wtorek, 16 stycznia 2018

Pastelowe koronki z NCLA i Born Pretty Store.

Witajcie kochane ;)
W przerwie między nauką na kolosy i zaliczenia popełniłam przeurocze zdobienie. Pastele i koronki to coś co lubię prawie najbardziej (no, powiedzmy na równi z kwiatami i śnieżynkami). Nosiłam to zdobienie przez prawie tydzień i w tym wydaniu nawet nie przeszkadzał mi mój 'nowy' kształt paznokci ;) 


Obydwa lakiery NCLA z serii Sivian Ayla dostałam na spotkaniu z marką. Jeśli jeszcze nie czytałyście mojej relacji, to zapraszam klik klik! Moje kolory to Rose for breakfast i Capri Sunset. Cała kolekcja składa się z pięciu lakierów i jest inspirowana donutami. Przesłodko, prawda? Możecie je kupić tutaj, a z kodem "owidiakosmetyki" otrzymacie 25% zniżki do końca stycznia!


Obydwa lakiery kryją po dwóch warstwach, nie smużą, szybko schną i na moich pazurkach trzymały się prawie tydzień. Ja je zmatowiłam, ale normalnie są błyszczące, choć może nie całkiem glossy. 
Pierwszy raz miałam na swoich pazurkach lakiery NCLA i zachwyciłam się formułą. Są z pewnością warte swojej ceny.


Miałam zostawić sam kolor, ale te pastelki aż się prosiły o maleńki dodatek. Ozdobiłam je koronką z mojej nowej płytki BPS BP-L084 (klik!) i dodałam dwie srebrne łezki (klik!). Całość prezentowała się delikatnie i elegancko. 


Przepraszam za lekko niewyraźne zdjęcia i krople deszczu widoczne na paznokciach. Mój aparat nie ogarnia gdy jest tak ciemno, więc robię zdjęcia na dworze :D

Po pierwszych testach lakierów NCLA przekonałam się na własnej skórze...ekhm na własnych paznokciach, że zachwyty są w pełni zasłużone i chcę więcej! Czekam aż Kamchatka będzie znów dostępna, bo chcę teraz wypróbować holosie! <3




środa, 3 stycznia 2018

Kameleon. Flejksowy pyłek z Born Pretty Store.

Witajcie w nowym roku!
To już mój szósty rok z blogiem. Nie sądziłam, że wytrwam aż tak długo, ale pomimo czasem znikomej aktywności, uwielbiam dla was pisać i dzielić się swoimi pomysłami ;) Mam nadzieję, że to będzie dobry rok, bardziej obfity w zdobienia i posty niż poprzedni.
Dziś pokażę wam z jakimi pazurkami wkroczyłam w 2018 rok.


Nie mogłam się zdecydować na konkretną metodę zdobienia. Długo siedziałam przed helmerem, aż postanowiłam wypróbować jedną z nowości z ostatniej paczuszki z Born Pretty. Duo- lub nawet multichromowe flejksy możecie kupić tutaj, klik! Są dostępne w ośmiu wariantach kolorystycznych. 


Ja wybrałam numer 1, czyli zielono-niebiesko-fioletowe płatki. Starałam się zrobić zdjęcia pod różnymi kątami, aby uwidocznić tę grę kolorów, choć aparat szalał. Oprócz efektu płatków, można wetrzeć flejksy jako taflę, co pozwoli uzyskać prawdziwy efekt kameleona, teoretycznie w mocnym świetle będzie też widoczne holo, bawiłam się na wzorniku i jakiegoś powalającego holoblasku to ja tam nie widziałam ;)


Jedyne co bardzo bardzo mi przeszkadza, to aplikacja. Flejki latają wszędzie, zostają na ubraniach, biurku, komputerze, dosłownie miałam wrażenie, że unoszą się w powietrzu. Naturalnie przy aplikacji tego typu pyłków zabezpieczam skórki lateksem, więc chociaż tam się nie przykleiły ;)


Za to zdziwiła mnie łatwość zmywania. Zaaplikowałam je na zwykły czarny, podeschnięty lakier i zabezpieczyłam topem. Kiedy pojawiły się odpryski, czyli po pięciu dniach zmyłam zwykłym zmywaczem i zeszło bez problemu. Spodziewałam się trudności, jak przy glitterach, ale płatki pozytywnie mnie zaskoczyły ;) Jeśli lubicie taki efekt, to mogę wam też polecić flejki w formie lakieru do paznokci, które testowałam latem: klik!

Przy okazji mam dla was kod zniżkowy:




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...