poniedziałek, 29 czerwca 2015

Nowości czerwcowe.

Witajcie :)
Dziś pokażę wam co tam u mnie nowego :) Moje zbiory w tym miesiącu powiększyły się znacznie, ale to dlatego, że dostałam aż trzy nagrody, co jest dla mnie niesamowitym zaskoczeniem, bo nigdy nic nie wygrywam ;)
Pierwsza nagroda pochodzi z konkursu "Wzór do naśladowania", który był zorganizowany na fp Klubu Miłośniczek Pięknych Paznokci. Co do lakierów, to jedyne do czego mogę się przyczepić: lakiery rzucone luzem w kopertę, bez zabezpieczenia.. Sally Hansen był odkręcony i rozlał się po kopercie. Na szczęście żaden się nie potłukł. Cieszę się, że będę mogła wypróbować Sally Hansen i Astora, bo jakoś jeszcze nie miałam okazji. I może przekonam się na powrót do Miss Sporty, bo osobiście nie lubię tej marki i to bardzo. Glut po dwóch tygodniach od otwarcia, brrr...
Potem wygrałam konkurs u Mavii. Do wygrania były cztery zestawy, dwa zawierały pierwsze 4 lakiery z pastelowej kolekcji Delii, a dwa kolejne 4. Mnie się trafiła druga opcja. Potem okazało się, że wygrałam także konkurs u Anek beauty, gdzie do wygrania były te same zestawy i również trafiła mi się dwójeczka, więc mam dwa takie same zestawy :D Jak całe życie nic nie wygrywam, tak teraz wygrałam i to podwójnie :D. Więc szykuje się mała niespodzianka dla was :)
Co do moich ostatnich zakupów, to w Super Pharm było 1+1 za grosz na produkty Life, więc skorzystałam ;) nie mogłam się zdecydować na żaden kremowy, więc wybrałam sobie letni glitterek. A neony potrzebowałam do zdobienia.
Pojechałam z koleżankami do Katowic nastawiona na napad na Naturę. Oczywiście w Częstochowie nie ma tej drogerii. Na co mi 3 Rossmanny w odległości 200m, skoro jeden z nich mógłby być Naturą? Byłoby to o wiele lepsze rozwiązanie. 
Akurat była promocja -40% na całą kolorówkę przy zakupie minimum 2 sztuk, więc troszkę zaszalałam. Niestety lakiery Essence były praktycznie wykupione, więc postawiłam na szminkę, która od dawna mi się podoba - 01 coral calling. Z koszyczka promocyjnego wygrzebałam sobie mój wymarzony My Secret Vanillia i dwa matowe lakiery - niebieski i fiolet. Miałam jeszcze ochotę na czerwień, ale Zuza ją w końcu wzięła. Żałuję teraz, że nie wzięłam topu nadającego piaskowy efekt, w ferworze zakupów wybrałam jednak matowy top, który jest świetny. Dorzuciłam jeszcze zwykły biały lakier, bo tego nigdy dość ;)

Pozdrawiamy panie Rosjanki otwierające bezkarnie wszystkie kosmetyki i starszą panią, która wymazała sobie paznokcie wszystkimi lakierami z koszyczka ze starymi lakierami Essence. Ja nie wiem, czy tylko nas, bardziej 'uświadomione' jeśli chodzi o kosmetyki to razi? 

Oczekuję jeszcze na dwie paczuszki współpracowe, ale jak już przyjdą, to będą miały osobne posty. Tylko jak zwykle wszystkie znajome blogerki już otrzymały swoje paczki od Lady Queen, tylko ja czekam i czekam. Nie wiem, czy okolice Częstochowy to jakiś pocztowy koniec świata? :(

Mam nadzieję, że podobają wam się moje zakupy i nagrody. Które lakiery chciałybyście zobaczyć w pierwszej kolejności? :)

Ukwiecony projekt - liście.

Witajcie :)
Mam mega problemy z internetem i dlatego wcale nie ma mnie na blogu. Uwierzcie, mam pełen folder zdjęć do wstawienia, ale nie mam jak pisać, bo internet tak muli, że nie da się nawet załadować zdjęć. Ostatnio znów wróciłam do ściągniętego na komputer serialu "Saga rodu Forsyte'ów", bo w internecie nic się nie da pooglądać. 
Dziś robiłam chyba 30 podejść aż w końcu załadowało mi się jedno zdjęcie mani na projekt.,. Po dużych męczarniach wbiłam drugie zdjęcie.. Na trzecie zabrakło mi siły.
Przedostatni tydzień projektu to liście. Od początku miałam pewien zamysł: stary mur porośnięty bluszczem. Bluszcz - nie problem, mam płytkę Qgirl004 z wzorkiem listków. Gorzej z murem, bo kompletnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Miałam wzorek jakby kamieni na innej płytce, ale odbity wygląda raczej jak żyrafa, a do tego moje zielenie były zbyt jasne i liście były niewidoczne. W końcu postawiłam na delikatny saran wrap. Zamiast muru uzyskałam raczej efekt tynku ściennego albo papieru czerpanego, ale chyba nie jest źle ;)
Przepraszam za nieogarnięte skórki, nie miałam zbyt dużo czasu na to mani, bo zaraz je zmyłam i musiałam zrobić sobie komplet (dół i góra) pazurków na imprezę urodzinową mojego braciszka ciotecznego, wszak 6 lat ma się tylko raz, a Tobiasz jest moim wiernym fanem, uwielbia oglądać moje maleństwa w helmerze i podziwiać moje pomysły na pazurkach.

Mam nadzieję, że podoba wam się mój bluszcz ;) 

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Ukwiecony projekt - stokrotki dla Malwinki i Dorotki.

Witajcie kochane :)
Bardzo was przepraszam za obsuwę, ale to niestety nie moja wina. Mam przygotowane zdjęcia chyba 4 mani lub nawet więcej i nie mam jak dodać, bo internet mi szaleje i chodzi jak chce i kiedy chce, ale raczej nie wtedy gdy mnie by to odpowiadało. Zdjęcia na bloga nie chcą mi się ładować, namęczyłam się pół soboty i całe wczorajsze przedpołudnie na nic,
A do tego jestem w złym humorze, bo od pół roku rośnie mi ósemka, zamiast wyjść raz a porządnie to zaczyna wychodzić jak jej się przypomni i wtedy mnie boli, a potem dalej sobie egzystuje w spokoju. Aktualnie boli mnie tak, że leżę tylko z zamarzniętym wkładem żelowym do lodówki turystycznej pod szczęką, więc nie mam siły użerać się z tym ustrojstwem.
Na tydzień stokrotkowy wykonałam dwa zdobienia, bo pierwsze choć mi się podobało, to nie usatysfakcjonowało mnie ze względu na to, że mój biały lakier zgluciał na nic i porobiły mi się takie nitki, które na granacie były bardzo widoczne. Ale w drugim też widzę niedoróbki. Szukam lepszej farbki akrylowej, bo moja jest tępa, transparentna i jakaś taka.. jakby w żelu pływał biały proszek. Denerwuje mnie i już.



A dlaczego wybrałam oklepane niebieskie tło i to pod obydwa zdobienia? 
Ja sobie nie wyobrażam stokrotek inaczej niż na granacie lub innym niebieskim odcieniu. Jako mała dziewczynka kochałam letnią sukienkę po cioci, właśnie granatową w stokrotki, babcia uszyła mi nawet taką samą, ale niestety nie miała już materiału w stokrotki, więc była biała, ale też w kwiatuszki. Potem miałam jeszcze jedną sukieneczkę w stokrotki, a teraz widziałam nawet podobną w Cropp, ale miała bardzo niewygodny krój. 
Ogólnie jakoś tak jestem przywiązana do stokrotek. Pamiętam, że kiedy spotykałam się z moim Ukochanym pod jego szkołą zawsze zdumiewał mnie fakt, że tam na trawniku nawet w grudniu stokrotki wychylały swoje żółte łebki spod śniegu. Do tej pory kojarzą mi się z dzieciństwem i moim Dominikiem. Do tego jakoś zdecydowanie wolę polne kwiaty niż takie sztywne i wyniosłe z kwiaciarni. Wyjątkiem są róże, choć dzikie też uwielbiam. 

Jak wam się podobają moje stokrotki? Lubicie kwiaty na pazurkach?



czwartek, 11 czerwca 2015

Egzotyczne kwiaty.

Witajcie :)
Dziś pokażę wam jeden z zaległych mani. Wykonałam je na konkurs u B. loves plates i bardzo fajnie mi się je nosiło :)
Ogólnie to jak nie przepadam za różem, fiolet bardziej toleruję, ale też jakoś szczególnie nie lubię, tak ostatnio róż pasuje mi do większości zdobień. Zaczynam się o siebie martwić :D Nawet teraz mam różowe akcenty na paznokciach... Coś niewiarygodnego.

Ostatnio troszkę przejadły mi się zwykłe stemple, podobają mi się mani, które łączą stemple z innymi technikami. Nawet jeden paznokieć pokryty piaskowym lakierem wśród pozostałych stemplowych wnosi jakiś taki 'powiew' do całego zdobienia, staje się ono ciekawsze. Ja poszłam o krok dalej i wykorzystałam farbki akrylowe. Tytuł zdobienia to 'egzotyczne kwiaty', ponieważ kolory kwiatków kojarzą mi się z jakimiś egzotycznymi roślinami, nie wiem dlaczego ;)



Kwiatuszki wyszły mi troszkę inaczej niż chciałam, ale jak na moje totalnie zerowe zdolności to i tak były niezłe. Stemple, które zwykle w zdobieniach odgrywają główną rolę, są tutaj tłem, to kwiatki się wyróżniają.  Coraz bardziej lubię zdobienia robione farbkami akrylowymi, gdybym tylko miała większy talent plastyczny ;)
Niestety stemplowałam na suchą bazę i wzorek mi się zawijał przy skórkach i przyklejał do bazy. Uwaga, najlepiej jest stemplować na lakier tak w 80% suchy (nie tak jak to mówiła Red Lipstick Monster), bo wtedy wzorek się ładnie wtapia w bazę, a tu jak widać na paznokciu palca serdecznego zawinął się i jest taka krecha.
Co do danych technicznych, to wzorek pochodzi z płytki hehe18, bazą jest My Secret Lavender, a odbijałam moim nieśmiertelnym Wibo Extreme 34 :)

Jak wam się podoba takie połączenie stempli z innymi technikami zdobienia paznokci?


niedziela, 7 czerwca 2015

Ukwiecony projekt - bez też.

Witajcie :)
Powiem wam, że Ania zrobiła nam niemałą gratkę z tym bzowym tygodniem. Moje bzy wyglądają jak hiacynty, choć moja siostra stwierdziła, że to jemioła... Jemioła? :o Okazało się, że chodziło jej o ostrokrzew, ale i tak nie rozumiem dlaczego moje bazgroły się jej z tym skojarzyły :(
Dziś post raczej do pooglądania, bo bardzo się spieszę ;)

Malowałam je wczoraj na meczu, mam wtedy najlepszą wenę ;) Moja kochana Barca nie dała sobie w kaszę dmuchać ;)

Aby nie było mdło i nudno dodałam kropeczki. Dopełniają to mani i dają mu troszkę vintage'owy charakter (znowu!). Dzięki nim moje paznokcie są dziewczęce i lekkie ;)


Aha, znów robiłam zdjęcia samowyzwalaczem trzymając aparat łokciem, bo mój fotograf, czyli siostra nie ma dla mnie czasu :( Stąd taka kiepska jakość, a bardzo chciałam pokazać wam dwie łapki ;)

Mam nadzieję, że spodobało wam się moje nieudolne zdobienie. Mam nadzieję, że pozostałe tygodnie projektu będą bardziej udane ;) 
Tymczasem szykujemy się na... bratki! ;)

wtorek, 2 czerwca 2015

Top coat Wibo Iron Hard.

Witajcie. 
Dziś przychodzę do was z recenzją, bo ciągle ostatnio wrzucam zdobienia na przemian z zakupami, więc jakaś odmiana musi być ;)

Top Wibo Iron Hard, to najlepszy produkt tego typu jaki ostatnio używałam. Kiedyś dorwałam go w promocji i tak mi się spodobał, że aż odkupiłam go podczas -49% na kolorówkę w Rossmannie. Nawet moja przyjaciółka, której miałam okazję malować paznokcie jakiś czas temu chciała go sobie kupić, ale już niestety nie było go w okolicznych drogeriach. Na czym polega jego fenomen?

Otóż, gdy położymy topcoat Wibo na nasze zdobienie, będziemy mogły cieszyć się praktycznie nienaruszonymi paznokciami przez ponad tydzień. Fajnie, nie? To prawie jak hybryda ;)
Jeśli chodzi o przyspieszanie wysychania lakieru, to jest raczej umiarkowane. Nie miałam 'demonów prędkości' w tej dziedzinie jak Seche Vite czy Poshe, więc nie mam porównania, ale jak dla mnie schnie szybko. Sądzę, że po 10-15 minutach lakier jest już suchy. A ma taką przewagę nad osławionymi topami, że nie obkurcza lakieru. Jestem zadowolona z tego powodu, bo nienawidzę malować paznokci 'na zakładkę'.

Przy okazji podzielę się z wami moją metodą na niepoodgniataną pościel. Ja zawsze maluję paznokcie wieczorem, przed pójściem spać. Nie chce mi się czekać aż paznokcie wyschną 'na beton', więc aplikuję oliwkę na skórki, a na płytkę paznokcia i okolice (czasem wcale nie daję wtedy oliwki) nakładam dość grubą warstwę wazeliny. Do rana się wchłonie (no i trochę powyciera w pościel), ale paznokcie są nietknięte.

Jeśli chodzi o nabłyszczanie, to jak dla mnie jest standardowe, choć trochę brakuje mi żelowego blasku, no cóż, nie można mieć wszystkiego.

Poniżej mam dla was porównania dwóch mani: na drugi dzień po malowaniu i ponad tydzień później. Zasadnicza różnica to odrost. No i w przypadku drugiego zdobienia zjechany mocno piasek.


Podsumowując jestem bardzo zadowolona z tego topu. Cena jest świetna i na prawdę niska w stosunku do jakości. Z tym topem żadna hybryda mi nie potrzebna jeśli chciałabym dłużej ponosić jakieś zdobienie lub nie mam czasu na malowanie. 

Moim poprzednim topowym ulubieńcem był niebieski top Miss Sporty, ale jak to top pod koniec gluciał i zostawiał niebieskie smugi na jasnych lakierach. A ja takiego sheer tinta nie potrzebuję, dlatego szukałam równie dobrego, ale przezroczystego topu. I znalazłam :)

A wy macie jakiegoś ulubieńca w niskiej cenie?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...