sobota, 19 grudnia 2015

Lakiery Sophin - przegląd i pierwsze wrażenia.

Witajcie :)
Głosiłam na facebooku, ale jeśli ktoś jeszcze nie wie, to startowałam w konkursie na Ambasadorkę Marki Sophin. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że udało mi się wygrać! Jestem bardzo wdzięczna, że doceniono pracę jaką wkładam w bloga i wysiłek z jakim wykonuję moje zdobienia. Dla mnie to nie tylko hobby, malowanie paznokci i blog to część mojego życia i nie posiadam się z radości, że ktoś docenia to co robię :)

Najpierw muszę jednak zrobić małe sprostowanie. Lakiery dostałam przed rozstrzygnięciem konkursu, więc nie jest to paczka ambasadorska! Po prostu widziałam wcześniej ogłoszenie na profilu marki, że szukają bloggerek paznokciowych do współpracy, więc postanowiłam przełamać moją nieśmiałość i napisać pierwsza. Moje zdobienia i blog spodobały się i firma wysłała mi paczuszkę, którą dostałam kilka dni przed rozstrzygnięciem konkursu. 
Nie będę wypowiadała się na temat szumu wokół wyników, bo w sumie nie rozumiem tej całej afery, wybrano 5 Ambasadorek poza konkursem już wcześniej i 5 z konkursu, może firma na początku źle się wyraziła, ale potem przeprosiła, więc na prawdę nie rozumiem o co cały hałas.

Ja początkowo miałam wybrać sobie 3 lakiery, a potem poproszono mnie abym wybrała jeszcze jeden z serii żelowej i do niego dostałam jeszcze specjalny top coat.


Lakiery Sophin mieszczą się w 12ml buteleczkach, Są bardzo porządnie wykonane, mnie przypominają troszkę OPI, pewnie przez te matowe zakrętki :) czytałam, że żadna część buteleczki nie jest produkowana w Chinach i to się faktycznie czuje - są takie 'ciężkie', z wyższej półki. 
Pędzelki są prosto ścięte, nie są grube, a to dla mnie plus, bo mam bardzo wąskie paznokcie i raczej krótkie. Konsystencja lejąca, nawet w lakierze żelowym, ale nic nie spływa i nie zalewa skórek.
Schną tak błyskawicznie, że nawet nie zdążyłam się obejrzeć. To dla mnie coś nowego i zachwycającego.

Dodatkowo firma Sophin ma całkiem sporą linię preparatów do pielęgnacji paznokci, a samych lakierów to chyba ze 300 albo i więcej, do wyboru do koloru... Ja oszalałam :D 

Jednym słowem lakiery idealne. Chyba mam nowego ulubieńca wśród marek :)


I kolory z bliska, na wzorniku :) Ja jestem zachwycona i to wszystkimi jakie wybrałam :) Nawet nie chowam ich na razie do Helmera, stoją na półeczce a ja ciągle biorę je do ręki i się zachwycam <3


Numerek 206, czyli holograficzna petarda! Od początku wiedziałam, że musi być mój. Nie miałam jeszcze srebrnego holo linearnego, ani żadnego innego o tak mocnym efekcie. Nawet mój aparat go złapał, więc jest to na prawdę coś :D pierwszy wylądował na moich paznokciach, mało tego gościł na nich dwa razy pod rząd, a to oznacza, że musi być miłość :)


Numerek 202 był kolejny na liście. Tutaj nie jestem pewna efektu, bo również jest niesamowity. Ja powiedziałabym, że jest to rozproszone holo. Kolejna petarda w mojej kolekcji :D 


Przedstawiciel serii Satin Glamour o numerze 316 - jak dla mnie idealny na święta. Takiego właśnie szukałam. Malinowa baza zawiera mnóstwo czerwonych i złotych drobin. Świetnie wygląda w swojej normalnej postaci, ale w wersji błyszczącej (z topem) również wymiata :)


A na koniec coś totalnie innego - delikatesik z serii Gellac nr 636 i żelowy top w komplecie :)
Kolor przypomina mi trochę kultowe lakiery Essie - Mademosielle albo Sugar Daddy. Nie mam ani jednego ani drugiego, ale teraz już nie potrzebuję :) Efekt można stopniować ilością warstw, po jednej mamy totalnie naturalne paznokcie, ale w ładniejszym kolorze (coś dla moich poprzebarwianych), a po czterech warstwach mamy praktycznie całkowite krycie. Nie martwcie się, lakier schnie błyskawicznie sam w sobie, a z topem jeszcze szybciej. Dodatkowo lśni jak szkło. Daje bardzo elegancki efekt :)


W dodatku w czwartek po powrocie ze szkoły czekała na mnie niespodzianka. Święty Mikołaj przywiózł mi świąteczny prezent od Sophin! Kompletnie się tego nie spodziewałam!


Po otwarciu paczki moim oczom ukazała się wielka paczka śliwek w czekoladzie (które już zdążyła spałaszować moja siostra :D), matowy lakier w przepięknym kolorze lila nr 354, top i pisak do pielęgnacji skórek.

Dziękuję bardzo Sophin! Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie owocna :)

Zapraszam do zapoznania się z lakierami jak i samą marką Sophin:


10 komentarzy:

  1. Gratuluję współpracy i polecam na pierwszy ogień 206 holo, ciekawa jestem efektu na Twoich paznokciach. Ja juz go testowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Holosie <3 Uwielbiam to wykończenie. Kolory świetne - miłego testowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obłędne kolory :)) czekam co z nich wyczarujesz :))

    OdpowiedzUsuń
  4. nr 206 bardzo mi się podoba ;-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...