sobota, 21 września 2013

Nowości lakierowe po długiej przerwie.

Jestem wściekła.
Od lipca mam popsuty aparat. Był w naprawie i miało być dobrze, ale po miesiącu jednak stwierdzili, że skoro jest jeszcze na gwarancji to oddadzą kasę, bo nie da się nic zrobić. Ok, mój różowy Olympus był strasznym złomem...Ale był. A jak tu być blogerką kosmetyczną bez aparatu? Telefon nie jest w stanie zrobić zdjęć na miarę aparatu, nawet złoma. a przynajmniej mój. Teraz, jak mam nowy aparat to z kolei nie pasuje do niego karta i trzeba kupić nową, bo wchodzi w niego uwaga, uwaga 12 zdjęć.. mogłoby tak chociaż ze 30 :/
Dlatego właśnie tak długo mnie nie było. Systematycznie starałam się robić zdjęcia choćby telefonem.. Dlatego nie wszystkie są dobrej jakości, przepraszam.
Uległam marmurkom. Są boskie <3 
Niestety w chińczyku, do którego mam po drodze były tylko w tych buteleczkach.. Takie nieporęczne banie.. Pojemność jest ogromna i nie wiem czy ja je zdążę zużyć.. mają aż 18 ml.
Tak, Owidia kupiła różowy lakier do paznokci. Sama nadal nie wyszłam z podziwu dla siebie.
W końcu trafiłam na lakiery MIYO poza Super-Pharm. Będąc na wakacjach u mojej przyjaciółki poszłyśmy do osiedlowej galerii, a tam jak kojarzyłam była szafa tych kosmetyków.. Byłam niesamowicie zawiedzona jak na miejscu zobaczyłam, że w szafie są kosmetyki Ingrid, ale na szczęście lakiery czekały na mnie w pudełku na ladzie :) zgarnęłam trzy: szaraczek - 95 Magnetic, opalizujący - 133 Crystal green i opalizująca czerwień - 90 Twister. W Biedronce nabyłam niedobitka z wiosennych kosmetycznych promocji - Tint Bell, a kiedyś przy wizycie w Hebe trwały błyszczyk essence o numerze 03 candy bar.
Wycofywany lakier essence nr 116 georgeus bling bling, kolor nie mój bo nienawidzę brązów, rudości i takich tam, ale ostatnio mam fazę na jesienne kolory co widać po lakierach MIYO ;) brakowało mi takich właśnie, bo z reguły wybieram pastele.
W lipcu będąc na wczasach zahaczyłam o kołobrzeską Naturę, bo u mnie nie ma :( a od dawna chciałam wypróbować lakiery Sensique i My Secret. Zwłaszcza jak zobaczyłam swatche kiwi.. Ale mama nie dała mi poszaleć :( poza tym kuszące były wszystkie letnie pachnące owocki z My Secret, ale niestety - wszystkie zmacane i porozlewane :(. Nie wiem jakim cudem uchował się ten jeden kiwi..
Sensique nr 154, My Secret 167 kiwi , My Secret 104 (flejksy), essence 150 upper green side

Nie wiem od czego zacząć.. Niektóre mam już zeswatchowane, ale robione telefonem i za wiele nie widać :/ postaram się odtworzyć je i próbować z nowym aparatem ;) Może któreś lakiery szczególnie wam się spodobały? 





2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...