środa, 27 listopada 2013

Pomysł na wyjątkowy mani dla mało wprawnych rączek - kropki.

....czyli coś dla mnie!
Wpadłam na pomysł stworzenia szeregu postów o urozmaicaniu paznokci dla mało wprawnych rączek lub pomysłach które można zrealizować bez specjalistycznych materiałów jak farbki akrylowe. Ja właśnie w ten sposób staram się mimo braku talentu i specjalnych narzędzi aby moje paznokcie wyróżniały się z tłumu. Na pierwszy ogień pójdą kropeczki.

Jak zrobić równe kropeczki chyba każdy wie. Można posłużyć się sondą do kropek, ale jeśli takowej nie posiadamy znakomicie nada się szpilka wbita w gumkę od ołówka (wtedy wygodniej się operuje), ale ja trzymam ją po prostu w palcach, główką robię duże kropki, a igiełką małe. Można także użyć wykałaczki, rysika ołówka.. Wszystkiego co przyjdzie wam do głowy.

Kropeczki można układać w różnych konfiguracjach. Dziś będzie duuuużo zdjęć, bo kocham motywy robione kropeczkami. Nie trzeba się przy tym natrudzić, a efekt jest super. Nawet jeśli gdzieś tam ręka nam drgnie, to tu nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Przedstawiam wam moje propozycje, niektóre są na prawdę stare, gdzie faktycznie miałam bardzo niewprawne ręce, więc proszę o wyrozumiałość.






i jeszcze dwa staruszki:


Lubicie kropeczki? Co sądzicie o takich troszkę inspiracyjnych postach?
Trzymajcie się cieplutko, zima nadchodzi ;)

Morski Lovely.

Hej :)
Dawno mnie tu nie było.. Szkoła mnie przytłacza nadmiarem nauki, dodatkowy niemiecki raczej nie odejmuje obowiązków, a za to czas.. Poza tym musiałam obciąć pazury do końca, a to wszystko przez niezbyt dobrą odżywkę. Jednak już zaczynają odżywać ;) Teraz mogłam troszkę zwolnić, bo się rozchorowałam i leżę w łóżku.
Bohaterem dzisiejszego posta jest śliczny, morski lakier Lovely ze starej serii Must have.(wydaje mi się, że widziałam podobny lakier w tej nowej wersji, jednak nie przyglądałam się za bardzo, bo jakoś mnie te lakiery nie kuszą) Czy to na pewno taki 'must have'? 
Jeśli chodzi o kolor to sam w sobie jest śliczny. W zależności od światła kolor wydaje się być chłodny i zgaszony, lub ciepły. To za sprawą złotego i zielonego shimmeru. 
O konsystencji się nie wypowiem, bo lakier pochodzi z aukcji na allegro i tak jak inny został potraktowany rozcieńczalnikiem.
Sam w sobie bardzo ładnie lśnił, ale potraktowałam go topem, bo dosyć długo pozostawał plastyczny. U mnie na trzeci dzień od pomalowania miał przetarte końcówki (zobaczyłam to dopiero na zdjęciach, wybaczcie).
Dla mnie ten kolor jest wyjątkowy, taki niespotykany. Widziałam podobne odcienie, jednak każdy miał w sobie zbyt dużo zieleni. Raczej nie jestem z tych, co dzielą kolory na pory roku, jednak jesienią i zimą lepiej czuję się w takich ciemnych kolorach, pastele jakoś tak mi nie pasują.. 




(wszystkie zdjęcia były robione o tej samej porze, tylko w różnych miejscach, w różnym oświetleniu)

Jak wam się podoba?






sobota, 16 listopada 2013

Wymianka

Witajcie ;)
Zapraszam was do mojej nowej wymiankowej zakładki ;) Może póki co nie ma tam wielu produktów, ale będę uzupełniała na bieżąco. Zaglądajcie, może znajdziecie tam coś dla siebie ;)

A w tajemnicy powiem wam, że szykuję dla was rozdanie z okazji Mikołajek ;)

niedziela, 10 listopada 2013

Maczki.

Już kiedyś obiecałam wam, że je pokażę, choć pewnie już i tak wszystkie inne blogerki je pokazały ;)
Ja posiadam trzy marmurki: biały, różowy i beżowy, którego jeszcze nie miałam na paznokciach. Teraz żałuję, że zamiast beżu nie wzięłam żółtego. W sklepie wyglądał jak zieleń i skojarzył mi się z Kiwi od My Secret, który już miałam. Niestety mnie się trafiły te w najbrzydszych buteleczkach. W Częstochowie znalazłam je tylko w jednym Chińczyku i to właśnie w tej formie. No ale ważne że są ;)
(wybaczcie daty na zdjęciach, były robione zanim ogarnęłam aparat, a teraz coś się dzieje z moimi programami graficznymi, niby ucięłam je, a blogger i tak wstawia z datą...)

W zasadzie pod względem technicznym obydwa wypadają tak samo. Czyli dobrze. Szybko schną, trzymają się u mnie 3 dni spokojnie, potem wycierają się końcówki. Niestety z kryciem jest gorzej, bo wymagają tak ok 3 warstw żeby przyzwoicie pokryć końcówki, chociaż na moje niewydarzone to i tak za mało. Zmywa się w miarę dobrze, trzeba się troszkę namachać, bo po przejechaniu czarne kropeczki okazują się drobinkami srebrnego brokatu.
Jednak stosunek właściwości (i pojemności, bo w kulce jest aż 18 ml!) do ceny... No cóż jeśli ich jeszcze nie macie to polecam szybko się za nimi porozglądać ;) Choć ja w tym Chińczyku ostatnio widziałam tylko żółtka z tej serii, wszystkie inne poszły. Ale na allegro powinny jeszcze być. 
Białasek:

A kobaltowy piękniś, który już na drugi dzień po pomalowaniu ma wytarte końcówki to Bell Air Flow z biedry.
Różowe cudo:


Różowy jest moim ulubieńcem, paznokcie pomalowane nim wyglądają jak cukiereczki :) ale dzięki tym czarnym drobinkom efekt nie jest przesłodzony i mdły. Jest w sam raz. Dodatkowo kolor jest lekko przełamany brzoskwinią, nie jest to typowy róż. Jeszcze rok temu zapierałam się, że nie kupię nic różowego, zaczęło się od koralowego lakieru, potem letnia sukienka, co prawda nie cała w różu, bo tylko góra, a dół to łączka, a teraz różowy lakier.. 
Chyba się starzeję.


sobota, 9 listopada 2013

Proste zdobienie, które jednak troszkę mnie przerosło.

Hej dziewczyny ;)
Pokażę wam zdobienie, które namalowałam kiedyś w przypływie weny. Nie jest to może jakieś wysublimowane zdobienie, ale i tak chyba ciut mi się nie udało. Tzn wśród znajomych wzbudziło zdziwienie, a nawet podziw, ale ja jednak czuję pewien niedosyt. Zobaczcie same.




Łodyżki przez zbyt gruby pędzelek wyszły mi zbyt topornie, kwiatuszki rozmazał top coat, ogólnie były ciapowate, bo biały lakier zgluciał i był nierówny i wcale nie schnął.. Jakiś pechowy ten mani. Sama nie wiem co o nim myśleć.




poniedziałek, 4 listopada 2013

Jesienna odnowa paznokci.

Ostatnio moje paznokcie nie są w najlepszym stanie. Choć w sumie paznokcie jak paznokcie. Najgorzej jest ze skórkami. Póki co nie podejmuję radykalnych kroków, jednak same zobaczcie:


\

Paznokcie błyszczą się tylko dlatego, że wcześniej zostały wypolerowane. Obcięłam je najkrócej jak się dało tak aby zachować migdałka. Moje dziwne białe końcówki widać w całej okazałości. 
Nie będzie to nie wiadomo jaka pielęgnacja, chciałabym tylko zachować regularność w nakładaniu odżywki, masełka do paznokci i kremu.. Tak więc do końca listopada nie pomaluję paznokci.. no dobra, nie wiem czy dam radę, ale tak chociaz trzy tygodnie... ;) może się uda. 
Będę używała:

Odżywkę do paznokci z ceramidami stosuję już jakiś czas, bo chciałam dać odpocząć pazurkom od Eveline. A masełko wygrałam w rozdaniu i tak od czasu do czasu stosowałam, ale teraz obiecuję regularność, co najmniej trzy razy dziennie ;) a do tego nie będę drapała i obgryzała skórek..

Życzcie mi powodzenia ;)




sobota, 2 listopada 2013

Lakiery samoukręcone.

Na pewno próbowałyście ingerować w konsystencję czy barwę lakieru. Ja rozjaśniałam lakiery bielą i lakierem do frencha. Słyszałam też o gotowych rozcieńczalnikach. Myślę że niektóre z was bawiły się z gotowymi pigmentami.
Ja ukręciłam już dwa lakiery. Oczywiście nie od podstaw ;) za pierwszym razem Odżywka+sypki cień do powiek, za drugim do frenchowego lakieru dodałam różne błyskotki.

Jeśli macie ochotę się pobawić będziecie potrzebować:
- przezroczystego lakieru (albo jakiegoś mlecznego..zależy od was), może być topcoat, odżywka,
- cieni do powiek, najlepiej sypkich lub ręcznie sproszkowanych, pigmentów,
- brokatu, piórek, błyszczących ścinków itp.

Potem do lakieru wsypujecie cień jeśli chcecie mu nadać określony kolor, lepiej dodać najpierw troszkę i przemieszać, potem znów troszkę, bo może nam powstać glutek. Polecam wsypywać i cienie i brokaty przez papierowy lejek. Jeszcze jedna ważna sprawa: jeśli dodajecie jakieś ozdoby to najpierw połóżcie troszkę na kartce i zalejcie go bezbarwnym lakierem, bo może się odbarwić. Pokazałabym wam dziś trzy lakiery, jednak czerwony brokat pokrzyżował mi plany i zniszczył trzeci lakier. Zabarwił bazę na czerwono i wyszło jedno wielkie brzydactwo :(

Mój pierwszy lakier: odżywka + sypki cień do powiek

Nie miałam akurat żadnego topcoatu na wykończeniu, a nie chciałam zniszczyć (gdyby się coś nie udało) takiego, który jeszcze się przyda, więc postanowiłam zmieszać sypki cień z resztką diamentowej odżywki Wibo. Jedynym minusem jest to, że przez konsystencję odżywki cień opada na dno, jednak przed pomalowaniem wystarczy zamieszać wykałaczką. Lakier szybko schnie, wsypałam cienia 'na oko', gdybym wsypała więcej mogłby kryć po 1 warstwie, ale ja i tak zawsze daję 2, więc nie dosypywałam. Jestem z niego bardzo zadowolona. Przepięknie lśni.
 
(sztuczne światło, lampa błyskowa)
(sztuczne światło, bez lampy)

Mój drugi lakier: frenchowy Bell + piórka i gwiazdki

Tutaj połączyłam lakier, którego nie lubię, bo jeśli już french to kremowy lakier, a ten ma srebrny shimmer i ogólnie jest taki jakiś.,.. Nie lubię go i już. Połowę wykorzystałam do rozjaśnienia miętowego lakieru, a do drugiej nasypałam srebrnych piórek i gwiazdek. Chciałam wypróbować piórkowe lakiery, troszkę się z nimi oswoić, bo za bardzo mi się nie podobały na swatchach, chciałam zobaczyć czy na moich rękach będzie lepiej. Czy jest? sama nie wiem. Nawet mi się podoba, przypomina płatki śniegu.



(wszystkie zdjęcia robione w świetle dziennym)

Co do niego nie mogę się zdecydować czy jestem na tak czy na nie. Może dosypię gwiazdeczek, bo mało ich się nabiera na pędzelek. 
Przepraszam za stan moich skórek. Ciągle mam z nimi problemy...

Bawiłyście się kiedyś w tuningowanie lakierów? ;)

________________________
Chciałam wam bardzo podziękować, że jest was ze mną coraz więcej :) już 60 osób! dla mnie to niewyobrażalna liczba, tak się cieszę, że czytacie moje posty..
Choć muszę was poprosić o cierpliwość. Zapisałam się na kursy, teraz dwa dni w tygodniu będę w domu dopiero po 19, do tego dochodzi szkoła, nauka.. Nie wiem co to będzie. W weekendy oprócz nadrabiania bloga będę musiała nadrabiać lekcje.. :( jednak mimo wszystko postaram się zorganizować tak, żeby was nie opuszczać ;)


Jesieny zwyklaczek.

Hej :)
Kolory dzisiejszego mani wyjątkowo mi podpasowały. Nienawidzę rudych, musztardowych barw. Brązów też.. Nie pasują do mojego typu urody. Mimo wszystko jak zobaczyłam ten lakier w wycofywanych produktach Essence to zbyt długo się nie zastanawiałam. TO chyba przez te złote śmieci zatopione w lakierze ;)
Wycofany już Essence nr 116 gorgeous bling bling. Ja dorwałam go w Hebe za niecałe 4 zł. (niestety zdublowały mi się, ponieważ w allegrowej paczce był taki sam i jeszcze jeden podobny z innej firmy, myślę nad otwarciem wymiankowej zakładki, a nuż komuś się spodoba ;) ). Lakier ma odpowiednią konsystencję, nie za rzadką, nie za gęstą. Niestety nie kryje zbyt dobrze jak na ciemny lakier, po dwóch warstwach miałam widoczne końcówki.
Dobrą trwałością też nie grzeszy, na drugi dzień miałam pościerane końcówki (co niestety widać na zdjęciach, bo robiłam właśnie drugiego dnia).
Pędzelek typowy dla Essence, niestety dla mnie jest ciut za gruby, mam trudności w pomalowaniu małego palca, zawsze zamazuję sobie skórki lakierem.

Myślę, że pod względem technicznym jest to jeden ze słabszych lakierów Essence. 
Przetestowałam już kilka lakierów tej firmy i w większości były dobre, ale wiem że jest spora grupa tych słabszych, chociażby czytając wasze opinie.
(tu w duecie z GR Color Rich nr 10)


Śliczne te drobinki :)

Lubicie takie typowo jesienne kolory? Co o nim sądzicie?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...