czwartek, 23 lutego 2017

Hybrydy Victoria VYNN - stylizacje mojej mamy i siostry.

Witajcie :)
Ostatnio pokazywałam wam hybrydy mojej babci, klik! Przed świętami dopadłam jeszcze dwie kobietki w mojej rodzinie - mamę i siostrę. Wszystkie cztery cieszyłyśmy się w święta pięknymi paznokciami, choć każda miała coś innego ;)


Mama ze względu na swoją pracę nie może sobie pozwolić na ciemne odcienie. Poza tym zawsze musi mieć krótko przycięte paznokcie. Chciałam jej udowodnić, że nawet króciaki mogą być piękne. Wybrałyśmy bordo, akcent w postaci srebrnego holo brokatu i srebrne stemple. 


Użyłam hybrydy Victoria VYNN 117 flirty blush, którą mogłyście podziwiać między innymi w stylizacji mojej babci ;) Wszystkie jesteśmy zakochane w tym kolorze. No przyznajcie, czyż nie jest piękny? ;)


Moja siostra nie mogła się zdecydować, na początku miałyśmy robić sweterki, ale te jak wiadomo najlepiej wyglądają w macie, a takiego topu się jeszcze nie dorobiłam. Potem miały być czarne ze srebrnym lustrem (nic straconego, zrobiłyśmy je na ferie ;), aż w końcu stanęło na pomidorowej czerwieni, srebrnym holo i śnieżynkach ;)


Siostra wybrała neonową czerwień Victoria VYNN 113 king of red. Pracuje się z nim równie przyjemnie co z innymi lakierami tej firmy. Ja czekam na lato aby wrzucić go na stopy, będzie pięknie wyglądał w połączeniu z opaloną skórą. 


Powyżej możecie zobaczyć zestawienie wszystkich trzech holo brokatów z BPS jakie posiadam w swojej kolekcji (na czarnej bazie). Czarny pokazałam tutaj, a złoty tutaj. Z czarnego nie jestem zbyt zadowolona, ale złoty i srebrny spełniają moje oczekiwania. Pięknie wyglądają na paznokciach, mienią się i dodają całej stylizacji karnawałowego szyku. 
Srebrny pyłek możecie kupić tutaj, klik! Polecam, zwłaszcza że koszt jest niewielki - 1.99 $ ;)


Zachęcam was także do odwiedzania strony Victoria VYNN. Firma oferuje nam mnogość kolorów i systemów - gel polish (czyli mój) w wariantach hybrid oraz soak off, a także pure ceamy hybird przeznaczone do utwardzania w lampie LED oraz do ściągania removerem bez acetonu. Poza tym posiadają też żele do budowy paznokcia i pyłki DUST ;) 

Oczywiście fakt, że otrzymałam te produkty do recenzji nie ma wpływu na moją opinię.


Na koniec rodzinne #nailfie!







wtorek, 21 lutego 2017

Holograficzne mandale. Colour Alike - Wata cukrowa i płytka BP-L052.

Witajcie :)
Ostatnio wpadłam w jakiś holo szał! Każde kolejne paznokcie, jakie maluję, mają w sobie jakieś holograficzne elementy. Nic na to nie poradzę, ostatnio do mojej kolekcji wpadło kilka ślicznych holosi i tak mi się podobają, że na ten moment malowałabym tylko nimi ;)


Przepiękny lakier Colour Alike 501 o słodkiej nazwie Wata cukrowa był częścią nagrody, którą udało mi się wygrać w instagramowym konkursie Violi z bloga Nails by Violka. Dziękuję Ci kochana za tak wspaniałą nagrodę ;)

Lakier ten pochodzi z serii Trele Pastele. Gdy ta kolekcja weszła na rynek, wcale mnie nie porwała. Jednak gdy tylko otwarłam paczuszkę od Violi i to przepiękne różowe holo zalśniło w świetle zakochałam się. Podczas promocji dokupiłam jeszcze błękit i miętę z tej serii. Niedługo zobaczycie zdobienie ze wszystkimi trzema ;)


W buteleczce wata cukrowa jest chłodnym odcieniem pastelowego różu, wypełniona drobinkami holo. Na paznokciu odcień wydaje się nieco cieplejszy, a jak rozbłyśnie w promieniach słońca, to zupełnie się zmienia. Przypomina troszkę truskawkowy koktajl ;) Bardzo lubię malować lakierami firmy Colur Alike, są świetnej jakości - szybko schną, mają dobrą konsystencję, nie za luźną i nie za gęstą, nie zalewają skórek, a przede wszystkim mają przyjemny zapach ;)


Tak mi się spodobał efekt holo, że postanowiłam się nim trochę pobawić. Wyciągnęłam z szuflady inne lakiery o tym wykończeniu - złoty China Glaze i błękitny Mollon oraz nową płytkę BP-L052 i wykonałam holograficzne naklejki.
Płytkę możecie zobaczyć tutaj, klik! Zawiera 14 wzorów w stylu mandali lub wzorów tworzonych przez kalejdoskop. Wzory są bardzo duże. Postanowiłam przeciąć naklejkę na pół, żeby było widać półkole. Niestety jakbym chciała odbić środek koła na moich drobnych paznokciach, to zepsułabym cały efekt, nie byłoby widać co to za wzór. Tylko kciuki mam stosunkowo duże, więc umieściłam cały wzór ;)


Jak podobają wam się moje holograficzne mandale? ;)

środa, 15 lutego 2017

Bo hybrydy można nosić w każdym wieku! Jak sprawdziły się produkty Victoria VYNN u mojej babci?

Witajcie ;) 
Dziś pokażę wam dwa hybrydowe zdobienia, które nosiła moja babcia. Tak, wzrok was nie myli. Odkąd pamiętam, moja babcia zawsze miała zadbane dłonie. Jako dziecko bardzo zazdrościłam jej pięknego kształtu paznokci i dużej, szerokiej płytki. Praca na takich paznokciach, to sama przyjemność ;)


Na święta postanowiłyśmy zrobić coś delikatnego, więc postawiłyśmy na frenchowego nudziaka - 002 true to life. Nałożyłam dwie warstwy hybrydy, mogłam dać jeszcze jedną, ale dałyśmy sobie spokój ;) Babcia ma mocno zaznaczone wolne brzegi (choć i tak mniej niż ja :D), więc nie dałoby się ich zakryć.


Jednak żeby nie było nudno, postawiłyśmy na efekt holo z Indigo oraz szare śnieżynki. Odbiłam je lakierem duetu CA&BLP B. a mysterious fog. Całość prezentowała się delikatnie i skromnie, a holo dyskretnie lśniło w mocnym świetne ;)


Kolejne hybrydy jakie miałam przyjemność zrobić babci były już bardziej szałowe - na zabawę karnawałową. Tutaj idealnie sprawdził się wiśniowy lakier 117 flirty blush. Uwielbiam ten kolor, jest niezwykle elegancki ;)


Tutaj dodałyśmy tylko srebrne róże z płytki B.02 flower power, srebrny lakier to Avon Metallics. Babcia była bardzo zadowolona. 

Dlaczego akurat wybrałam hybrydy Victoria VYNN? Ze względu na to, że zmywanie jest bardzo łatwe. Wystarczyło, że babcia kupiła sobie acetonowy zmywacz i mogła sobie je zdjąć sama. Nie trzeba ich piłować, a po namoczeniu w acetonie odchodzą w całości, wiec można to spokojnie zrobić w warunkach domowych. 

Babciu, wiem że to przeczytasz, więc dziękuję Ci za udostępnienie swoich paznokci do malowania, oraz pozdrawiam serdecznie <3

Jak wam się podobają stylizacje? ;)


wtorek, 14 lutego 2017

#creativenailparty u theCieniu - skandynawskie wzory. Trzy zdobienia.

Witajcie :)
Nie mogłam doczekać się ostatniego tygodnia wyzwania. Nie, nie dlatego, że nie mam czasu lub ochoty na malowanie, nic z tych rzeczy ;) 
Tematem ostatniego tygodnia są "skandynawskie wzory". Jestem studentką germanistyki, moją drugą specjalnością obok nauczycielskiej jest język szwedzki, jednak Skandynawia pasjonowała mnie od baaardzo dawna. Przede wszystkim Finlandia, darzę ten kraj ogromnym sentymentem i jednym z moich większych marzeń jest opanowanie języka oraz podróż ;) 

Język szwedzki jest dużo łatwiejszy, można go opanować w stopniu komunikatywnym w ciągu kilku miesięcy. Mam za sobą już pierwszy egzamin ustny, także da się. Na prawdę polecam mój kierunek jeśli ktoś kocha języki obce tak jak ja. Oprócz języka szwedzkiego miałam także taki przedmiot jak "kultura Szwecji i krajów skandynawskich", na który uczęszczałam z prawdziwą przyjemnością. 

Z tego co widziałam na innych blogach, wszystkie dziewczyny poszły w kierunku sweterków. Ja również je zmalowałam, ale nie dałam rady zmieścić swojej miłości do Skandynawii w jednym zdobieniu. Miały być dwa, powstały trzy.


W ramach pracy zaliczeniowej na kulturę Skandynawii przygotowałam prezentację o szwedzkiej literaturze dziecięcej. Oprócz twórczości Astrid Lindgren (kto z nas nie czytał w podstawówce "Dzieci z Bullerbyn"? ;) pisałam między innymi o Muminkach. Tove Jansson, finka, pisała po szwedzku, więc idealnie wpasowała się w moją prezentację. Poza tym od dziecka uwielbiam "Muminki". Nie tylko oglądałam bajki, czytałam też książki. Dla mnie są jak "Mały książę", dzieciom spodoba się historia, a dorośli sięgną głębiej ;)


Niestety nie przewidziałam, że malowanie Muminków będzie tak skomplikowane. Moje farbki akrylowe nadają się już jedynie do kosza, zepsuły mi pierwsze zdobienie, potem kolejne zepsuł top, który spękał tak okropnie, że Muminki odpadły. Na zdjęciach widzicie moje trzecie podejście - paint gel z Indigo i biała hybryda. 

Muminek i Panna Migotka darzyli się sympatią, więc potraktowałam to zdobienie pod kątem Walentynek ;) Jako tło posłużył mi prześliczny Sophin 361 o nazwie Riviera ;)


Na pewno kojarzycie styl skandynawski. Biel, jasne drewno, mnóstwo światła, poduchy, świece...przełamane jakimś patternem lub kolorem. Poza tym zachwyca mnie szwedzka filozofia życiowa - lagom. Jest to słowo, którego nie da się dosłownie przetłumaczyć na język polski, to coś w rodzaju "wystarczający, bez ostentacji". Dlatego właśnie Szwedzi lubią prostotę, proste formy, jasne kolory i przestronne wnętrza. 


Postawiłam na wzory z płytki B.07 beauty of simplicity -  szachownicę i skośne paseczki ;) Biel, to mój ulubiony My Secret, zawsze jak jestem w Naturze (raz w roku średnio, podczas wakacji :D), to dokupuję jeden, do stemplowania użyłam czerni z BPS. 
Niestety top rozmazał mi wzorki na palcu wskazującym, ostatnio mam pecha do topów...


No i ostatnie zdobienie - klasyczny norweski sweterek ;) Marzy mi się taki ciepły, najlepiej właśnie czerwono-granatowy w białe wzory. Zwłaszcza że w tym roku jak zima chwyciła, tak nie puszcza, a ja marznę.


Wykorzystałam moją ulubioną (i w sumie jedyną) sweterkową płytkę z BPS - BPL-018. Stemplowałam beżowym lakierem duetu CA&BLP B. an ice coffee. Mogłam użyć klasycznej bieli, ale wolałam ten lekki beż. Moje biele wyglądają szaro na ciemnych kolorach, poza mają słabszą pigmentację. Naklejki wykonałam na macie z BPS, uwielbiam ją, jest niezastąpiona przy naklejkach ;) 
Całość nosiłam w błysku, mam nawet zdjęcia, ale potem zmatowiłam i ta wersja jeszcze bardziej przypadła mi do gustu.


Mam nadzieję, że krótka podróż po skandynawskich motywach wam się spodobała. Nie umiem wybrać najlepszego zdobienia, więc powiedzcie mi, które najbardziej przypadło wam do gustu ;)




sobota, 11 lutego 2017

#creativenailparty u theCieniu - zimowy las.

Witajcie ;)
Post spóźniony, na pewno widziałyście już moje zdobienia w poście podsumowującym tydzień wyzwania u theCieniu i na moim instagramie ;) Niestety miałam problemy z internetem, wiec postanowiłam zrobić sobie przerwę od bloga. Przerwa od uczelni i bloga była mi bardzo potrzebna, na zajęcia wracam dopiero za tydzień, więc do was wróciłam już teraz.

Stworzyłam dwa zdobienia w ramach tygodnia pt. "zimowy las". Najpierw wykonałam zdobienie farbkami akrylowymi i piaskowym lakierem, ale mnie nie zachwyciło, więc postanowiłam wykonać jeszcze stemplowe ;)


Plan był taki: gałązki z czerwonymi jagodami głogu lub dzikiej róży, a do tego śnieg 3D wykonany piaskowym lakierem. 
Nie byłam zadowolona z tego zdobienia. Dawno nie malowałam farbami i straciłam wprawę, więc gałęzie wyszły za grube. Poza tym cały efekt zepsuły pęknięcia, których sprawcą jest top Sally Hansen.


Kupiłam top Sally Hansen No Chip, bo miałam ochotę na coś nowego. Od dawna używam Insta Dri i miałam zrobić sobie zapas dwóch buteleczek ulubionego topu, jednak coś mnie podkusiło i zamiast drugiej czerwonej buteleczki, wrzuciłam do koszyka felerny No Chip.
Żeby było zabawniej, na początku jest idealny. Ładnie się rozprowadza, nie rozmazuje stempli, błyskawicznie schnie. Szkopuł tkwi w tym, że zaraz po wyschnięciu pęka. Dosłownie w mgnieniu oka. Paznokcie wykonałam przed snem, a zdjęcia zrobiłam zaraz po obudzeniu. Na małym palcu jest największa dziura, bo pękły wszystkie warstwy, aż do gołego paznokcia, a na pozostałych są bruzdy. Nie polecam!


Za to jestem zadowolona ze śniegu 3D i efektu babyboomer french. Ogólnie gdyby nie te pęknięcia, to pewnie ponosiłabym to mani dłużej, ale po kilku godzinach pęknięcia się powiększyły i lakier odpadł.


Z kolei z drugiego mani jestem bardzo zadowolona. Wyjątkowo nawet zdjęcia mi się udały ;) Patrząc na moją ukochaną w ostatnim czasie BPX-L008, wiedziałam że wzór jelenia w lesie wykorzystam właśnie na ten tydzień wyzwania. Wiem, że w tygodniu 'jelonki i sarenki' ukazało się pełno prac z tym motywem, ale musiałam po prostu! 


Wymyśliłam sobie gradient dwóch lakierów z Colour Alike - Maltanki i Niebieskich migdałów. Dwa niebieskie holosie, granat i błękit idealnie do siebie pasują ;) Tak rozmieściłam kolory, żeby jasny utworzył coś w rodzaju księżycowej poświaty lub holo mgły i na tym tle umieściłam renifera. Szkoda tylko, że moje paznokcie są tak drobne, praktycznie całe (oprócz kciuka) zajmuje renifer, lasu nic nie widać :D


Moje pazurki idealnie wpasowały się w zimową scenerię. W tym roku widok za oknem jest dla mnie największą inspiracją. Odkąd śnieg napadał po nowym roku, tak trzyma się do dziś ;) Jednak ja już powoli tęsknię za kwiatowymi zdobieniami ;)

Mam nadzieję, że moje zdobienia przypadły wam do gustu, jutro zobaczycie moją interpretację tygodnia skandynawskiego, na pewno nie będzie typowa ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...