poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Brzoskwiniowe kwiaty. Kobo Mexico i złote ringi Anastazja.net.

Witajcie.
Dziś pokażę wam zdobienie, które troszkę przeleżało na dysku.. jakieś dwa lub trzy miesiące, bo wykonałam je na urodziny mojej przyjaciółki. Niemniej jednak bardzo podoba mi się to zdobienie, przyjemnie mi się je nosiło i chyba jeszcze wrócę do tego połączenia kolorystycznego, bo bardzo dobrze się w nim czułam.


Lakier Kobo Mexico dostałam od Marioli z bloga Lakierkowo. Uwielbiam ten kolor, choć nie spodziewałam się, że spodoba mi się aż tak. Ma w sobie sporo pomarańczowych tonów, ale o dziwo nie przeszkadza mi to, na tyle dobrze komponuje się z odcieniem mojej skóry, że latem często ląduje na moich stopach. I tak właśnie było w tym przypadku, stworzyłam sobie taki brzoskwiniowy komplecik ;)


Praktycznie zawsze staram się przemycić jakiś biżuteryjny akcent do mojego zdobienia. Zwykle są to ćwieki, perełki, cyrkonie... tym razem postawiłam na złoty ring ze strony Anastazja.net. Srebrne pokazywałam już na blogu i to dwukrotnie, tutaj i tutaj. Co do złotych to miałam obawy, z uwagi na moje wąskie paznokcie, miałam problemy z przycięciem naklejki u umieszczeniem wzoru tak, aby wyglądał dobrze. Jednak mimo problemów byłam bardzo zadowolona z efektu. Czasem dobrze jest poeksperymentować, sama na pewno nie zdecydowałabym się na ten "dziurawy" wzór, ale byłam pozytywnie zaskoczona ;)


Wzór pochodzi z płytki QA75, która zawsze będzie kojarzyć mi się z Ines74, myślę, że jeśli śledzicie jej poczynania, to na pewno kojarzycie któreś z jej zdobień właśnie z tym wzorem, bo wykonała ich kilka ;) 
Ja postawiłam na double stamping. Najpierw odbiłam wzór Kobo Mexico, a potem ten sam odbiłam ciemniejszym pomarańczem, ale już nie pamiętam co to było ;) Chciałam uzyskać efekt cienia. Nie było to do końca to, czego oczekiwałam, ale i tak nieźle mi poszło ;)


Mam nadzieję, że moje brzoskwiniowe kwiaty spodobają wam się tak samo jak mi ;) Zdecydowanie takie pastelowe połączenia przemawiają do mnie najbardziej ;)

Dziękuję bardzo pani Anastazji za udostępnienie mi naklejek do recenzji. Praca z ringami to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, bo taka forma naklejek jest raczej niespotykana w ofertach innych firm. 




czwartek, 25 sierpnia 2016

Piórka. Sophin 341 i 87.

Witajcie po długiej nieobecności ;)
No może nie jakiejś nie wiadomo jak długiej, bo to tylko coś ponad tydzień, ale i tak czułam się troszkę źle z tym, że zostawiłam bloga samopas. Jednak czas spędzony nad morzem był tak wspaniały i mijał mi tak szybko, że nie chciałam spędzać go w internecie. 
Dziś pokażę wam piórkowe zdobienie, które miałam na paznokciach podczas moich pierwszych tegorocznych wakacji. Mnie bardzo przypadło do gustu ;)


Zdobienie powstało na wieczór przed samym wyjazdem. Miałam jechać z niebieską mozaiką, ale dość późno zauważyłam, że niestety z jednego paznokcia odprysnęła mi stemplowa naklejka i na szybko chciałam zrobić coś nowego. A że nie miałam kompletnie weny... siedziałam przed szafką z lakierami dobre pół godziny układając i przestawiając kolejne kolorowe buteleczki. Aż przypomniałam sobie o pięknych zielonych piórkach.


Piórka to oczywiście naklejki wodne, moje pochodzą z Born Pretty Store, a dokładnie z tej strony, klik! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zgarnąć wszystkie kolory ;) Wiele kształtów i rozmiarów daje sporo możliwości ;) Żeby nie było nudno, dodałam złoty trójkątny ćwiek na palcach serdecznych (klik!).


Do tego zdobienia wykorzystałam dwa lakiery Sophin: mój ulubiony beż nr 87 i prześliczny seledynowy 341 z kolekcji Macaroons. Moja opinia co do lakierów tej firmy wciąż się nie zmienia: są niezastąpione. Czasem, gdy nie mogę się zdecydować, co chciałabym namalować, po prostu sięgam po któryś lakier Sophin. Nigdy mnie nie zawodzą, prezentują się nienagannie solo, jak i w zdobieniach. Do tego schną szybko i  długo się utrzymują. Zapraszam was do odwiedzenia sklepu internetowego Sophin, klik!
Sam gradient nie wystarczył, wciąż mi czegoś brakowało, więc po chwili namysłu, dołożyłam top z zielonymi flejksami. Nie wiem czy da się to zauważyć na zdjęciu, ale prześlicznie odbijały promienie słoneczne.


Ogólnie to byłam bardzo zadowolona z tego zdobienia. Wytrzymało całe moje wakacje, dopiero po powrocie je zmyłam. Dodam tylko, że codziennie moczyłam się w wodzie, pływałam, no i ogólnie rzecz biorąc aktywnie spędzałam czas i nie oszczędzałam paznokci. Zdrapała mi się tylko jedna mała naklejka, ta z paznokcia wskazującego, bo się troszkę zadarła przy przyklejaniu. Reszta wróciła w stanie nienaruszonym. A teraz będąc nad morzem, musiałam po 4 dniach stworzyć nowy mani, a gdy wróciłam (czyli po kolejnych 4 dniach) miałam już odpryski i pęknięcia w lakierze. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało :(


Mam nadzieję, że piórkowe mani przypadnie wam do gustu tak samo jak mnie. Lubicie piórkowe klimaty, czy już was troszkę nudzą? 

















piątek, 12 sierpnia 2016

Tie dye i impresje. Wakacje z ZuZulą - tydzień piąty.

Witajcie.
Dziś mega szybki post, bo migrena wywołana najprawdopodobniej tzw "Reisefieber" oraz trzema dniami opieki nad przeuroczym siedmiolatkiem dają mi nieźle w kość. Reisefieber z reguły mnie nie dotyczy. Z reguły, bo zawsze wyjeżdżam z rodzicami lub na zorganizowane wyjazdy, a tym razem wszystko zaplanowałam sama wraz z moim chłopakiem i ciągle martwię się, że czegoś zapomnę, coś nam się stanie z samochodem albo nawigacją, albo, albo, albo... 
Na prawdę lepiej będę się streszczać, zwłaszcza, że jutro muszę wstać bardzo wcześnie, bo pracuję jako wolontariuszka przy obsłudze pielgrzymów w naszej parafii. Przynajmniej nie będę się zastanawiała czego jeszcze ewentualnie zapomniałam spakować :D


Od razu przepraszam za te tragiczne skórki, ale przechodzę jakiś alergiczno-przesuszony kryzys skóry, nie tylko na dłoniach. 
Postanowiłam się pobawić troszkę w freehand, zachciało mi się ciapciania pędzelkiem i farbami, a że akurat miałam w folderze z inspiracjami przepiękny obrazek polany z jeziorkiem otoczonej lasem. Tęcza też tam była, ale najbardziej podobały mi się drzewa i droga zanikająca na horyzoncie. W moim mniemaniu to właśnie jest najmocniejszy element mojej pracy. Tęcza wyszła mi źle i krzywo, ale ogólnie jestem z siebie zadowolona. Dawno nie robiłam nic takiego i cieszę się, że mimo braku czasu udało mi się siąść i po prostu malować :)


Drugie zdobienie to popularny tie dye. Wykonałam je na konkurs Pana Lakiera, w którym miałyśmy wykonać manicure na festiwal muzyczny. Ta metoda wzornictwa nierozerwalnie kojarzy mi się właśnie z festiwalami. Wyszło mi takie troszkę hipnotajzing :D 
To zdobienie wyszło mi lepiej, aczkolwiek jest banalne, więc chciałam wykonać coś jeszcze i tak właśnie zdecydowałam się na impresje ;)

Mam nadzieję, że obydwa moje projekty się spodobają. Postaram się wrzucić ostatni tydzień projektu będąc na wakacjach, ale jeśli mi się nie uda, to zaglądajcie do ZuZuli obejrzeć inne prace ;)



niedziela, 7 sierpnia 2016

Candyshop. Wakacje z ZuZulą - tydzień czwarty cz.2.

Witajcie ;)
Tak jak napisałam, stworzyłam drugie zdobienie. Pamiętacie jeszcze limitkę Wibo Candy Shop? 


Mnie udało się wygrać całą serię w konkursie, już ponad dwa lata temu. Jak widzicie kolory raczej nie moje, no ewentualnie brzoskwinka, ale jest jeszcze lawenda, której nie użyłam, skupiłam się tylko na odcieniach okołoróżowych, bo taki był zamysł mojego mani.


Piaskowe lakiery goszczą na moich paznokciach bardzo rzadko, ale tutaj nie mogłam użyć innych lakierów, gdy tylko zobaczyłam je jak otwarłam szufladę... Sama ich nazwa nakierowała mnie na odpowiedni dla nich wzór. Bo z czym innym te piaskowe cukieraski komponowałyby się tak pięknie jak z cukierkami? ;)
Wzór pochodzi z płytki BPL-023, którą możecie kupić tutaj, klik! Jeśli chodzi o dokładne numery lakierów, to użyłam trzech z czterech z tej serii - od 1 do 3 ;), białe tło to Sally Hansen Exreme Wear - White On, a czarny stempel to lakier z BPS, mój ostatni ulubieniec :)

Mam nadzieję, że mój szybciutki post i cukierkowe w pełnym słowa znaczeniu zdobienie wam się spodoba :) Lubicie takie słodkie zdobienia? Ja chyba dalej się nie przekonałam, wolę kwiaty i styl vintage :D




piątek, 5 sierpnia 2016

Nutella. Wakacje z ZuZulą - tydzień czwarty.

Witajcie :)
Dziś zdobienie totalnie nie w moim stylu. Jednak projekt to projekt, można się troszkę pobawić ;)
Długo się zastanawiałam jakie słodycze przygotować, zwłaszcza że moją specjalnością są lody. Nie chciałam jednak wykonywać ich któryś raz, wolałam pójść w coś nowego. Miała być czekolada, miały być lizaki.. A wyszła nutella :D


Małe sprostowanie: osobiście za nutellą nie przepadam. No chyba że nie ma w domu czekolady, wtedy łyżeczka w ruch i słoika nie ma :D Jednak zdecydowanie dedykuję to zdobienie Dominikowi, mojemu Ukochanemu, który bardzo lubi nutellę i nie może zrozumieć, dlaczego kanapki z nią mi nie smakują :D


Nie jest to zdobienie doskonałe i wcale nie jestem z niego zadowolona.. Zakrętka na palcu wskazujacym jest krzywo, chlebek jest za ciemny i na zdjęciach słabo widać 'nutellowe' serduszko, literki są koślawe... Na swoją obronę powiem, że wykonałam to zdobienie w pół godziny :D Może jeszcze uda mi się stworzyć inne zdobienie na ten tydzień. Mam pewien pomysł, może się uda ;) 


To co najbardziej podoba mi się w tym zdobieniu, to przepiękny Sophin z najnowszej kolekcji Lagoon, a mianowicie 361 Riviera. Uwielbiam ten lakier i zobaczycie go  u mnie jeszcze nie raz ;)


Mam nadzieję, że mimo niedoróbek, moja nutella przypadnie wam do gustu ;)




wtorek, 2 sierpnia 2016

Naklejki Anastazja.net w połączeniu z neonami Orly.

Witajcie :)
Jak wiecie nie przepadam za neonami, ale jakoś tak patrząc na piękne czarno-białe naklejki, najbardziej pasowały mi takie kolory. Na początku chciałam pokombinować coś z czerwienią, ale połączenie z neonami jest na pewno ciekawsze :) I jak na mnie nieoczywiste.

Znów powróciło do nas lato, więc odkurzam zdobienie sprzed miesiąca ;) Co prawda na wakacjach miałam genialną pogodę, ale tu gdzie mieszkam, dopiero od wczoraj świeci słońce ;) Idealna pogoda dla neonków ;)


Bardzo, bardzo, bardzo podobało mi się to zdobienie, co prawda umieściłam naklejki ciut krzywo, ale to nie przeszkadza w ogólnym odbiorze. Dodałam jeszcze po czarnym trójkąciku na każdy neonowy paznokieć. Wykorzystałam 3 lakiery Orly - Off beat, Electropop i Thrill Seeker. Rozmieściłam je tak, żeby nie powtarzały się u tych samych paznokci na obydwu dłoniach. O dziwo czułam się świetnie w takim szalonym miksie ;)


Naklejki, które wykorzystałam, dostałam w ramach współpracy z firmą Anastazja.net. Te konkretne mają numer 17 i pochodzą z serii mini. Dla mnie to świetna sprawa, bo nie ozdabiam raczej wszystkich paznokci tak samo, wolę jakiś miks, a tutaj mamy do dyspozycji 8 naklejek, z czego na wielu arkuszach są dwa wzory po 4 naklejki. Akurat - 2 paznokcie akcentowane na każdej dłoni ;) Do kupienia na allegro, a dokładnie tutaj, kilk!


Niestety na zdjęciach widać niedoskonałości, prześwituje biała baza spod neonów. Na żywo nie rzucało się to w oczy, a wiadomo, neony bez bazy raczej kiepsko wyglądają. Orliki co prawda kryją po 3 warstwach bez problemu, ale czasem mają tendencję do maz. Dodałam kilka czarnych, trójkątnych ćwieków, moim zdaniem ciekawie korespondowały one z wzorem naklejek ;)
Co do samych naklejek, to podpowiedzcie mi, co one przedstawiają? Mnie przypominają troszkę azteckie wzory, ale mniejsza o to, bo i tak ogromnie mi się podobają ;)

Co sądzicie o moim miksie? Jak wam się podoba?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...