czwartek, 29 czerwca 2017

Pastelowe koronki. Mollon Pro Heather i Moyra.

Witajcie :)
Uff, przeżyłam sesję i wracam do was bardzo stęskniona za blogowaniem. Niestety w ciągu ostatnich sześciu tygodni miałam 10 egzaminów i masę zaliczeń, więc na blogowanie, a czasem nawet na malowanie paznokci (o zgrozo!) nie było już czasu. W końcu jednak przyszedł czas na rzeczy ważne i ciekawsze niż głoski frykatywne czy ideał swobodnego wychowania :D

Z okazji powrotu do żywych zaprezentuję wam ostatni z trzech lakierów Mollon Pro Paradise Garden.


Heather czyli piękny odcień pastelowego fioletu będzie idealny na lato. To jeden z kolorów, który podoba się wszystkim. Zebrałam wiele komplementów gdy miałam go na paznokciach, a mojej mamie wpadł w oko już przy otwieraniu paczki ;) 
O formule pisałam już przy prezentacji dwóch pozostałych lakierów: Pink tulip i Morning fog. Wciąż jestem zachwycona trwałością (dowód zobaczycie na końcu posta). Dodam, że po kilku użyciach zaczęłam się lepiej dogadywać z topem, smużenie ustało i zaczął się lepiej poziomować. Teraz nie wiem, czy po prostu źle współpracuje z niektórymi lakierami, czy może był zbyt rzadki na początku, ale bardzo się cieszę z tej zmiany ;)


Oprócz trwałości uwielbiam te lakiery za czas wysychania. Schną w mgnieniu oka, niezależnie od ilości warstw! Super sprawa, zwłaszcza dla niecierpliwych lub zabieganych. Pościelowe wzorki nie są nam straszne ;) Krycie uzyskałam po trzech cieniutkich warstwach.


Postanowiłam ozdobić wrzosika w bardzo delikatny sposób, więc zdecydowałam się na koronkowy wzór z płytki Moyra Nature i odbiłam go białym lakierem. Koronka jest tak cieniutka, że dałam radę ją odbić dopiero nowym lakierem, stary trochę zgęstniał i nie dało się nim praktycznie wcale odbić wzoru (obydwa lakiery są z BPS). 
Miało być delikatnie ale dodałam cyrkonie z aliexpress, bo akurat przyszły i chciałam wypróbować no i cóż... trochę zaszalałam :D Mój Ukochany określił to zdobienie mianem "paznokci księżniczki" no i chyba miał rację :D


A tak Heather prezentuje się solo. Chociaż fiolet nie jest moim najbardziej ulubionym kolorem, to ten podbił moje serduszko. Jest śliczny, delikatny i dziewczęcy. Na pewno użyję go jeszcze w jakiś zdobieniach.


A tu mam dla was gwarancję trwałości. Tak wygląda zdobienie po 9 dniach od zrobienia, nosiłam je 10 dni, bo dopiero wtedy miałam okazję żeby zmalować coś nowego. Jedyny uszczerbek to brak jednej cyrkonii i troszkę popękany lakier przy skórkach, ale od biedy można było z nim jeszcze trochę pochodzić :D

Jak wam się podobają paznokcie księżniczki? Lubicie takie pastelowe zdobienia?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...