspot.com/
 http://w-mojej-kosmetyczce.blogspot.com/
 http://miszmoshi.blogspot.com/
 http://lakieromania-rzeczludzka.blogspot.com/
 http://astoria-cosmetic.blogspot.com/
 http://rainygirlisme.blogspot.com/
 http://kocham-makijaz.blogspot.com/
 http://womanadvice.blogspot.com/
 http://catherinessdiary.blogspot.com/

Mam nadzieję, że odpowiecie na tag w wolnej chwili :)

niedziela, 20 stycznia 2013

Remanent lakierowy

Hej dziewczyny :)
Chciałam wyspowiadać wam się z lakierów. Przy okazji podsumować ile ich mam. Dla mnie dość dużo, choć niektóre z was mają o wiele więcej :) ja na dzień dzisiejszy mam ok 40 samych kolorowych.
Wszystkie pochodzą ze zdecydowanie niskiej póki cenowej, bo nienawidzę przepłacać za coś, co mogę dostać w dużo niższej cenie. Nie mam parcia na OPI czy Essie, no może China Glaze kiedyś sobie sprawię, ale tylko i wyłącznie dlatego, że mają ciekawe odcienie. Nie będę wstawiała numerków. Jeśli któraś z was jest ciekawa jakiegoś koloru, to pytajcie w komentarzach :) Jak kiedyś będę miała dłuższą chwilkę wolnego czasu to uzupełnię.








Moja mała, kochana kolekcja, która stale się powiększa :)



Zauważyłam ostatnio coś przykrego, mianowicie spadek obserwatorów. Nie będę rzucała nickami, jednak te osoby będą blokowane przy kolejnych rozdaniach lub konkursach. Nie rozumiem takiego zachowania. Jak dla mnie jest ono fałszywe. Ale każdy niech postępuje wg własnego sumienia. Tym niezwykle pozytywnym akcentem zakończę ;)

Trzymajcie się cieplutko :) 
U was też jest tak prześlicznie i biało? :)










czwartek, 17 stycznia 2013

A zwycięzcą jest...

No i w końcu się zabrałam do wyników. Wybaczcie, że tak późno, jednak wczoraj miałam olimpiadę z geografii i nie miałam wcześniej głowy do bloga...
Chciałabym podziękować Wam wszystkim za wzięcie udziału. W sumie było 23 kandydatów. Nie spodziewałam się aż tulu chętnych :) Jest mi strasznie miło. Jestem pewna, że nie będzie to moje ostatnie rozdanie.
Zwycięzcę losowałam własnoręcznie, z magicznego pudełeczka :D.
I zwycięzcą jest...

Moshi!

Za chwilkę napiszę do ciebie maila z prośbą o adres :)
Gratuluję!

sobota, 12 stycznia 2013

Trio od Under20.

Hej :)
Dawno nie było nic innego niż lakiery, tak więc robię zbiorową ocenę produktów do twarzy Under20.
Kiedyś zaliczałam ich do ulubieńców, ale teraz widzę w nich chyba więcej minusów.

Są to kosmetyki oczyszczająco-matujące. Z tej serii miałam jeszcze krem, fluid mnie kusił, ale raczej nie używam podkładów czy fluidów, więc wybrałam lekki krem + puder widoczny na zdjęciu powyżej. Teraz są dostępne w nowej szacie graficznej o ile się dobrze orientuję.
Zacznę od żelu.
Co obiecuje producent?

'24h PRZECIW! TRĄDZIKOWI - zapewnia skuteczną, całodzienną pielęgnację skóry ze skłonnościami do niedoskonałości. Skuteczność zawdzięcza innowacyjnej kompozycji: substancji matujących i zapobiegających trądzikowi oraz substancji oczyszczających.

Jak działa?
zwęża pory i matuje
przeciw zaskórnikom
łagodnie tonizuje i oczyszcza
zapobiega trądzikowi'


Hmm.. Lubiłam go, a nawet bardzo przez pierwsze dwa czy trzy opakowania, ale teraz obraziłam się na niego. Dlaczego? Otóż matuje. Dość dobrze. Ale nie tam gdzie trzeba. Czubek nosa świeci mi się po nim jak latarnia (to jest jedyne miejsce na mojej twarzy, które ma tendencję do świecenia), a reszta twarzy jest przesuszona, na policzkach i pod nosem porobił mi suche skórki :(. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy dobrze chroni przed niedoskonałościami, bo moja cera raczej nie jest problematyczna. Raz na miesiąc coś wyskoczy na czole, ale raczej w pojedynczych ilościach. Dobrze tonizuje i oczyszcza. Ma świeży zapach, charakterystyczny dla całej serii, dzięki niemu właśnie działa tak odświeżająco. Jeszcze jednym, aczkolwiek znacznym minusem jest uczucie ściągnięcia po umyciu twarzy. Nie podoba mi się to. Lubię to opakowanie, pompka jest poręcznym rozwiązaniem.

W tej chwili nie kupiłabym kolejnego opakowania, zużyłam 2 czy 3, kolejne stoi otwarte, a kiedy je skończę to nie mam pojęcia. Moja skóra potrzebuje odmiany.


Tonik oczyszczająco-matujący
Co obiecuje producent?

24h PRZECIW! TRĄDZIKOWI - zapewnia skuteczną, całodzienną pielęgnację skóry ze skłonnościami do niedoskonałości. Skuteczność zawdzięcza innowacyjnej kompozycji: substancji matujących i zapobiegających trądzikowi oraz substancji oczyszczających.

Jak działa?
zapobiega trądzikowi i zaskórnikom
głęboko oczyszcza i matuje
odblokowuje pory

Czy zapobiega trądzikowi i zaskórnikom nie mogę powiedzieć, bo na szczęście ich nie posiadam w dużych ilościach. Na pewno oczyszcza, nie matuje, bo nosek dalej mi się świeci, nie wysusza, delikatnie ściąga, ale da się przeżyć. Opakowanie troszkę mnie denerwuje, bo produkt bardzo powoli się wydostaje i aż chciałoby się nacisnąć, tyle, że plastik jest twardy.\

Gdyby nie to, że znudził mi się, to pewnie kupiłabym kolejne opakowanie. Jednak nie wykluczam, że wrócę do niego.
2w1 lekki krem + puder antybakteryjny
Zostawiłam na koniec. Wisienka na torcie? No chyba nie.
Co obiecuje producent?

24h PRZECIW! TRĄDZIKOWI - skuteczna codzienna pielęgnacja skóry ze skłonnościami
do niedoskonałości.

Produkt doskonały na dzień = ochrona przed czynnikami zewnętrznymi.
Filtry UV - chronią przed promieniowaniem UVA/UVB.
Delikatna powłoka pudru - tworzy warstwę ochronną na skórze.


Skuteczność:
3x efekt nawilżanie + matowanie + wyrównanie kolorytu.
Idealny do codziennej pielęgnacji skóry z niedoskonałościami.
Dzięki innowacyjnemu połączeniu 2w1 nawilżającego kremu i pudru antybakteryjnego, otrzymaliśmy produkt o podwójnym działaniu. Krem nie tylko pomaga zwalczyć niedoskonałości, ale dodatkowo daje natychmiastowy efekt wyrównania kolorytu skóry, naturalnie maskując niedoskonałości.

Jak działa?
równomiernie nawilża i matuje skórę
nadaje skórze naturalny wygląd
maskuje niedoskonałości skóry

Myślałam, że to będzie dobra alternatywa dla kremu BB od Garniera, ale jednak z Garnierem bardziej się polubiłam. Krem ma dość dobrą formułę, nawilża, latem chronił przed słońcem. Jednak kolor jest dla mnie za ciemny. O ile latem nie wyglądało to źle, bo byłam bardziej opalona, to teraz nie za dobrze, odznacza się od szyi. Nie jestem jakimś niesamowitym bladziochem, mam brzoskwiniową karnację, a i tak jest za ciemny. Nie kryje, w końcu to krem tonujący, a nie podkład, ale robi nieestetyczną maskę, gdy jest go zbyt dużo. Dziwny produkt. Błędem producenta jest to, że ten produkt nie ma testerów, albo w moim Rossmannie ich nie ma i nie można sprawdzić koloru. 

Nie kupię ponownie, zastanawiam się, czy zdołam wykończyć ten. 


Podsumowując:
Zależy jaki produkt i zależy dla kogo. Mnie tonik przypasował, reszta nie. Miałam krem z tej serii i tez się sparzyłam. Nie można im jednak odmówić wydajności, bo starczają na aż zbyt długo. Jest to ich największy plus. Kiedyś dawno temu była seria z brzoskwinią bodajże, w pomarańczowych buteleczkach. Z nich byłam bardziej zadowolona, bo dla mojej nieproblematycznej cery były w sam raz. 

Lubicie kosmetyki Under20 czy też się na nich przejechałyście?

Przypominam, że moje rozdanie trwa tylko do dziś, do północy! Jeśli jesteście chętne zgłaszajcie się!!!








piątek, 11 stycznia 2013

Kolejne zakupy :D

Hej :)
Tak, wiem, że u mnie ostatnio cały czas zakupy i zakupy. Obiecuję poprawę jak tylko znajdę troszkę czasu i chęci. Bo teraz wieczorami jestem tak wykończona, że myję zęby, wchodzę pod prysznic, używam pierwszego lepszego żelu, wychodzę i padam na łóżko. Nie mam nawet ochoty ani motywacji żeby się posmarować balsamem. Muszę się zabrać za siebie. Mam olimpiadę z geografii 16, a niemiecki 22, potem już mniej więcej luz :). Więc znów wrócę do żywych :D.
Byłam dziś na "Hobbicie" z wycieczką szkolną. Wcześniej nie czytałam, nie wiem dlaczego, ale nie jaram się Tolkienem, Hobbitami czy innymi Krasnoludami. Lubię fantastykę, ale to akurat mi nie podchodzi. Jednak pojechałam z ciekawości. I było całkiem przyjemnie, choć nie zapałałam z miejsca miłością do Tolkienowej twórczości.
Grzechem byłoby nie skorzystać z czasu wolnego, którego z resztą było bardzo mało :(

Jej.. coś niewyraźnie wyszło..:/
Moja urodzinowa płyta, kolejna do kolekcji, happysad - ciepło/zimno. 
Świeczki o zapachu żurawiny, bo strasznie mi się spodobały i kolorystycznie pasują do mojego pokoju. Pachną troszkę jak mamba malinowa, a jeśli miałyście pomadkę ochronną z Oriflame z czymśtam i jagodami goji o ile dobrze pamiętam to dokładnie tak one pachną.


Wiśniowy Carmex, bo strasznie za nim tęskniłam. Siostra ma truskawkowy, ale to nie to samo. Mam zwykły, ale to tym bardziej nie to samo, a dodatkowo miałam wrażenie, że troszkę mnie wysusza. Ten jest idealny :).
Potrzebowałam białego lakieru i mam nadzieję, że ten będzie dobry do gazetowych pazurków i do frencha, bo mój stary jest taki sobie.


Przypominam o rozdaniu:


środa, 9 stycznia 2013

1oo lat 1oo lat!

Hej :)
Dokładnie wczoraj, 8 stycznia parę ładnych lat temu, gdy jeszcze telefon był jeden na całą wieś, a o internecie ludzie tu na wsi nawet nie marzyli przyszła na świat Owidia jako pierwsze dziecko młodych rodziców. W tym wielkim śniegu i dwa dni po wyznaczonym terminie. Mały, uroczy bobas z blond włoskami obciętymi na chłopaka raczej nie przejawiał szczególnego zamiłowania do kosmetyków, nie licząc tego, że gdy miałam trzy latka, a mama na chwilkę mnie zostawiła samą zjadłam jej szminkę :D. Pamiętam to, ślicznie pachniała i była całkiem smaczna. Pamiętam wiele faktów z mojego wczesnego dzieciństwa. Może nie jakoś bardzo ze szczegółami, ale urywki jakieś są. Pamiętam co robiłam jako 3-4 letnie dziecko. 

Moi wspaniali przyjaciele nie mieli zamiaru o mnie zapomnieć. Co prawda w nieco okrojonym składzie, ale bardzo gromko zaśpiewali mi 'Sto lat' i obsypali prezentami :). Również rodzinka obudziła mnie tą doniosłą pieśnią i obdarowała przepysznymi czekoladkami.
Tak na marginesie: nienawidzę piosenki 'Sto lat'. Nie wiem dlaczego, po prostu jej nie cierpię i już :D.
I wczoraj wszyscy starali mi się umilić życie (skutecznie :D).

No i żeby szczęścia było jeszcze więcej okazało się, że WYGRAŁAM ROZDANIE!


Kasia z bloga http://mrsbutterfly25.blogspot.com/ postanowiła nas uraczyć takimi oto kosmetykami. 
Jestem przeszczęśliwa i dziękuję jeszcze raz :*
Teraz poczekam na przesyłkę :)

Śliczne serduszko to prezent od lubego ;*
Od przyjaciółek dostałam akcesoria do paznokci, ale to podobno nie wszystko jeszcze, więc zamieszczę na zbiorczym zdjęciu :)

Dziękuję za uwagę :). Wybaczcie, że w tym tygodniu was nie rozpieszczam, ale poprawy, ostatnie sprawdziany i zakuwanie do olimpiad mnie troszkę przytłacza :(


sobota, 5 stycznia 2013

Otagowana ;)

Hej :)
Tak jak obiecałam, dziś dodam TAG. W końcu i do mnie dotarł, choć przewędrował już pewnie przez całą blogosferę.
Zasady są proste ;)

Libster blog to wyróżnienie otrzymywane od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również nominuje 11 osób (informuje je o tym na ich blogu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie. 

Zostałam nominowana przez Emilkę i Kasię z bloga EmKa beauty. Dziękuję dziewczyny :*

1. Dzień zaczynasz od...?

Hmm.. Ciężko stwierdzić. Jestem okropnym śpiochem i mam problem ze wstawaniem do szkoły. Jeżdżę ze znajomą, a ona zwykle lubi czekać pod moim domem 25-30 min przed rozpoczęciem lekcji. Ja jestem
'grymuła' i jeśli chodzi o słowa, to pewnie byłoby to 'cholera! nie zdążę'.

2. Ulubiony film?

Dużo filmów lubię, ciężko mi wybrać jeden. W moim rankingu znalazły by się wszystkie trzy ekranizacje 'Ani z Zielonego Wzgórza', 'Przeminęło z wiatrem', wszystkie części 'Harrego Pottera', 'Duma i uprzedzenie' oraz inne ekranizacje dzieł Jane Austen, ekranizacje Nicholasa Sparksa - 'Pamiętnik', 'Wciąż ją kocham', kilkakrotnie oglądałam 'Czarnego łabędzia', również zalicza się do ulubionych. Lubię też głupkowate komedie (Zuza, ty wiesz.. zwłaszcza nad ranem <3). Jak widać albo łzawe romansidła, albo kostiumowce, albo głupkowate komedie :)

3. Kawa czy herbata?

Kawa, ale z mlekiem i słodzona. Herbaty nie pijam. Nie lubię i już. Jak byłam mała to rodzice próbowali mnie zmuszać, ale miałam wręcz odruch wymiotny.Zdarzają się wyjątki, zieloną liściastą z dodatkami wypiję, Sagą z dziką różą, cytryną, miętą też nie pogardzę, ale nie daj Boże aby mi to ktoś posłodził ;). Dziwny człowiek jestem.
4. Morze czy góry?

Morze. Generalnie woda. Kocham pływać ;) nie musi to być morze, wystarcza mi staw u przyjaciółki <3

5. Ilość czy jakość? Na co stawiasz?

Zależy w jakiej kwestii, ale generalnie jakość.

6. Makijaż codziennie czy od święta?

Delikatny wykonuję prawie codziennie. Nigdy nie maluję się mocno, wyjątkowo na sylwestra czy zabawę sobie pozwalam, ale wolę naturalność. W zasadzie mogę się nie malować i często tego nie robię. Nie wstydzę się wyjść na ulicę bez makijażu, toteż nie ma tragedii teraz, gdy absolutnie oczu i okolic nie mogę malować. jedyne co robię codziennie to podkręcam rzęsy zalotką, teraz tez musiałam z tego zrezygnować.

7. Co zawsze masz w torebce?

Śmietnik :D, a na serio to wiele (nie)potrzebnych rzeczy. Lubię duże torebki i niestety pakuję do nich co tylko się da.

8. Wymarzony zawód?

Germanista. Choć mam jeszcze trochę czasu, to zdecydowałam już kilka lat temu. Może gdy będę studiowała to dołączę francuski lub szwedzki, albo ona na raz. Marzyłam o fińskim, ale musiałabym wyjechać aby go studiować, bo u mnie niestety nie ma. Z całą pewnością nie angielski. U mnie tak ze wszystkim, że im więcej osób ma, lubi, umie, tym bardziej mi coś brzydnie. Taki upór ;)

9. Sposób na relaks?

Piątkowa rozmowa przez skajpaja z przyjaciółką, wieczór z książką i zapachową świecą, weekendowe oglądanie tv z rodzinką, malowanie paznokci, kilkugodzinne leżenie w wannie z książką, mam wiele sposobów ;)

10. Kosmetyk, który możesz polecić z czystym sumieniem?

Odżywki Evelline, poleciłam je już wszystkim moim przyjaciółkom, te które się z nią zapoznały mogą polecać dalej :)

11.Kosmetyk, którego nie polecisz nigdy?

Nie wiem, czy jest taki. Generalnie każdy człowiek jest inny i na każdego kosmetyk może inaczej działać.


Nie wiem kogo tagować.. Wiele blogerek miało już z nim do czynienia, więc nie wiem czy chcą robić go kolejny raz. W każdym razie otaguję kilka (wiem jakie to krępujące, gdy ktoś pisze 'taguję wszystkich chętnych, a ja nie wiem, czy mogę..). Róbcie co uważacie, jeśli chcecie to dopowiadajcie, 

dziewczynę mojego chłopaka z bloga: http://w-mojej-kosmetyczce.blogspot.com/
Kasię z bloga: http://catherinessdiary.blogspot.com/
Agusiak747 z bloga: http://agusiak747.blogspot.com/
tamit24 z bloga: http://fallinnailove.blogspot.com/
Janelle z bloga: http://lakieromania-rzeczludzka.blogspot.com/
Kasię z bloga: http://kobieceszufladki.blogspot.com/
Astorię z bloga: http://astoria-cosmetic.blogspot.com/

i wszystkie inne, które widząc 'zapraszam wszystkich chętnych' jednak wstydzą się brać udział :) 

Moje pytania:
1. Postanowienia noworoczne?
2. Masz jakieś plany kosmetyczne związane z nowym rokiem? 
3. Twój kosmetyczny nałóg to..?
4. Słodycze czy owoce/warzywa?
5. Dawanie czy dostawanie?
6. Jakiej muzyki słuchasz?
7. Jakie kolory i wykończenia lakierów lubisz najbardziej?
8. Wolisz dokładnie wszystko planować, czy działaś 'na spontana' ?
9. Twój sposób na relaks?
10. Jak spożytkowałabyś milion wygrany w totka?
11. Twój ulubiony film/książka to..?

_____________
Rozdanie u Mani!



Nagrody są prześwietne. Zachęcam was do udziału w tym rozdaniu, a Mani gratuluję, że jest już z nami pół roku (tak samo jak ja) :).








Sylwestrowe pazurki

Hej :)
Zapomniałam w ostatniej notce napisać, a to bardzo ważne. Chciałam wam podziękować za wszystkie ciepłe słowa skierowane do mnie pod postem 'Rachunek sumienia na dobre rozpoczęcie nowego roku'. Kochane jesteście :) dziękuję wam :). Dzięki wam czuję, że moje pisanie, często bez ładu i składu ma jednak sens ;).

Na sylwestra nie przygotowywałam nic szalonego, bo po pierwsze nie zdążyłam (jak zwykle u mnie w domu wyszedł mały galimatias i nie do końca wiedziałam gdzie będę go spędzać, pewna byłam dopiero koło 16.30 -.-), po drugie za bardzo mi się nie chciało.
Dwa dni przed sylwestrem pomalowałam sobie paznokcie w ten sposób i stwierdziłam, że świetnie się nadadzą.

Wybaczcie moje zmasakrowane skórki, muszę się za nie zabrać..

Na zdjęciach może tego jakoś dobrze nie widać, ale lakier jest pełen malutkich drobinek brokatu, ja tu widzę granat, czerwień, zieleń i srebro. Taki świąteczny troszkę. 
Jest to lakier Golden Rose with protein o nr 298, pojemności 12,5 ml, kosztował coś koło 4-5 zł w małym sklepie koło dworca. 
Konsystencję ma ciekawą, żelową (tak mi się wydaje), dość gęsty, dużo nabiera się na pędzelek, ale dobrze się rozprowadza. Nie rozlewa się po skórkach. Jest bardzo trwały, jak przystało na brokatowy topper. Jedna grubsza, lub dwie cieńsze warstwy trzymają się do 5 dni, jeżeli damy jedną cieńszą, to będzie się trzymała, ale jest mniej odporna na urazy, szybciej odpryskuje. O dziwo nie ma większych problemów ze zmywaniem. Można sobie poradzić bez bazy peel off.

Jednak co najbardziej mnie zdziwiło i ucieszyło - bardzo szybko schnie. Potrafi w krótkim czasie utwardzić 3 warstwy lakieru pod spodem. Bardzo mi się to spodobało. Poszykuję takiego bezbarwnego topu.


Na kobaltowym Wibo też pięknie wygląda. Myślę, że na czarnym też będzie świetnie. 

Jutro dodam recenzję kobaltowego, a wieczorem Tag ;) 
Teraz uciekam, bo mam bardzo dużo nauki, 16 piszę drugi etap geografii :/
Trzymajcie się cieplutko ;*

Ps. Dziękuję za wsparcie w chorobie :) jesteście bardzo miłe ;*


piątek, 4 stycznia 2013

Nowy rok bieży, w łóżeczku leży, a kto? Owidia.

Hej :)
No może nie dosłownie. Ale zacznę wszystko od początku.
Byłam na sylwestrze u przyjaciółki. Świetnie się bawiłam. Wszystko było w porządku. Aż dziwnym porządku jak na mnie, bo ja jestem człek destrukcja. Albo coś zepsuję, albo sobie krzywdę zrobię.
Poszłyśmy zobaczyć pokaz sztucznych ogni przygotowany przez rodziców i dziadków Kasi, zadarłam głowę do góry i opadający popiół wpadł mi do oka. Był lekko ciepły, zaszczypało, rozpłakałam się. Za jakąś godzinę zmyłam makijaż, bo wystraszyłam się, że coś mi się stanie w to oko.
Nic mi nie było.
W Nowy rok spałam u przyjaciółki, ale musiałam wcześnie wstać, bo o 10 miałam mszę za ciocię, a potem spotkanie, na którym chciałam dobrze wyglądać. Poszłam po cichu do łazienki i co zobaczyłam w lustrze?...spuchnięte oko. Stwierdziłam, że to tylko podrażnienie i nie przejęłam się. Nawet podkręciłam rzęsy zalotką, tak jak codziennie.
Wszystko byłoby w porządku. Gdyby to oko nie zaczęło mi puchnąć z dnia na dzień.  Dzisiaj razem z mamą wybrałam się na ostry dyżur okulistyczny.

Okazało się, że albo mam jakiś stan zapalny, możliwe, że wywołany przez ten popiołek i zejdzie mi to po antybiotykach, a możliwe, że nie zejdzie, bo tworzy się tam gradówka czy coś takiego i wtedy czeka mnie operacja...

Chciałam wam pokazać mój makijaż z sylwestra, ale będzie to niemożliwe, bo na zdjęciach wyszedł niewyraźnie, a teraz nie jestem w stanie go odtworzyć. Jak już będzie po wszystkim to zrobię go jeszcze raz, specjalnie dla was :). Zapewne w najbliższym czasie pomęczę was pazurkami i pielęgnacją, choć makijażu i tak nie było tu dużo, bo chyba aż dwa razy coś dodałam. Nie możecie narzekać na jego nadmiar ;)

W tej chwili cienie, tusz, zalotka musiały zostać zastąpione tym:

Swojego nie wstawię, nie chcę przyprawiać was o koszmary. ;)

Posłuchajcie rady cioci Owidii i chodźcie do lekarza od razu gdy wystąpią podejrzane objawy. Ja na szczęście poszłam gdy nie było jeszcze za późno.

Trzymajcie się cieplutko :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...